Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Emanuel Ungaro – Ungaro Party

Lubisz zapach Escada Pacific Paradise? To Ungaro Party będzie dla Ciebie.

Ungaro Party zaleje Cię słodką, kleistą wodą przypominającą zapachem posiekane lotusy, lilie i stokrotki… Pozwól żeby ogarnęło Cię uczucie, że pachniesz tak jak wszyscy inni, niczym się nie wyróżniasz. Nie ociągaj się – psiknij Ungaro Party na dekolt i wyjdź w upalny dzień do ludzi. Obserwuj jak oddalają się od Ciebie, rozkoszuj się tym, jak słońce sprawia, że Ungaro Party zabiera Cię na imprezę spoconych gimnazjalistów po dwugodzinnej lekcji wychowania fizycznego. To wszystko na Twojej skórze. Niestety – tylko przez dwie godziny.
Powyższy tekst to „reklama”, którą z chęcią wysłałabym producentowi tego zapachu. Nie ma nic wspólnego z klasycznym Ungaro Ungaro. To masowy wodniś-okropniś, który wypada o wiele gorzej niż przywołana przeze mnie Escada. Ona ma w sobie tę ciekawą nutkę banana. Tutaj nie ma nic. Ah! Oczywiście w nutach jest bardzo ciekawie: cytryna, arbuz, lotus, konwalia, piżmo i sandałowiec.
Na mojej skórze ta impreza jest morderczo oklepana, a pod wpływem ostrego słońca – po prostu śmierdzi.
This party stinks!

foto via beautyfrench.com

Tagi: ,

Podobne wpisy


  • Ble, ble, nie cierpię perfum Escady więc nawet mnie nimi nie strasz! Czy na lato większość zapachów musi być tak okropna?

    • Nie wiem, ale ostatnio na takie trafiam. Muszę chyba się wziąć za Hermesy, tam zawsze coś ciekawego się znajdzie 🙂

  • He he nieźle pojechane:-) ale ale, a któż to kuka zza pięknych flakonikow?

  • Na początku zapowiadało się miło, czar prysł po 3 sekundach. Są strasznie nietrwałe i mocno cytrusowe. Niczym się nie wyróżniają, pospolite, aż zęby bolą. Liczyłam na arbuza, niestety brak, tylko ta cytryna.