Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Elizabeth Taylor, kobieta która chciała ratować ludzkie życie za pomocą perfum

Tekst, który właśnie czytasz ma dla mnie znaczenie ogromne. Dzisiaj, 23 marca, jest 3 rocznica śmierci Elizabeth Taylor. Dla mnie jest ona wielką ikoną, jedną z najwspanialszych aktorek i kobietą o wielkim sercu.

Kiedy większość stawia na piedestale Marilyn Monroe lub Audrey Hepburn, dla mnie jest to właśnie Liz Taylor. Jej wyjątkowa uroda, fiołkowe oczy, wybitnie zagrane role rozkapryszonych (i nie tylko) kobiet. Dodatkowo ten ludzki, bezinteresowny wymiar jej osobowości.

Miała wszystko – teoretycznie. Karierę zaczęła bardzo wcześnie. Zbyt wcześnie. Możemy powiedzieć, że dzieciństwa nie doświadczyła. Pewnie dlatego miała problemy z ułożeniem sobie życia. Wiele osób kojarzy ją z licznych rozwodów, a nie np. z Kleopatry. Właściwie nie można tych osób za to winić. Elizabeth Taylor = skandal. Tyle że niektóre z rozpętanych przez nią afer pomogły wielu osobom. Jak prawie każdy z problemami emocjonalnymi i brakami z czasów dzieciństwa – Liz również miała swój czuły punkt. Dla niej była to walka z HIV i AIDS.

Teraz mamy pełno gwiazd, które współpracują z organizacjami, fundacjami walczącymi z HIV/AIDS. Niektórzy mówią, że to jest po prostu modne, albo tak trzeba robić. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że to wszystko zaczęło się właśnie od Elizabeth. Była kobietą niezwykle odważną i waleczną. W czasach, kiedy homoseksualizm był tematem tabu, kiedy ludzie cierpiący na HIV/AIDS byli marginalizowani, ona pierwsza wzięła mikrofon i powiedziała, że nie będzie tolerować milczenia i zrobi wszystko, aby pomóc ludziom cierpiącym.

Potrafiła wymienić wszystkich, którzy ignorowali ten problem z imienia i nazwiska. Oberwało się prezydentowi, kongresmenom, innym osobom publicznym. Założyła fundację The Elizabeth Taylor Aids Foundation, blisko współpracowała  z amfAR – największą fundacją(którą pomagała założyć), od lat funkcjonującą prężnie, a zajmuje się ona badaniami naukowymi na temat AIDS. To Elizabeth była pierwszą znaną osobą, która określiła dosłownie, czym jest ta choroba i dlaczego nie można już dłużej zamiatać tego tematu pod dywan.

Wiele osób zarzucało Liz, że robi to wszystko, aby ocieplić swój wizerunek. Rozwody, alkohol, niestabilność emocjonalna, afery. Śmieszą mnie takie osoby. Gwiazda tak wielkiego formatu musi mieć problemy w życiu osobistym. Podejrzewam, że jest to wielka presja – bądź najlepsza, najpiękniejsza, dostań kolejnego Oscara. Jeśli dołączymy to tego słabą psychikę, problemy są nieuniknione. Zapewne są osoby, które robią takie rzeczy na popis. Jednak należy zrozumieć, że w czasach kiedy Taylor zaczęła poruszać ten temat – był to temat bardzo niewygodny. Krytykowano ją z wszystkich stron, a ona nie ustąpiła.

Do tego należy dodać, że to wszystko nie było tylko gadaniną. Elizabeth oddała miliony ze swojej fortuny na badania w kierunku odnalezienia lekarstwa na AIDS. Pomogła wielu osobom chorym oraz ich rodzinom. Można powiedzieć, że uczyniła z tego swój cel życia. Oprócz pieniędzy, Elizabeth zasilała konta fundacji pieniędzmi zarobionymi ze sprzedaży swoich perfum, White Diamonds. Był to pomysł genialny. Wielokrotnie wspominałam, że te perfumy do tej pory są bestsellerem wśród perfum gwiazd. Na początku lat 90tych – czyli wtedy kiedy powstały, były wielkim hitem, a więc można było uzbierać wielką sumę z ich sprzedaży. W ten sposób perfumy stały się narzędziem do ratowania ludzkiego życia. To tylko kolejny powód, dla którego uwielbiam i szanuję Elizabeth Taylor.

Nie ulega wątpliwości, że wydała ona na ten cel pewnie tyle co Michael Jackson na szpitale, pomoc i zabawki dla dzieci, szczególnie tych objętych opieką onkologiczną. Doskonale wiemy jak pomoc Jacksona została brutalnie wykorzystana przez świnie, które chciały na nim zarobić. Tak samo było z Taylor. Bezmyślni, zakompleksieni i zazdrośni ludzie pomyśleli – odbiło jej, bo kariera się nie powodzi, ciągle się rozwodzi i upija, to próbuje udawać dobrą duszę. Mieszano ją z błotem przez kilka dekad.Na szczęście teraz sytuacja się zmieniła. Po jej śmierci mówi się o niej o wiele lepiej – to już chyba tak zawsze będzie. Z tym, że wiadomo że wiele osób mówi to bez przekonania. Bo o zmarłym się nie mówi źle.

Niestety, lekarstwo dla chorych na AIDS i zarażonych wirusem HIV jeszcze się nie pojawiło (a raczej pewnie istnieje, ale łapówka aby je udostępnić jest zbyt droga). Elizabeth powiedziała, że nie spocznie dopóki sytuacja się nie poprawi. Zmarła, a jej marzenie się nie spełniło. Wierzę jednak, że niebawem to się zmieni. I napisałam ten tekst, aby więcej osób mogło dowiedzieć się, że to właśnie aktorka, skandalistka przyczyniła się do tego, że wiele osób może mieć nadzieję na pozostanie przy życiu.

foto1 trialx.com
foto2 www.dailymail.co.uk
foto3 www.rogerogreen.com

Tagi: , ,

Podobne wpisy