Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Gucci Eau de Parfum


Gucci Eau de Parfum to perfumy, których  nie daruję.
Dawno temu, kiedy Tom Ford zarządzał marką Gucci, wszystko szło pięknie… Powstał zapach o prostej nazwie – Gucci Eau de Parfum. Był on zamysłem Forda (co z resztą czuć). Po pewnym czasie Tom przerósł markę i poszedł dalej. Jego fotel szybko zajął ktoś inny. Nowa załoga dopilnowała, by zniszczyć ślad po Fordzie, stąd decyzja o wycofaniu Gucci EDP z produkcji nie była dla nikogo zaskoczeniem.

Był to jednak jeden z największych błędów, jakie można tylko było popełnić.

Gucci Eau de Parfum to perfumy niebywałe, takich już się po prostu nie robi. Są bardzo „w stylu” Forda i to czuć na każdym etapie rozwoju kompozycji.

Suche, wilgotne, mokre, gorzkie, słodkie… Wszystkie te przeciwieństwa sprawiają, że Gucci EDP to zapach pasji, namiętności, kobiecości z nutą męskiej szorstkości. I choć noszę je bardzo rzadko (mam tylko małą buteleczkę z 30ml) to jest to zdecydowanie jeden z moich ulubionych zapachów. Ulubionych, czyli TOP 5.

W reklamie mamy przecudną Natalię Vodianovą. Jak już kiedyś wspominałam – kiedy tylko widzę ją na plakacie mam ochotę kupić cokolwiek ona próbuje mi sprzedać. W tym przypadku najpierw poznałam zapach, potem dowiedziałam się, kto jest jego twarzą. Vodianova pasuje idealnie. Seksowna, zmysłowa z nieco buntowniczym wyrazem twarzy. Jej lekko świecąca się twarz i tłustawe włosy mówią nam, że po tych perfumach wpada się w gorączkę. Wielokrotnie perfumy mogą pomóc kobiecie przetransformować się w kusicielkę. Gucci Eau de Parfum to druga skóra, niepotrzebny jest specjalny makijaż ani też szpilki i mała czarna. Kobieta nosząca te perfumy to tajna agentka, która uwiedzie Jamesa Bonda, powali go na kolana, a potem powie „chciałbyś” i odejdzie z delikatnym uśmieszkiem. Te perfumy to najwyższy kaliber seksu w butelce.

A co do samego zapachu…

Gucci Eau de Parfum otwiera się lekko pudrowo i gorzko, prezentując świeże i rześkie neroli wyciągające się na ostrym słońcu i miękki, niemalże kremowy heliotrop. Zza tego niepozornego obrazka wyskakuje cała masa kminku. Gorzki, aromatyczny, jakby lekko nasączony dobrym alkoholem. Podszyciem dla kminku jest skóra, która pachnie bardzo ‚plastycznie’, tzn. wyobrażam sobie kobietę w skórzanej sukience, albo kamizelce, która siedzi w rozgrzanym samochodzie… No dobrze, powiem wprost – pachnie jak wilgotne (ale nie spocone!), rozgrzane ciało.
Akcesoria dodatkowe tego zapachu to surowy, wilgotny irys, który chcąc nie chcąc jest mięczakiem w tym towarzystwie. To za jego sprawą wyczuwamy tak wiele pudru. Żeby było ciekawiej – tymianek bardzo odważnie maluje się w tym krajobrazie. Gucci to swego rodzaju szalony ninja, który nie zawaha się użyć najbardziej ryzykownej i nieoczekiwanej zarazem broni.

Według mnie Gucci broni się mistrzowsko.

W całym tym szalonym  ferworze ulatnia się kadzidło. Gucci przez chwilę wydaje się bardziej wzmocniony, mroczniejszy. Po chwili jednak i kadzidło idealnie miesza się z kminkiem, skórą i całą resztą i… Jestem w niebie. Kadzidło, puder, rozgrzane ciało… Gdyby ktoś opowiedział mi o takim zapachu, na pewno stwierdziłabym, że to nie jest mój klimat.
Pojawia się wanilia, która cichutko syczy, szybko znajdując swoje miejsce w kompozycji. Nic nie przeszkadza, nie krzyczy, nie usiłuje przyćmić pozostałych nut… Panuje symfonia.
Symfonia zmysłowego niebezpieczeństwa. Nawet nie zauważam kiedy na mojej skórze pojawia się piżmo i subtelne drewno sandałowe… Gucci Eau de Parfum utrzymuje się na mojej skórze nawet do 15 godzin, do samego końca utrzymując swój charakter. Zachwyca swoją intensywnością i genialną projekcją.

Takich zapachów powinno być więcej. A już na pewno nie powinno się ich wycofywać!
Wiem, że przez prawa autorskie i inne takie sprawy na pewno ten zapach jest uśmiercony i basta. Ale gdzieś tam w moich marzeniach jest wizja Toma Forda wprowadzającego ten zapach do swojej kolekcji, ze zmienioną nazwą… Nie miałabym nic przeciwko!


Koniecznie przetestujcie te perfumy!
Próbki są jeszcze dostępne, flakony też – choć jest ich niewiele.

foto 1 mojego autorstwa, foto 2 via angelicalnataliavodianova.wordpress.com

Tagi: , ,

Podobne wpisy