Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Lancome – La Nuit Tresor

Moja miłość do Lancome rozpoczęła się od pokochania La Vie est Belle, a całkowite oddanie i szacunek dla tej marki przypieczętowało bliskie poznanie się z Hypnose i Poeme. Oczywiste jest to, że nowość Lancome znalazła się na liście moich zapachowych priorytetów.

Wiele osób fascynuje się Penelope Cruz i reklamą tych perfum. Mnie ona szczególnie nie rusza. Cruz kojarzy mi się z wyzwoloną, naburmuszoną uwodzicielką. Oglądanie tej reklamy było dla mnie swego rodzaju suspensem. Do ostatniej sekundy czekałam, aż Penelopa wbije swojemu partnerowi nóż w plecy 😉 Spoiler alert – do tego w filmie nie dochodzi, możecie odetchnąć z ulgą.

Kobieta nosząca La Nuit Tresor, chyba nie byłaby zdolna do takiego czynu. Sama nosząc te perfumy czuję się jak rozanielona mimoza. Ku mojemu zdziwieniu – jest mi z tym bardzo dobrze.

Otwarcie La Nuit  jest dla mnie lekko przejaskrawione, do bólu piękne i ulepione z karmelizowanych gruszek. Nie dajcie się nabrać, gruszka z La Nuit to owoc zanurzony w karmelu i  różnego rodzaju lukrowanych posypkach, cukrze i czekoladkach. Po około 30 minutach sytuacja się łagodnieje, a ja wreszcie zaczynam się tym zapachem cieszyć (przyznaję, że z czasem mogłabym się w tym otwarciu zakochać, przy LVeB miałam podobnie…).

W spisie nut zapachowych podano w sercu kompozycji orchideę i różę. O ile róży żadnej tutaj nie doświadczam, to orchidea jest tutaj cudowna. Pudrowa, rześka, dumna i czekoladowa. Kiedy tak orchidea stawia czoła owocowym brzmieniom, na mojej skórze pojawia się coś absolutnie wspaniałego. Oblicza tego zapachu są dwa, które naprzemiennie wyłaniają się i ustępują miejsca temu drugiemu. Z jednej strony kwitnie wyborna słodycz wynikająca z połączenia pralinek z liczi, a z drugiej wyrasta wyrasta dymny roślina, która wydziela zapach paczuli i papirusu. Tego kadzidła nie uświadczymy tutaj zbyt wiele, jest go na tyle, by dodać zapachowi czegoś ciekawego, ale nie zniechęcić potencjalnych fanatyczek słodziaków*.

Zapach jest w klimacie kwiatowo – owocowym z mocnym akcentem na słodkość. Na mojej skórze pachnie bardzo silnie, ale matowo. Nie mam ochoty odgryźć sobie skóry, ani też co chwilę wąchać swojego nadgarstka. La Nuit Tresor to zapach, który przez 5 godzin zachwyca całe otoczenie, jest mocno wyczuwalny. Później traci swej mocy niewiele, a znika po 10 godzinach. Wygląda na to, że mnie polubił. Dla mnie to absolutny must-have.

Chciałam przy okazji dodać, że denerwują mnie porównania nowego Tresora do La Vie Est Belle**. Być może jest w nich coś wspólnego, w końcu pochodzą z tego samego Domu, są słodziakami… Może to moje wprawienie w słodziakach sprawia, że dyskwalifikuję ich podobieństwo na każdym etapie rozwoju kompozycji. Gdybym miała znaleźć cechy wspólne, to pewnie byłaby ich trwałość, choć mnie bardziej lubi LVeB, ona zostaje ze mną dłużej.

A wracając do promującej te perfumy Penelope Cruz – właśnie w moje łapki wpadła próbka perfum Agent Provocateur Fatale, które reklamuje Monica Cruz, siostra Penelope. Ciekawa jestem, czy Monica wbije mi nóż w plecy.Jeśli przeżyję, to na pewno powiadomię Was recenzją.

*Jakby fanki gourmand nie mogły gustować również w kadzidłach…
** Bo przecież o podobieństwie do klsycznego Tresora nie ma tutaj mowy, nikt  się nawet nie oszukuje.

foto via fragrantica.pl

Tagi: ,

Podobne wpisy


  • Bylam ciekawa jak odbierzesz ten zapach 😉 Ja jeszcze jestem przed testami, ale sadze ze bede go miala niebawem w swojej kolekcji 😉

    • Pewnie tak, jest bardzo kuszący 🙂

  • Ciekawi mnie, oj ciekawi, ale obawiam się, bo wersja pierwotna jest dla mnie odpychająca.

    • Wersja pierwotna?

    • Tu nie ma najmniejszego podobieństwa 😉

  • Skoro Penelope Cruz to muszę je poznać.Mam nadzieję,że mnie nie rozczarują 😉

    • Skoro Penelopa tak na Ciebie działa, to dlaczego nie? 🙂

  • szo

    Już chyba pisałam u Ciebie sto razy, ale napiszę sto pierwszy: kocham je i muszę mieć flakon! Na mnie trzyma się baaardzo długo, czuję gruchę, imbir i tą różę, której Ty nie widzisz, ależ te nosy jednak się różnią… Kadzidła nie dostrzegam zupełnie, co w moim przypadku jest raczej plusem 🙂
    Koloretti, te perfumy nie mają w sobie nic a nic z Tresora i jak dla mnie powinny się zupeł je inaczej nazywać 🙂
    Najbardziej "mój" z zapachów Lancome, też nie lubię, jak się je porównuje do LVEB (które lubię, ale nie skradły mojego serca), bo przecież nie są szczególnie podobne.

    I flakon ładny.

    • O, trochę się nasze nosy różnią, albo zapach nas inaczej traktuje 😉
      Lancome serwuje ostatnio bardzo dobre nowości, ja jestem na tak 🙂

  • Niestety nie miałam jeszcze okazji potestować tej wersji…ale wszystko przede mna:) uwielbiam Midnight Rose, więc i La Nuit dostanie swoją szansę. Ale fakt..brutalny i prawdziwy – reklama jest porażająco marna..;/

    • Ja myślę, że może Cię ten zapach zaintrygować 🙂 Jakaś szansa na to jest 🙂 A reklama byłaby lepsza gdyby nie te bokserskie akcenty 😉

  • Anonimowy

    Ja nienawidzę LVEB przeogromnie. Jak dla mnie pachnie sztuczną wiśnią a wiśni nie trawię w żadnej postaci. Za to La Nuit ….hmmmmm cudne

    Agata

    • Wiśnią? O , to jeszcze takiej opinii nie słyszałam 🙂 Dobrze, że każdy ma inny nos 😀

  • Penelope ostatnio bardzo popularna 🙂
    Ostatnio zerkała na mnie z butelki z piwem dla dam 🙂
    Nie dziwię się, że LVEB i La nuit są do siebie porównywane. Gdy ktoś te perfumy testował na szybko w perfumerii, mógł tak pomyśleć, przy otwarciu są bardzo podobne. Zresztą, kto by się nabrał na LVEB w innej butelce i pod inna nazwą?
    Oczywiście dla mnie za słodkie 🙂

    • Z butelki z piwem? A co to za specjał?
      🙂
      Może, jakby ktoś testował bardzo szybko i nie miał często do czynienia ze słodziakami to może by tak pomyślał… Muszę bronić swojej tezy do upadłego 😀

    • Nie chciałam robić reklamy , skoro pytasz – Penelope reklamuje piwo Karmi.

    • Dobrze wiedzieć 😀 Już miałam okazję je zobaczyć 🙂

  • Anonimowy

    Jeśli chodzi o Penelopę to kupiłabym w ciemno prawie wszystko co reklamuję. Jest dla mnie kwintesencją kobiecości. Piękna, powabna, delikatna a gdy ma okazję potrafi pokazać pazur. Ma w sobie to coś a z wiekiem jest coraz piękniejsza.

    Na słodziaki nie trzeba mnie namawiać :D. Choć zapachu nie znam to ufam Twojemu gustowi 😀

    Wojownicza K.

    • Nie jestem nią zachwycona, ale chyba rozumiem, dlaczego wszyscy się nią zachwycają.
      Myślę, że to zapach dla Ciebie 🙂

  • Kolejny słodziak typu cukiereczek i nic poza tym 😉

    • 🙁
      Poczekajmy na La Nuit Extra Super Intense – może tam będzie jakiś kopniak 😀

  • Pingback: Giorgio Armani – Armani Code Satin | Edpholiczka – blog o perfumach()