Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Perfumowe zauroczenie tygodnia #12

W tym tygodniu, zamiast denerwować się zmieniającą się pogodą, postanowiłam sięgnąć po próbki perfum, których w upalne dni na pewno bym nie tknęła.
Rozkoszowałam się wybornym Rouge & Noir (śmiertelnie uzależniająca tuberoza z benzoesem), stałam się miłośniczką. Ale muszę zapytać… Czy wszystkie perfumy Eisenberg muszą być takie wspaniałe? Po zakochaniu się w Le Peche, Back to Paris, Diabolique, J’ose i Rouge & Noir, pozostaje mi już tylko Eau Fraiche, I Am, Love Affair, So French! oraz Tentation. Powiedzcie, że są okropne i na pewno nie będę chciała ich kupić.

Highway to bancruptcy.

Pierwszy mój kontakt z Habanitą miał miejsce kilka miesięcy temu. Niedawno przetestowałam ją globalnie i przepadłam za tą dziką, dymną, napuszoną czarownicą. Wyjątkowe cudo! W jej nutach znajdziecie skórę, wanilię, benzoes, ambrę, piżmo i wiele innych. Jak tylko się z nią lepiej zaprzyjaźnię – napiszę więcej.

foto1 via douglas.de, foto2 via pinterest.com, foto3 via fragrantica.com

A co ciekawego Wam udało się wywęszyć?

Tagi: , ,

Podobne wpisy


  • Polecam Ci "Back to Paris" Eisenberga":)

    • Już od dawna na niego choruję 😉 Będzie kiedyś mój 😀

  • Właśnie leci do mnie flakon Habanity edp, ale w tym większym, bardziej płaskim flakonie. Mam nadzieję, że pojawi się recenzja 🙂