Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Giorgio Armani – Armani Code for women

Armani Code to zapach, który automatycznie przywołuje wspomnienia z roku 2006r. Pamiętam, że te perfumy były wszędzie. Nie było tramwaju, galerii, szkoły w których nie pachniałoby Kodem Armaniego.

Cały Kraków był  przesycony tym zapachem! Być może dlatego wtedy nie chciałam się nim zainteresować. Wydawał mi się zbyt powszechny. Dzisiaj patrzę na niego zupełnie inaczej. Nie mam już wątpliwości, dlaczego ten zapach zrobił wtedy taką furorę.


Nuty zapachowe:
Nuty głowy: jaśmin, włoska pomarańcza, gorzka pomarańcza
Nuty serca: kwiat pomarańczy, jaśmin, imbir
Nuty bazy: miód, wanilia, drzewo sandałowe

Armani Code otwiera się bardzo cytrusowo i świeżo. Nie spodziewałam się tego. Pomarańcza, głównie gorzka, w połączeniu z imbirem wychodzą do przodu. Pomarańcza jest soczysta, bogata. Imbir drapie, zachęca. Pierwsze wrażenie utrzymuje się przez około pół godziny. Jedyna uwaga na tym etapie – momentami wyczuwam nutę drinkową (dokładniej wódka z sokiem pomarańczowym). Na szczęście to wrażenie nie jest długotrwałe i nie psuje kompozycji.

Z ostrej świeżości przechodzimy do matowej słodyczy. Pomarańcza jest ciepła, ale nie gorąca, słodkawa, ale nie słodka. Miód jest słodki, ale wyrafinowany. Nie wylewa się ze słoików i nie przyprawia o ból zęba. Jedyny mój problem jest tutaj z jaśminem. Ten kwiat ma to do siebie, że zazwyczaj dodaje charakteru. Tutaj jest tłem, i to byle jakim. Nie jest zły, nie jest dobry. Nikomu nie powinien przeszkadzać.

Baza Code jest bardzo ciepła, delikatna i przytulna. Pszczółki już odleciały, nie ma śladu po miodzie – wyparował. Lekka, zachowawcza wanilia i drzewo sandałowe.  Jest ładnie i miło.

Trwałość zapachu nie jest powalająca, około 6 godzin. Zapach nie jest intensywny. Przez pierwsze 3 godziny wyczuwalny przez otoczenie, później trzyma się raczej blisko skóry.

Muszę przyznać, że Armani Code, to bardzo sympatyczny, dobry zapach. Idealnie wpasował się w 2006r. Dzisiaj te perfumy są dalej bardzo „na czasie”, ale uważam, że są ciekawsze, bogatsze kompozycje. Zapach jest bardzo zachowawczy. Sprawdzi się na formalne okazje, może na pierwsze spotkanie z przyszłymi teściami. Nikogo nie obrazi, nie zniechęci.

Test nie zaszkodzi. Buteleczka w kolekcji tym bardziej. Polecam 🙂

Tagi: ,

Podobne wpisy


  • Bardzo lubie ten zapach 🙂 jak chyba wszystkie od armaniego 😉 Nie mogłam rownież oprzeć sie wersji Luna , ktora chyba pokochalam bardziej od klasyka 🙂

    • Wciąż próbuję podejść do recenzji Mania Black 🙂 Mam nadzieję, że mi się uda wreszcie 😉

  • bardzo lubię Code, szczególnie edp
    i limitowaną wersję edt z 2010 roku ;))

  • uwielbiam ten zapach – jestem zacodowana na niego 😉

  • Na początku mi się nie podobały, były zbyt intensywne a teraz są jednymi z ulubionych

  • Mairaus I i Ostatnia

    Na mojej skórze wyczuwam przede wszystkim jaśnim, który jest piękną bazą dla pomarańczy. Ogółem zapach bardzo przyjemny.

  • Bardzo ładnie się rozwijają na skórze 🙂

  • Pingback: Dior – Addict Eau de Parfum 2014 | Edpholiczka – blog o perfumach()