Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Etat Libre d’Orange – La Fin du Monde


Lubię perfumy z dobrą nazwą.
La Fin du Monde to jeden z lepszych przykładów. I choć pewnie nie spodziewałabym się tego od Etat Libre d’Orange – bo większość nazw perfum  tej marki są dla mnie niewybaczalnie obleśne – to muszę przyznać, potrafią włożyć odbiorcy do głowy obraz. Jak pachnie koniec świata? Jakich perfum użyć na swoje “ostatnie wyjście”? Genialne! W głowie przeglądam katalog najcenniejszych dla mnie zapachów i myślę – Shalimar. Jednak z wielką chęcią przyglądam się nutom zapachowym La Fin du Monde.

popcorn, nasiona marchwi, kmin, sezam, czarny pieprz, frezja, wetyweria,
drzewo sandałowe, ambrette, irys, styraks, proch
strzelniczy

Czy koniec świata będzie pachniał jak seans kinowy z filmem akcji w roli głównej?

Coś w tym jest. Otwarcie tych perfum to ciepły zapach słonego popcornu, klimatyzowanego pomieszczenia i prochu strzelniczego. Naprawdę. Próbuję sobie wyobrazić ten film, myślę o przeróżnych bad guyach i bad galach… I wtedy na mojej skórze proch strzelniczy zaczyna pachnieć bardzo pudrowo, bardziej przypomina mi gwiezdny pył, który pojawia się za bohaterem ratującym świat niż mięśniaka żonglującego amunicją. Pojawia się również przepiękny, ujmujący, kobiecy irys. Łączą się różne sprzeczności. Gwiezdny “strzelniczy” pył, sezam, wetiwer, irys… Choć nie lubię na siłę przypisywać perfumom płci, to tutaj wyczuwam mężczyznę z pierwiastkiem żeńskim. Kogoś odważnego, silnego, ale bardzo wrażliwego i pięknego. Zaraz, zaraz… Gwiezdny pył…

To Michael Jackson z Captain EO!

Zapach trzyma się w tej samej tonacji przez całą projekcję. Czuję nuty silne, wyraźne, które bardzo ”kopią” wyobraźnię. Kmin, sezam, proch, pieprz, styraks pięknie przeciwstawiają się lekkim, ale fantastycznym nutom popcornu,  nasion marchwi i cudownych, szlachetnych irysów. Te dwa oblicza wybijają się przed szereg na przemian. Najpierw jest lekko, potem robi się ciemno, tajemniczo… I tak cały czas. Przez 7 godzin.

Koniec świata maluje się całkiem uroczo, bez większych kataklizmów. Pachnie po prostu pięknie, zagadkowo, tajemniczo, bajecznie. Jeśli nasz koniec ma pachnieć popcornem, to wydaje mi się, że sytuacja byłaby całkiem do przejścia. Gdyby jeszcze dodać do tego Michaela – I’m in!

Oczywiście, to takie luźne rozważania. Nie traktuję tematu końca świata lekko, ani z przymrużeniem oka. Miło jest jednak w zapachu ‘zobaczyć’ swojego idola. W Michaelu pełno było pionierskich pomysłów, kontrowersyjnych rozwiązań. Skojarzenie go z tak oryginalnym zapachem to nie przypadek.

Michael, odszedłeś zdecydowanie za szybko. Brakuje w tym świecie Twojej fantazji.

foto 1 via toutelaculture.com; foto 2 via fanpop.com; foto 3 via designingdisney.com

Tagi: , ,

Podobne wpisy


  • Mam mieszane uczucia do kompozycji tej marki. Twórcy chcą szokować i nazwą i oryginalnym składem, ale u mnie sie to nie sprawdza. Poznałam kilka i dla mnie to poprostu porażka, najgorzej wspominam Jasmin et Cigarette.

    • Nie znam Jasmin et Cigarette. Na razie spodobał mi się tylko La Fin du Monde i Like This, ale reszty nie testowałam globalnie 😉
      Też nie jestem fanką tych nazw i niektórych nut – choćby sperma w Secretion Magnifiques – tych perfum nie planuję poznawać. No ale pewnie znajdzie się masa chętnych na taki twór.

      Sama marka raczej mnie odpycha, ale ten zapach im się udał 😉

    • Chciałabym poznać bardzo chwaloną Tildę tej marki, resztę z ich wytworów odpuszczam. Co do Jasmin et Cigarrete to na mnie pachnie okropnie dokładnie tak samo jak wysypana na dywan popielniczka w pokoju nałogowego palacza. Poprostu smród fajek i nic więcej.

    • O, to na pewno nie zapach dla mnie , nie znoszę papierosów 😉
      A Tilda jest świetna 🙂

  • Fajna ta recenzja -) Zapach dziwadło a marka jak dla mnie ma kilka strzałów jak kulą w płot ale skojarzenia masz boskie. Ja się jednak nie umiem odczepić od prochu strzelniczego, jestem ostatnio w takim nastroju, że chętnie bym sobie chociaż odrobinę postrzelała! Muszę jakiejś fuzji poszukać 😉
    I zgadzam się z Tobą też w tym temacie, że dobra nazwa perfum jest bardzo ważna. Ta mi się podoba. 🙂

    • Dziękuję 😉 Cieszę się, że podobają Ci się moje skojarzenia. Zawsze były barwne, ale niekoniecznie docenianie… 😉

  • Anonimowy

    Nie znam żadnego zapachu tej firmy 🙁 Ale pod koniec stycznia wybieram się do Warszawy, pobiegam wtedy po perfumeriach i nadrobię zaległości :)))
    Basia

    • To jak dorwiesz zapachy tej marki to daj znać co o nich myślisz 🙂 Sama nie znam wszystkich 😉

  • "Koniec świata" to nietuzinkowa nazwa dla perfum. Ciekawy tekst, napisany z pasją, zachęca do regularnego czytania bloga.
    Zapraszam do bezpłatnej promocji na mojej platformie, rejestracja zajmie chwilkę.

  • Ja go nie uniosłam i wymieniłam (nowa właścicielka bardzo sobie chwali).
    Po aplikacji czułam się jakbym siedziała na baardzo długim seansie w multipleksie i każdy koło mnie jadł popcorn i koniec końców ja tym zapachem przeszłam..no nie, podziękuję,
    Ale używam teraz Afternoon of the Faun i jest magiczny (nazwa też piękna).

    • To Tobie te perfumy zaserwowały intensywny seans 😉 Captain EO trwa kilkanaście minut, więc dałam radę 😉
      Nie znam Afternoon, lecę o nim czytać 😉

  • Anonimowy

    Dobrze że nie czujesz mocnego kminu, nie jestem fanką jego smaku. Akceptuję w bigosie ale w chlebie nie. Bleeeeeeee. Za to popcorn, marchewka, aż chce się zjeść z kaszą gryczaną :D.

    Wojownicza K.

    • Kocham kminek z Gucci Eau de Parfum – jest moc 😀
      Widzę, że chyba głodna pisałaś ten komentarz 😉

  • jak ja lubię Twoje skojarzenia, swobodnie mknące przez różne przestrzenie 🙂 ale tego stwora nie lubię – mam negatywne skojarzenia, ciekawa jestem natomiast tego, który nadciąga już w lutym – true lust – nuty ma rewelacyjne, oby nie popsuli, bo to są straszne mieszadła – w butlach od ELd'O nigdy nie ma tego, czego się mniej więcej spodziewam

    • Dziękuję 🙂
      Mnie też bardzo True Lust ciekawi. Wydaje się być lekko unormalniony – opieram takie przypuszczenia na plakacie reklamowym 😛 Może być super, ale z nimi to nic nie jest pewnie 😉

  • Właśnie czekam na flakonik. Po obwąchaniu całej oferty ten zapach znalazł się wśród moich wybrańców. Ale ja uwielbiam popcorn.:)
    Co do samej marki i jej prowokującego wizerunku, mam nadzieję w najbliższym czasie zadać Etienne de Swardtowi kilka pytań na ten temat. Mam nadzieję, że odpowie. 🙂

    • 😀 Super! Mnie też jakoś najbardziej zaintrygował, ale poznałam tylko 5 z nich.

      Mam wielką nadzieję, że Twoje wszystkie pytania doczekają się odpowiedzi. Nie mogę się doczekać relacji! 🙂