Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Nowy wpis dla Perfumeria.pl: Perfumy na rozmowę kwalifikacyjną do pracy


Perfumy, których użyjemy na rozmowę kwalifikacyjną mają wielkie znaczenie, ważniejsza jest chyba tylko umiarkowanie zachowawcza aplikacja. Wiele osób jest zdania, że perfumowanie się na spotkanie z przyszłym pracodawcą jest tak trudną kwestią, że najlepiej w ogóle z perfum zrezygnować. Zapachem możemy oczarować, ale możemy też wywrzeć negatywne wrażenia, a nawet zaszkodzić…

Co o tym wszystkim myśleć?
Jakie zapachy polecam na rozmowę kwalifikacyjną?

O tym wszystkim przeczytacie TUTAJ, gorąco zapraszam 🙂

  • Jakie zapachy Wy polecacie na taką okazję?
  • Może macie jakieś zapachowe doświadczenia z rozmów o pracę, którymi możecie się podzielić?
    zdjęcie via perfumeria.pl

Tagi: , ,

Podobne wpisy


  • Przede wszystkim perfumy powinno sie dostosować do stanowiska, o które się ubiegamy. Co innego antykwariat , a co innego klub go-go 😉 To jest chyba podstawowe kryterium. Ewentualnie można trzymać się klasyki , o ile jest to zapach wystarczająco rozpoznawalny.

    • Hahahah 😀 Rozwaliłaś mnie 😀
      Myślałam, że jeśli chodzi o pracę w klubie go-go to rozmowa jest mniej znaczna niż popisówka, toteż nie uwzględniłam nawet takiej ewentualności!
      Brawa za czujność 😀

  • Anonimowy

    Nie wiem, co jest, ale ZAWSZE jak myślę o perfumach na rozmowę o pracę, to ZAWSZE przychodzi mi na myśl Coco Mademoiselle – świeży, lekki zapach o nutach cytrusowych. Najbardziej elegancki świeżak z ostatnich 15-tu lat.

    Ewelina

    • Tak!
      A ja go nie dałam do propozycji przekornie 😀

    • Anonimowy

      Ach ta moja ''nierozgarniętość''… Kasiu, zapomniałam jeszcze dodać, że L'Instant de Guerlain to też świetny wybór, choć może trzeba mniej go zaaplikować niż Chance w takiej sytuacji do pracy.

      Choć bardzo syntetyczny, to pięknie się rozwija i L'Instant zawsze będzie mi się kojarzył jako Shalimar 2.0 – w końcu przywrócił do łask po ponad 10 latach Guerlaina na szczyt i stał się bestsellerem jak Shalimar. Poza tym to takie klasyczne francuskie perfumy, które przepięknie się rozwijają (dokładnie jak Shalimar), tyle że są modernistyczne. One coś w sobie mają te perfumy:)

      Ewelina

    • W życiu bym nie porównała Shaliamara z L'Instant (choćby w aspekcie bycia bestsellerem)! Ty to potrafisz mi dać do myślenia! Jutro testuję je pod tym kątem 😉
      Też je lubię, a Magic jeszcze bardziej 🙂

  • Dla mnie perfumy mają znaczenie w pracy także pod innym względem – dodają pewności siebie. Zabijcie mnie, ale najbardziej profesjonalnie czuję się nosząc "niedzisiejsze" zapachy, jak Opium, Paloma Picasso, Samsara lub Mitsouko 😉 Może dlatego, że to pachnidła z innych epok i w pewnym sensie "dodają lat" jeśli można tak powiedzieć, w każdym razie na pewno nie odejmują. W pracy stykam się głównie z osobami starszymi od siebie, a dysponuję urodą tego typu, że mimo skończonego ćwierćwiecza w sklepie wciąż pytają mnie o dowód. 🙂
    Na rozmowę kwalifikacyjną na pewno nie użyłabym żadnego świeżaka czy słodziaka, raczej któregoś z wymienionych, tylko w mniejszej ilości. W końcu głupio byłoby zaczadzić potencjalnego pracodawcę 😉
    Z Twoich typów wzięłabym Guerlaina. Lubię L'instant Magic (poluję na butelkę, bo ponoć zdjęto z produkcji) klasyka nie znam ale myślę, że mógłby mi się podobać.

    • Ja też na pewno na rozmowę ubrałabym coś swojego ( w stosownej dawce), jednak wszystkie rozmowy na jakich byłam kończyły się tym, że pracę dostawałam, a nawet nie pamiętam, czym pachniałam 😀 Więc osobom nieprzywiązanym do konkretnych woni zasugerowałam zapachy łatwe w odbiorze 🙂
      Całkowicie Cię rozumiem 🙂 Kupuj Magic i to szybko! Zostały wycofane (aż się płakać chce), ale można jeszcze w przyzwoitej cenie nabyć.

  • Anonimowy

    To widzę, że jest ktoś jeszcze w moim wieku, kto nosi klasyczne zapachy na co dzień;) Mi wcale one nie wydają się ani ciężkie ani przytłaczające – są w sam raz. Tak się do nich przyzwyczaiłam, że większość tego, co dziś jest na półkach, jest dla mnie za lekka, monotonna i bez wyrazu.

    I to prawda – dodają mega pewności siebie, ale też trzeba mieć odpowiednią osobowość, żeby je nosić. Do wyżej wymienionych dodałabym jeszcze mój ulubiony szypr – Knowing ^_^

    Ewelina

    • Takich klasycznych dziewczyn trochę jest, ale może nie lubią się wypowiadać (ZACHĘCAM WAS!!!).

      Racja z pewnością siebie – ona jest potrzebna do noszenia charakternych pachnideł. Najważniejsze jest jednak przekonanie, że ten zapach nam odpowiada w danej chwili. 🙂

    • Nie znam Knowing! Muszę nadrobić 🙂

  • szo

    Zgadzam się Kasiu z Twoimi typami! Bezpiecznie pewnie jeszcze byłoby w jakimś Light Blue. Chanel Chance Eau Fraiche to super propozycja, jak dla mnie biurowy pewniak. Ale z drugiej strony myślę, że osoba pachnąca Cinema YSL też mogłaby być niezła na rozmowie (o ile by się nie zlała tym pachnidłem), moim zdaniem wydzielają taką profesjonalną aurę (a ja się w nich źle czuję 🙁 ).

    Do mnie właśnie przyleciała Acqua di Gioia edt, dłuuugo się do niej przymierzałam i przepadłam zupełnie, strasznie mi się podoba!!!!

  • Andżelika Kościesza

    Ja bym się skupiła na ilości, a nie rodzaju perfum. Według mnie każdy zapach użyty delikatnie będzie odpowiedni. Po co robić kolejną szufladkę. Mnie np. drażnią zapachy świeże, ozonowe, typowe kwieciuchy, a dla innych to są właśnie neutralne. Nigdy nie wiadomo, kto będzie z nami rozmawiał. Za to minimalna dawka jakichkolwiek perfum jest na pewno bezpieczna.