Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Narciso Rodriguez – Narciso

Narciso Rodriguez edpholiczka

Narciso Rodriguez idealnie zareklamował swoje perfumy. Pozwólcie, że przytoczę jego słowa.
“Zmysłowość staje się trochę bardziej seksowna, trochę bardziej upojna”. O, tak. Rodriguez znany jest z tworzenia pięknych, prostych piżmowców. Są one perfumami minimalistycznymi i niezwykle udanymi. Ale Narciso Eau de Parfum to już inna liga, dla mnie po prostu coś genialnego.

Poznałam Narciso we wrześniu, wtedy bardzo mi się spodobały, ale testy odłożyłam ‘na później’. Zwyciężyło wtedy La Vie est Belle L’Absolu. Jednak niedawno sobie o nich przypomniałam – za sprawą moich Czytelniczek, których kolekcje perfum prezentowałam na blogu. Mowa o Patrycji i Joasi. W ich zbiorach znajduje się flakon białego Narciso. To one mnie zmotywowały do ponownego podejścia do tych perfum. Dziękuję Wam!

Rozwój tych perfum na skórze to zadziwiające przeżycie. Każdy etap jest piękny i szczególny, a każdy wydaje się być lepszym od poprzedniego. Otwarcie tych perfum to róża – silna, dumna, pozbawiona melancholii i romantyzmu. Przez chwilę mam wrażenie, że uciekła z soczystego, arabskiego pachnidła. Po kilku minutach to wrażenie przemija z nadejściem najpiękniejszej gardenii, jaką dane mi było uświadczyć w perfumach. Nie jest śnieżno biała, niewinności bym jej nie przypisała. Dla mnie jest ona biała, ale na modłę skorupki od jajka. Coś mi mówi, że niezłe z niej ziółko.

Z gardenią często miewam problemy. Wydaje mi się przesadnie słodka, dusząca i przytłaczająca. Gardenia Narciso to kwiat, który ma się ochotę dotknąć, przytulić do nosa i policzków. Jest tak miękka i kremowa, że nie wystarczy jej zapach. Gdyby tylko tak ją dotknąć, jestem pewna, że okazałoby się, że zrobiona jest z jakiegoś kremu… Próbuję sobie wyobrazić kremówkę, którą pozbawiono słodyczy – to pewnie byłaby ta właśnie gardenia.

Nie powiem, że w tych perfumach słodzyczy nie ma. Momentami wydaje mi się, że wychodzą na wierzch jakieś słodkie niuanse, jednak są one tak subtelne, że ciężko jest je zdefiniować. Wraz z pojawieniem się  piżma jeszcze bardziej zachwycam się nad tym pachnidłem.
Rodriguez przedstawia nam swoje ukochane piżmo w bardzo cielesnej, zmysłowej postaci. Przypisanie mu kwiatowego towarzystwa było posunięciem klasycznym i mistrzowskim. (Kocham perfumy gourmand z całego serca, jednak kobieca zmysłowość o wiele lepiej wyrażona jest kwiatami – stąd wyższość klasyków perfumiarstwa nad słodziakami – to kwiaty są ponadczasowe).

Piżmo bierze gardenię pod swoje ramię i razem zatapiają się w idealnej harmonii. Czystość, zmysłowość… Właściwie to nie wiem, po której stronie te perfumy chcą się znaleźć. Według mojego nosa Rodriguez wyznaczył idealną granicę pomiędzy niewinnością a przesadną zmysłowością. Wielu mężczyzn uważa, że kobieta obnażona nie jest tak uwodzicielska jak ta, która jest zakryta. Wyjaśnienie jest proste – ta pierwsza nie skrywa żadnego sekretu. Narciso znalazł wspaniały sposób na to, by przyciągać męskie spojrzenia. Narciso Eau de Parfum to zmysłowe i seksowne pachnidło. W żadnym wypadku nie jest ono wulgarne i nie budzi oczywistych skojarzeń z seksem.
Jak on to zrobił?

Nosząc te perfumy przychodzą do mojej głowy skojarzenia z piankami, mlekiem, kremem. Te perfumy są idealnie gładkie, ale nie łatwe i proste. Jest w nich pewna klasa, której po prostu nie sposób nie dostrzec. W bazie perfum pojawiają się cedr, ekstrakt z białego cedru i wetiweria. Moim zdaniem, to kolejny genialny ruch. Wetiweria pachnie na mnie słodkawo, cedr cierpko. Te dwie nuty dołączają do piżmowego nieba i jeszcze godzinami zachwycam się niewinnymi detalami tej kompozycji. Przekonuję się, jak cedr potrafi pięknie prezentować się na mojej skórze – w nieznany mi dotąd – matowy sposób.  Narciso to perfumy genialne. Absolutny must-have.
Na mojej skórze utrzymują się około 9 godzin – mocno wyczuwalne są przez 4, potem ich moc stopniowo maleje.

Moi Drodzy, serdecznie polecam Wam przetestowanie tych perfum – nie można ich przegapić. Nawet jeśli wydaje się Wam, że gardenia czy piżmo nie jest ‘Wasze’, skuście się na przetestowanie Narciso i sami oceńcie. Edpholiczkom ze skłonnościami  to zakupów w ciemno daję zielone światło.
Takich właśnie doznań szukamy!

Perfumy Narciso Rodriguez NARCISO kupisz w Perfumeria.pl!

Tagi: ,

Podobne wpisy


  • Genialna recenzja i lepiej bym tego nie ujęła 🙂 To nie jest zwykły zapach on ma w sobie pewną moc która dla mnie z początku też była trudna do rozgryzienia 🙂 Dostała próbkę od dobrej koleżanki i zaczęła testy – pierwszy dzień średnio, drugi lepiej a na 3 dzień już o nich marzyłam i wiem że jeśli skończę aktualną buteleczkę to z pewności kupię następną 🙂 Te perfumy to jak dotknąć kawałek nieba 😉 Cieszę się że skusiłaś się i że Tobie również przypadł do gustu – teraz musisz je mieć 😀

    • Dziękuję!
      To wiele znaczy dla mnie, szczególnie, że Ty te perfumy dobrze znasz 🙂
      Ty mnie skusiłaś swoją kolekcją i swoją rekomendacją 🙂

    • Polecam się na przyszłość 🙂

  • Recenzja kusi oj kusi zresztą od dawna szukam zapachu zmysłowego, takiego do białej koszuli, ale nie świeżaka i nie różanego 🙂

    • Dziękuję!
      Kochana, tutaj ta róża jest przedziwnie piękna i na pewno nie najważniejsza. Początek to róża – ale ona szybko się wtapia w gardenię 🙂

  • Zgadzam się, są przepiękne, mam próbkę i wzdycham do pełnej buteleczki:)

    • Witaj w klubie, oby nam się szybko udało wejść w posiadanie własnych flakonów 🙂

  • Cieszę się, że Twoje bliższe spotkanie z Narciso wypadło tak pomyślnie. 🙂 To przepiękny zapach. Otwarcie jest dla mnie nieco trudne (bardzo mocno na mnie wypada), ale już nuty serca są cudne, a bazę uwielbiam.

    • Oj, cudny jest ten Narciso. A Twoja recenzja zaostrzyła mój apetyt! 🙂

    • Cieszę się, bo warto go skosztować. 🙂 A ja już ostrzę ząbki i przebieram nogami w oczekiwaniu na jego brata… :)))

  • szo

    Co za piękna recenzja! Zgadzam się z każdym chyba słowem 🙂 bardzo lubię te perfumy, to zapach naprawdę nieprzeciętny, ale nie każdy się z nim polubi.

    • szo

      No i zapomniałam: i doskonały flakon! Buteleczka idealnie dobrana do zapachu, klasyczna i piękna.

    • Dziękuję :*
      Zapach jest po prostu cudowny, a flakon wybitnie piękny. Zupełnie nieprzekombinowany i pasuje do klimatu kompozycji 🙂

  • Nie pozostaje mi nic innego jak spróbować.Martwi mnie tylko ta róża w otwarciu 🙁

    • Musisz, musisz!
      Różą się nie martw, nie przyjmuję wymówek 😉

  • Anonimowy

    Trochę mdłe na początku, ale potem <3 Uwielbiam, a kupowałam w ciemno w perfumerii internetowej z powodu wyglądu flakonu 😛
    Basia

    • Jak to flakon potrafi czasami pomóc!
      Bardzo się cieszę, że udało Ci się dokonać tak dobrego zakupu w ciemno.
      Czyli mam rację z tym kupowaniem w ciemno – to może być sukcesem 🙂

  • Anonimowy

    A mnie się ten zapach chyba jako jedynej tutaj nie podoba, jest dla mnie zbyt gorzki i tak nieciekawie się na mnie rozwija. O wiele bardziej lubię Blanche od Byredo który dla mnie jest synonimem czystości. Ale recenzja świetna, zresztą jak każda Twoja 🙂
    agniecha

    • I bardzo dobrze, jeśli się coś podoba wszystkim, to nie jest dobry znak. Osoby o przeciwnej opinii zawsze są tutaj mile widziane 🙂

      Ja nic od Byredo nie znam. Ale ufam Twojej rekomendacji. Jeśli będę miała okazję, przetestuję 🙂
      I bardzo dziękuję za tak miłe słowa!

  • Zapach z mojego top 10, od razu po teście nadgarstkowym kupiłam flakon tej mieszanki piżma i zamszu. Cieszę się, że i Tobie przypadły do gustu 🙂

    • U mnie chyba też wszedł do 10, może i do 5 😉 Tyle że na liście pt. 'kupuj, nie bądź głupia!' 🙂

  • Anonimowy

    Ojoj Kasieńko jak się pięknie rozpisałaś :)). Uwielbiam te perfumy, są eleganckie, czyste i idealnie skomponowane. Takiego piżma powinni nauczyć się wszyscy twórcy perfum.

    Wojownicza K.

    • Dzięki, jak skończyłam pisać to przewinęłam do góry z myślą "komu się to będzie chciało czytać"… 😉 Ale wiem też, że dłuższe teksty są lepiej doceniane i z tego się cieszę 🙂
      Racja! Narciso niech kursy urządzi 🙂

  • Mairaus I i Ostatnia

    Ach, jak przeczytałam Twój opis to tak się ucieszyłam, że moje je zakosztować. A tu kiszka niemal, na mnie są bardzo przyskórne, niemal niewyczuwalne zanim porządnie nie powącham nadgarstka. Zapach ładny, tylko czemu u mnie jest słabo wyczuwalny?! 🙁