Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Czy warto kupować używane perfumy? Perfumowy second hand.

Powiem od razu – warto. Często kupuję perfumy używane.
Nie jestem jednak zdania, że to sposób dla każdego. Na pewno nie polecam takich zakupów osobom, które:
– mają wiele obaw co do uczciwości sprzedawców,
– lubią uczucie towarzyszące otwieraniu nowego pudełka

W każdym innym przypadku – warto zaryzykować.

Kupuję często od osób, które wystawiają perfumy na Allegro, ale na tym etapie edpholizmu już często kupuję od innych uzależnionych (od zapachów). Ten tekst nie jest poradnikiem jak kupować, by nie dać się oszukać. Jednak na pewno kupując od nieznanej osoby należy sprawdzić:
– jej komentarze, ich liczbę i treść
– czy zdjęcia perfum są robione przez sprzedawcę. Nigdy nie kupuję od niesprawdzonych osób, które wklejają zdjęcia packshotowe, albo plakaty. UWAGA! Bardzo ważne jest by sprawdzić sobie kod perfum, który zazwyczaj jest umieszczony na spodzie flakonu. Jest on istotny, bo dzięki niemu możemy sprawdzić datę produkcji zapachu. Jeśli więc ktoś twierdzi, że ma „starą niezmienioną formułę Chanel No 5”, a my po sprawdzeniu dowiemy się, że zapach był wyprodukowany dwa miesiące temu – od razu damy sobie spokój. Kod perfum można sprawdzić np. tutaj.
opis perfum: trzeba dokładnie przeczytać co to za zapach, jaka była jego pojemność początkowa, jaki jest ubytek. Niektórzy sprzedawcy piszą dokładniejsze dane – kiedy perfumy były kupione, otwarte oraz jak były przechowywane. Jeśli takie wiadomości nie zostały zawarte w opinie aukcji – zawsze można o to zapytać. Jednak nie można oczekiwać, że zawsze usłyszymy prawdę (choć ja się nigdy nie nacięłam!) – jeśli ktoś ma w posiadaniu 50-letniego Shalimara i chce sprzedać go za 80 zł to raczej radziłabym wziąć zimny prysznic, gdyby komuś przyszło do głowy w to uwierzyć.

ZALETY KUPOWANIA UŻYWANYCH PERFUM:

1. Cena perfum jest niższa. Niejednokrotnie trafiam na oferty perfum psikniętych dwa razy, a tańszych już o około 50zł (na warunki perfumerii internetowych). Im bliżej do dna, tym zapach jest tańszy. Zazwyczaj.
2. Można trafić na prawdziwe perełki. Wieloletni perfumoholik wyprzedający swój zbiór = raj dla koneserów. Jeśli swoje stare, nieużywane perfumy sprzedaje ktoś kto się nie zna, jest jeszcze lepiej – taka osoba nie jest świadoma, że za pierwszą edycję Opium powinna wziąć więcej niż 30 zł. Nawet jeśli we flakonie pozostało tylko 10ml.
3. Perfumy szybciej zostaną zużyte. Osoby które kochają mieć wiele perfum, ale czują się źle z tym, że nie są w stanie zużyć swoich skarbów mogą kupić butelkę, w której została już tylko połowa soczku – coś pójdzie na odlewki, coś się zużyje… I tak można już myśleć o następnej flaszce (nie zdziwię się jeśli wyszukiwarka zacznie kierować na moją stronę alkoholików – słowa klucze są wręcz idealne)!

WADY:
1. Można zostać oszukanym.
2. Rozpakowywanie perfum, które były już używane nie jest tak ekscytujące, jak dorwanie się do świeżego pudełeczka. Niektórych podobno brzydzi myśl, że ktoś inny trzymał swe palce na atomizerze. Mnie to akurat nie przeszkadza 😉

W mojej kolekcji jest na chwilę obecną 10 flakonów dla których nie byłam pierwszym właścicielem. Stanowią więc około 1/6 mojego zbioru. Większość z nich to zapachy, które są trudno dostępne albo sprzed reformulacji. Wszystkie odmiany Miss Dior które posiadam (Eau de Toilette, Le Parfum i stara Cherie z 2005 roku), kupiłam w taki sam sposób. Do pełni szczęścia brakuje mi jeszcze Eau de Parfum i tej starej wersji z 1947 roku.

A czemuż to wzbogaciłam ten wpis zdjęciami Coco, L’Instant Magic i Miss Dior Le Parfum?
To moje najnowsze zdobycze, wszystkie były wymarzonymi zapachami już od dawna. Były używane, ale ubytek niewielki – w każdym z flakonów. Trafiłam na świetne okazje i obliczyłam, że zaoszczędziłam ok. 350zł kupując je w taki właśnie sposób. I z tego jestem bardzo zadowolona – w kolejce do kasy niecierpliwią się kolejne perfumy!

Na zdjęciach:
Coco, Chanel. Woda toaletowa o pojemności 100ml. (z 2009 roku, sprzed reformulacji, która pozbawiła Coco charakteru). Zapłaciłam za nią: 200zł

L’Instant Magic, Guerlain. Woda perfumowana o pojemności 80ml. (wycofana z produkcji). Zapłaciłam za nią: 149zł
Miss Dior Le Parfum, Dior. Woda perfumowana o pojemności 40ml. Zapłaciłam za nią: 100zł
Miss Dior EDT oraz Miss Dior Cherie kupiłam 2 lata temu, nie pamiętam już ile zapłaciłam. 😉

Co myślicie o kupowaniu używanych perfum? Jesteście za czy przeciw?
Czy zdarzyło Wam się kiedyś kupić perfumy ‚z drugiej ręki’?

Tagi: ,

Podobne wpisy