Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Gucci By Gucci edp

Po zauroczeniu Florą i pokochaniu Rush postanowiłam bliżej poznać inne zapachy marki Gucci. Jest w nich coś co sprawia, że chciałabym je testować, ale na pewno nie nosić na co dzień. Coś mnie w nich drażni. Ostatnio mój nos trafił na Gucci by Gucci i zatrzymał się przy nich na chwilę.

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: guawa i gruszka
Nuty serca: tahitiańska gardenia
Nuty bazy: paczula, piżmo, miód

Spodziewałam się lekkiego kwiatowo-owocowego szaleństwa przechodzącego w ciężką paczulową depresję. Okazuje się, że depresja otwiera nam główne drzwi i jest całkiem ponętna. 
Coś w tej gruszce jest. Albo raczej – chyba ta gruszka tu jest. Bardzo lekka, twarda, niedojrzała. I zdecydowanie nie dojrzeje, bo przysłoniona zostaje gardenią, która bardzo mocno daje po nosie. Osoby które uwielbiają ten kwiat będą zachwycone. Ja tam nic do niej nie mam, ale wolałabym zachować od niej większy dystans. 
Po około kilkudziesięciu minutach ciężkiej rozpaczy z gardenią w roli głównej dochodzimy do sedna tych perfum – paczuli i miodu. Może i są wyczuwalne już na początku, ale dopiero po pewnym czasie są tak wyraźne, że nie da się ich przeoczyć.
Paczula jest tutaj w bardzo surowej, prawdziwej postaci. Zaś miód nie ma w sobie nic z taniej lepkości i słodyczy. Jest dostojny, powiedziałabym że nawet królewski.
Brzmi to może dość dziwnie, ale mnie się ten zapach kojarzy z pogrzebem, przeżywaniem smutku. Jest śliczny, elegancki, trudny w odbiorze. Nie ma zaś w sobie nic z uwodzenia, próżnej kobiecości.
Myślę, że świetnie sprawdzi się w sytuacji, w której kobieta chce być zauważona jako człowiek (w rozumieniu ogólnym) a nie jako obiekt pożądania.

Tagi: ,

Podobne wpisy


  • Niektórym Crystal Noir z Versace kojarzy się ze smutkiem, pogrzebem i jak kiedyś pisałam – z kiszonymi starymi ogórkami. Jeśli chodzi o Gucci tu lubię Rush 2 i Guilty Intense.

    • Cristal Noir od Versace jest akurat dla mnie taki właśnie pogrzebowy z leksza ;-P

    • Ostatnio zostałam zaproszona na koncert wiolonczelowy i pani obok "pachniała" właśnie Noirem, miała przerośnięte czerwone paznokcie, szminkę na ustach, wychodząca poza kontur warg, czarną szopę na głowie, granatowe wełniane pareo…. Muzyka była bardzo smutna a na dodatek ten zapach… Następnego dnia poszłam sobie kupić weselsze perfumy jakimi są Pure Brilliance marki Celine Dion a potem złoty bukiet z H&M, o którym ostatnio na blogu nadmieniłam 🙂

    • Już sobie ją wyobrażam ;D Musiała robić piorunujące wrażenie 😉
      Ten Noir ma w sobie coś odpychającego.

  • Guci by Guci podczas pierwszych minut mnie nie uwiódł , jednak po chwili zaczynał byc coraz bardziej przyjemny dla nosa … i choć zapach ten nie należy z pewnością do moich ulubionych , jednak ma w sobie coś co się podoba … choć może to sprawka piżmo?!?! pod którego wpływem staję się jak zahipnotyzowana ???

    • Może to właśnie sprawka piżma. Dużo tutaj ciężkości,a piżmo jest kompletnym ciężarem 😉

  • zaczynam obserwować! nigdzie nie umiałam znaleźć obiektywnych i dobrych recenzji perfum no i znalazłam ! pozdrawiam :*

    • Bardzo dziękuję za miłe słowa i zapraszam do śledzenia bloga 🙂 również Cię pozdrawiam 🙂

  • Elżbieta

    Coś Kasiu jest na rzeczy w tym co piszesz…Pokochałam te perfumy od samego początku,ale…chorowałam wtedy na depresję-był smutek,była samotność i wyizolowanie od świata…Depresja minęła,choć lubi powracać na chwilę,a zauroczenie tym zapachem pozostało…Ma w sobie to coś,co bardzo lubię w perfumach,ale trudno mi to nazwać…Jeden z zapachów,który muszę mieć w swojej kolekcji i ciągle jest…Ela.