Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Escada – Joyful

Perfumy Escada Joyful kupisz w Perfumeria.pl!

Joyful. Racja! To był stan goszczący w moim sercu kiedy wreszcie przestałam te perfumy na sobie czuć.

Nie jestem typowym odbiorcą tego zapachu z kilku powodów.

Pierwszy jest oczywisty – nie sympatyzuję z świeżymi zapachami.
Drugi – nie znoszę akordów wodnistych, powietrznych…
Trzeci – nie toleruję melona w perfumach (oczywiście są wyjątki).
Czwarty – szczerze wierzę to, że magnolie zostają powołane do życia by mnie irytować.

Escada Joyful w wyjątkowo „dogodny” sposób potrafi spełnić wszystkie te wymogi. To taki świeżusi – milusi zapaszek, w którym wszystko pachnie nijako, jak letnia woda. Otwarcie jest dla mnie bardzo drażniące – okrutnie nudny, zamulający melon z kwaśnym mandarynkowym podszyciem obnaża to, co jeszcze bardziej słabe… Magnolie, magnolie rozśpiewane! Okropnie głośne i wściekłe, jakby obawiały się, że piwonie odbiorą im smyczek i skradną całe show. Nawet peonie zostały pozbawione jakiegokolwiek uroku – trudno powiedzieć, żeby miały szansę wyłonić się z tego wazonu wanilii, są zadeptane, głowami zanurzone w wodzie giną. Liście fiołka pachną wspaniale, prawda?

Nie tutaj, bo mam wrażenie, że od kiedy wyczuwam je w tym zapachu, to on jakoś niewytłumaczalnie irytuje mnie jeszcze bardziej. To takie matowe, szorstkie i pozbawione życia liście, które leżały niedaleko szkolnej kredy… I tak sobie przez trzy godziny trwam, myśląc o tym, że pachnę bardzo słabo i niewyraźnie. I mówiąc szczerze – jest mi z tym źle. Te perfumy nie są dla mnie, ja całkowicie bym w nich zniknęła, bo one mnie przygnębiają.

A reklama tych perfum jest taka piękna, bajkowa! Aż bym chciała wskoczyć na tę karuzelę i razem z Mirandą (czy tylko mnie ona przypomina Bożenkę z Klanu?) się powygłupiać. Uważam, że o wiele lepiej ta reklama pasowałaby do perfum Escada Absolutely Me, które pachną słodziutko, dziecinnie i radośnie. Wtedy można szaleć i być joyful.

W przypadku zapachu Escada Joyful powodów do radości nie znajduję. To nie jest moje wesołe miasteczko, ja z tej karuzeli zeskakuję (szybko, po zapach znika po 4 godzinach).

Tagi: ,

Podobne wpisy


  • Ewelina

    Ja też nie jestem miłośniczką świeżości w perfumach, ale ich nie przekreślam, bo są takie cuda jak Aqua Allegorie, Green Tea czy Cool Water. Za melonem też nie przepadam, ale toleruję w dwóch pachnidłach.
    Mirandy nie lubię (jakaś niesympatyczna się wydaje i nieodpowiedzialna ;p), a jak zobaczyłam reklamę, to wiedziałam od razu, że nie ma co sobie głowy zawracać. Przemknęłam obok testera w perfumerii. Dobrze zrobiłam.

    • Też lubię niektóre świeżości. AA, Green Tea lubię, Cool Water to dla mnie wciąż zapach problematyczny. A w których pachnidłach tolerujesz melona?

      • Ewelina

        W Sunflowers i właśnie w Cool Water:)

  • Magdalena Świtała

    Nie wiem kto to Bożenka, stalowe magnolie pamiętam z dzieciństwa – były w perfumach o takiej właśnie nazwie: „Magnolia”. I co z tego, że z kiosku 😛 Szkoda, że piwonie uciekły w kąt, najładniejsze są chyba w Penhaligons 🙂 A melona w czym lubisz utopionego?

    • Jak można nie znać Bożenki ? 😀
      Myślę o tym melonie, chyba najbardziej mi się podoba w Edenie, Angelu, Escape CKleina – czyli tam, gdzie są śladowe ilości 😛

  • Ja też nie lubię wodnych świeżaków 🙂
    Możesz napisać mi w jaki sposób zabierasz się za śledzenie nowości zapachowych? Niekoniecznie w komentarzu. To ciekawy temat na osobnego posta 😉
    Przy tylu nowościach to musi być ciężkie do ogarnięcia. A zakładam, że jeszcze w przeszłości jest sporo zapachów, które chcesz poznać.

    • Czytam zapowiedzi na Fragrantice i notuję, kiedy się można czego spodziewać. Potem śledzę co się pojawia w perfumeriach, testuję stacjonarnie albo od razu zamawiam próbki. Bywa różnie, często mi coś umknie, albo z niektórych rzeczy rezygnuję. Perfekcyjnie nie jest, ale całkiem dobrze mi idzie. Testuję te zapachy, które najbardziej mnie intrygują i tak wychodzą recenzje 😉
      Jest cała masa z przeszłości, których jeszcze nie znam. Tak na bieżąco to na prawdę jestem dopiero od około dwóch lat. Więc trochę mi umknęło,ale nadrabiam jak mogę 😉

      • Dziękuję za odpowiedź 🙂 Ja ostatnio staram to sobie w głowie jakoś poukładać, bo chciałabym zabrać się za nowości, ale również poznawać przeszłość. Jako wielbicielka planów, potrzebuję dobrej organizacji. Może też napiszę o tym u siebie na blogu, bo takie posty, rozjaśniają mi w głowie.

        • To często kwestia intuicji – czasami podpowiada, czy odpuścić nowości, może zwrócić uwagę na jakieś ciekawe zapachy z przeszłości… Wypracowanie systemu to czasem kilka lat. Z wielką chęcią bym o tym u Ciebie poczytała 🙂

          • Dam znać, gdy coś opublikuję 🙂
            Dziś siadłam do pisania.

            Czy Ty też lubisz organizację i planujesz jak ja, czy działasz bardziej spontanicznie? Oczywiście spora doza intuicji w takiej materii, też jest bardzo przydatna. To podobnie jak z książkami, wiesz co masz ochotę przeczytać. Choć czasem coś pozornie nieciekawego, może okazać się skarbem. Dlatego warto słuchać innych i czytać opinie.

          • Super, trzymam kciuki 🙂
            Ja jestem typowym Control freak i uwielbiam planować, skreślać z listy i czuć, że mam wszystko pod kontrolą. 🙂

          • To dokładnie tak jak ja, kocham tabelki, notesy i skreślanie punktów na liście :))

          • Takie próbki to zazwyczaj na all. 🙂 Męcz mnie , męcz . Lubię takie męczarnie 🙂

          • Dziękuję 🙂

          • A i jeszcze jedno pytanko, gdzie kupujesz próbki? Ale takie firmowe, nie odlewki.
            Mam nadzieję, że Cię nie męczę za bardzo, bo ostatnio dość intensywnie zaznaczam swoją obecność na Twoim blogu i zadaję dużo pytań…

  • Urwisek_

    Jak mi się zdjęcie reklamowe podoba, jest pastelowo, różowo , szczęśliwie, uroczo, pięknie i słodko!

    Nie wiem dlaczego, ale jeśli chodzi o Escadę, to moja uwagę zwracają tylko letnie limitki. To, co jest w stałej ofercie jakos kojarzę.
    Nie lubię świeżości melona takiego typowego, jest taki jakby mdly i nieprzyjemny.

    • A znasz może Aniu serię „… Me”? Mam na myśli Incredibly Me, Desire Me i Absolutely Me. Może tutaj byś coś dla siebie znalazła, są bardzo fajne 🙂

  • Kasiu, mam podobne odczucia co do Joyful. Dla mnie to zapachowa porażka,
    niestety. Zapach płaski, zupełnie bez wyrazu. Kompozycja rozwodniona,
    totalnie pozbawiona charakteru. Jedno z moich większych perfumeryjnych rozczarowań.

    • Tak czułam, że ocenisz je podobnie.

      Z resztą, tutaj na prawdę nie ma czego pochwalić… No może słabą trwałość 😉

  • Szo

    Ja też nie jestem fanką świeżaków, nie lubię wodnych perfum, denerwują mnie magnolie, a zdanie na temat melona muszę sobie dopiero wyrobić (poza tym, że kocham go jeść!). Nie znam tej Escady, nie podejrzewałam wcześniej jej istnienia i nie zamierzam się nawet do niej zbliżać po tej recenzji.

    Coś jest na rzeczy z Bożenką z Klanu 🙂

    A w sprawie pytania blogowego – Valentino Donna u mnie wciąż na liście do powąchania, Code Satin też polecam, uwielbiam i… mam! Kto by pomyślał, że mój luby po latach ponad siedmiu postanowi mi po raz pierwszy sprezentować perfumy i że to będą TE? Jestem zachwycona, pachnę nimi codziennie i nawet nie mam ochoty wąchać niczego innego 😀

    • jakie my jesteśmy podobne!
      Ale się cieszę, że masz te perfumy w kolekcji! Brawo dla lubego, lepiej wybrać nie mógł 🙂 Na czasie facet jest 😀