Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Nowy wpis dla Perfumeria.pl: TOP 5 najsmaczniejszych perfum

Nie należę raczej do osób szalonych (choć pewnie Ci, którzy znają mnie dobrze by tutaj polemizowali), ale perfumowy detoks i niesprzyjająca aura szaroburej jesieni zmusza do dziwnych czynów. Wymyśliłam sobie, że stworzę listę pięciu “najlepszych” perfum z rodzinki gourmand. Dlaczego to takie trudne? Uważam, że o tej kategorii zapachowej wiem sporo i wąchałam tak wiele, że faworytów będzie pewnie ze 100. Ale jakby tak wziąć pod uwagę moje osobiste sympatie, prestiż pewnych pachnideł i ich otoczkę… To już jest łatwiej. I tak oto powstał wpis:

TOP 5 najsmaczniejszych perfum

I jak oceniacie moje typy? A jaka jest Wasza złota piątka?
Piszcie, jestem bardzo ciekawa 🙂

foto via perfumeria.pl

Tagi: , ,

Podobne wpisy


  • Magdalena Świtała

    Oooo, tu brakuje Wish i coś od Lempickiej:) I babeczek od ALICE&PETER 😀

    • Wish jest wspaniały, ale nie mam ochoty go zjeść, poziom jadalności był tu bowiem bardzo istotny! 😀
      A babeczek niestety nie znam, nie wiem jak pachną 🙁

      • Magdalena Świtała

        Ja bym te babeczki nawet puste wzięła 😀

  • Szo

    Przeczytałam i… nie wiem 🙂 Jeżeli miałaby to być lista “kamieni milowych” w kategorii gourmand w perfumiarskim świecie – jestem skłonna się zgodzić. Takie zresztą było jedno z Twoich założeń. Jednak tym typom daleeeeko do moich własnych upodobań. Do Angela może nie dorosłam, ale każde spotkanie to katastrofa i jeśli od niego miałabym zacząć poznawanie słodziaków, to od razu bym zwątpiła 😀 Hypnotic Poison to pachnidło świetne, niewątpliwie smakowite, ale ja ich mentalnie do gourmandów nie zaliczam (a może powinnam…?). Flowerbomb mnie nieskończenie nudzą…
    Choć nie lubię, widziałabym w Twoim zestawieniu też Candy.

    Jeżeli miałaby to być lista moich słodziakowych preferencji, na pewno na podium byłyby Tresor la Nuit, Si (jak wiesz, moja słabość :D) i chyba jednak też LVEB.

    • Może za jakiś czas przyznasz mi trochę racji, co? 😛
      Z Angelem miałam tak samo jak Ty, ale ja wierzę, że nie można się zniechęcać, tylko trzeba szukać cały czas i tym sposobem przez przypadek polubiłam w końcu Angela 😉
      Nie wiem, czy jest coś takiego jak “powinnam”. Każda z nas ma swój nos, swoją intuicję zapachową i odczucia. To co dla jednego jest “do zjedzenia”, dla drugiego może być “do zwymiotowania” 😉

      Myślałam o Candy, ale w końcu nie weszła. Jednak za mało różnorodna jest i choć popularna, to nic nowego nie wniosła. Si za to mi bardzo żal, że nie udało się go wcisnąć. Może jakbym miała swój flakonik, to byłoby inaczej? 😛

      • Szo

        Na pewno, jestem wręcz przekonana, że przyznam Ci rację z Angelem! Jak wiesz, ja testuję wszystko milion razy, jeśli czuję jakiś potencjał, moze za ktoryms razem coś zatrybi 😀

        HP odbieram podobnie jak Ewelina, jako gorzkie migdały, pewnie dlatego nie nasuwa mi się od razu skojarzenie z gourmandami, ale w koncu wszystko jedno, czy gourmand, czy nie, grunt, ze perfumy pierwsza klasa! 🙂

        A Si… Ja bym je wszędzie wciskala, bo mną zawładnęły 😀 teraz uczucie trochę okrzepło i nie mam juz az takiej obsesji, ale sądząc po zuzyciu to chyba wciaz moje ukochane perfumy, flaszka się konczy, trzeba się szykowac na kolejną w 2016. 🙂

  • Hmm, ja generalnie czesto mam problem z “jadalnymi” zapachami – tzn. na testach nadgarstkowych jestem zachwycona, bardzo mi sie podobaja, ale gdy nosze je caly dzien zaczyna sie problem… Po paru godzinach zaczynaja mnie draznic, mam ochote je z siebie zmyc… Najlepszym przykladem jest chyba LVEB EDP – poczatek uwielbiam, ale potem zaczyna mnie meczyc i oczarowanie zapachem znika…

    Fenomenu Flowerbomb srednio rozumiem – testowalam je wiele razy i owszem, calkiem ladny zapach, ale nie widze w nim nic ciekawego/odkrywczego. A perfumy Jimmy Choo w ogole mi sie nie podobaja, tez robilam wiele podejsc… Faktycznie JC i Flowerbomb sa bardzo do siebie podobne, przynajmniej ja wyczuwam podobienstwo 🙂

    Moje ulubione gourmandy to tak (kolejnosc przypadkowa): La vie est belle wersja Intense, Black Opium EDP, La Nuit Tresor, Si EDP Armaniego, D&G Pour Femme … Generalnie to dzisiaj sie zastanawialam czy ktorys z 3 pierwszych zapachow kupic, bo mam teraz -25% na nie 🙂 Ale jest niebezpieczenstwo, ze po paru aplikacjach zaczna mnie draznic swoja slodycza(niby nic takiego nie mialo miejsca, gdy testowalam probki tych zapachow, ale wiesz, roznie moze byc)… Ech, ciezkie jest zycie perfumoholika 😀

    • Czytając początek pomyślałam: “Ale Intense Jej się podoba!” I potem o tym wspomniałaś 🙂
      Podobieństwo Jimmyego do Flowerbomb widzę tylko w bazie tych drugich, ale mają podobny klimat.
      Czułam,że wymienisz LNT. Mnie jednak w nim coś nie do końca odpowiada, choć mogłabym spokojnie nosić. To samo z D&G Pour Femme – ładny, ale trochę mnie nudzi.
      Koniecznie napisz, czy dokonałaś jakiegoś zakupu, ciekawość mnie zjada 😀

      • 🙂 Wiem, co do Pour Femme nie jestem do konca przekonana sama…
        Nie, nic nie kupilam (na razie) nie moge sie zdecydowac… Mysle,zeby moze dac liste zapachow Mikolajowi i on wybierze 😛 A, jeszcze wczoraj przegladalam sklepy internetowe i zaciekawily mnie bardzo perfumy Lalique Amethyst … Ale oczywiscie, zadna perfumeria u mnie nie ma tych perfum stacjonarnie, wiec testy odpadaja… (w teorii te perfumy sa w Douglasie, ale Douglas u nas zostal zlikwidowany i nie wiem czy/kiedy go otworza) A cos takiego jak sklep z probkami/odlewkami tutaj nie funkcjonuje 😀 Ciezkie jest zycie perfumoholika w Szwajcarii, serio 😛 Ot, musialam troche ponarzekac 😛

        • to ciężki masz tam żywot, nie powiem!
          Najlepiej powierzyć wszystko Mikołajowi, on podejmuje świetne decyzje. U mnie się sprawdza!
          Amethyst jest fajny, ale przy tych temperaturach w ogóle o nim nie myślę 😉

          • Haha, no jesli chodzi o dostepnosc perfum, to nie jest wesolo 😛
            Tez mam takie wrazenie…. Apropos dzisiaj bylam w perfumerii i testowalam znowu La Nuit Tresor i powiem Ci, ze jakos nie jestem juz sama pewna, czy mi sie podobna czy nie 😛 (masakra 😛 ) Moj gust sie strasznie szybko zmienia.. Chcialabym bardzo, zeby wiecej marek wypuszczalo na rynek zapachy w poj. 15 ml – to by mi bardzoooo ulatwilo zycie 😉

  • Magdalena

    Świetne typy! Sama wybrałabym tak samo. Można też dodać Aquoliny, Si, Fantasy, Fancy, Rihanny, Escady. Sporo tego 😉

    • Dzięki! 🙂
      Myślimy podobnie:)
      Kiedy robiłam szkic tego artykułu i miałam taką roboczą listę zapachów, które brałam pod uwagę, to było tam Pink Sugar, SI, Candy.. A o których Escadach dokładnie myślisz?

  • Ewelina

    Jestem zachwycona!
    Prezentujesz wysoki poziom tym artykułem, naprawdę! Czyta się jak profesjonalną literaturę:)
    Uwielbiam Hypnotic Poison, ale do gourmandów go nie zaliczam. Wymieniłabym go na klasyczną Lempicką, bo to jest kamień milowy drugi po Angelu w tej rodzinie zapachowej. Nikt wcześniej nie łączył nut smakowych z anyżkiem.
    Flowerbomb nie znam, ale pamiętam, że to był hit.
    Zanim przeczytałam artykuł, byłam pewna, że umieściłaś na liście Fancy:D
    Kasiu znasz mnie i wiesz, że ja top 5 w tej kategorii nie mam, dlatego napiszę, co lubię:)
    Ze słodziaków zawsze przekonywała mnie Lempicka, później Angel. Lubię też Hypnose za jego delikatność (to chyba będzie mój ulubiony słodziak). Ostatnio polubiłam Armani Code Satin. No i to chyba tyle:D Jak coś mi się jeszcze przypomni, to dopiszę:)

    • Bardzo mi miło, Ewelinko 🙂 Dziękuję za te słowa!
      Wiele osób nie zalicza HP do gourmandów, ale mnie się kojarzy z jakąś strasznie słodką masą, coś tam takiego czuję, co mam ochotę dziabnąć 😛
      Dla mnie znowu Lolita nie jest taka bardzo do schrupania (choć ją kocham i dojrzewam do buteleczki), dlatego jej nie było, choć wiem, że trochę się jej należało.
      Fancy jest świetne, ale nie spełniało pozostałych wymagań. Jest to na pewno najbardziej smakowity zapach z rodziny pachnideł gwiazd – jest bezkonkurencyjny 🙂
      Armani Code jest wspaniały, rozczulam się nad testerami w perfumeriach i chyba muszę zapolować na próbkę. Skończy pewnie w mojej kolekcji, jak już kupię wszystkie zaległe Guerlainy 😉

      • Ewelina

        A to bardzo ciekawe!
        Ja w HP żadnej słodkiej masy nie czuję, dla mnie to gorzkie migdały i wanilia. Nawet kwiatów tam niewiele… Dla mnie to zapach elegancki, a gourmandy w moim odczuciu takie zazwyczaj nie są.
        Lolita, to prawda. Kamień milowy, ale ze względu na anyż nie bardzo jest jadalna…

        • Brak kwiatów mi tylko wzmacnia takie gourmand vibes w tym pachnidle 😛

  • Dziękuję Aniu 🙂
    Czasami trzeba od słodziaków odpocząć, to prawda. Ja na pewno się jeszcze bardziej w słodkościach rozbestwię, jeśli spadnie obiecany śnieg. Ostatnio rządzi Hypnotic Poison, nie mam chęci na nic innego <3
    Ale mi tutaj dałaś dużo do myślenia. A testowałam lubianą przez Ciebie Rocker i niestety, to chyba nie moja bajka, coś mnie tam drażni. Ale coś w ogóle ostatnio zapachy Britney do mnie nie trafiają, może to jakaś faza 😉
    A co do niszy, to masz absolutną rację, te 3 zapachy są genialne!

  • Wioletta Kamińska

    Świetne zestawienie zgadzam się w 100% 🙂 ale może po prostu mamy zbliżony gust. Jedyne zastrzeżenie – 5 to za mało. Może jakiś ciąg dalszy? 😉

    • Będę musiała nad tym pomyśleć, ale to kolejne trudne zadanie 😀 Poczekam na chwilę słabości, gdzie będę miała ochotę zaszaleć 😛

  • Iwona Gold

    Najsmaczniejsze są dla mnie wszystkie perfumy z nutą piernika:).

    • A jakie perfumy z piernikiem polecasz? 🙂

      • Delikatnie wyczuwam je w zapachach EL Sensuous i Sensuous Noir. Ciekawa jestem też Gingerbread od Demeter:).

        • Też mnie ten Demeterek kusi! Musi być super.