Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Nowy wpis dla Perfumeria.pl: Perfumy z nutą kawy

 

Lubicie perfumy z nutą kawy?

Uwielbiam kawę, ale ze smutkiem stwierdzam, że perfumy z nutą kawy do moich ulubieńców nie należą. Nie znaczy to oczywiście, że nie mam kilku faworytów, których uwielbiam. Coś w tym jednak jest, że dawniej perfumy z nutą kawy, były bardziej „kawowe”. Wystarczy tylko wspomnieć wspaniałe L’Or de Torrente. Dzisiaj te perfumy budzą raczej zniesmaczenie i wydają się raczej trudne i pretensjonalne. Jeśli w perfumach ląduje namiastka kawy, to bardzo szybko okazuje się, że jest w nich dwukrotnie więcej cukru i śmietanki, by zaspokoić zapotrzebowanie na słodkie nuty. Świetnym przykładem tego jest Black Opium, zarówno EDP jak i EDT. Nie powiem, że są złe. Dobrze wiecie, że mnie się te zapachy podobają. Żałuję jednak, że w perfumach nikt nie zaserwuje nam ścinającej z nóg, małej czarnej.

W najnowszym artykule dla bloga Perfumeria.pl opisuję moje spostrzeżenia na temat kawowych perfum, znajdziecie tam też kilka pachnideł, o których po prostu musiałam przy tej okazji wspomnieć.

Wszystkich serdecznie zapraszam do lektury artykułu: Perfumy z nutą kawy.

A jakie są Wasze ulubione perfumy z nutą kawy?

Tagi: , ,

Podobne wpisy


  • Magdalena Świtała

    L’Or jest niezłe, no jakże tak można mówić! 😀

    • Wiele osób tak uważa 😉
      Ja osobiście L’Ora lubię, ale ciężko mi się go nosi – przyznaję.

  • Urwisek_

    Nie lubię pić kawy, lecz zapach ☺ może być. Black Opium – lubię. Trochę kawy jest w Love Potion. Troszkę w A Men Pure Wood. No i Black Afgano ! Kiedyś były rozbierane perfumy Demeter – Esspresso. Czy ja bym chciała pachniec taką kawa dosłownie? Raczej nie.

    • Black Afgano to najwyższa szkoła jazdy, marzenie <3
      Nie chciałabym pachnieć taką typową kawą i tylko kawą. Jednak chciałabym, żeby w perfumach (mainstreamowych) była prawdziwa kawa i jakiś dodatkowy, ciekawy akord, np kwiatowy 🙂

      • Urwisek_

        To chyba tylko zostaje kupić Espresso od Demeter i połączyć z np z Orchid i Sandalwood tejże firmy i mieć własną kawowa kompozycję ☺

  • Ars Longa Vita Brevis

    Bardzo lubię wąchać kawę, jednak relację z nią jako napojem mam trudną. Niegdyś zapijałam się nią (liceum i studia…) zaczynałam od gigantycznych kubłów kawy z mlekiem a la coffee heaven czy starbucks, aby potem przejść do małej czarnej, ale od jakichś dwóch, trzech lat zaczęło mnie od niej mdlić, zwłaszcza w połączeniu z mlekiem. Teraz czasem sobie na nią pozwalam „w gościach”, zwłaszcza jak ktoś ma ekspres. Na przebudzenie pijam mocną herbatę – ma również tę zaletę, że odświeża paszczę, czego nie można powiedzieć o zakwaszającej kawie 🙂
    Co do perfum z nutą kawy, to dla mnie terra incognita. Nie znam Black Opium, gdyż boję się konfrontacji z moim ukochanym klasykiem. Bardzo ale to bardzo chciałabym poznać L’or, gdyż różę ubóstwiam zwłaszcza w dziwnych połączeniach, a to musi być facynujące 🙂

    • Ars Longa Vita Brevis

      PS gdzie to w ogóle można zdobyć?!

      • Bardzo ciekawe spostrzeżenia 😀

        W czasie studiów też wypijałam litrami takie kawusie 😉
        Black Opium nie można traktować poważnie, jeśli się kocha klasyka. Bo on nie ma z nim nic wspólnego. A L’Or jest cudny, choć trudny, nie dla każdego. Tobie pewnie by się spodobał 😉

  • Ewelina

    Bardzo lubię zapach kawy mielonej, ale samej kawy nie piję, bo nie mam takiej potrzeby. W perfumach kawa nie należy do moich ulubionych nut i takich też zapachów nie szukam.
    Próbka L’Or od Ciebie pozwoliła mi poznać ten zapach, ale jak dla mnie jest on za delikatny. Wyraźnie wyczuwam tu kawę i różę, ale chciałabym, żeby te perfumy były bardziej ”bold”. Wtedy byłyby moje, bo to chyba jedyna kawa w pachnidłach, która mi się naprawdę spodobała:)
    Black Opium nie lubię nie za nuty kawy, ale za te śmietanki i pralinki, bo wywołują one schematyczne wrażenie sztuczności. Nuty smakowe w ogóle są bardziej syntetyczne w odbiorze niż kwiatowe, drzewne czy wodne. Przynajmniej dla mnie. Nie przepadam za takim efektem.

    • Ja się niepotrzebnie od kawy uzależniłam odkąd przestałam Małą karmić. Może w ciąży znowu się oduczę 😀 Kiedyś tam 😛
      L’Or był chyba w jakieś wersji Intense, czy coś 😉 a może to tylko flakon, a zawartość taka sama – nie wiem. Może to coś dla Ciebie?
      A ja nie znoszę syntetycznie pachnących drewienek i wody… brrr! 😛

  • Szo

    Black opium lubię, ale ile tam jest tej kawy?! 🙂
    L’or nie znam, a bym chętnie poznała. Za to Intoxicated by Kilian jak dla mnie bomba. Nie wiem, czy globalnie bym mogła tak pachnieć, ale kompozycja bardzo do mnie przemawia.

    Na co dzień nie jestem kawoszem, zdarza mi się oijać ze dwa razy w miesiącu raczej w proporcjach: mleko z dodatkiem kawy 😀 ale zapach kawy lubię barrrdzo. Takiej prawdziwej, mocnej. W perfumach rzadko trafiam na fajną kawkę.

    • Zbyt wiele nie ma, żeby serducho nie zwariowało 😉
      Ten Kilian jest super, ja chyba mogłabym nim czasami zapachnieć.

      Nikt kawy poza mną nie pije? 😛

  • koloretti

    O ile kawy nie pijam, bo nie lubię tak nuty kawowe w pwrfumach ubóstwiam. Polowałam kiedyś na kawowego Trussardi, aż za długo się zastanawialam i przepadł, obecnie nigdzie go już nie ma. Jak narazie z kawowych zapachów rządzi u mnie Mancera Aoud Cafe i The Scent of Department VIE Vienna.

    • Czytałam o tym trussardim, też szukałam z ciekawości. No niestety – ten statek chyba zatonął. Poznałam niedawno Aoud Cafe i bardzo mi się spodobała, mogłabym przytulić flakonik. Vienny nie znam, brzmi ciekawie.