Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Katy Perry – Royal Revolution

Dawno już nie pisałam o perfumach celebryckich. Dzisiaj padło na Katy i jej niebiańską niebieską rewolucję.

Myślałam nad nimi przez pewien czas i chyba już wiem co o nich myślę.
Royal Revolution podąża za trendem celebryckiego „Girl Power ponad wszystko! Kobiety rządzą, dominują nad mężczyznmi! My pachniemy seksownie i agresywnie! A co jest agresywne? Drewno sandałowe!”.
I takie te perfumy są – rozkrzyczane, kwaśne, słodkie i przerysowane.
Patrząc na niebieską butelkę spodziewałam się czegoś zupełnie innego – lekkiego, owocowo – wodnego zapachu idealnego na plażowy wypad. Jak przystało na Perry – daisy dukes, bikinis on top. Mamy tu jednak coś zupełnie innego.

Słodki, ulepowaty nektar wylewa się energicznie – jest moim zdaniem trochę zbyt jaskrawy. I od razu wyczuwam głównego sprawcę – sandałowca. Nie wiem dlaczego, ale w perfumach celebryckich nadużywa się kwaśnego sandałowca zanurzonego w owocach oczekując, że perfumy będą hitem. W końcu to nie jest zwykły fruity-floral, to perfumy drzewne. Nie, nie jest to prawda. A podobnego sandałowca mieliśmy już w Unforgettable Aguilery. Równie zmordowany, ale w o wiele przyjemniejszej scenerii.
Owocowo – frezjowy soczek wsiąka w sandałowca i zapach pokrywa kurz, robi się suchy. I potem jest już całkiem przyjemny. Pojawia się troszkę jaśminu i wanilii, sporo piżma.
Lekko, przyjemnie i całkowicie bezpłciowo.

Nie uważam wcale, że Royal Revolution to zapach zły. Po prostu należę do osób, które nie lubią tej drażniącej nuty drewna sandałowego. Ma być odważna i przebojowa, a tak naprawdę dla mnie jest po prostu męcząca (jak sama Katy Perry i jej przeboje).

Cały rozwój kompozycji rozgrywa się w ciągu pierwszych czterech godzin, potem przez 2 pozostałe na skórze pozostaje świeży zapach piżma. Oceniam RR jako zapach trwały, nie spodziewałam się, że tak się do mnie przyklei.

Wygląda na to, że Royal Revolution to kolejny zapach z serii Killer Queen, który mnie nie powalił. Niech ta Katy wreszcie wymyśli jakiegoś dobrego słodziaka, na przykład  takiego jak Fancy od Jessici Simpson!

Nuty zapachowe:
Głowa: granat, różowa frezja
Serce: jaśmin, kwiat pomarańczy, drzewo sandałowe
Baza:  kwiat wanilii, skóra, piżmo, blackthorn

Tagi: , , ,

Podobne wpisy