Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Chanel – Chance Eau de Parfum

Bardzo długo zbierałam się do zrecenzowania tych perfum. Chance oraz Coco Mademoiselle to te zapachy Chanel, które nie wywołują we mnie wielkich emocji, przyznam nawet , że na mojej skórze układają się bardzo podobnie. I choć Chance to na pewno nie “mój” zapach, to nie odmówię mu jego uroku i klasy. Przydałby się w kolekcji, oj przydał.

Chance to zapach słoneczny, klasyczny, prosty. Nie jest jednak pospolity ani łatwy. Ma w sobie pewną łatwość noszenia – nie jest to zapach wymagający specjalnego humoru albo określonego perfumowego stanu umysłu (w przeciwieństwie do najsłynniejszych perfum tej marki, a także kilku innych pozycji). Będzie idealny na spacer, dzień w pracy, rodzinne spotkanie, wesele, czy inne okazje formalne. I to chyba dlatego kobiety na całym świecie tak mocno pokochały ten zapach. Chance jest trochę jak Whitney Houston (i Chaka Khan). Ona była Every Woman, Chance jest For Every Woman.

Początek Chance zapowiada nam świeży, cytrusowy zapach z dodatkiem czegoś ostrego. I tak właściwie jest. Wyłaniają się nuty kwiatowe:  piękny, ostro pachnący hiacynt i wilgotny irys wyglądają zza słonecznej paczuli kichającej różowym pieprzem. W spisie nut znajdziemy również ananasa… No cóż, jeśli on tutaj jest, to na pewno wąchamy go przez skórkę, nie sposób wywęszyć jego zawartości.

W sercu zapachu do tej radosnej paczuli dołącza żółciutka cytryna i bardzo nieśmiały jaśmin. Nuty subtelnie się uzupełniają, komplementują. Nie ma elementów zaskoczenia, nie ma spektakularnych przemian. I to chyba czyni Chance zapachem, któremu można zaufać w każdej okazji. Jest bardzo bezpieczny, przy tym jest elegancki i nigdy nie pachnie jak pospolity cytrusowiec.

Z czasem kwiatowe nuty znikają, a paczula przytula się do ostrej wetywerii i momentami w tym zapachu możemy poczuć nutkę ziemii. Ale to tak chwilowo i nie całkiem na poważnie. Pojawia się piżmo i ono zwiastuje powolne wyciszanie się zapachu. Paczula gaśnie, pieprz opada, cytryna znika. Na skórze pozostaje czysty, przyjemny zapach piżma. Chce się więcej. Respray, please! 

Na mojej skórze Chance EDP utrzymuje się około 6 godzin. Trochę mnie to rozczarowało, bo spodziewałam się co najmniej 7. Znając moje szczęście, wersja EDT będzie dla mnie łaskawsza. Na pewno ją przetestuję! Ją i Chance Eau Fraiche, bo o Eau Tendre już pisałam.

Polecam testy wszystkim, którzy szukają bezpiecznego, pięknego zapachu na wiosnę… i każdą inną okazję.

zdjęcia via fragrantica.com

Tagi: ,

Podobne wpisy


  • Pamietam ten zapach, bo używała go moja mama kiedy byłam w gimnazjum. Podbierałam jej go, bo tak mi się podobał. Pamiętam jak trzymałam flakonik w dłoniach i marzyłam, aby mieć go kiedyś na własność.

    • To już go zapamiętasz na zawsze – ja tak mam z perfumami mojej mamy 🙂
      Flakonik jest śliczny, choć podobno lakier na tej 'obrączce' odchodzi po pewnym czasie 😉

  • Cóż..jak coś jest dla każdego to jest do niczego 😉 a tak serio…ciągle czekam na jakiś zapach od Chanel, który mi się spodoba…Chance są dla mnie zbyt delikatne, zbyt świeże i tak jak Mówisz – dla każdego. Nie wspominam o ich trwałości, bo ja z natury gubię zapachy..Ale rozumiem, że może się podobać, co zresztą czyni, biorąc pod uwagę liczbę flankerów.

    • W teorii jest dla każdego, ale wiadomo – ma na pewno przeciwników.
      Osobiście bym go pewnie sama nie kupiła, ale jako prezent bym chciała go już chciała 😉
      Jak kolekcja rośnie to chce się do niej dołączać coraz więcej zapachów, nawet niekoniecznie takich 'idealnych'. 😉

    • Oj…faktycznie coś w tym jest:D

  • Słoneczny to bardzo ładne określenie. Tak jak Koloretti, też w gimnazjum marzyłam o tym, żeby mieć kiedyś flakon Chance na własność. I Mademoiselle. Ale żadnego z nich się nie "dorobiłam". Chance podoba mi się nadal, ale nigdy nie porwał mnie na tyle, żeby kupić flakon, a Mademoiselle — przestał mi się podobać. To mój numer 2 z "Szans", po różowej, do której jak już ustaliłyśmy mam szczęście. 🙂

    • Też bym przyjęła te flakoniki 🙂 Tak, żeby mieć 🙂

  • Ja jako 'niefanka' zapachow Chanel generalnie, akurat bardzo lubie ten zapach i tez bym go polecila kazdemu, jako ze wydaje mi sie ze wiekszosci bedzie sie podobal 🙂
    Idealny na wiosne, zgadzam sie z Toba w zupelnosci 😀

    • Czyli jesteś dowodem na to, że Chance jest idealny dla osób, które nie lubią Chanelowskich klasyków 🙂
      To chyba najbardziej uniwersalny zapach tej marki, chyba nawet bardziej niż Mademoiselle 🙂

  • brzmi ciekawie;)

    • Tak też pachnie 🙂

  • Anonimowy

    A jednak dobrze czułam że to dla mnie zapach 😀

    Wojownicza K

    • Ufasz mi ślepo 😀 Żebyś nie pożałowała 😛

  • Anonimowy

    Mam nadzieję, że Chance dla Whitney to tylko dla jej alter ego, które stworzyła w ''I'm Every Woman''. Whitney była elegancka i wytworna, nosiła Bvlgari pour Femme i Amarige, a nie takie pachnidełka, które zbytnio nie porywają :// Jako jedna z jej największych fanek na tym kontynencie wyrażam swoje ubolewanie, bo Chance się do WH nie umywa..
    (Kasiu, trafiła kosa na kamień:D; miałybyśmy o czym dyskutować w omawianiu tematu pt: "Whitney vs. Mariah":D)

    Jako wielbicielka perfum Chanel uznaję, że Chance to jeden z zapachów stworzonych dla młodszego pokolenia; mniej wymagający i taki na co dzień. I bardzo dobrze. Jeśli ktoś się nie odnajduje w starszych kompozycjach Chanel, to Chance czy Mademoiselle i wszystkie te nowe flankery są jak znalazł:) Świetna recenzja:))

    Ewelina

    • Moja Droga!

      Nie porównuję Whitney do Chance. O nie! Nigdy nie porwał mnie przekaz piosenki I'm every woman (bo co to właściwie ma znaczyć? jestem uber'zdolna' to pewnie tak naprawdę nie umiem nic:p ale obwiniam Chakę, nie Whitney) i podobnie mam z Chance. Piosenka jest super, aż chce się jej słuchać i tańczyć, ale nie przekonuje mnie jej treść – podobnie jest z Chance.

      Co do samej Whitney – zasługuje na to, co najlepsze. I na pewno otaczała się pięknymi zapachami 🙂 Kocham Whitney i bardzo przeżyłam jej śmierć. Wielka strata dla świata, smutek dotyczący tego jak tak Wielka osoba odeszła z tego świata w taki sposób. Przeżywałam też głównie ze względów na fanów Whitney. To samo przeżyłam z Michaelem i bardzo współczułam fanom Whitney. Rozumiałam ich ból.

      Mam wielki szacunek do Whitney, ale nigdy nie była "moja". Nie wiem, czy to ma sens 😉
      Oczywiście, jestem Team Mariah, ale nigdy bym ich nie porównywała. Owszem, są w tej samej lidze i można dyskutować o głosie, skalach itp. Ale po co? Każda z nich ma swój styl, piękne piosenki – o po prostu legendy. Mnie do serca przemawia Mariah, Tobie Whitney – i to jest w porządku 🙂

      (Choć przyznam , że jak widzę porównania typu Mariah Vs. Beyonce albo Whitney vs. Beyonce to szlag mnie trafia. Gdzie tam Beyonce z jej skrzekliwym głosem do naszych Diw? :P)

      Zgadzam się, Chance jest dla młodszego pokolenia. Dla jednych może być wstępem do przygody z zapachami tej marki, a dla kogoś będzie początkiem i końcem. 🙂

    • Anonimowy

      Song jest jak wiersz – nikt nie wie, co autor miał na myśli. Ja odbieram I'm Every Woman jako tekst o sile kobiecości, zaradności kobiety i jej intuicji. Z pozoru błahy, zawiera mnóstwo metafor, które można odnieść do różnych ról w życiu kobiety (np. matki, żony, przyjaciółki, opiekunki itp.) Zależy, jak się spojrzy na słowa:)

      Co do porównań się zgadzam – to jest pozbawione sensu. Ale żeby porównywać do Beyonce? Na szczęście takie rzeczy robią w Internecie dzieci, które się nie znają ;p

      Co do perfum Chanel, to dodam tylko jeszcze, że Mademoiselle jest bardziej złożone od Chance. Chance i jego flankery to ostatnie perfumy Chanel, jakie bym chciała mieć. Jak dostanę w prezencie, to ok, nie wzgardzę. Ale też mi na nich nie zależy.

      Ewelina

    • Ja się zawsze zbyt mocno czepiam tekstów, zboczenie byłego krytyka muzyki pop 😀
      Hm… Co to Panienki … Może i jest bardziej złożona ,tego jeszcze nie zbadałam. Coś mnie w niej drażni 😉

  • Bardzo lubię ten szypr, który pojawia się po godzince, kiedyś Chance okrutnie mnie drażniły, dziś odbieram je zupełnie inaczej, choć muszę mieć odpowiedni dzień, żeby się nimi psikać.

    • Mnie nie drażnią, ale przyznam że na mnie nie mają szyprowego wydźwięku. Na pewno nie takiego, jakiego bym sobie życzyła 😀

  • Tak cała seria Chanel Chance to bardzo piękne zapachy które utrzymują się bardzo długo na skórze. Ten żółty i zielony są dla mnie chyba najlepsze bo akurat ten który opisujesz jakoś wypada jak dla mnie najsłabiej ale i tak jest wart uwagi 🙂

    • Zielonego jeszcze dobrze nie znam, ale pamiętam, że mnie zniechęcił 😉
      Kiedyś preferowałam Tendre, teraz stawiam na klasycznego Chance 🙂

  • Ps. Miało być że różowy i zielony są najlepsze a żółty słabszy 😉

  • Jeśli chodzi o Chanel, to moje serce skradła Coco Noir. Dostałam ją w prezencie od narzeczonego, który już niósł do kasy klasyczną piątkę (o zgrozo!), ale na całe szczęście ekspedientka pokazała mu ówczesną nowość. Co do reszty zapachów nie jestem przekonana (no dobra, podoba mi się jeszcze Allure 😀 ). Kiedyś koleżanka mi powiedziała, że niektórzy lubią perfumy Chanel, bo inaczej nie wypada, co chyba jest prawdą, bo nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy ktoś otrzymuje w prezencie perfumy tej marki i mówi z grymasem na twarzy "dzięki". Jakbym dostała Chance w prezencie to na pewno bym się cieszyła, ale sama bym ich nie kupiła.

    • To Cię Pani ekspedientka uratowała 😉
      Ja bym była zadowolona z każdych perfum Chanel, więc chyba to prawda!
      Ale gdyby to była Coco edp/edt albo 19, 5 edt to bym była o wiele szczęśliwsza. A! Jeszcze Allure Sensuelle edp i edt mi się marzą jeszcze 😉

  • No i tak – zobaczyłam ten wpis i już miałam napisać, że marzę od dawna o flaszce Chance i eau fraiche ale zanim się zebrałam to w międzyczasie podjechałam do Mamy, zapytałam czy skoro nie przepada za Chance to czy może mi je sprezentować? A Mama na to – a weź je sobie, nie lubię ich, resztka mi już została 🙂 No to wzięłam, z 50ml może z 8 zostało 🙁 Jak mogłam nie poprosić o nie wcześniej buuu, są piękne i taaakie eleganckie . Dalej będę marzyć 🙂

    • Gdybyś tylko pomyślała o tym wcześniej 🙂
      Nawet 1ml na dnie może sprawić radość 😀

  • errata, to było 100 ml

    • To jeszcze lepiej 😉

  • Pingback: Chanel – Coco Noir | Edpholiczka – blog o perfumach()

  • Ela

    Idealny na lato.