Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Calvin Klein – Forbidden Euphoria

O młodszej, weselszej siostrze legendarnej Euphorii.

Moja relacja z Euphorią jest bardzo skomplikowana. Wyczuję ją na kimś innym – kocham ją i chcę ją przetestować. Dwa psik psik później – znowu jej nienawidzę, męczy mnie ta nuta drzewna i już nigdy nie chcę tego doznać. I tak ciągle.
Wiem, że kiedyś ją poskromię. Widocznie czeka mnie jeszcze kilka podejść.
Jeśli zaś mówimy o Forbidden Euphoria, to ta od razu dała się polubić. Jest lżejsza, niezawiesista. Tworzy aurę, ale nigdy nie przytłacza. Mam wrażenie, że Forbidden jest młodszą siostrą Euphorii. Taką, która niby już dorosła, ale dalej zajada się lizakami rozmiarów XXL, spaceruje po sklepach z pluszakami w poszukiwaniu kolejnego misia.
Główną nutą jest malina. Mięsista, słodka, dojrzała. Wystarczy lekko ją musnąć, a ciemny sok wypływa na wierzch. Zaraz za nią kryje się ostra mandarynka, która przez chwilę tryska kwaśnym sokiem, potem znika bez powrotu. Kremowa słodycz tego zapachu to efekt połączenia delikatnego, pudrowego kwiatu brzoskwini i malin. Przypomina mi masę tortu wysokiej jakości, chwilami – puszyste ptasie mleczko. Mimo wszystko, gourmandem bym go nie nazwała. Owszem, słodycz podszyta paczulą – bardzo zamaskowaną, z resztą – powinna budzić skojarzenia z tą rodziną zapachów. Jednak bardzo wcześnie wyłania się drzewo kaszmirowe, które wraz z jaśminem tworzą pewien chaos, w dotychczasowo słodkim, rozkosznym zapachu. Być może to znowu moja nadwrażliwość na Kleinowskie interpretacje drewna, ale zdecydownie bardziej preferowałam prostą słodycz, niż te „zmysłowe nuty drzewne”. Pojawia się również matowa orchidea, która tylko wzmacnia Forbidden, nadając mu bardziej sprecyzowanego charakteru. W bazie wyczuwam wspomnienie jaśminu, paczulę i piżmo.
Mimo wszystko – zapach jest bardzo udany. Ciekawa projekcja,  jest też wyczuwalny dla otoczenia. Na pewno może podobać się płci męskiej. Trwałość niespecjalna – do 5 godzin. Polecałabym go na wiosnę, ciepłą jesień. Zagorzałe fanki Euphorii pewnie spojrzą na niego z pogardą (gdzie jest moc?), dlatego najbezpieczniejszy będzie dla takich, jak ja. Takich, którzy/które nie potrafią się z Euphorią porozumieć.

Nuty zapachowe:
Głowa: mandarynka, malina, kwiat brzoskwini
Serce: jaśmin, orchidea, piwonia
Baza: drzewo kaszmirowe, paczula, piżmo

Tagi: ,

Podobne wpisy


  • Za klasyczną Euphorią kiedyś szalałam, potem mi się znudziła. Mineło kilka lat i prysnełam sobie ją na skórę i przepadłam. Uwielbiam w niej orchideę. Niestety, czasem mnie przytłacza i tyle osób jej używa… Ogólnie jakoś za zapachami od CK nie szaleje, z euphorią tylko się mocno lubię ;). Euphorię, którą opisujesz nie znam.

    • I tu się zgodzę – również przepadam za klasyczną Euphorią i jest to jak do tej pory jedyny twór CK, który tak bardzo polubiłam. Młodszą siostrę sobie daruję 🙂

    • Przy takim nastawieniu, to pewnie się Forbidden nie spodoba 😀

  • Ziu

    Nigdy nie poświęciłam Euphorii w żadnym wydaniu wystarczająco uwagi. Znam ten zapach tylko dzięki moim znajomym, które poddały się tej fali popularności, ale sama chyba nawet nigdy nie trzymałam blottera z Euphorią 😀

    • Mnie też zajęło kilka lat zanim w ogóle na nią spojrzałam. Klein mnie jakoś odrzuca 😉

  • Anonimowy

    Hmmm, to teoretycznie niemożliwe, ale zgadzam się z każdym Twoim słowem 😀

    M.Ś.

    • Nie wierzę!
      Zwykłej Euphorii też nie możesz okiełznać? A tę 'nawet' lubisz? Bądź ostrożna, bo cała Twoja reputacja od tego zależy 😀

  • Kupilam ją kiedy się pojawiła w sprzedaży i żałuję tego zakupu, moglam wziąć starszą siostrę 🙁

    • A już się młodszej pozbyłaś, czy jeszcze ją męczysz? A raczej ona Ciebie 😉

    • Stoi w szafie. Używam jej w porze jesieni, ona po prostu nie ma,, kopa"

  • Mairaus I i Ostatnia

    Na mojej skórze są przyjemne, ale nie wyróżniają się niczym specjalnym.