Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Salvatore Ferragamo – Signorina

Signorina to bardzo urocza i dziewczęca woda toaletowa z 2011 roku.
Pojawiła się, znalazła grono wielbicieli, wydała na świat kilka flankerów. Pierwszy prawdziwy hit marki Ferragamo.

Gdzie leży ta magia?

Popularność tego zapachu na pewno wynika z połączenia tego, co kobiety (uogólniając) lubią najbardziej –  nut świeżych i owocowych ze słodkimi nutami spożywczymi. Początek Signoriny to przede wszystkim kwaśne, wściekłe (dziękuję za to słowo Diggerowej!) czerwone porzeczki w dramatycznie wyraźnej otoczce różowego pieprzu. Efekt jest bardzo pozytywny – od razu wiadomo, że Signorina to perfumy świeże i dziewczęce. Czerwona porzeczka z różowym pieprzem idealnie otwierają ten zapach. Nozdrza budzą się do wąchania, pozostaje tylko czekać… Co będzie dalej?

Po kilkunastu minutach robi się spokojniej, subtelnie. Zapach się ociepla, spowalnia… Nadchodzi przedsmak obiecanej słodyczy. Wyłania się słodki, syczący jaśmin i zalotna, romantyczna piwonia. Kwiaty obiecują, że będzie jeszcze bardziej słodko… Słowa dotrzymują.

Panacotta – słodziutka, z nutką kwasku, piękna, puszysta… Okraszona paczulą i piżmem pachnie jak przepyszny, delikatny deser. Zaspokoi apetyt na słodkie, ale będzie na tyle słodki, że nikt specjalnie od niego nie przytyje.

Ten zapach jest po prostu śliczny. Pachnie bardzo dziewczęco, romantycznie. Ma w sobie tyle uroku.. Jak dziewczyna idąca na pierwszą, prawdziwą randkę. Chce pachnieć świeżo, zalotnie a także trochę… zmysłowo. Oczywiście, nie jest to tylko zapach dla młodziutkich kobiet. Jednak jestem pewna, że 90% kobiet w wieku 15-25 będzie zachwycone Signoriną.

Signorina roztacza piękną, delikatną mgiełkę na około ciała, jest wyczuwalna dla otoczenia przez 4 godziny, potem przytula się blisko do skóry. Utrzymuje się na skórze do około 8 godzin.

Ten zapach przypadł mi do gustu, bo nie jest typowym słodziakiem. Bardzo zaskoczyło mnie połączenie czerwonej porzeczki z panacottą. Owszem, uwielbiam typowe, słodkie, zawiesiste gourmandy z lekką pikanterią albo przyzwoitym irysem. Jednak czasami warto od tak intensywnych zapachów odpocząć, zachwycić się czymś prostszym, łatwiejszym w odbiorze.

Przyznam, że nie znam całej rodzinki tych zapachów, ale już nie mogę się doczekać testów.

Koniecznie przetestujcie Signorinę!

zdjęcia via fragrantica.com

Tagi: ,

Podobne wpisy