Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Podsumowanie tygodnia z perfumami niszowymi!


Szalony tydzień za nami!

Jestem bardzo zadowolona, że przetrwałam, pomimo usilnych starań uśmiercenia mnie przez Amaranthine. To co złe zapominam, zapamiętam na pewno cudowne zapachy, które dane mi było opisać. Tak jak myślałam, dzięki tej tygodniówce dałam się trochę bardziej wciągnąć niszy i jestem bardzo zadowolona 🙂

Oto zapachy, które pojawiły się podczas tej tygodniówki:

– True Lust, Etat Libre d’Orange
– El Born, Carner Barcelona
– Chergui, Serge Lutens
– Botrytis, Ginestet
– Amaranthine, Penhaligon’s

Gdyby ktoś czuł niedosyt, to zapraszam do etykietki NISZA, tam znajdziecie jeszcze kilka innych recenzji perfum niszowych.

Serdecznie Wam dziękuję za ciepłe przyjęcie tego tematu, Wasz entuzjazm, obecność i komentarze. 🙂 Zgodnie z tradycją – spośród komentujących osób wylosowałam jedną, której prześlę drobny upominek. A tą osobą jest: Ars Longa Vita Brevis.
Gratuluję i proszę o kontakt z danymi do wysyłki.

Jak się Wam podobał ten tydzień tematyczny?
Może udało się Wam odkryć jakieś dobre zapachy niszowe i chcecie się tym podzielić? Zachęcam!

Tagi: , ,

Podobne wpisy


  • Anonimowy

    A na jaki tydzień możemy liczyć następnym razem?
    Może klasyków? 🙂

    • To zawsze jest niespodzianka 🙂 Ale wezmę ten temat pod uwagę w przyszłości 🙂

  • Super się bawiłam :))) Bardzo dziękuję za miłe chwile :*

    • To ja dziękuję za Twoją obecność 🙂

  • Anonimowy

    Ja też się podpisuję pod tematem klasyków!!! ^^

    Bardzo fajny tydzień i miła odskocznia od perfum mainstream'owych, którymi interesuję się na co dzień 😉

    Ewelina

    • Czułam, że się pod tym podpiszesz! Nawet podejrzewałam, że to napisałaś Ty, tylko zapomniałaś się podpisać 😉

    • Nie, to pisałam ja, tylko byłam niezalogowana 😉

  • Śwetny to był tydzień, długo na niego czekałam:D Ja ostatnio odkryłam nową miłość, a mianowicie Robert Piguet Oud.

    • Cieszę się ogromnie 🙂 Ten temat na pewno będzie wracał. Kto wie, może w ogóle będę częściej o niszy pisała, zobaczymy 🙂
      Wąchałam tego oudowca – ładniutki jest 😀

  • szo

    Bardzo fajny tydzień!!! Ale tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że jak na razie lepiej czuję się w mainstreamie 🙂
    Za to udało mi się wreszcie przetestować nowość Yves Rocher i… CHCĘ FLAKONIK. To kiedy ten wysyp na Allegro? 😀

    • Dzięki 🙂 Mainstream powraca już jutro, bądź gotowa 😀

      BS już jest w całkiem dobrych cenach 🙂 mnie okropnie korci, żeby już kupować i pewnie w chwili słabości to zrobię 😀

    • szo

      Faktycznie, nawet w bardzo dobrych! Jest szansa, że i ja się skuszę, ale mam nadzieję, że wytrwam do października (albo i dłużej, bo najpierw chyba Cavalli!!!).

    • Ja jeszcze się trzymam, ale tylko jedną ręką 😛 nie brakuje mi wiele do kliknięcia 😀

  • Hmmm co mnie zachwyciły ostatnio… Napewno Black Afgano, Botrytis, Golden Boy Dueto Parfums 🙂 i pewnie jeszcze kilka innych, ale nie pamiętam 😉

    • Black Afgano to nasze wspólne odkrycie 🙂 Ale się cieszę! 🙂

  • Zaległości nadrobiłam:)
    Ostatnio testowałam dość obficie Etat Libre d`Orange Dangerous Complicity i popadłam z zauroczenie. Przepiękne połączenie rumu, jaśminu i kokosa! Może będzie z tego miłość? Czas pokaże;)

    • Nie poznałam jeszcze tego zapachu tak porządnie, ale zapowiada się wspaniale 🙂

  • Szkoda, że to już wszystko, było tak fajnie 🙂 Przypomniałam sobie dzięki Tobie o zachomikowanej próbce cudownego Chergui 🙂

    • Ja się już szykuję na następną tygodniówkę. Szybko zleci 🙂
      Ponoś Chergui, pogoda się aż o to prosi 🙂

  • Ojejku! Jak mi miło! Nawet nie wiedziałam, że będzie losowanie, wchodzę sprawdzić nową notkę jak co rano i nagle widzę swoją ksywkę 😀 Bardzo dziękuję 🙂 A niszowy tydzień był fantastyczny, muszę jednak być silna wobec kuszenia…mam jeszcze tyle zapachów z maintreamu na wish liście, że muszę na nich się skupić 😀

    • Ale mi się udało CIę zaskoczyć 🙂
      Skup się na tym, co najważniejsze na liście… Właśnie – co jest na jej szczycie? 🙂

    • Przede wszystkim Alien Essence Absolue oraz Aramis Calligraphy i Calligraphy Saffron (te dwa w ciemno, przez wielką miłość do Rose) Slinię się także do wielkich klasyków Guerlaina : L'Heure Bleue, Mitsouko i Samsary.