Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Kenzo – Flower by Kenzo Eau de Parfum

Flower by Kenzo to perfumy, które pokochałam od pierwszego powąchania. A było to dawno temu. Pamiętam jak moja mama się nimi zachwycała, i wtedy – dawno temu – obiecałam sobie, że kiedyś będą moje.

Flower by Kenzo to perfumy kwiatowe, z dominującą nutą pudru. Najbardziej lubię je jesienią i zimą. Pachną jak esencja kobiecości zamknięta we flakonie. Całkowicie nie rozumiem, dlaczego wywołuje aż tak wiele skrajnych emocji. Niektórzy mówią, że w całej swojej popularności stał się zapachem trudnym. Coś w tym jest.

Początkowo Flower pokazuje swoje gniewne oblicze. Czuję całą masę pudru unoszącą się w ciężkim wirze, wysoko w powietrzu. Pojawia się gorzka nuta, to pewnie sprawka głogu i kapryśnej mandarynki. Po chwili puder osiada na skórze, oswaja się z nią. Znikają wszystkie ciężkie, gorzkawe niuanse, pozostaje puder. Staje się coraz cieplejszy, wyłania się spod niego piękna róża. Bardzo szlachetna, pozbawiona słodyczy. Bardzo zwiewna i romantyczna. Pojawia się również delikatna wanilia, która pachnie trochę jak cukier puder. Unosi się pięknie, całkowicie mnie rozczula.

Nosząc Flower wydaje mi się, że pada przepiękny, pudrowy śnieg o zapachu cukru waniliowego. Lekko osiada na mojej skórze, nie jest jednak zimny. Jest ciepły i przyjemny. W takim śniegu mogłabym leżeć godzinami!

Choć nuty są idealnie połączone, wyłapuję obecność fiołka i jaśminu. A tym ciepłem w kompozycji jest zapewne opoponaks. Gdzieniegdzie, przez muślinową zasłonkę wygląda na mnie czarna porzeczka. Gdyby tak jednak nie myśleć o tym zapachu, a całkowicie się mu poddać i podziwiać – mamy tu głównie do czynienia z pudrem, wanilią i różą. Co dziwne – ten zapach nie jest słodki! Pomimo wanilii i skojarzeń z cukrem pudrem, nie jest on ani trochę słodkawy.

Po około 9 godzinach zapach zdecydowanie traci swoją wyrazistość. Czuję coraz więcej delikatnego piżma, które pięknie zamyka kompozycję. Po około 10, 11 godzinach Flower by Kenzo kończy swój popis.

W spisie nut znajduje się kadzidło – ja się go nie doszukałam, ale może to być kwestia skóry, chemii albo pory roku. Koniecznie poznajcie ten zapach – to absolutny must-sniff!
Nie przejmujcie się opinią innych – jeśli ten zapach Was urzeknie (tak jak mnie), po prostu się nim cieszcie.

Jeśli na Boże Narodzenie nie będzie śniegu – zawsze można uraczyć się śnieżnym pudrem z Flower by Kenzo. Serdecznie to polecam.

foto 1 via thefragrancecocoon.wordpress.com foto 2 via parfumdepub.com

Tagi: ,

Podobne wpisy