Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Jennifer Lopez – Miami Glow

Plażowanie według Jennifer Lopez. W wersji work-out.

Nuty Miami Glow obiecują wiele. Na spisie widnieje marakuja, kokos, grejpfrut, kwiat pomarańczy, wanilia, ambra, piżmo. Łojojoj! Ależ będzie tropikalnie.
No niestety. 
Miami Glow otwiera się bardzo spraną, przetartą, kwaśną nutą. To pewnie ten obiecany różowy grejpfrut. Nie mam nic przeciwko cytrusom, jednak tutaj mamy do czynienia ze starym, ukochanym t-shirtem nałożonym na rozgrzane, spocone ciało, zaraz po zakończeniu ćwiczeń na siłowni. 

Jak to zazwyczaj bywa u Jenniferowych Glow – musi pojawić się aromat olejku do opalania. Tutaj jest w bardzo taniej, mydlanej wersji. Pachnie nie kokosem, a kokosanką. Daleko mu do tego co potrafię sobie wyobrazić w tej dziedzinie. Z resztą, po poznaniu Bronze Goddess Capri, mało co jest w stanie człowieka zadowolić w kwestii cytrusowych ambrowców. Nie mniej jednak, Miami osładza się, i pachnie sztucznie, ale przyjemnie. Bardziej na zasadzie guilty pleasure, do której trudno się przyznać. Chwilowe zauroczenie olejkową słodkością mija szybko. Już po godzinie Miami Glow zasycha na skórze całkowicie, pozostawia zapach kokosanek i wrażenie, że kąpiel jest – delikatnie mówiąc – wskazana.
Miami Glow nie nadaje się na perfumy, które mają poprawić humor, przenieść w inny świat.
Są za to wspaniałe w wypadku wakacji w ciepłym kraju – nie obciążą, ale będą pachniały odpowiednio do otoczenia. Sprawdzą się również jako mgiełka, albo odświeżacz towarzyszący w czasie pomiędzy wzmożonym wysiłkiem fizycznym, a prysznicem.
A mimo wszystko, coś w nich jest.
Rozmawiałam na temat tych perfum z innymi osobami, które ten zapach uwielbiają – one twierdzą, że jest wyjątkowy, trwały i owocowy. Słyszałam wiele zachwytów od koleżanek, które jeżdżą z Miami Glow na wakacje, uwielbiają jego oczywisty, koktajlowy charakter. Dlatego też poleciłam Miami Glow Kasi, która… również się w nim zakochała. Było to ryzyko – polecić coś, czego się nie uwielbia. Ale czasami trzeba się dopasować do innych 😉
Mnie się całe to Miami nie trzyma. Pachnie dziwnie, pokracznie. Całkowicie się na mnie nie układa. Jak plisowana spódnica po solidnym kopniaku.

zdjęcie J.Lo pochodzi ze strony elclarin.net.ve

Tagi: , ,

Podobne wpisy


  • kopniak w spódnice <3 😀

  • a buteleczka rozpalała zmysły:(

    • Kolorystyka tak, ale ten kształt jest dziwny.. I wisiorek jest dziecinny – w złym słowa znaczeniu.

  • sia

    jakoś nigdy nie ciągnęło mnie do Jenniferowych zapachów, sama nie wiem dlaczego 😛

  • Te perfumy również mi się nie spodobały. Spodziewałam się zupełnie innego zapachu.