Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Kenzo – Flower In the Air


Nie spodziewałam się, że Flower In the Air aż tak mi się spodoba. Ubóstwiam klasyczną wersję i sama myśl o tym, że ktoś chce przy niej majstrować, tworzyć coś nowoczesnego, lekkiego sprawia, że mam dreszcze. Na szczęście – Flower w powietrzu okazał się bardzo ciekawym i przyjemnym okazem.

Od razu powiem, że Flower In the Air wiele wspólnego z klasykiem nie ma. Otwiera go szalone, radosne trio maliny, róży i różowego pieprzu. Zapach jest bardzo świeży, orzeźwiający, optymistyczny. Noszę go i mam ochotę się uśmiechać. Nuta maliny pachnie nieco plastikowo, jednak nie zrażam się. Nie jest ona szczególnie udana, ale ta słodka, giętka, pieprzna różyczka wynagradza wszystko. Flower w powietrzu jest świetnym pachnidłem na poprawę humoru, będzie idealny do lekkiej, wiosennej sukienki. Advertisement działa.

Po czasie pojawia się magnolia – jak zwykle – bezpłciowa i drętwa. Na ratunek przybywa całkiem puszysta i dziarska gardenia, która swoim głębokim aromatem tuszuje magnolię. I powolutku zanika nam malina i pieprz, zostają kwiatki.

Kwiecie w tych perfumach pachnie bardzo lekko, tak jakby rzeczywiście unosiło się w powietrzu. Momentami można doszukać się w nich odrobiny pudru, która zostaje po malinie. W bazie kompozycji leży delikatne, białe piżmo. Flower In the Air pozostawia zapach czystości, świeżo wypranej bawełny.

Jest w tych perfumach pewien romantyzm. Myślę, że byłby odpowiedni dla zakochanej kobiety, która jest w pierwszej, zwariowanej fazie zakochania. Jest bardzo jasny, lekki z delikatną nutką słodyczy i z pełną garścią kobiecości. Jego trwałość jest całkiem dobra – około 6 godzin.
Czy kupiłabym go? Na pewno tak. Byłby dobry na spokojne, wiosenne dni, kiedy nie chcę pachnieć intensywnie, nie chcę w ten sposób czegoś manifestować. Choć preferuję silniejsze, wyraźniejsze zapachy, to tego kwiatka mogłabym przytulić na dłużej.
Czytałam też, że dostępna już jest jeszcze delikatniejsza wersja tego zapachu – eau de toilette. Skoro eau de parfum to lekka sukienka to pewnie eau de toilette będzie zwiewną halką. 

Kenzo dobrze wybrnęło z tej sytuacji. Mój kochany Flower pozostaje nienaruszony na piedestale pudru, a Flower In The Air czeka na mnie w nostalgiczne wiosenne poranki. Układ idealny.

foto 1 via fragranticaukraine.com; foto 2 via fragrantica.pl

Tagi: ,

Podobne wpisy