Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Najbardziej wyczekiwane przeze mnie flankery

Zbliża się jesień… A wraz z nią – (mam nadzieję) ciekawe zapachy.
Kocham lato. Jest ciepło, nie muszę nosić tych wszystkich ton ubrań, życie jest bardziej kolorowe.
Ale po pewnym czasie tęsknię za palącą się świeczuszką, dobrym grzańcem, świąteczną płytą Mariah Carey, ciepłymi kapciami i (przede wszystkim) DOBRYMI PERFUMAMI.

Nie zrozumcie mnie źle. Lubię świeżaki i kwiecia. W końcu, od takich zapachów zaczęłam swoją fascynację światem perfum. Nos się zmienił, coś się poprzestawiało, poznało się wiele nowych zapachów, stało się mamuśką i… letnie zapachy nie cieszą jak dawniej. Kiedy więc z początkiem sierpnia w supermarketach pojawiają się zeszyty, długopisy i tornistry – ja zaczynam myśleć o kupowaniu gwiazdkowych prezentów. Zazwyczaj perfum. A przy okazji – gromadzę zapasy zimowe.

Kategorie perfum, które najbardziej mnie ciekawią, to przede wszystkim orientalne i gourmandy. W tym roku zawieszam nos, nadzieje i portfel na trzech nowościach. No, nie takich znowu nowościach. Każdy z tych zapachów jest flankerem bardzo popularnego, lubianego pachnidła.

Mowa o Lancome La Vie est Belle L’Absolu, YSL Black Opium oraz Guerlain Shalimar Souffle de Parfum.

La Vie est Belle to perfumy, które pokochałam od pierwszego testu i żadna z dotychczasowych wersji mnie nie zniesmaczyła. Obecnie poluję na eau de toilette. Czytałam, że wersja L’Absolu ma być o wiele bardziej intensywna i trwalsza. Jeśli te obietnice się spełnią, to będzie to bomba. Bardzo podoba mi się flakonik, który się pięknie mieni. Na Instagramie widziałam go u kilku zagranicznych blogerek.

Opium to perfumy dla diwy operowej. Nie zawsze czuję się jak diwa (aż wstyd się przyznać!), więc te perfumy często mnie przerastają. Nie mam flakonu, od dwóch lat zmagam się z próbką. Klasyczne Opium to jeden z tych zapachów, których nie lubię nosić, ale często chcę je powąchać. Do takiego delektowania się wystarcza próbeczka. Black Opium to bardziej rock’n’rollowe podejście do klasyka, choć podejrzewam, że będzie to zapach unowocześniony. W końcu twórcy na pewno chcą go sprzedać. Kawa, wanilia, różowy pieprz i białe kwiaty. Czuję, że to będzie przepyszny, kofeinowy kopniak.

Shalimar to klasa sama w sobie. Sądzę, że to najlepsze perfumy, które kiedykolwiek stworzono. Oczywiście, nie mówię nic nowego, tak uważa co trzeci perfumista na świecie. Shalimar to kolejne „wymagające” ziółko, które nie nadaje się na każdy dzień i do każdego stroju. Dlatego zaczęłam eksperymentować. Kupiłam wersję z meksykańską wanilią, poznałam dobrze Parfum Initial… I kiedy tylko zdążyłam pokochać Parfum Initial miłością prawdziwą – dowiedziałam się, że zostaje wycofana z produkcji. Na jej miejsce wskakuje Souffle de Parfum. Wspaniale, niech będzie nowa wersja. Ale dlaczego wycofywać coś, co było tak piękne i idealnie na mnie uszyte? Zabieram się za zrobienie zapasów tego zapachu. A jeśli Souffle też mi się spodoba, to może kupię od razu dwa flakony. Na pewno za 2,3 lata pojawi się nowy model. Zapewne w każdym kolejnym będzie coraz mniej Shalimara. Niestety.

Pojawią się nowe zapachy… setki, tysiące. Na pewno będę chciała je poznać. Ale mam już pewne nastawienie – raczej sceptyczne. Wolę się nastawić na coś, co jest mi już znane, zaufane i bardziej pewne. To chyba jest oznaka starzenia się. Narzekam, że ciągle tylko te flankery, cała ich masa. Marki nie chcą ryzykować, tworzyć nowych kompozycji. A jak tylko wejdę do perfumerii – to właśnie do tych flankerów mnie ciągnie. Muszę jednak zaznaczyć dwie sprawy:
1. Ciągnie mnie do nich, bo marki ‚solidne’ spoczywają na laurach – nie wypuszczając nic nowego. Dlatego wolę flankera lubianej przeze mnie marki (np. Guerlain), niż nowy filar od Salvatore Ferragamo.
2. Nie ciągnie mnie do wszystkich flankerów. Widok nowego jabłka DKNY sprawia, że jest mi niedobrze.

  • Na jakie zapachy WY czekacie?
  • Czy są jakieś perfumy, które nie doczekały się flankera, a  powinny go mieć?
  • Jaki jest najgorszy flanker, z którym się spotkaliście?

Zapraszam do komentowania.

zdjęcia La vie est belle oraz Black Opium – fragrantica.com, Shalimar via luxurytrump.com

Tagi: , , , ,

Podobne wpisy


  • Nie umiem przekonać sie do La Vie est Belle, nie podoba mi się zapach ;
    Hm na jaki zapach czekam?Jestem ciekawa Eau de Gaga ( swoja drogą kiczowata nazwa, wyobrażałam sobie gdyby inne gwiazdy wzieły z niej przykad, Eau de Britney, Eau de Christina :> ) ta woda gazowana i w ogóle.
    Czy są jakieś perfumy, co powinny mieć flanker. Nic mi nie przychodzi do głowy 🙂
    Do tej pory nagorszym flankerem na dzień dzisiejszy są wszystkie J'adore. Nie trawię pierwowzoru( a tak bardzo chciałam!) nie udało się nam. Więc zabrałam się za Voile. Nic z tego nie wyszło, odpuszczam sobie wszystkie J'adore'y , nie potrafię znieść na skórze ani jednego ani drugiego. Porażką jest też dla mnie nowa Daisy, ładny zapach, lecz to nie dla mnie. Butelka chociaż nadrabia.( mam wrażenie, że akurat w przypadku tej Daisy Dream to media agesywnie prubują wmowić, że ten zapach jest taki och,wiadomo, każde perfumy są w jakimś stopniu reklamowane itd, lecz dobry zapach zawsze się obroni, tak myślę)

    • Wszystko co powyżej napisano jest o mnie 🙂 dzięki Urwisie!

    • Ja proponuję Eau de Shakira.. ;D Bezkonkurencyjne!
      Ja to z J'Adorem mam dziwną relację. Raz mi się podoba, raz nie… Ale Voile mnie powaliło. Taki delikatny i zwiewny… 😉
      Marc Jacobs już dawno porzucił chyba cel tworzenia dobrych zapachów. Ale… Może jak mu się skończą pomysły na oranżadki, to wtedy wróci do dobrych pomysłów.

    • Przerzucmy się na Jacobsowe ciuchy i torebki 🙂

  • Bardzo jestem ciekawa Opium i Shalimar. Opium będzie chyba zapachem dość mocno oddalonym od pierwowzoru, ale myślę, że będzie niezły. Zgadzam się z Tobą co do DKNY, może putinowskie embargo będzie też jej dotyczyć 🙂 Muszę się rozeznać, co w perfumach piszczy, bo na razie nie czekam na żaden konkretny zapach. A z nietrafionych flankerów przychodzi mi do głowy ostatni Alien 😛

    • Jak to? ;P Mnie się Alien podoba, obronił się ;D

  • Anonimowy

    Piszesz o blogerkach na instagramie. A może by tak post o tym kogo warto obserwować, kto ma niezłe perfumeryjne zdjęcia etc? Ja bym była bardzo ciekawa takiego postu. Ps. bardzo lubię Twoje foty na insta 🙂

    • Wiesz, że o tym myślałam? Przygotuję coś takiego 🙂
      Dziękuję 🙂 A kim jesteś? 😉

    • Anonimowy

      Jedną z Twoich obserwatorek na insta ale się nie udzielam 🙂 Mimo to wiedz, że lubię Twoje fotki.

  • Zapomniałam jeszcze napisać o tym, że jeśli chodzi o flankery, to czekam na złotą edycjęEuporii. Nie wiem kiedy będzie u nas, słyszałam, że niewiele wspólnego ma ze 'zwykłą' Euphorią, a nawet że podobna jest do Chacarel, Noa. No i ten złoty flakon 😉

    • Złota Euphoria ciekawa będzie, ale jeszcze bardziej mnie ciekawi złoty Just Cavalli, z orzechami w nutach 😀

  • Ja czekam na nowego Shalimara (nawet nie wiedziałam, że wycofują Initial; jak nie lubię robić zapasów to w tym przypadku będę musiała…)i Bottege Venete. 🙂
    To będzie piękna jesień. 🙂

    • Będzie!
      Ja taką informację znalazłam na blogu Bois de Jasmin, i na kilku forach. Wygląda na to, że nie ma odwrotu. Zapasy należy zgromadzić 😀

  • Pani Aniu. Czy warto kupić BV? Faktycznie ma to,, coś,“?

    • Pani Julio, Bottega jest po prostu piękna, ale to nie jest zapach typu słodkie kwiatki.
      To skórzany, chłodny zapach, na pewno nie każdemu się spodoba, ale choćby testu wart jest zdecydowanie.
      Pozdrawiam !

  • Anonimowy

    Jako fanka "starych" Guerlainów jestem ciekawa, czy ktoś podjąłby się zrobienia flankera Mitsouko i L'heure bleu… Shalimar darzę dozgonną miłością, dwa powyższe zapachy również kocham. Obawiam się jednak, że twórca poszedłby- zgodnie z obecną modą- w stronę słodziaka (wiadomo, że perfumy to produkt, który musi się sprzedać a więc musi wpisywać się w obowiązujące trendy…), a to z kolei mogłoby tym zapachom nie wyjść na dobre- nie wyobrażam sobie np. dodania nut gourmand do Matki Szyprów 😉 chociaż kto wie…

    Aleksandra B.