Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Jak testować perfumy?

jak-testować-perfumy-edpholiczka

Jak testować perfumy?

Wbrew pozorom, to wcale nie jest taka oczywista sprawa 🙂 Należy wziąć pod uwagę kilka spraw i brać się do pracy!

1. Jak wybrać perfumy do testów?

Często dobrze wiemy,  na jakie perfumy mamy ochotę i szukamy według swojego klucza. Jeśli jednak nie wiemy, jak się do tego zabrać, to polecam:

– spisać zapachy, które do tej pory nam się podobały
I wtedy z taką listą pójść do perfumerii. Można spytać konsultantkę, czy mogłaby polecić jakieś perfumy podobne do tych na liście.
Z tą samą  listą można zgłosić się do perfumoholika, który z wielką chęcią pomoże i doradzi, czyli np. do mnie. 🙂

– wybrać zapachy przypadkowo – trochę zaufać swojej intuicji
Ta strategia dla jednych może zaowocować we wspaniałe zapachowe odkrycia, a dla innych będzie ona źródłem frustracji i stratą czasu. Skąd to się bierze? Niektóre osoby kierują się stylistyką flakonu, opakowania, kolorem płynu i intuicja podpowiada im, że te perfumy mogą im się spodobać. Jeśli ktoś tej intuicji nie potrafi w siebie wykrzesać, to możliwe, że straci masę czasu na wąchaniu zupełnie nieodpowiednich zapachów.

– spróbować szukać perfum, które mają ulubione nuty zapachowe
Jeśli zauważasz w swoich upodobaniach jakąś tendencję – np. każde perfumy, które do tej pory kochałaś miały w sobie jaśmin, albo toffi, to wyszukaj inne perfumy z tą nutą i daj im szansę  w pierwszej kolejności. Chyba , że planujesz spróbować czegoś zupełnie innego – w tym przypadku zupełnie zapomnij o tej strategii 😉

– wypisać perfumy, które dobrze Ci się kojarzą
Być może pamiętasz jakie perfumy nosiła Twoja mama w dzieciństwie? Albo podobają Ci się perfumy Twojej przyjaciółki? Sprawdź jak pachną na Twojej skórze, może poszukaj czegoś podobnego – w ten sposób na pewno dowiesz się czegoś ciekawego o swoich upodobaniach

2. Gdzie testować perfumy?

– w perfumerii
Od perfumerii dobrze jest zacząć. Wchodząc do perfumerii mamy w zasięgu perfumy z różnych rodzin zapachowych, różne półki cenowe – dla każdego coś dobrego. Najważniejsze jest by przyjść do niej zaraz po otwarciu, kiedy pomieszczenie nie jest jeszcze wypełnione setkami różnych pachnideł, których nie mamy ochoty czuć w powietrzu,  a które mogą nam przeszkodzić w testowaniu.

– w domu
Moja ulubiona strategia. W końcu to w domu  będę te perfumy nosić, a nie w perfumerii. I dlatego warto sprawdzić, jak wygląda codzienne życie w towarzystwie wybranego zapachu. W domowym zaciszu nie przeszkodzą nam nachalni sprzedawcy, głośna muzyka, ludzie psikający ciężkie perfumy w lewo i prawo. Do testowania perfum potrzebny jest spokój i często samotność. Następnym krokiem jest zabranie ich do pracy – sprawdzenie, czy się do niej nadają, czy nam nie przeszkadzają. Kiedyś na pewno napiszę o tym, jak ja testuję perfumy.
Polecam wycieczkę do perfumerii – w celu rozeznania się. Co jest nowego, jakie klasyki są jeszcze nieznane, a może by tak sięgnąć po te krzykliwe perfumy, do noszenia których brakuje nam odwagi? Wybrać kilka z nich, psiknąć na blottery, podpisać je ołówkiem. Potem włożyć je do książki lub zeszytu – tak aby się ze sobą nie stykały, by nie pomieszały się zapachy  – i wrócić z nimi do domu. Wtedy wejść na stronę ulubionej perfumerii i zamówić wybrane próbki. Potem już zostaje tylko testowanie w domu i na własnych warunkach.

testowanie-perfum-w-domu

3. Jak się perfumować?

Za uszami, w zgięciu łokcia…

Różne są szkoły myśli. Można perfumować się za uchem, na szyi, na rękach (nadgarstki i/lub w zgięciu łokcia), niektórzy mówią o zgięciu kolan i perfumowaniu włosów. To wszystko zależy od osobistych preferencji. Nie ma tutaj złych, czy dobrych sposobów.

Jeśli chodzi o mnie, to nie lubię perfumowania się za uszami (bo niby jak mam te perfumy stamtąd wyczuć? Nie potrafię wąchać siebie za uchem 😉 ). Aplikuję perfumy na szyję i dekolt, bo tam one ulatniają się prosto do mojego nosa i mogę je świetnie wyczuć. Zawsze psikam też nadgarstki, ale przy częstym myciu rąk (co przy dziecku robię co chwilę) czy domowych pracach ten zapach będzie się ścierał. Wtedy o wiele lepsze okazują się zgięcia łokcia. Perfumowanie włosów nie zdarza mi się zbyt często. Takie zabiegi wysuszają włosy, a moje i tak są już wystarczająco suche. Jeśli je psikam, to tylko w afekcie. 😉

jak testować perfumy

Mgiełka zapachowa

Jeden z najciekawszych sposobów to tworzenie mgiełki zapachowej i wchodzenie w nią. Psikamy przed sobą kilkakrotnie tworząc mgiełkę, a potem w nią wchodzimy. W ten sposób zapach na nas osiada, ale nie będzie wyczuwalny tak intensywnie. Często stosuję tą metodę w przypadku klasyków, z którymi łatwo można przesadzić i nabawić się bólu głowy. Minusem tej metody jest to, że perfumy szybciej się w ten sposób zużywają, część się marnuje, lądując na podłodze.

Czego nie robić?

Nie pocierać nadgarstków.

W ten sposób możemy uszkodzić zapach i uniemożliwić mu odpowiedni rozwój na skórze. Podczas pocierania podkręcamy temperaturę skóry, na którą kompozycja zapachowa nie może pozostać obojętna. Po takim nagłym podgrzaniu skóry możemy np. szybko (stanowczo za wcześnie) przejść do nut serca lub bazy. Wtedy nie wiemy, jak te perfumy naprawdę pachną na każdym etapie rozwoju.
Słyszałam kiedyś argument, że takie pocieranie nadgarstków to oszczędność. Bo wystarczy psiknąć zapach na jedną rękę i rozetrzeć na drugą. Gdyby tak nie robić, to trzeba by psikać dwukrotnie. Moim zdaniem, lepiej mieć wypachniony jeden nadgarstek, ale mieć pewność, że on pachnie dobrze, niż niszczyć perfumy za które daliśmy sporo pieniędzy tylko po to, by zaoszczędzić parę groszy.

gdzie-się-perfumować-edpholiczka

UWAGA!

– Pamiętajcie, by testować maksymalnie 3-4 zapachy podczas jednej wizyty w perfumerii. Jeśli przetestujecie ich więcej, to Wasze nosy są po prostu zmęczone i zaczynają odbierać zapachy w zniekształcony sposób. Zupełnie podobnie do zmęczonych oczu, to obejrzeniu trzech filmów pod rząd – ten czwarty będzie już wydawał się zamazany, głośny i lekko irytujący. Albo przeciwnie – możliwe, że słaby film spodoba nam się, bo oglądamy go niemal drzemiąc. Tak jest z perfumami kupowanymi pod wpływem impulsu, ze zmęczonym węchem. Możemy zachwycić się czymś, co dla naszego wypoczętego nosa będzie słabe a może i nawet prymitywne. Nie można przecenić wypoczynku w hobby jakim są perfumy.

– Pamiętajcie, że nos najlepiej ocenia perfumy, gdy jest wypoczęty. Najdogodniejszą porą do testowania perfum jest poranek. Dlatego najlepiej wybierać się do perfumerii zaraz po otwarciu. Jeśli testujemy perfumy w domu, to najlepiej zaaplikować je rano, po porannym prysznicu.

– Perfumy gorzej utrzymują się na suchej skórze. Dlatego warto dbać o jej nawilżenie, żeby nie narzekać, że nic się na nas nie utrzymuje dłużej niż 2 godziny. Często dobrym pomysłem jest kupienie perfum w zestawie z balsamem do ciała. Perfumy zaaplikowane na skórę nawilżoną balsamem z tej samej linii zapachowej będą się lepiej utrzymywać.

– Nie kupujcie perfum od razu po powąchaniu na blotterze (papierowym pasku dostępnym w perfumerii).  Perfumy to historie, emocje, które rozgrywają się na naszej skórze. Śliczna księżniczka pachnąca fiołkami  i różyczkami chwilę po psiknięciu na blotter może po godzinie (kiedy cieszymy się flakonikiem w domu) przemienić się w nikczemną wiedźmę w paczuli kąpaną. Mówiąc po ludzku – perfumy inaczej pachną po aplikacji, inaczej po godzinie, po pięciu. Aby być w pełni zadowolonym z zakupionych perfum należy przetestować je od początku do końca, najlepiej przez kilka dni i dopiero wtedy podjąć decyzję.
Kolejną kwestią, która przemawia na rzecz dokładnego testowania perfum przed zakupem to możliwość wystąpienia alergicznej reakcji. Nigdy nie wiemy, czy jakieś perfumy nas nie uczulą. Jeśli pochodzimy z nimi przez parę dni, upewnimy się, że nie będą dla nas stanowiły żadnych zagrożeń. Ja akurat mogę pochwalić się przykładem zupełnie odwrotnym. Testowałam kiedyś w perfumerii Estee Lauder Brasil Dream. Zaraz po psiknięciu na mojej skórze wyskoczyły różowe kropki i bąble. Tester był stary i przegrzany. Jestem pewna, bo zamówiłam specjalnie próbkę tych perfum i nie było podobnych problemów. A perfumerię w której spotkałam ten trefny egzemplarz od tamtej pory omijam.

– Nie dajcie sobie wmówić, że wąchanie kawy “oczyści” nos z wszystkich kryjących się w nich aromatów. To jakiś dziwny mit. Jakim sposobem dodanie naszemu węchowi kolejnej woni (w dodatku takiej intensywnej i sprecyzowanej) miałoby go odciążyć? Przecież to jest nielogiczne. Jedyne w czym kawa może nam pomóc, to swego rodzaju kalibracja. Kawa (o ile na co dzień z nią obcujemy) to zapach znany, który może pomóc nam odnaleźć się w otaczającej nas w perfumerii zapachowej dżungli.

– Nie kupujcie perfum po powąchaniu perfumowanej kartki, np. w katalogu, czy czasopiśmie. To w żaden sposób nie powie Wam, jak perfumy pachną w rzeczywistości, tym bardziej, jak będą się zachowywać na skórze. Lepiej zamówić próbkę, nawet jeśli perfumy są tanie. Kilka nietrafionych tanich perfum = jedne a porządne.

– Nie bądźcie przesadnie ufni wobec konsultantów w perfumeriach. Bardzo często trafiam w perfumeriach na wykwalifikowane osoby, które potrafią pomóc i przyjemnie się z nimi rozmawia. Niestety, ale w każdym zawodzie są ludzie, którzy minęli się z powołaniem. Niektórzy konsultanci nie znają się po prostu na zapachach, albo wiedzą tylko to, czego nauczyły się na szkoleniu. Takie osoby nie posiadają odpowiedniej wrażliwości zapachowej, nie orientują się, jakie perfumy są podobne do innych. Kolejna sprawa to to, że konsultant często na siłę będzie próbował nam “wcisnąć” perfumy, które są na daną chwilę promowane na główną gwiazdę. Za tym idzie oczywiście jakaś forma wynagrodzenia. Kiedyś przyszłam do jednej z perfumerii i zapytałam o coś podobnego do Samsary, ale lżejszego. Wiecie co mi polecono? La Vie est Belle. Natychmiast zakończyłam rozmowę z tą Panią szepcząc sobie pod nosem “ok, zdecydowanie wiem więcej od Pani”, a potem wyszłam – bardzo zniesmaczona.


Mam wielką nadzieję, że ten tekst będzie dla Was przydatny i okaże się wartościowy dla osób początkujących w świecie perfum. W razie jakichkolwiek pytań, piszcie w komentarzach, albo prywatnie (np. w mailu).

Jak Wy testujecie perfumy?

Tagi: , ,

Podobne wpisy


  • Anna

    najlepszy sposób to testowanie próbek. Zabieram je do domu i każdego dnia testuję inny zapach.
    Nigdy nie testuję kilku zapachów tego samego dnia.

    • Tak jest najlepiej 🙂
      Ja w ciągu dnia na nadgarstkach często testuję po kilka, ale to wieczorem, jak już mój scent of the day wyparuje 😉

  • Cześć:) z jakich perfumerii zamawiasz próbki? Ja widziałam taką możliwość w wielu zapachach na iperfumy.pl oraz w perfumerii Quality, gdy zamawia się przez internet. Czy polecasz jeszcze jakieś inne miejsca?

    • Napisz do mnie prywatną wiadomość (na fb, albo maila) to Ci dokładnie opiszę wszystko, podam linki 🙂

  • Nadgarstek moje ulubione miejsce 😉 ja kupuje w ciemno po nutach ♥

  • Ewelina

    W tym artykule jest wspomniane (i bardzo dobrze zresztą!) o konsultantkach w perfumerii. Ja rzadko wśród nich trafiam na osoby, które się dość dobrze orientują w temacie perfum (raz jedna Pani szukała testera Dolce Vity wśród flakoników Miss Dior i Poison, czyli braki w wiedzy są naprawdę spore) Częściej są to wizażystki itp. Ostatnio dowiedziałam się nawet od jednej z pań, że irys jest w każdej wariacji na temat J’adore Diora i w ogóle irys jest w każdych perfumach 😀 Panie często też nie potrafią dobrać perfum podobnych do jakiegoś konkretnego zapachu, wciskają nowości i często dobierają zapachy pod własny gust (nie słuchając, co mówi klient). Dlatego odradzam osobom początkującym, żeby sugerowały się radami konsultantek. Lepiej samemu w domu więcej poczytać o zapachu i wzbogacić wiedzę. To tylko taka moja uwaga 😉

    Szkoda, że skończyła się era zapachowych pasków w prasie. Ostatni taki scent strip trafił mi się jakieś 7-8 lat temu przy premierze Notorious Ralph’a Lauren’a i jest to jedyny zapach do dziś, który kupiłam na takiej właśnie podstawie, bez dodatkowych testów (zresztą do dziś bardzo lubię i mam w kolekcji). Po odklejeniu paseczka pękły mokre kropelki z molekułami zapachowymi, a i elegancka reklama zachęcała do zakupu 😀 Natomiast po powąchaniu kartki w katalogu kupiłam kiedyś jeszcze kilka zapachów i wcale źle nie było 😉

    • Magdalena Świtała

      Pamiętam takie paski z “Twojego Stylu”, upychałam je często między ubraniami na półce 😉 Ja z kolei kupiłam tak perfumy Giorgio Beverly Hills.

    • Szo

      Oj tak, też tęsknię za takimi paskami! Choć żadnego zapachu tak nie kupiłam, bo byłam dzieciakiem podkradającym mamie magazyny 😉

    • Ostatnio w jednym z D. odbyłam bardzo ciekawą pogawędkę z panią, która była tam jako wizażystka Estee Lauder. Jej wiedza o perfumiarzach (nazwiska, co kto stworzył) i Tomie Fordzie mnie zachwyciła 🙂 Od nikogo wcześniej w perfumerii nie słyszałam tylu konkretów (o wszystkich wiedziałam, ale nie podejrzewałam, że im wolno o reformulacjach np. rozmawiać. Do tej pory było milczenie owiec). Będę miło wspominać.
      A ta kobieta z obsesją irysową to moja nowa idolka 😀

      Era tych pasków się skończyła, ale w innych krajach to jeszcze występuje i dlatego o tym wspominam. Zauważyłam,że mam masę Czytelników mieszkających na obczyźnie 😉
      A co do katalogów – one kiedyś były inaczej perfumowane. Teraz pachną bardzo słabo i podobnie.. Jak kiepskie mydełka.

  • Magdalena Świtała

    Na oczyszczanie nosa mam swoje sposoby, nie będę łamać zębów na zwietrzałej kawie 😛 A jak mam zły humor to dręczę panie w perfumerii 😛 Swego czasu pani w Gosh powiedziała mi, że wycofano blottery, bo zmieniały zapach Anji R.

    • Ja na te Panie też mam swój sposób, muszę to w końcu opisać 😉
      Mówisz o Inglocie? Oni nie mieli nawet blotterów, tylko pocięte kartki papieru rysunkowego. Nie wiem, jakim cudem zapach miał być taki sam. I ja też tego doświadczyłam – na tym ich papierku był to świetny kremowy zapach kosmetyczny – taki ubity 😀 Ogromnie mi się spodobał i od razu chciałam kupować. Niestety na skórze pachnie zupełnie inaczej – ale też świetnie 😛

  • ganglion

    Dla mnie odkryciem tego roku było, że perfumy pachną inaczej o różnych porach roku. Np. Narciso Rodrigueza pachnie pięknie zimą, ale latem już nie za bardzo.

    • To jest wspaniała sprawa! Chociaż ja ostatnio prawie zwymiotowałam, po tym jak zbyt obficie uraczyłam się L’Imperatrice w mroźny dzień.. Zupełnie się do tego nie nadaje Cesarzowa! 😛 Warto eksperymentować, ale efekty mogą być różne.

  • Mnie też denerwują te mokre chusteczki. Co niby mamy z nimi zrobić? Pocierać się nimi? 😉
    Przy testowaniu nowości warto mieć właśnie takie miejsce, z którego możemy się zapachu łatwo pozbyć 😉 Choć ja zmywałam z siebie testowany zapach celowo może z 5 razy w życiu. Zazwyczaj trwam do końca 😀

  • Ciekawy post. Bardzo przydatny.

  • Fajny artykuł. Ostatnio w radiu wypowiadał się jakiś ekspert, pracownik jednej z największych perfumerii. Wg niego najlepiej psikać włosy i nadgarstki, ale od strony zewnętrznej 🙂

    • Nadgarstki od strony zewnętrznej to dobry pomysł. Zapach się tak szybko nie ściera, jak w przypadku strony wewnętrznej i nie rozwija się tak szybko, bo temperatura jest tam niższa 🙂 Co do włosów to wszystko pewnie zależy, jakie kto ma włosy. Włosomaniaczki podobno nie polecają i aż im się włos jeży na samą myśl o psikaniu włosów i w efekcie – przesuszaniu ich 😉

  • Elżbieta

    Kasiu,mam identyczną bransoletkę…na punkcie biżuterii jestem totalnie zafiksowana i….książek , to mój konik nr.1.