Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Salvador Dali – Laguna

Dla wielu osób to klasyk, przyjaciel z dawnych lat. Dla mnie to zupełnie nowe doznanie, kilka dobrych dni próbowałam ten zapach rozgryźć. Wcale się nie dziwię, że tylu perfumoholików dobrze go wspomina, albo nosi go od dwudziestu (+) lat. Laguna to perfumy z 1991 roku. Pojawiły się zaraz przed legendarnym Angelem, to ciekawe – oba te zapachy wydają się wpisywać w swoje czasy, choć są od siebie różne. Pachną latami 90tymi.

Laguna to zapach idealny na lato. Nie jest typowym świeżakiem, który w oczywisty sposób pachnie na nas cytrusami, świeżym powietrzem i wodą, nie jest też przesłodzonym egzotykiem, sprawiającym, że mamy ochotę się skroplić. Laguna to zapach odważny (jak na dzisiejsze czasy, w początku lat 90tych był na pewno odbierany inaczej – w końcu poprzednia dekada [cudowne lata 80te] była czasem zapachowych bomb) i dzisiaj prezentujący się raczej jako uniseks. Przyznam, że jego otwarcie jest dla mnie zbyt mocne, zbyt szorstkie. Czuję w nim męski pierwiastek.

Laguna otwiera swoje horyzonty wprowadzając nas do tropikalnego lasu. Czuję tutaj wiele cytrusów, a także słodkie brzoskwinie i ananasa. Bardzo szybko pojawia się na mnie nuta drzewna – bardzo silna i słonawa. Można by pomyśleć, że skoro Laguna, niebieski flakon i sól, to pewnie zapach będzie miał morskie akcenty – nic bardziej mylnego. Na mnie Laguna jest przede wszystkim drzewna, potem owocowa. W czasem łagodnieje, po dwóch godzinach zaczyna robić się bardziej przymilna. Wyczuwam bardziej kobiece nuty, przede wszystkim jaśmin, różę i konwalie – wyłożone na delikatnym drewnie różanym. Coś wspaniałego. I wtedy, kiedy myślę, że kompozycja po prostu powolutku na mnie wygaśnie, pojawia się spora dawka wanilii i szalony kokos. Nuty te podbijają drzewny charakter pachnidła i jak nie jestem fanką drewna, to tutaj mnie powala. Baza Laguny jest bardzo bogata, możemy wyczuć w niej trochę tonki, paczuli, cedru. Wszystkie nuty się ze sobą godzą, ale wypadają bardzo wyraźnie, żadna nie chce ustąpić. A przy tym wszystkim nie jest to zapach głośny i niepoukładany.

Na mojej skórze utrzymuje się około 8 godzin, co przy tych upałach jest zachwycające. Pachnie pięknie, niezwykle, a do tego jest naprawdę tania. Muszę sobie ją sprawić.
Koniecznie przetestujcie. Szczególnie jeśli szukacie dobrego, ambitnego zapachu na lato. To nie jest zwykły przyjemniaczek, ale solidny zapach, który będzie idealnym kompanem na letnie wyprawy i nie tylko. Polecam szczególnie fanom zapachów Marka Buxtona – Laguna to jego dzieło, czuć to od pierwszej nuty 🙂

Tagi: ,

Podobne wpisy