Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Roberto Cavalli – Exotica

Cavalli nie zawiódł!

Jako wielka fanka klasycznego Roberto Cavalli Eau de Parfum, z niecierpliwością oczekiwałam na premierę wersji Exotica. Po przeczytaniu nut (głowa: mango, serce: frangipani, baza: drzewo sandałowe) spodziewałam się świeżego, wodnego, soczystego koktajlu z kremową bazą…
Moje oczekiwania zostały spełnione!
Wyobraźcie sobie kobietę, siedzącą w egzotycznym lesie. Skryła się tam przed słońcem, które już zdążyło pięknie opalić jej ciało. Jej kremowa, lekko wysuszona skóra potrzebuje ukojenia. To właśnie Exotica, ze swoim soczystym otwarciem byłaby dla niej idealna. Początkowo nasyci zmysły ciepłym, soczystym owocem mango, które delikatnie przesłania wodną odsłonę kwiatu frangipani. Słodki, rześki zapach owoców z czasem zostaje przyćmiowy przez kwiatową nutę, która prezentuje się niczym gardenia zanurzona w czystej, zimnej, źródlanej wodzie. Exotica orzeźwia, ale zapewnia pewien wymiar klasy. Nie ma nic z letnich ulepów, które tworzone są, aby podążać za trendem. Po czterech godzinach, drewno sandałowe ujawnia się jako kremowy, ciepły aromat, który daje poczucie komfortu. Mango i frangipani wciąż są obecne. Powracają… I znikają… Uwielbiam to w perfumach! Nigdy nie wiadomo, kiedy powróci ukochana nuta. Nic nie przemija, a powraca. Przez 7 godzin, bo taką trwałością cieszy się u mnie ten zapach.  Exotica wygasa, pozostawiając na skórze wspomnienie ciepłego zapachu drzewa sandałowego.
Zastanawiałam się, jeszcze przed premierą tego zapachu, jak nos tych perfum podoła zadaniu stworzenia egzotycznej wersji, bez bazowania na składnikach znanych z klasyka – choćby kwiatu pomarańczy. Śmiem twierdzić, że ten kwiat znalazł się w kompozycji, ale nie został wymieniony w nutach. Jednak samo frangipani pochodzi z rodziny białych kwiatów, i w otoczce owoców i ciepłego sandałowca wspaniale oddaje charakter Cavalli. Najbardziej przypomina wersję Aqcua, która również składała się z innych nut, a okazała się bliską krewną wersji Eau de Parfum.
Czekam i czekam, aż pojawi się Cavalli we flakonie fioletowym, pomarańczowym, czerwonym, zielonym.. Cokolwiek się pojawi, będę z chęcią testować!
Polecam Roberto Cavalli Exotica, szczególnie na nadchodzące lato.

foto1 via sevilkozmetik.com; foto2 via simonsays101.com; foto3 via beautylab.nl

Tagi: ,

Podobne wpisy


  • jak będę miała okazję to na pewno sprawdzę jak pachnie…

  • Piękna butelka, kolor cieczy- mój ulubiony, zostaje mi tylko przetestować i pokochać, nie ma wyjścia 😉

  • Anonimowy

    Jeśli podobny do niebieskiego to całkiem możliwe, że mój nos mężnie go zniesie 🙂

    M.Ś.

  • Ziu

    Cieszę się bardzo, że Cavalli wciąż trzyma poziom, oby tak dalej, bo podejrzewam, że na tych czterech wersjach się nie skończy 😉

  • Anonimowy

    Oj, jak ja marzę o dniu, w którym jakaś cudowna perfumeria zrobi nam niespodziankę i zorganizuje wyprzedaż wszystkich perfum po 5, 10, 20… zł. Wzięłabym tyle ile dałabym radę unieść! Co do perfum, to muszę je gdzieś przetestować, recenzja jak zawsze brzmi interesująco!

    Monika S.

  • Naprawdę dobre perfumy,nieprzeładowane owocami egzotycznymi czego nie lubię bo potem z tego robi się papka.
    Przyjemny nektar z mango połączny z drzewem sandałowym daje dobry efekt.Nektar ujarzmiony ciepłem i balsamistością sandałowca.
    A przy ich pomocy można sobie przywołać lato,zapach podróży ,egzotyki,wolności,ech .