Blog o perfumach. W oparach popkultury.

KONKURS! Wygraj perfumy Sarah Jessica Parker Twilight!

Jestem Wam bardzo wdzięczna za to, że pomagacie mi w tworzeniu tego bloga. Liczne wejścia, komentarze, miłe (i nie tylko :P) słowa, pomysły… To wszystko sprawia, że aż chce mi się działać.
W ramach podziękowania chciałam zorganizować konkurs. Całkowicie bezinteresowny. Bez żadnych lajków, facebooków i udostępnień*.

Wystarczy, że pod tym wpisem zostawicie odpowiedź na konkursowe pytanie:


Które perfumy (maksymalnie 2 zapachy) zabrałabyś/zabrałbyś na bezludną wyspę? Uzasadnij.

Pamiętajcie o podpisaniu się. Anonim nie może wygrać 😉

Nagroda:

 
Do wygrania w tym konkursie jest flakon perfum ‚Twilight’ Sarah Jessica Parker, o pojemności 75ml. To
piękny zapach, idealny na jesień i zimę. Dominującymi nutami zapachowymi w
Twilight są: ambra, piżmo, kadzidło, sandałowiec i galbanum.

Kto wygra?

Wybiorę odpowiedź, która mnie najbardziej przekona, być może rozbawi/zadziwi/wzruszy. Jeśli nie będę potrafiła wybrać sama, wylosuję spośród kilku faworytów.

Konkurs trwa do 10 listopada.
Wyniki opublikuję na blogu 12 listopada.
Jeśli zwycięzca nie skontaktuje się ze mną do 7 dni od ogłoszenia wyników, wybiorę inną osobę.

Zapraszam do zabawy i życzę wszystkim powodzenia!

* Chyba, że ktoś bardzo chce, to wtedy jak najbardziej o to proszę. Będzie mi miło 🙂


WYNIKI KONKURSU:

Nadeszła ta chwila… 😉 Wybór był dla mnie bardzo trudny! Żałuję, że nie mam 7 nagród, bo tylu właśnie faworytów miałam. Po wielogodzinnych próbach podjęcia decyzji wyłoniłam zwycięzcę.

Wygrywa Brutal i perfumy na nóg, czyli… Magdalena Świtała!

Gratuluję zwyciężczyni i proszę o kontakt 😉

Dziękuję Wam Kochani za Wasz udział i zaangażowanie. Zawsze czuję się okropnie, kiedy muszę wybrać jedną osobę spośród tylu zgłoszeń. Jednak już w grudniu będzie kolejny konkurs (Edpholiczce stukną 3 lata!:P) – z góry zapraszam!

 

Patronem konkursu jest:

sledzimykonkursy.pl

Tagi: , ,

Podobne wpisy


  • Konkurs w sam raz dla mnie! Czaję się na Sarę od dawna ale jakoś brak perfumerii aby poznać Jej zapachy. A ja na bezludną wyspę zabrałabym Perles Lalique i może My Insolence Guerlain (BTW: próbka przepięknie pachnie a kupiłam tester w znanej perfumerii internetowej i nie podobne do niczego :/ )

  • Na bezludną wyspę zabrałabym porządne "śmierdziuchy" np. Womanity by zapachem odstraszać dziką zwierzynę i komary.." jedzenie" tak pachnące na pewno nie przeszłoby im przez gardło 😉 zabrałabym również swój ulubiony zapach na chwilę obecną – d&g l'imperatrice . Jest to również zapach, który zaakceptowała moja autystyczna córka więc często nasze mieszkanie nim pachnie 🙂 Wzięłabym go by będąc tak daleko mieć przy sobie "namiastkę domu" i siebie z kiedyś 🙂 Bym nie zapomniała kim jestem, byłam i kim powinnam zostać nadal

  • Na bezludna wyspę zabrałabym na dzień orzeźwiającego, dającego dużo energi,i a zarazem powabu i wdzięku Davidoff'a- dokładnie Cool Water. Bardzo lubie ten zapach, miło się kojarzy i zawsze mi pasuje. Dodaje mi energii i siły, nawet w ciężki dzień gdy wszystko idzie na opak.
    Na wieczór idealny Alien od Thierr'ego Mugler'a ( ciężko miałam się zdecydować bo uwielbiam i Angel'a) pełen pożądania, tajemnicy i czaru-gdyby jednak okazało się że ktoś jeszcze na tej wyspie jest 😉 Jeśli jednak samotnie spędzałabym wieczory to dodawał by mi towarzystwa i otulał swym aromatem, rozgrzewał i pieścił.
    To moje dwa typy idealnie dla mnie, dwie sprzeczności, takie jak moja natura-kobiety.

  • Trudne zadanie, ale po głębszym namyśle wybieram i ze sobą na bezludną wyspę zabieram DKNY Be Delicious bo lubię ten zapach tak po prostu, chociaż w zależności od mojego nastroju pachne mi różnymi wariacjami jabłek – raz takimi soczystymi prosto z sadu, a innym razem takimi, które już zaczynają fermentować… w każdym bądź razie nie będę się z tą nutą nudziła 😉
    Drugim zapachem, który ze sobą zabiorę jest Hugo Boss No.6 Bottled (szary) bo to nim na co dzień pachnie mój mąż, a na bezludnej wyspie pewnie bardzo bym za Nim tęskniła, więc dzięki temu zapachowi miałabym obok siebie chociaż Jego namiastkę 😉 i tak siedziałabym i na zmianę wąchałabym te dwa zapachy w przerwach pomiędzy wylegiwaniem się na cieplutkim piasku, opalaniem swojego bladego tyłeczka i łapaniem ryb 😀

  • W pierwszej kolejności zabrałabym mój nowy nabytek tj. Narciso od Narciso Rodrigueza, zapach, który kojarzy mi się z rozgrzaną skórą, dzięki czemu czułabym obecność kogoś obok, trochę jakby mnie przytulał, dzięki czemu nie czułabym się samotna i smutna. Drugim zapachem była by owocowa limitowanka od Yves Rocher – Mango Passionfruit. Ten owocowy zapach kojarzy mi się z najpiękniejszymi chwilami niejednego lata, z bliskimi osobami, choć niektóre z nich już utraciłam i zawsze, ale to zawsze wywołuje uśmiech na mojej twarzy.

  • Na bezludną wyspę zabrałabym oczywiście coś z ukochaną ambrą w składzie ,aby w zimne wieczory otulał i wzbudzał we mnie poczucie bezpieczeństwa czyli Voile d'Ambre -Yves Rocher. Drugim zapachem byłby uwodzicielski Hypnotic Poison – Dior , tak na wszelki wypadek jakby wyspa okazała się jednak nie tak bezludna na jaką wyglądała na początku aby mieć czym kusić i zwabić jakiegoś umięśnionego Smerfa ( w końcu ktoś musi znosić drewno na opał) . A jak z romansu nic nie wyjdzie zawsze mogę Hypnoticem zahipnotyzować komary w szałasie ! Z pozdrowieniami-Monika Monia vel Smerfetka

  • Na bezludnej wyspie bylyby ze mną niebieskie, wodne zapachy np. Cavalli Aqua lub l, eau par Kenzo, a wtedy nienachalnie współbrzmialabym z otoczeniem jak sądzę 🙂

  • Anonimowy

    Palmy, piasek, insekty… ale to nie wszystko! Wyspy które wydają się bezludne zazwyczaj są zamieszkiwane przez groźnych tubylców! A do tego ja i flakon perfum. Ach. Trudne pytanie i ciekawe zadanie, Kasiu. Przed oczyma przesuwają mi się dziesiątki butelek związanych z różnymi momentami mojego życia…

    Pierwszy etap selekcji – lekceważę te zapachy, które szybko przestały mi towarzyszyć. O niektórych myślę z niesmakiem. Pragnę zapomnieć. Pewnie zatopiłabym je w morzu albo wymieniła z tubylcami na garść złotego pyłu (ewentualnie niezwykły etniczny naszyjnik).

    Zostają zapachy ukochane, wybrane, zapachy – pieszczoty. Który z nich zapewniłby mi bezpieczną pozycję królowej tubylczego ludu? Który oczarowałby wodza i uchronił mnie przed złożeniem w ofierze? Myślę o Coco Mademoiselle, który niesie dla mnie tak wielki ładunek emocjonalny, że z pewnością aura tych perfum zapewniłaby mi obronę przed byciem upieczonym na ruszcie daniem (zjedzonym na rytualnej uczcie). To dla mnie zapach- zaklęcie. Zapach – amulet. Jest dla mnie ucieleśnieniem walki o niezależność, nauki pewności siebie, dojrzewania, budowania się mojej tożsamości. Były to moje pierwsze "dorosłe perfumy", którym pozostałam wierna przez lata. Panna Coco została światkiem moich wyborów, miłości, wzlotów i upadków, przeprowadzek i zmian. Cicha, milcząca przyjaciółka.
    Pamiętam do tej pory chwilę, kiedy pierwszy raz poczułam ten zapach na skórze. Babie lato. Przebłyski światła grające na ulicy. Idę otulona Coco Mademoiselle. Jeszcze nie wiem kim będę – wiem czego pragnę. Minęło tyle czasu – jestem.

    PS. Gdyby wyspa rzeczywiście okazała się bezludna – Coco Mademoiselle ma szansę być moim jedynym łącznikiem z człowieczeństwem – będę całe lata w stanie karmić się wspomnieniami które przywołuje. Jako drugi zapach – eksperyment chętnie zabrałabym Twilight. Czuję, że jako ogromną zwolenniczkę kadzidła i sandałowca mógłby mnie zahipnotyzować. Utrzymać w stanie odurzenia i błogości. Pewnie dzięki niemu mogłabym na bezludnej wyspie pozostać znacznie dłużej i dłuuużej…. i nawet tego nie zauważyć. Ach! I różowy pieprz! Z chęcią pojadę na bezludną wyspę w tak doborowym towarzystwie…

    Pozdrawiam serdecznie
    Paulina Łuczak polina4@tlen.pl

  • Ciężko się zdecydować, zabrać jedną butelkę czy dwie?

    Na bezludną wyspę zabrałabym mój ukochany zapach – Womanity. Mimo, że mało się z nim znam, towarzyszył mi już w ważnych wydarzeniach w moim życiu.Jest jedyny, niepowtarzalny, niesamowity.Na bezludnej wyspie używałabym go na specjalne okazje – festiwal koralowców czy Disco z papugami.
    Drugim zapachem a raczej mgiełką odświeżającą była by Stimulanting Aqua od Benettona. Coś na co dzień, coś lekkiego i idealnie komponującego się z zapachem tropikalnej wyspy.

    Pomyślałam, że na początku mieszkając na wyspie bez ludzi, pewnie nie używałabym perfum, przeszkadzały by w chłonięciu innych aromatów natury. Perfumy to byłby taki łącznik z cywilizacją i wyobraziłam już je sobie na toaletce zrobionej z lian i liści w małym domku.

    pozdrawiam 🙂

  • wiec tak… 1 perfumy to perfumy męskie – Lacoste White. kojarzą mi się z najlepszymi chwilami w życiu i uwielbiam je tak bardzo, ze czasami je podkradam facetowi i sama używam 😉 chyba wkrótce będę musiała je odkupić 😀 ten zapach jest dla mnie tak specyficzny, ze poznam go z daleka na ulicy… wiec rozpylałabym go sobie w gorszych chwilach i na pewno od razu byłoby mi lepiej (teraz te tak robie 😉
    a ponieważ mam wiele perfum które mogłabym ze sobą zabrać, wybieram Fantasy Twist – 2 w 1 ! ha ! 😀 nie są to moje Najukochańsze damskie perfumy, ale kojarzą mi się z najbardziej bezproblemowymi czasami w życiu, pełnymi luzu i zabawy… zresztą czasami chce się poczuć jak nastolatka i bardzo lubię je używać. nie ma drugich tak fajnie słodkich perfum! 😉

  • Anonimowy

    Zabrałabym Womanity i Gucci PH. Womanity-sama kobiecość,a jak zatęskniłabym za męskimi ramionami to Gucci cudownie osiadłby na mojej skórze i trzymał w swym męskim,tytoniowym uścisku do rana, k

  • Na bezludna wyspę zabralabym najpieknieszy dla mnie zapach. Zapach mojego mężczyzny w jego postaci 😀

  • Na bezludną wyspę zabiorę ze sobą dwa rodzaje perfum, damskie i męskie. Mogą mi one uratować życie, bo choć jak z nazwy wynika wyspa jest bezludna, zawsze się jakiś niedobitek może napatoczyć. I wtedy będę go musiała jakoś obłaskawić, bo z takimi to nigdy nic nie wiadomo. Dla niego wezmę ze sobą flaszkę genialnej myśli perfumeryjnej Peerelu, czyli Brutala i wręczę mu w prezencie. Oczywiście istnieje ryzyko, że trafi mi się mięśniak w typie Fabio bądź zarośnięty dziad w typie Robinsona, lub jakiś niewydarzony ludożerca co to białego mięsa nigdy nie jadł i właśnie ma ochotę coś przekąsić i niekoniecznie jest to hamburger z McDonalda. Myślę, że gdy tylko poczuje boski aromat prawdziwego polskiego mężczyzny (takiego z sumiastym wąsem), da mi święty spokój i pójdzie sobie precz czarować białogłowy z własnego plemienia. Mam tylko nadzieję, że on tego przypadkiem nie wypije, bo w upojeniu alkoholowym (a mają te perfumy moc okrutną!) mogłyby mu przyjść do głowy różne dziwne pomysły. A zresztą, niech robi co chce, byle mi dał spokój, brutal jeden! No ale jeśli jednak trafiłby się jakiś przystojniak (najlepiej w typie pirata granego przez Johnny’ego Deppa), na którym chciałabym wywrzeć wrażenie, muszę mieć chociaż uwodzicielskie perfumy. I nie chodzi mi o zawał serca, którego z pewnością dostanie, jeśli zobaczy mnie w podartym ubraniu, bez makijażu, ze stłuczonymi okularami i kołtunem na głowie niczym dorodny oset z Czarnobyla. Jako że o seksownych szpilkach na bezludnej wyspie mogę tylko pomarzyć, solidnie skropię swe odnóża perfumami Stiletto Perfume for Legs od Alessandro. Jak mu ten kwiatowo-owocowy aromat zawiruje w nosie, zakręci w głowie, to chłopina oszaleje na moim puncie! A może nawet tak go natchną te perfumy, że zaśpiewa mi hit Czarno-Czarnych: „Chceeeeeę oglądać twojeeee noooogi, nogi, nogi, nogi”!!!!! Byleby znowu nie przyszło mu na myśl, żeby mnie skonsumować, szczególnie tak dobrze doprawione nóżki! (a że nie w galarecie – no cóż, na bezrybiu i rak ryba). No dajże spokój chłopie, nie o taką konsumpcję mi chodziło!!!! Ech, tak źle i tak niedobrze, i co ja mam biedna na tej bezludnej wyspie począć?!

  • Ja na bezludną wyspę zabrałabym Miss Dior eau de parfum czyli zapach słodkich truskawek, szampana z bąbelkami i oczywiście jaśminu, piżma i róży- zapach przypominający mi o najlepszych chwilach w moim życiu, uśmiechu mojej kochanej córeczki i niezapomnianych uroczystościach rodzinnych. Drugim zapachem bez którego nie wyobrażam sobie dni na bezludnej wyspie to ulubiony zapach mojego męża czyli Giorgio Armani code black. Męskość, elegancja i zmysłowość to cały mój mężczyzna bez którego nie wyobrażam sobie życia a także kilku dni na bezludnej wyspie 🙂

  • Anonimowy

    Na bezludną wyspę na pewno nie zabrałabym ze sobą perfum kadzidlanych, bo rozpalając każdego wieczoru ognisko i wysyłając sygnały dymne do każdego zbliżającego się obiektu z oddali, na pewno wykwalifikowałabym się w robieniu wszelkiego rodzaju dymnych mikstur.
    Nie wzięłabym też ze sobą perfum drzewnych, ponieważ zewsząd unosiłby się w powietrzu zapach słonego drewna, wyrzuconego przez morskie fale.
    Nie wchodzą też w grę zapachy owocowe – od nadmiaru tropikalnych słodkości może się zakręcić w głowie. Zapachy roślinne i zielone też się "chowają" przy wonnościach drzew palmowych, po przejściu ulewnego deszczu.
    Więc jakie perfumy wzięłabym ze sobą? Na pewno takie, które zawierałyby w sobie najpiękniejsze kwiaty, jakie znam, a których bardzo brakowałoby mi na wyspie.
    Te perfumy to Chloe EDP. Występują w nich moje ukochane róże, aromatyczny jaśmin, piwonia, oraz nostalgiczna konwalia i miodowa frezja. Wąchając je, wprawiałabym się w błogostan i rozmyślała o swoich rodzinnych stronach, wspominając, jak pięknie pachną polskie ogrody.

    Pozdrawiam,
    Ewelina.

  • Anonimowy

    Na bezludną wyspę zabrałabym oczywiście perfumy armani bo ma cudowny zapach mail : marta21121980@wp.pl

  • Na bezludną wyspę zabrałabym perfumy "Lady Gaga Fame", bo ich zapach przenosi mnie do egzotycznego kraju i za każdym razem, czuję się jak w raju.
    mail: casablanca12@wp.pl

  • Anonimowy

    Na bezludną wyspę zabrałabym Euphorie. Zapach jest przyjemny, słodki, ale świeży i ożeźwiający. Na bezludnej wyspie na pewno byłoby gorąco i słonecznie, a to jest najlepszy zapach na lato! Euphoria wprawia mnie w dobry nastrój i przypomina o ukochanym, myślę, że dzięki niej nie musiałabym wylewać łez z tęsknoty za nim. Euphoria to seksowny zapach, który niezwykle działa na moją wyobraźnię. Bez problemu poradziłabym sobie z trudnościami, jakie mogą spotkać samotną kobietę na wyspie. Groźne zwierzęta? Dzicy ludzie? Dzięki tym perfumom bez problemu dałabym radę nawet groźnemu lwu. W tym zapachu czuje się jak groźna, a zarazem zmysłowa tygrysica i niejednego zaciągnęłabym do klatki… Świeży, lekko owocowy sprawia, że będę czuła euforyczny przypływ energii, czerpanej z egzotycznych kwiatów i owoców, które będą mnie otaczały. Owoc granatu, daktyle, zielona nuta.. pomogą mi się zrelaksować i zapomnieć o samotności.Kwiat lotosu, kwiat champaca, czarna orchidea.. nastawią mnie bojowo do działania.
    Płynna ambra, czarny fiołek, akord kremowy, drzewo mahoniowe poprawią humor nawet w najgorszym momencie załamanina! Dzięki Euphorii przeżyję tą misję, a do Polski wrócę pełna nowych przygód, zaskakująco zrelaksowana i pełna energii do podbijania świata!

    Pozdrawiam, Ewa Oleńkiewicz. email: edombek@wp.pl

  • Zabieram ze sobą … kociołek bigosu- a co?! uwielbiam te "dziki" wiejski zapach. Tą kwaśność, słodkość śliwki, słodycz i grzybowy aromat niczym UMAMI.

    A drugi no cóż- musiałabym zedrzeć skóre z mego męża i wygotować niczym w filmowym Pachnidle. Bez zapachu męża obok nie zasnę, a jak nie zasnę to będę jak zombi, a jak będę jak zombi to nie radze trafić na moją wyspę :d

  • Roberto Cavalii złoty, w opakowaniu z motywami zwierzęcymi, ktore idealnie pasuje do otoczenia oraz ysl manifesto elixir aby poczuć luksus tam gdzie na pewno go nie ma 🙂

  • Lubię zapachy o morskiej nucie,
    bo kojarzą mi się z zapachem morskiej wody,
    która zapewnia dawkę ochłody.
    Z nagrzanym w słońcu złotym piaskiem,
    z jasno-błękitnym nieba blaskiem.
    Z wiatrem co niesie dozę nastroju,
    z wielką oazą błogiego spokoju.
    I z morza szumem co o sobie daje znać
    tak pięknie że można w nim wieki trwać.

  • Jeśli miałabym przetrwać na na bezludnej wyspie…to tylko z zapachem Sarah Jessica Parker "Twilight"! Bohaterka grana przez moją ukochaną aktorkę, Carrie Bradshaw poradziła sobie bezbłędnie w dzikiej, miejskiej dżungli – w Wielkim, Niebezpiecznym, Dzikim Nowym Jorku, gdzie nawet wsród milionowego tłumu ludzie czują się czasem jak na bezludnej wyspie! Skoro jej się udało, to mi także…Nawet o zmierzchu:)
    Agnieszka Cygańska – cygi1979@yahoo.de

  • Klucz do mojego szczęścia na bezludnej wyspie to perfumy Justin Bieber The Key. Ich owocowa nuta skutecznie nie pozwoli mi zapomnieć gdzie się znajduje i przypuszczalnie dlaczego. Jako fanka tego zapachu – nie twórcy – mogę powiedzieć, że te perfumy idealnie będą sie nadawać na samotne noce skutecznie pobudzając mózg do rozmyślania o rzeczach mało-ważnych,
    mało-istotnych. Nie wybieram drugich perfum ponieważ wg. mnie są zbędne. Samotne noce załatwione, a jeśli chodzi o dzień to The Key również pasuje do wszechobecnego słońca, oceanu i śpiewu ptaków. Ten zapach jest w stanie zapewnić choć odrobinę luksusu w miejscu tak odległym. Czego więcej potrzeba kobiecie do szczęścia? 🙂

    ruda
    m.kotfis@gmail,com

  • Na bezludną wyspę zabrałabym perfumy swojego mężczyzny
    aby pomimo jego nie obecności czuć jego obecność.=)

  • Na bezludną wyspę zabrałabym ze sobą perfumy Benefit My Place Or Yours Gina. Pachną tak pozytywnie, tak energetycznie i radośnie, że na pewno przyciągnęłyby do mnie jakiegoś pociągającego Tarzana:).
    Wzięłabym też ze sobą zapach Dolce od Dolce&Gabbana. Przy swojej cenie są tak bardzo nijakie, bezpłciowe i mdłe, że z pewnością odstraszyłyby ode mnie wszystkie dzikie zwierzęta. Żadne nawet nie chciałoby na mnie spojrzeć, gdybym "pachniała" takim szajsem:)

  • Anonimowy

    Na bezludną wyspę zabrałabym Sarah Jessica Parker Twilight ponieważ mamy WIELE CECH WSPÓLNYCH, sa: eleganckie,zmysłowe i seksowne , zapach ich nie pozwalałby mi na załamanie się na bezludnej wyspie-dodawałby mi pewności,kobiecości, seksowności……być może ich zapach ściągnąłby mi mężczyznę z którym korzystałabym w pełni z życia z pięknych chwil na łonie natury!!!!!! Monika szprotka4444@wp.pl

  • Anonimowy

    Bezludna wyspa nie mogła by się obejść beze mnie i moich ulubionych perfum tak bardzo tropikalnych- Escada Rockin Rio. To niezły odstraszacz na dzikie zwierzęta, które nie przepadają za słodkościami. Kolejnym killerem dżunglowym jest Escada-Desire me. Po co męczyć się, skakać po drzewach za kokosami i bananami, jak można spryskać się pralinkami w sprayu i zaspokoić swój słodyczowy atak ;p Weronika wera1992-14@o2.pl

  • Anonimowy

    Jako, że należę do osób, według których "nadzieja umiera ostatnia" to będąc na bezludnej wyspie żyłabym z przekonaniem, że uda mi się z niej wydostać. Dlatego też nie bez powodu zabrałabym ze sobą perfumy Paco Rabanne- One Million, których nietuzinkowy flakon w kształcie sztabki złota mógłby pomóc mi przekupić piratów i dokonać transakcji – złoto za statek. A do czasu ich przybycia przetrwać na wyspie pomógłby mi z kolei mój niezastąpiony Angel Thierrego Muglera, którego ''gwiaździste opakowanie'' posłużyłoby mi za narzędzie do rozbijania kokosów.
    Pozdrawiam,
    Karolina ( elodie913@o2.pl )

  • Jako, że na hasło wyspa przychodzi mi na myśl piękny obrazek słonecznej plaży i palm kokosowych zapewnie zabrałabym zapach rześki, owocowy, cytrusowy. Taki sam jaki używam na codzień i nie mogę się od niego uwlonić: Moschino I Love, love. Zapach, który poprawia mi humor w najbardziej pochmurny dzień, cytrusowe nuty orzeźwiają, bardziej korzenne ocieplają a w całości dają poczcie powrotu do czasów kiedy miałam 18 lat. Gdyby moja walizka byłaby wystarczająco duża wrzuciłabym do niej buteleczke Trussardi Donna. Zapach który obecnie kojarzy mi się z dojrzałością, kobiecością i elegancją dzięki nutom najpiękniejszych kwiatów – konwalii i lilii. Zapach, który kojarzy mi się z ciepłymi, romantycznymi wieczorami. W sam raz na wieczory we dwoje… na bezludnej wyspie.

    Joanna Kasa
    kasajoanna@gmail.com

  • ona

    Zabrałabym Daisy Dream Jacobsa 🙂 Delikatne pozwoliłyby mi się uspokoić w trakcie ciężkich, bezludnych chwil, ich woń dodałaby mi otuchy i jednoczenie pobudziła do działania. Tylko z nimi bym przeżyła 🙂

    galaszewska.a@gmail.com

  • Na bezludną wyspę zabrałabym dwa zapachy, które dla mnie są ponadczasowe. Zapachy tak różne od siebie, jak woda i ogień. Davidoff Cool Water i Angel Thierry Mugler. Owszem są popularne, ale także mają tą charakterystyczną nutę, która inaczej "brzmi" na każdej osobie. Davidoff Cool Water to moja wolność, przestrzeń, ocean, który unosi na falacch wyobraźni. Angel to uzależnienie na lata, daje mi siłę i pozwala na zatopienie się w mrocznej słodyczy, na bycie sobą, z dala od cukierkowatych anielskich złudzeń. Angel niepokoi, ale wymusza refleksję nad tym co jest czarne a co białe, inspiruje, przenosi w zaświaty wyobraźni. I nie wiem dlaczego ta dziwna nuta w zapachu kojarzy się mi z krwią…

  • Na bezludną wyspę zabrałabym ukochany od lat Amor Amor od Cacharel. Zachowałam się w nich jako mała dziewczynka przechodząc blisko perfumerii , wtedy nie mogłam sobie na nie pozwolić, mogłam pomarzyć..
    Ale teraz jako kobieta zdolna finansowo i niezależna, nie rozstaje się z tym czarującym, kobiecym zapachem. 😀
    Jest delikatnie wibrujący, kuszący , bardzo romantyczny, radosny , energetyczny …w sumie niebanalny jak moja osobowość !
    Zapach towarzyszyłby mi na wyspie dając poczucie sprawstwa, dzięki niemu czułabym się silna, kobieca i pewna siebie. Nic nie stanęłoby mi na przeszkodzie, żadne przeciwności losu! kobieta ubrana w Amor Amor potrafi zdziałać cuda, a jeśli jednak nie byłaby taka ta wyspa bezludna, to miejscowym tubylcom bym pokazała najpiękniejszy zapach Europy 🙂
    Monika
    monikaromanowska17@wp.pl

  • Na bezludną wyspę zabrałabym ze sobą na pewno perfumy Elixir Des Merveilles gdyż mają nieziemski zapach, który utrzymuje się przez cały dzień. Przypominają mi one również moją kochaną siostrę, ona mi je pokazała. Dzięki temu zawsze pamiętała bym o rodzinie. Drugimi perfumami by były Avon Instinct nie utrzymują się one zbyt długo lecz uwielbiam ich zapach. Jest taki orzeźwiający.
    Asia.

  • Zapach Iceberg, ponieważ uwielbiam pieścić swoje zmysły, a używając perfum tej marki, trzeba byłoby chyba być górą lodową, by nie dać się porwać urokowi przecudnych, długotrwałych woni, łączących wyobrażenie kwiatów, owoców, drzew…..
    Pragnę – otulona różaną nutą – poczuć się, jak królowa, niczym dzika róża wśród łąki pełnej różnorodnych kwiatów, rozpieszczana przez podwładnych soczystymi cytrusami i smakująca pikantne przyprawy, wśród drzew zniewalających żywicznym aromatem.
    Miło byłoby również poczuć obok siebie prawdziwego macho, owianego świeżą, morską bryzą, wtulić się w jego mocne ramiona w kolorze bursztynu i odkryć jego ciepło, które będzie zaproszeniem na prawdziwą ucztę dla spragnionych zmysłów 🙂

  • Anonimowy

    Na bezludną wyspę zabrałabym moje dwa ukochane zapachy : jeden to DKNY be Delicious, jest to jeden z moich ulubionych zapachów, pierwszy flakonik dostałam do cioci na święta 3 lata temu, od razu zakochałam się w tym zapachu, jest bardzo świeży i delikatny, a do tego aromat jabłka, które uwielbiam sprawia, że bardzo często używam tych perfum. Bardzo podoba mi się też flakonik, przypominający małe zielone jabłuszko. Do tego ich zapach przypomina mi tak jak zapach mandarynek czas świąt, ponieważ wtedy pierwszy raz miałam okazję je wypróbować i tak zapadł mi w pamięć. Kończy mi się już 2 flakonik i czuję, że na tym się nie skończy 😉
    Jeśli chodzi o drugie perfumy, które bym ze sobą zabrała to zdecydowanie były by to perfumy AVON Sensuelle, ich piękny łagodny, lekki i dziewczęcy zapach sprawia, że czuję się fantastycznie, uwielbiam ich używać w wakacje, czas luzu, wolności, kiedy jest ciepło i zawieje przyjemy wiatr i do tego zapach tych perfum … to jest coś magicznego 🙂 Poleciła mi je moja koleżanka jakieś pół roku temu i chociaż zwykle mamy odmienny gust to tym razem trafiła w dziesiątkę ! Uwielbiam oba te zapachy, z jeden strony lato, lekkość, a z drugiej zapach pysznych jabłek i wspomnienia cudownego czasu świąt spędzonego z rodziną. Te dwa zapachy zdecydowanie poprawiały by mi humor i sprawiły, że nawet na bezludnej wyspie czułabym się wspaniale 🙂
    Dominika
    e-mail : domi0296@interia.pl

  • kessi86

    Mówicie że mogą być dwa tak? W takim razie ja się pakuję i biorę Signature for him i Signature for her od państwa Beckhamów:-) ten damski to dla mnie, abym zawsze mogła się otulać swoim ulubionym zapaszkiem a męska wersja po to żebym mogła czuć przy sobie zapach mojego mężulka , bo tak się składa że to jego ulubiony. Było by pięknie…

  • Anonimowy

    By night, Aguilery

  • Chloe. To zapach mojej przyjaciółki – tej na dobre i złe. Na bezludnej wyspie jestem właściwie już teraz, ponieważ nie ma jej tu ze mną. Pozostał jedynie zapach, dzięki któremu wiem, że ciągle jest przy mnie, wspiera mnie i podpowiada, kiedy potrzebuję jej rady.
    Paulina W.

  • Na bezludną wyspę zdecydowanie zabrałabym moje ukochane perfumy Lancome- Hypnose. Jak sama nazwa wskazuje są niesamowicie hipnotyzujące, a co jeśli na owej bezludnej wyspie byliby jednak jacyś ludzie, dzikusy? Musiałabym ich oczarować, aby mnie nie zjedli. Myślę też, że te perfumy skutecznie odstraszałyby owady, gdyż są bardzo intensywne i trwałe z nutą wanilii, a z tego co wiem większość tych małych latających potworów nie gustuje w takich aromatach 😉

  • na bezludną wyspę zabrałabym perfumy Cacharel- Amor Amor, ten zapach przypomina mi najcudowniejsze chwile z mężem, oraz początki naszej znajomości, motyle w brzuchu itp. Poza tym to ciepły i piekny zapach, który nie pozwoliłby mi czuć się samotnie. Wzięłabym też ze sobą Dolce & Gabbana Light Blue Dreaming in Portofino. To zapach delikatny i subtelny, świeży, pobudzający wyobraźnie (bloona@wp.pl)

  • Jestem bardzo sentymentalną osobą. Bezludna Wyspa to ciężka, ale zarazem fascynująca przygoda. Chciałabym mieć ze sobą jak najwięcej zapachów, które mogłyby mi przywoływać jak najwięcej wspomnień. Niewątpliwie euphoria calvina klein'a byłaby na pierwszym miejscu. To pierwsze perfumy jakie dostałam w prezencie i to w dodatku od narzeczonego. Są ponadczasowe i uniwersalne, przywołujące masę dobrych wspomnień. Choć tak wiele kobiet używa tego zapachu, ja identyfikuję je jako "moje" i tylko moje. Wystarczy mała kropelka aby poczuć się kobieco i atrakcyjnie. Z pewnością na bezludnej wyspie nie raz dopadłaby mnie chandra, więc finezja zmysłów byłaby doskonałym ratunkiem i ukojeniem w trudnych chwilach.

  • Na bezludną wyspę zabrałbym ze sobą moje ulubione perfumy Tommy Hilfiger Est. 1985. Z bardzo prostego powodu. Otóż 5 lat temu dosłownie "złowiłem" na nie moją ukochaną 🙂 Los chciał, że perfumy te tak przypadły jej do gustu, że od samego początku wspólnych studiów wyróżniałem się dla niej z tłumu nowych znajomych. Po latach oboje nadal doskonale pamiętamy ten zapach, a ja myślę, żeby do niego wrócić. Nawiązanie do bezludnej wyspy jest oczywiste. Bo chyba każdy w tego typu sytuacji od czasu do czasu chciałby "złowić" jakąś rybkę 😉 Po za tym zapach Est. 1985 jest na tyle charakterystyczny, że z całą pewnością ktoś wyczułby mnie z odległości nawet kilku kilometrów, więc długo na owej wyspie bym nie zabawił. Pozdrawiam! :))

    raczewski.piotr@gmail.com

  • Anonimowy

    Na bezludną wyspę zabrałabym moje ulubione perfumy- Hugo Boss Orange. W razie chłodu otulały by mnie swoim ciepłem, w razie głodu – karmiły słodkością pomarańczy, w chwilach smutku – przypominały wszystkie radosne chwile i nadzieję, że do nich powrócę. Poza tym, zapach pozostaje za mną "nić", więc na pewno ktoś by za nią się udał i mnie odnalazł ! 🙂

    Kasia Z. Sopot

  • Anonimowy

    Na bezludną wyspę zabrałabym ze sobą moje ulubione perfumy :
    ♥Calvina Kleina ck one shock for her, ponieważ kojarzy mi się ze spokojem, ciszą, miłością, płatkami kwiatów i szczęściem !:) Bardzo lubię ten zapach, uspokaja mnie
    ♥Passion Dance, kojarzy mi się z moją jedyną i kochaną mamą,która zawsze była i jest obecna w moim życiu. Jest ze mną w dobrych i złych momentach, zawszę mogę na nią liczyć. Czując ten perfum na mieście obracam się czy nie ma jej w pobliżu,żeby móc się do niej przytulić 🙂

    Martyna.K Pyskowice
    martynakasprzak@onet.pl

  • Anonimowy

    na bezludna wyspę wybrałabym perfumy twilight ponieważ jest to zapach idealny dla mnie a do tego trwały, nie chciałabym się zaskoczyć gdyby się okazało ze na bezludnej wyspie oprócz mnie będzie jeszcze przystojny nieznajomy mężczyzna, a nie chciałabym wtedy nie ładnie pachną.
    Emilia Gózd
    emila091993@gmail.com

  • Na wysepke wybrałabym tylko Ange ou Demon, bo nie wiadomo, z czym dane byłoby mi się zmierzyć, Mogłabym pokazac albo swoją piekna, czytą duszę, albo ogniste, namiętne ciało, w zależności od sytuacji 😉

  • Witajcie drogie Panie
    Chyba jestem tu rodzynkiem i zastanawiacie się co tutaj w ogóle robię. Otóż moje drogie my mężczyźni oprócz tego że jesteśmy ogromnymi fanami waszej urody jesteśmy też ogromnymi fanami waszych zapachów. Zauważacie jak się za wami oglądamy ale na pewno nie zauważacie jak głęboko się przy tym zaciągamy 🙂
    Bardzo spodobał mi sie ten konkurs przede wszystkim dlatego że pozwolił mi sobie uświadomić jakie zapachy i dlaczego są dla mnie najpiękniejsze. Gdybym miał sam wylądować na bezludnej wyspie chciałbym mieć ze sobą zapachy dwóch najważniejszych kobiet mojego życia Mamy i Żony.
    Zacznę od mamy i jej zapachu. Odkąd pamiętam moja mam używa Dolce Gabbana Light Blue. Jej zapach to zapach bezpieczeństwa, ukojenia, dzieciństwa. Bo kiedy rozwaliłem kolano na rowerze, przegrałem pierwsze szkolne zawody, czy miałem zły dzień Ona mnie mocno przytulała i poza kojącym ciepłem jej ramion czułem ten właśnie zapach.
    Natomiast jeżeli chodzi o moją żonę to na studiach wyjechała na kilka miesięcy na praktyki zagraniczne, a że było to w USA to ze względu na duże koszty i brak wizy nie mogłem jej odwiedzać i kiedy wróciła, kiedy przytulałem ją na lotnisku po tak długiej rozłące byłem najszczęśliwszym człowiekiem na całym świecie że ją mam z powrotem i wtedy po raz pierwszy w tej euforii poczułem zapach mojego Anioła a był to Thierry Mugler Angel Refillable. W dniu ślubu kiedy mówiliśmy sobie sakramentalne tak czułem się tak szczęśliwy jak wtedy kiedy ją przytulałem na lotnisku i czułem ten sam piękny anielski zapach. I gdybym nie mógł ich zabrać na bezludną wyspę chciałbym mieć ze sobą te dwa zapachy i te piękne wspomnienia….

  • A więc tak:
    na bezludną wyspę zabrałabym po pierwsze moje ukochane Eternity Moment od CK 😉 Z wielu powodów – jak już wspomniałam noszą miano ukochanych (wprawdzie jednych z wielu, ale mam pojemne serce i nozdrza…), kto wie, ile czasu przyjdzie mi spędzić na takiej wyspie – może rzeczywiście całą wieczność? Więc nazwa w sam raz…A po trzecie – jedna z moich ukochanych aktorek w jednym z ulubionych filmów (mowa oczywiście o Scarlett Johansson w filmie ISLAND) przeżywa ciekawą przygodę w związku z tym zapachem 😉
    A drugie perfumy na bezludną wyspę? To zdecydowanie Liquid Crystal Agonist for women and men – perfumy, których nigdy nie wąchałam, więc nie wiem czy będąnajlepszymi towarzyszami, czy po prostu posłużą do zniechęcania insektów 😛 Jedno jest pewne – mają najpiękniejszy flakon, jaki widziałam i na pewno z czasem (w miarę jak wyspa z bezludnej przekształcałaby się w obfitującą w ludność plemienną) byłabym w stanie ten flakonik-dzieło sztuki wymienić na jakiś jacht z przystojnym kapitanem i dzięki temu wrócić do rzeczywistości 😉
    Pozdrawiam, kasia sobczyk

  • Zabrałabym ze sobą Chanel no 5 , jak umierać to z klasą, tylko w nim 🙂

  • Patrycjaaa

    Na bezludną wyspę zabrałabym ze sobą perfumy SARAH JESSICA PARKERT TWILIGHT, ponieważ uwielbiam te perfumyy !! <3 na bezludnej wyspie bylyby one dla mnie wszystkim w jednej buteleczce! bezpieczeństwem, ostoją, zmysłowością,,, :] To niesamowite ze tak wiele nut zapachowych mieści się w 75 ml 🙂 Pozdrawiammm

  • Na bezludną wyspę zabrałabym ze sobą całkiem różne typy perfum. Jednym z nich na pewno byłby zapach Avril Lavigne Black Star, ponieważ uwielbiam ten zapach. Wyspa jest bezludna, a ja nienawidzę być sama, dlatego wlałabym kroplę do morza, czekając aż książę ze… statku;) poczułby go i natychmiast wypełnił pustkę na wyspie, jednak wiem, że zawsze trzeba mieć plan B! Dlatego mój drugi wybór padł na LACOSTE Essential! 🙂 Pozdrawiam czytelniczka Dominika

  • Na bezludną wyspę zabrałabym dwa zapachy „Eternity” (Calvin Klein) i „Love Story” (Chloe). Dlaczego?
    Jak wiadomo na każdej wyspie odnaleźć można przystojnego Tarzana. Lekki podmuch skóry muśniętej kwiatami pomarańczy, lili, czy róży zwabiłby mą przystojną zdobycz natychmiast! Zapach pierwszy zapewniłby mi (jak sama nazwa wskazuje) wieczność z tym przystojniakiem. Drugi zaś perfum zagwarantował mi wielkie Love Story. Mmm… Chcę tam szybko, jak najprędzej 😉
    Pozdrawiam!

  • Na bezludnej wyspie najlepiej czułabym się otoczona zapachem Cerruti 1881. Zapach nienachalny, przyjemny z wieloma odsłonami. Zapach ten rano sprawia, że mam jakby więcej energii do działania i zawsze czuję się świeżo i zalotnie – gotowa na podbój wyspy. Natomiast wieczorną porą najchętniej spryskałabym się zapachem Moschino Glamour – może zwabiłby na wyspę jakiego innego rozbitka, z którym rozpoczęlibyśmy mozolną pracę "zaludniania" wyspy 😉 Edyta (edytka-bed@wp.pl)

  • Jako, że w oceanie woda słona, najchętniej w tych dwóch flakonikach przemyciłabym wodę ale skoro muszą to być koniecznie perfumy zabrałabym…..Hugo Boss żeby w nocy swoim okrutnym zapachem chroniły mnie przed dziką zwierzyną oraz HOT Woman aby w ciągu dnia stojąc na brzegu wyspy wabić statki. Tak to idealny wybór! Żadnych tam perfum mamy,taty,dziadka czy siostry oni woleliby żebym żyła niż martwa pachniała ich perfumami. To nie w moim stylu siedzieć na tyłku i rozpaczać zaciągając się na zmianę perfumami rodziców :D. Tu trzeba działać z ukrycia i wiedzieć jak oślepić perfumami rychłą małpę coby ją potem zjeść, a nie użalać się nad sobą i czekać aż banany zaczną spadać z nieba. Perfumy Sarah Jessica Parker Twilight są dla kobiet, które lubią atmosferę tajemnicy i doskonale się w niej odnajdują, tu nie ma miejsca na strach czy rezygnację, musisz wyostrzyć zmysły i przetrwać ! Chyba każdy zauważył, że idealnie do mnie pasują ? ;

  • Anonimowy

    Na bezludną wyspę zabrałabym perfumy Hugo Boss, Boss Femme L’Eau Fraîche, ponieważ zawsze kiedy mam jakąś ważną okazję zdarza mi się podebrać je mojej mamie:P Więc teraz ten zapach kojarzy mi się z wieloma ważnymi momentami w moim życiu, a myślę, że właśnie wspomnienia o miłych chwilach pozwoliłyby mi na przeżycie samej na bezludnej wyspie:) Wystarczyłoby otworzyć flakonik i możnaby się przenieść w czasie i jakoś przetrwać w samotności na bezludziu:)

    pozdrawiam,
    Justyna K.

  • Monisia (monika4444@poczta.fm)

    Cóż by mi było po perfumach na bezludnej wyspie! Toż nic by tak nie rozdrażniło dzikiej zwierzyny jak słodki zapach z flakoniku. Chętnie jednak zdecydowałabym się na… wariant męski, a dokładnie Mexx Ice Touche (przepraszam z góry za błędy w nazwie – taka trochę ignorantka perfumowa ze mnie). Dlaczego? Bo to zapach mojego męża. Przynajmniej taką namiastkę mojego mężczyzny mogłabym tulić w ramionach – z nadzieję, że wkrótce zdenerwuje się on faktem zabrania jego perfum, odnajdzie mnie i zabierze z powrotem do domku.

  • Na pewno nie zabrakło by mi w moim bagażu perfumy Versace Crystal Noir, na wieczorne samotne spacerki po plaży, abym czuła się wyjątkowo i elegancko. Drugą perfumą z którą nie można się obyć na co dzień by czuć się świeżo i atrakcyjnie jest Poison z Diora.

  • Na bezludną wyspę zabrałabym ze sobą:
    J'adore L'absolu od Dior ponieważ ten zapach kojarzy mi się z moją mamą.Moja rodzicielka mieszka za granicą a ja w Polsce używam tych perfum i mam wrażenie, że zawsze jest przy mnie. Dla mnie jest to też zapach beztroskiego dzieciństwa.
    Paco Rabanne – Black XS ponieważ dostałam te perfumy przed wyjazdem na wakacje. Przez cały okres letni ich używałam a teraz nawet jak ich użyję zimą to mam poczucie ciepła. Wracają do mnie wspomnienia szalonych wakacji.
    Pozdrawiam, Wiktoria Wierzbicka

  • Gdybym miała znaleźć się na bezludnej wyspie sama to zabrałabym ze sobą Armani Black Code. To perfumy których używa mój mężczyzna, kiedy ma je na sobie jest jeszcze bardziej seksowny. Wdychając ich zapach nawet będąc sama miałabym wrażenie że mój ukochany jest obok mnie.

    Pozdrawiam
    Kasia A

  • Anonimowy

    A ja zabrałabym na bezludną wyspę perfumy Dolce& Gabana LIGHT Blue, ponieważ jest to piękny zapach idealny na każdą pogodę, szczególnie na gorące, słońce palące bezludną wyspę. Dzięki czemu nie zadusiłabym i nie zemdliła na amen wszystkie żyjące i wyczuwające mnie na mile dzikie zwierzaki.:) A drugie perfumy zabrałabym jako podarunek dla tubylca na znak pokojowych zamiarów i byłby to zapach TRUE Calvin Clein.
    Renata

  • Długo zastanawiałam się nad wyborem tych odpowiednich perfum, które pozwoliłyby mi się poczuć nieziemsko, będąc całkiem samotną istotą na bezludnej wyspie i….nie wzięłabym ani jednego flakonika. Zaparłabym się rękami i nogami, i dałabym komuś ultimatum – albo biorę ze sobą swojego faceta albo nie wybieram się nigdzie 😛 Tak, tak bo to mój ukochany jest dla mnie jak nuta zapachowa najdroższych na świecie perfum. To on jest ze mną na dobre i na złe, to on mnie wspiera i szanuje, to on pomaga mi uwierzyć w siebie i podnosi na duchu, sprawia, że czuję się wyjątkowo, pięknie i kobieca. To dzięki niemu widzę sens życia. Dzięki niemu i jego miłości dostrzegam barwy i zapachy, dostrzegam wszechogarniające mnie piękno całego świata. I będąc na takiej bezludnej wyspie nie musiałabym mieć niczego innego jak swojego męża. Bo czym jest zapach? Zapach to mieszanka wywołująca wrażenie węchowe, odbierane w wyniku działania chemicznego bodźca. A prawdziwa miłość to taka chemia między dwojgiem więc pachniałabym wtedy wyjątkowo 🙂

  • Na bezludną wyspę zabrałabym perfumy Givenchy Ange ou Demon Le Secret. Pierwsze sekundy po ich użyciu kojarzą mi się z pierwszym spotkaniem z moim chłopakiem, zderzyliśmy się na korytarzu na uczelni. Kolejne spotkania były coraz bardziej intensywne, jak utlenianie się zapachu na mojej skórze w ciągu dnia. Na bezludnej wyspie takie energetyczne wspomnienia, związane z drugą osobą byłyby bardzo przydatne.
    Kolejne to Shock Calvina Kleina, ze względu na skojarzenie z zabawą, szalonymi, dzikimi imprezami, które uskuteczniałabym na wyspie 🙂

  • Katarzyna Gorzała

    Na bezludną wyspę zabrałabym ze sobą perfumy Chanel No. 5. Mimo braku mydła, grzebienia, szczoteczki do zębów czy innych najzwyklejszych przyborów toaletowych po psiknięciu się tą perfumą poczułabym się jak gwiazda odpoczywająca na z góry zaplanowanym urlopie nad morzem.
    Drugą perfumą, jaką wzięłabym ze sobą byłby flakonik Dolce & Gabbana The One For Men. To perfumy uwielbiane przez mojego męża dlatego spryskałabym nimi jakiś konar czy pniak i leżałabym sobie na plaży razem z nim wyobrażając sobie, że to mój mąż. Taki pobyt mogłabym znieść 🙂

  • Aneta Gawrońska

    Na wyspie bezludnej nie byłam jeszcze wcale, lecz co na nią zabiorę wiem już doskonale!
    Moje pierwsze perfumy prawdziwe i cudne, jeśli zdołam je wygrać będę w niebie siódmym;)
    O Sarah Jessica Parker perfumach teraz marzę, z nimi na wyspie bezludnej cuda mi się przydarzą.
    Bo jak nie nazwać cudami tej wyspy, przyrody niezwykłej, no i tych perfum niebiańskich szeptanych mej złotej rybce…
    Bo rybka ta może to sprawić, że będę szczęśliwa w tym świecie..ta wyspa, przyroda, perfumy..co więcej trzeba kobiecie..? 🙂

  • Anonimowy

    Zdecydowanie na bezludną wyspę zabrałabym ze sobą perfumę L’Instant De Guerlain Pour Homme, jest ona co prawda dla mężczyzn, mój mąż używa jej od lat, więc bardzo się przyzwyczaiłam do tego zapachu. Na bezludnej wyspie z pewnością bardzo by mi go brakowało, gdy ulotniłabym mgiełkę tych perfum na swoje ciało poczułabym jego obecność, jakby cały czas by był przy mnie. Jest to jedyny zapach który bym zabrała ze sobą. (Magda z TEB)

  • Anonimowy

    Bezludna wyspa, kto chciałby tam być?
    Bez neta?
    Faceta?
    Jak można tak żyć?
    Jak spędzić czas? nie znając nikogo…
    Jak tu kogoś zwołać? by było wesoło..
    Aż WPADŁAM NA POMYSŁ !! PERFUMY MAM !
    Zapach Playboya złagodzi mój stan.
    Jedna mgiełka w mig zadziała, wyspa chłopów będzie cała !!!
    Zapach przyciągnie wszystkich wokoło…
    Na wyspie facetów pomieści sporo…
    Cały świat bez facetów legnie..,
    a ja z nimi na wyspie sobie będę 🙂

    magdalenawppra@o2.pl 🙂

  • Bezludna wyspa? Dla mnie słowa 'bezludna wyspa' kojarzy mi się z małą wysepką, na której jest kilka palm, dużo piasku, lazurowa woda, rozkoszny szum palm, ciepłe promienie słońca. O tak ! ; ) Będąc na wyspie zabrałabym ze sobą zdecydowanie perfumy marki Avon. Dlaczego ? Dlatego ponieważ uwielbiam perfumy tej firmy. Pierwsze perfumy to Summer White Sunset. Kojarzą mi się z latem. Lekki zapach, który pozostaje na ciele dość długo. Poza tym wyspa = upały. Ciężkie perfumy nie wchodzą w grę. A drugimi perfumami to.. co prawda są to perfumy męskie, ale bardzo mi się podobają, wybór pada na – Elite Gentleman. Są cudowne ! Bardzo mi się podobają, a poza tym przypominają mi o panu M. < 3

    / e-mail: nosowskapaulinadominika@gmail.com

  • Na bezludną wyspę zabrałabym zapach osoby, która jest mi naprawdę bliska.. zabrałabym zapach mojej mamy !
    Kolejnym zapachem byłby zapach szczęścia, (na pewno taki istnieje !) ponieważ w każdej sytuacji nie traciłabym nadziei,byłabym cały czas szczęśliwa…a kto wie ?- może przyniósł by mi właśnie szczęście w trudnej sytuacji ?! (gdy np, małpa by mnie jadła czy coś haha )
    TAK ! ZDECYDOWANIE TE 2 ZAPACHY MUSIAŁABYM MIEĆ PRZY SOBIE!

    email – dominia__7@o2.pl

  • Powinnam zacząć z nowojorskim akcentem felietonów Carrie Bradshaw, ociekających seksem, stylem i dobrym humorem. Od Nowego Jorku dzielą mnie tysiące kilometrów, Statuę Wolności oglądałam jedynie na pocztówkach, o seksie rozmawiam zazwyczaj po trzech drinkach, mój styl kuleje bardziej niż Najman po złamaniu nogi, a dobry humor.. cóż, zyskuję gdzieś po pięciu drinkach. Lampka wina i czwarty sezon w tle powinien obudzić we mnie dusze felietonistki, tak więc…
    Kobieta jest w stanie poświecić bardzo wiele dla wygodnych butów, pasującej do nich torebki i… idealnych perfum upchniętych gdzieś obok okularów Dolce & Gabbana w torebce od Versace. My kobiety chwytamy się jak tonący brzytwy, by pojmać w swoje sidła nieświadomych mężczyzn, a z innych kobiet zrobić swoich wrogów. 'Nie podoba Ci się moja torebka? To spójrz na te pantofelki… Też nie? Podejdź bliżej, temu zapachowi nikt się nie oprze'. Zamiast rzec, że zamydlamy innym oczy, bardziej pasuje stwierdzenie 'zatykamy im nosy'. Skoro tak bardzo walczymy o uwagę, to czy przetrwamy dzień na bezludnej wyspie? A gdyby dane nam było skusić się na dwa ulubione zapachy, to czy byłyby one przydatne bez nowiusieńkich szpilek czy zwiewnej sukni od Prady? Nasuwa się również najważniejsze pytanie – Gdzie je schowamy, skoro nasza markowa torebka została w domu?
    Prawda jest taka, że do wyglądu Katy Perry z teledysku 'Roar' potrzeba jedynie trzech kosmetyczek wypełnionych kosmetykami, wdzianka idealnego do szybkiej transformacji w szalone bikini oraz dużo szczęścia i powodzenia . Na to bym więc nie liczyła. Czy dzika dżungla różni się od nowojorskiej ulicy? Czy krwiożercze bestie czyhające na Ciebie w każdym butiku, by wyrwać z ręki ostatni przeceniony sweter nie przypominają tych potworów z głębi nieznanej puszczy? Jaką broń wybieramy w walce z tak trudnym przeciwnikiem?
    ,,Kobieta musi mieć dwie rzeczy: klasę i bajeczny urok.'' rzekła kiedyś Coco i właśnie to dzięki niej tysiące kobiet walczy każdego dnia o swoją dumę, ale rano na ich ciało pływa mgiełka magicznego zapachu Chanel No.5. Gdyby jakimś cudem ktoś postanowił zostawić mnie na bezludnej wyspie (a mam szczerą nadzieję, że nie będzie to mój partner) to proszę zaopatrzyć mnie w dzidę i flakonik tych perfum. Gdy broń Boże 'broń' nie pomoże, to mam nadzieję udusić tygrysa niesamowicie intensywnym zapachem Chanel. Oby jednak coś zostało, bo w razie gdy zbłądzeni piraci zawędrują na moją wyspę, to mają do wyboru zabrać pięknie pachnącą kobietę, albo stać się ślepcami, gdy Chanel zamieni się w drogą wersję gazu pieprzowego.
    Gdyby pokusić się o kolejny, nachalny cytat pani Chanel, to warto wiedzieć, że ,, Kobieta, która nie ma swoich ulubionych perfum, jest jak kobieta bez przyszłości.''. Ja planuję jednak świetlaną przyszłość wśród piasku i szumu morza.
    Strach mi jednak przyznać, że pomimo wielkiego uczucia wobec tych słów, jak i zapachu Chanel No.5, mogę jedynie złożyć im głęboki ukłon i zamarzyć na bezludnej wyspie, ale zaszczytne miejsce ulubionych perfum zostało już obsadzone.
    Twilight – i chociaż nie o wampiry tutaj chodzi, to miłość Edwarda do Belli jest niczym przy moim pożądaniu wobec tego zapachu. Chanel może dodać klasy i stylu, jednak perfumy od Sarah Jessica Parker mogą kojarzyć się jedynie z kochaną Carrie i nowojorskim zgiełkiem. Szalona pisarka w wielkim mieście, ze złamanym nie tylko sercem, ale również obcasem nowych butów. Jedno delikatne muśnięcie zapachem Twilight, a zbudowanie malutkiego szałasu, zrywanie kokosów czy wybudowanie toaletki z bambusa stanie się niczym rozwiązanie krzyżówki w New York Timesie – trudne, ale z zadowalającym rezultatem. Gdyby jednak jakimś cudem nowy, przystojny rozbitek dotarł na mą wyspę – rzucając się na niego musiałabym pokazać, że żaden ze mnie tubylec, a prawdziwa kobieta z wielkiego miasta. Chyba nie trzeba podpowiadać, które perfumy pomogą mi tego dokonać…
    Cudownie byłoby raczyć się zapachem Chanel No.5 i Twilight Sarah Jessica Parker na bezludnej wyspie, ale wciąż przeboleć nie mogę skąd wezmę torebkę?!

  • Bezludna wyspa i Boss Ma Vie.. Tylko on. Gdybym miała chwilę zwątpienia, potrzebę kopniaka w tyłek aby wziąć się w garść to właśnie te perfumy dały by mi tę moc. Nigdy nie przypuszczałam, że perfumy potrafią tak zmotywować kobietę do działania.. Aż tu nagle zetknęłam się z tym zapachem. Jest świetny. Polecam!

  • Małgośka

    Witam serdecznie. Oto moje dwie propozycje perfum na bezludną wyspę: Pierwsze to L'Air du Temps od Roberta Ricci. Zapach jest bardzo czysty, a każdy kwiat ma indywidualną identyfikację. Nuta serca: goździk, gardenia, róża i jaśmin, połączone są z ostrym piżmem, drzewem sandałowym i korzeniem irysa. To są moje ulubione połączenia, które pozwalają mi się zrelaksować, odpocząć i poczuć się dobrze, a myślę, że po całym dniu walki o przetrwanie na tej wyspie, to przydałaby się taka chwila relaksu. Drugi zapach to Ambre Noir YVES ROCHER dla niego. Jest to zapach drzewny z akordami zmysłowej ambry, który w chwilach tęsknoty za ukochanym będzie mi o nim przypominał, bo taka na marginesie to ulubiony zapach mojego partnera.
    Pozdrawiam gorąco i nie ukrywam, że w duszy liczę na szansą wypróbowania tych zapewne pięknych perfum 'Twilight' Sarah Jessica Parker.

  • Ewa

    Zawsze gonię ideały a łapię zające. Do niedawna nie znałam mojego ulubionego zapachu poza jednym – Różowym adidasem Coty – to mój zapach młodości, zapach który daje mi cząstkę świata, który już przeminął. Drugi byłby zapach Mexx Black – subtelny i zmysłowy, pełen elegancji i wyrafinowania a zarazem taki niezobowiązujący. Mogłabym wymyślić kilka argumentów za jednak tym najważniejszym jest, że po prostu to, że go lubię i czuję się w nim jak w ulubionej sukience, komfortowo i po swojemu

  • D&G Light Blue – o poranku, gdy będzie unosił go wiatr wiejący znad morza, a fale będą uderzać delikatnie o moje ciało, pieszcząc moje zmysły. CK Euphoria – o zachodzie słońca, gdy będą wpatrywać się w horyzont, rozmyślać i wsłuchiwać się w nadchodzącą ciszę nocy.

  • Justyna

    Jakbym znalazła się na bezludnej wyspie mogłabym poczuć się jak Marilyn Monroe, o poranku ubrana jednie w chanel nr. 5…. Oczywiście ten zapach byłby też świetny przy spotkaniu z dziką naturą, taki silny i mocny zapach dodałby mi więcej dzikości i wewnętrznej motywacji by stać się kobietą tarzanem… natomiast Dior Jadore poprawiałby mi humor i w tej samotności mogłabym się odnaleźć.. z resztą zawsze tak na mnie działa, jest świetny jeśli chodzi o ponury nastrój, the best of all, lepszy niż terapeuta czy Carlo.. Rossi oczywiście… Pozdrawiam 😉
    justyna.owczarek1@wp.pl

  • Mairaus I i Ostatnia

    J'adore L'Or, bo to jedyne perfumy, które zawsze wywołują u mnie uśmiech na twarzy. Kiedy mam je na sobie wiem, że wszystko jest i zawsze będzie dobrze, wiem, że jestem niezniszczalna i niesamowita. Nosiłam je podczas rowodu, podczas pogrzebu bliskiej mi osoby… Są one dla mnie jak strój Super Woman, dodają mi odwagi i pewności siebie. Są jak mój talizman 🙂

  • Na bezludną wyspę zabrałabym zapach mojego domu. Dom to miejsce, w którym się wychowałam, gdzie spędziłam większość mojego dotychczasowego życia, jedyne na całym świecie miejsce, w którym jest cząstka mnie. Dom, ten do którego zawsze chce się wrócić, w którym pozostawione są lata życia, miliony wspomnień, ulubione pamiątki, w którym na powrót czekają najbliższe sercu osoby, podstarzały kot, zakurzone zdjęcie, uszczerbiony kubek, ciepły koc. Dom, to jest właśnie to miejsce na Ziemi, miejsce, w którym jest nam najlepiej, jesteśmy szczęśliwe i bezpieczne.
    wierzbowiecka.anna@vp.pl

  • Na bezludną wyspę zabrała bym coś takiego co by oczarowało tubylca niejednego.Dziką zwierzynę by zahipnotyzowało aby mnie jakieś bydle zjeść nie chciało.Pierwszy zapach od Dolce&Gabbana pochodzi -Light Blue go nazwali i sami chyba do końca nie wiedzą jakie szczęście kobietą dali.Drugi zaś to zapach co przywołuje wspomnienia dzięki niemu choć na chwilkę moje życie się zmienia.YVES ROCHER-Ming Shu piękny i niespotykany od pierwszej kropli przez mnie uwielbiany.Oba te zapachy skradły serce moje a na bezludnej wyspie będziemy we troje.Może by tak kogoś oczarowały i na bezludnej wyspie miłość i szczęście mi dały.Może gdzieś tam żyją jacyś rozbitkowie -ależ głupoty mi chodzą po głowie.Ale po co mi perfumy gdy nikogo nie czarują żal by się było pryskać przed obawą że się wyparują. Angelika Sołtys andzia771@op.pl

  • Na bezludna wyspę to ja bym zabrała Calvin Klein Eternity for Woman,bardzo mi sie podobają,poza tym ,uważam, że ich zapach roznosiłby się bardzo daleko i suma summarum przyciągnął jakiegoś przystojnego wybawce po mnie…. email:wioletta_sumiga@wp.pl Wioletta Sumiga

  • Anonimowy

    Na bezludną wyspę zabrałabym swoje Cerruti 1881. Ten zapach zawsze przywołuje cudowne wspomnienia, którymi delektowałabym się podczas zachodu słońca na piaszczystej plaży. Mając je przy sobie nie czułabym się samotna, ponieważ ich zapach kojarzy mi się z moim ukochanym 😉
    Agata

  • Anonimowy

    Dla mnie najlepszymi perfumami na bezludną wyspę są dwa zapachy – Honey Marca Jacobsa (ten bym zabrała ze sobą na wyspę o surowym klimacie leżącą gdzieś na krańcach świata, tam gdzie królują skały, słodki zapach tych perfum pozwoliłby mi przypomnieć sobie piękne, tropikalne krajobrazy, które bardzo kocham), drugim zapachem byłaby Signiorina Salvatore Ferregamo. Ten uwodzicielski, nieco kokieteryjny i tajemniczy zapach pozwoliłby mi oczarować i uwieść mojego wybawiciela, który zabrałby mnie z bezludnej wyspy….

    Iwona Czyżykowska e-mail yvonne10@w.pl

  • Jestem do szaleństwa zakochana w swoim narzeczonym, więc nie wyobrażam sobie życia na bezludnej wyspie bez niego. O ile może przez jakiś miesiąc wytrzymałabym sama (odpoczęła od wszystkich, zebrała myśli), o tyle dłuższy pobyt w samotności spowodowałby u mnie silną depresję i poczucie osamotnienia. A gdybym jednak się tam znalazła sama… chciałabym wziąć ze sobą dwa zapachy. Pierwszy – to byłby zapach mojego faceta, czyli Donna Karan New York z 2009 roku – On od lat się z nim nie rozstaje. Zapach ten przypominałby mi nasze wspaniałe chwile, piękne wspólne lata, nasze wzloty i upadki… I ten zapach wywołałby u mnie ogromnie silną tęsknotę i zmotywowałby do wydostania się z wyspy. Do tego właśnie potrzebny byłby mi drugi zapach – najlepiej jakiś duszący, chemiczny smrodek, którego nigdy w życiu nie uzyskałoby się naturalnie. Na przykład Pani Walewska w niebieskim flakonie. I to koniecznie jak największym, by wystarczyłoby mi go na jak najdłużej! Spytacie mnie: po co mi takie perfumy? Ano po to, bym mogła wyruszyć na tratwie w poszukiwaniu pomocy. Przelałabym Panią Walewską do jakiegoś pojemnika i trzymała na powietrzu – jestem pewna, że byłoby mnie czuć z daleka! A w nocy zawsze można Walewską podpalić (dodam, że nie kwestionuję klasyki tych perfum – jednak mnie osobiście się one nie podobają), co by jakiś statek lub samolot zobaczył z daleka płomień i mnie uratował 😀 Sylwia C. sylwiaciszekpost(at)gmail.com Pozdrawiam i życzę wielu kolejnych, wiernych obserwatorów 😀

  • Anonimowy

    Hej 🙂
    Gdyby przyszło mi żyć poza światem jak Tom Hanks, chciałabym z pewnością czuć się jak 'Lady Million' Paco Rabanne (i czuć te perfumy od siebie…). Drugim zapachem byłoby Police 'Gold Wings', zapach mojego chłopaka. Nie dość, że czułabym się bezpiecznie mając przy sobie stróża prawa, to na dodatek nie zwariowałabym zajęta błądzeniem w obłokach :))
    Marika

  • Pierwszy zapach jaki pakuje to klasyczny OFF. Wszyscy wiedzą czym to woni. Skoro miałabym się znaleźć na odludziu to chciałabym wykorzystać ten czas na relaks. A że nie znoszę latających nad głową much i komarów – zabezpieczenie muszę mieć.
    Drugi to oczywiście Giorgio Armani Acqua di Gio Homme. Na bezludnej wyspie jestem skazana na samotność i tym samym tęsknotę za moim mężczyznom – to chciałabym czuć jego zapach na sobie…
    Ewa Wójcikowska

  • Na bezludną (NIE WIERZĘ w bezludne wyspy, na pewno ktoś na niej jest) wyspę zabrałabym Tierrego Muglera – Womanity. Dlaczego? Bo to wyrazisty słodki i oryginalny zapach, który albo by odepchnął tubylców (którzy mogliby mi zrobić krzywdę) lub przyciągnąć tego jednego, jedynego – najprzystojniejszego, wtedy wiedziałabym, że to nie byle kto. 😉 Od razu znalazłabym towarzystwo. <3 <3 Drugą buteleczką perfum była Rihanna Rebelle, której zapach rozgerzewałby mnie w zimne i samotne wieczory <3 Z takimi perfumami na pewno bym nie zmarzła. Gdyby już skończyły się dwa specyfiki, to nacierałabym się kokosem ;))))))) <3

  • Na bezludną wyspę zabrałabym dwa najbliższe mi zapachy. Pierwszym byłby zapach mojej mamy, czyli Emporio Armani Lei, najchętniej na którejś z jej apaszek, żeby delikatnie otulał mnie w trakcie chłodniejszych nocy, sprawiając, że poczuję się bezpiecznie jak dziecko w ramionach matki. Drugi zapach – zapach mężczyzny mojego życia, mojego męża – zamknęłabym najchętniej w jakimś flakonie w całości, nie ograniczając się tylko do zapachu Jego perfum, ale też zbierając ciepły zapach skóry, łagodny zapach ubrań i włosów, by tęsknić chociaż trochę mniej. Byłby cytrusowy jak Jego Dior Homme Cologne, nieco skórny, ciepły, ale też męski jak silne ramiona. Byłoby w tym zapachu też trochę mnie, bo przecież już od dawna jesteśmy jednością. To byłby najpiękniejszy zapach świata, remedium na wszelkie troski i nawet niezły lek na chwilową samotność – ale tylko chwilową, bo tak naprawdę, wolałabym ten zapach zawsze czuć tylko tuż za Jego uchem, na ciepłej, skórze – nawet najpiękniejszy flakon perfum nie może się z tym równać!

  • Nie ma nikogo… Nie muszę być sexi. Nie muszę pachnieć świeżo ani słodko, ani orientalnie, ani niszowo… Nic nie muszę, bo jestem wolna! Chcę poczuć, że jestem częścią otaczającej mnie przyrody. Chcę pachnieć soczystą zielonością, wiatrem i wodą. Chcę być szczęśliwa sama ze sobą… Mam na bezludnej wyspie Hermes Un Jardin Sur Le Nil i niczego mi nie brakuje 🙂

  • Na bezludną wyspę zabrałabym przede wszystkim Cacharel Amor Amor, aby mój Mężczyzna dotarł do mnie po zapachu, a jako drugi Marc Jacobs Daisy Fresh, żeby biedny nie musiał nalatać się po wyspie w poszukiwaniu bukietu kwiatów 😉 Kasia
    k.kowalska@poczta.onet.pl

  • Bezludna wyspa – straszne by to było dla mnie… Na pewno Calvin Klein – Eternity. Ponieważ go uwielbiam już od lat, sprawia, że czuję się otulona, bezpieczna i spokojna. A sądzę, że bałabym się żyć na takiej wyspie. Ten zapach pomógłby mi poczuć więź z miejscem, w którym się znalazłam – bije on sercem lasu, natury – z nim i ja mogłabym ten rytm poczuć. Mogłabym poczuć się jak w domu.
    No i My NY od DKNY – ponieważ dostałam je od kogoś w prezencie i pierwszy raz wtedy poczułam się wyjątkowa. Chciałabym, żeby mi tą chwilę przypominały, dodawały motywacji do działania. I do powrotu do Niego 🙂

    • Olga Kucharczyk, tak się wczułam w tę wyspę, że zapomniałam dopisać 😉

  • lili-ya

    Zabrałabym Womanity Thierry'ego Muglera – ten zapach kojarzy mi się z rajskim ogrodem, bujnym, pełnym dziewiczej przyrody, no i z wakacjami, upałem, morską wodą – zakładam, że na takiej bezludnej wyspie jest rajsko ;). Drugim zapachem byłaby woda Ikon marki Zirh – to zapach mojego ukochanego i gdybym miała tam być sama, przypominałabym sobie go, wdychając właśnie Ikon.
    mój e-mail: ofca133@wp.pl

  • Na bezludną wyspę zabrałabym perfumy które w jakiś magiczny sposób przeniosłyby mnie do jakiejkolwiek cywilizacji. Mroczny Kisiel. 🙂

  • Na bezludną wyspę zabrałabym moją kochaną Euphorię CK od której jestem uzalezniona i nie wyobrażam sobie dnia bez tego zapachu i Angel by odstraszyć wszystkie tropikalne zwierzęta i owady ode mnie.Zauważyłam ,ze przy Angel komary mijają mnie szerokim łukiem,czego nie mogę niestety powiedzieć o osach i pszczołach.Lecą jak do miodu 🙂 Mam nadzieję,że na bezludnej wyspie ich nie ma 😉
    kaja350@vp.pl

  • Evaine

    Bose stopy na plaży stawiam
    złocisty piasek nimi rozgarniam.
    Patrze na morskie fale
    płynące wolno, jakby ospale.
    Słońce promienie Mi nadsyła,
    by radości chmura mnie okryła.
    Krocze uśmiechnięta i szczęśliwa
    a w mej dłoni – nuta osobliwa.
    Zawsze przy mnie obecna
    jest ta mała buteleczka zacna.
    Guerlain L' Instant Magic Woman
    mój osobisty, wierny superman.
    Lekkość, świeżość, elegancja –
    o pudrowym zapachu substancja.
    Wiosna, lato, jesień, zima
    drapieżność z luksusem trzyma.
    Trwałość kolejną wielką zaletą,
    mimo, że nie jestem estetą.
    Ten zapach niesamowity,
    tajemniczą mocą spowity
    dla mnie jest najpiękniejszym,
    wszędzie za mną ciągnionym.
    Przy mnie wiernie trwa,
    choć na bezludną wyspę wybrałam się Ja.

  • Gratulacje dla zwyciężczyni 🙂 Mogę jedynie pozazdrościć tego cudownego zapachu, ehh 🙂