Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Marketingowy upadek marki Dior – papierochy i pop-feministki

poison-girl-dior-edpholiczka

Niedawno ukazała się wiadomość o powiększeniu się rodzinki Poison. Podejrzewam, że dla większości osób zainteresowanych tematem to było rozczarowanie. Poison to seria zapachów ambitnych, ciekawych. JAKICHŚ. Po co więc dołączać do niej zapach z Girl w nazwie? Czy Poison potrzebuje w swoich szeregach różowego soczku dla młodych dziewcząt? Nie byłam zadowolona, bo to jakoś psuje mi wizerunek linii Poison. Tak jakby Dior chciał na siłę wcisnąć młodym kobietom coś drogiego, „luksusowego” i żerującego na popularności klasycznych perfum.

Dior mówi do nastolatek: Nie bój się nic, dziewczyno kochana! Co z tego, że nie masz osobowości, by nosić którąkolwiek z odmian Poison? Wyłudź od rodziców pieniążki, a my Ci zrobimy perfumy dla kobiety nowoczesnej, seksownej i wyzwolonej.

To trik stary jak świat, więc szybko otrząsnęłam się, stwierdzając, że po prostu wrócę do zapachu myślami, gdy będę mogła już go powąchać i ocenić. Po co się denerwować tymi marketingowymi sztuczkami i pułapkami? Takie są czasy i realia, trzeba się z tym pogodzić. Przecież każda marka ratuje się teraz takimi zabiegami. Takim sposobem zakończyłam proces racjonalizacji i odetchnęłam z myślą, że przecież letnie Addicty nie są takie złe i może wcale tak źle nie będzie.

Tylko, że wtedy nie miałam jeszcze świadomości, jak Dior ten zapach spróbuje nam „opakować”. Ich opis i zdjęcia reklamowe po prostu mnie zmiażdżyły. Okazuje się, że Poison Girl to perfumy dla pop-feministek, które gonią za swoimi marzeniami. I jakoś taki niesmak się we mnie budzi.

Pop.
Feministki.
Różowy flakonik.
Girl.

Przepraszam bardzo, ale co to ma w ogóle być? To wszystko ma niby się zgadzać, ale dla mnie to jest nieporozumienie. I nie chodzi mi już tutaj nawet o feminizm, którego nie znoszę (mówię tu głównie o tym obecnym, bo szanuję kobiety, które walczyły o prawo do głosu i o poprawienie jakości życia kobiet). Tylko jakoś feministki nie kojarzą mi się z określeniem girl, ani też z kolorem różowym. Hmm… A może pop-feministki to takie dziewczyny, które chcą być zarówno dziewczynkowe i feministyczne? Nie wiem. Szanuję poglądy innych, naprawdę. I mam nadzieję, że feministki, które mnie podczytują (o ile takie są)  nie obrażą się na mnie. Ale ja brzydzę się słowem równość płci. Bo nie chcę by kobiety były stawiane na równi z mężczyznami. Bo dla mnie kobieta jest wyższa, lepsza. Żeby nie było – nie mam nic do mężczyzn. Wracając do tematu!

Czemu nagle Dior bierze się za promowanie feminizmu, czemu to ma służyć?
Nie lubię teorii spiskowych, więc nie będę już tego wątku drążyć. Mnie się to po prostu nie podoba. A to, co jest jeszcze o wiele gorsze, to wizerunek Poison Girl. Na zdjęciach reklamowych widzimy modelkę Camille Rowe z papierosem w dłoni. Czy tak powinno się sprzedawać perfumy dla młodych kobiet? Czy Dior to przez przypadek nie jest dom mody? Czy mody nie sprzedaje się damom? Czy damy palą?

dior-poison-girl-ad-edpholiczka

Dior uderza w mój kolejny czuły punkt. Nie znoszę papierosów. Śmierdzą, zabijają, wykańczają finanse, urodę i do niczego nie służą. W tym temacie jestem nieugięta. Nigdy nawet nie próbowałam podpalać, jako jedna z nielicznych osób w klasie w czasach gimnazjum. Podobno to było wyśmiewane, ale ja się tym absolutnie nie przejmowałam. Czułam się lepsza, nie ulegałam durnym modom.

Dwa miesiące temu straciłam bardzo bliską mi osobę, która zmarła na raka płuc. Powodem choroby były oczywiście papierosy. I dlatego pewnie tak się złoszczę, przeżywam tę reklamę mocniej niż powinnam.

Szanuję ludzką wolność. Jeśli ktoś ma ochotę siebie zatruwać – ma do tego prawo. Ale sądzę, że marka Dior w żaden sposób nie ma podstaw do promowania palenia (palenia czegokolwiek, bo nie mam pewności, czy ona w dłoni trzyma rzeczywiście papierosa czy może coś innego). W ten sposób niszczy swój wizerunek. Takie chodzenie na ustępstwa (czyli wczujemy się w wizerunek młodych gniewnych, to nas kupią) obnaża prawdziwe oblicze marki – która najwidoczniej stacza się na dno, niknie i blaknie. Najważniejsze by coś sprzedać, by to jakoś zapakować i dostać za to pieniądze. Bo to jest coś, a nie COŚ.

Swoją drogą… Nie znam ekskluzywnych zapachów Diora. Ale podejrzewam, że już niebawem będą to jedyne perfumy marki, które będzie warto powąchać. Wniosek? Jeśli płacisz za perfumy w kilkaset złotych – ciesz się chłamem. Jeśli Cię stać na butikowe perfumy – spłynie na Ciebie łaska haute perfumiarstwa.

Dior kojarzy mi się z elegancją, nieprzemijającym stylem. Jako że wierzę w życie pozagrobowe, to szczerze współczuję Christianowi Diorowi. Widoki z górny ma raczej marne.
Bo jakiż jest styl w majciochach, rozłechtanej marynarce i papierosie w dłoni młodziutkiej kobiety? I to wszystko podpisane jest słowem Girl.

A właśnie – hasłem tego zapachu jest: I am not a girl, I am poison.
No dobrze, to już ma sens. Ponoć feministkom nie pasują takie określenia jak dziewczyna, chłopiec, kobieta, mężczyzna.

To na cholerę nazywają te perfumy Poison Girl?

Czy Dior wyrusza na misję doprowadzenia mnie to ataku serca?

Bardzo rzadko daję się skusić na takie wpisy, takiej właśnie natury. Bo budzą one wiele emocji, wprowadzają jakąś kontrowersyjną atmosferę na bloga. Zawsze mówiłam co myślę, nie przejmując się tym, co pomyślą inni. Starałam się oczywiście nikogo przy tym urazić i mam nadzieję, że i tym razem tak będzie. Wczoraj nie mogłam zasnąć, tylko myślałam, czy napisać o tym, czy nie. Bo może przesadzam, może moje poglądy nikogo nie obchodzą. A potem sobie pomyślałam, że przecież po to czyta się blogi – dla emocji, dla historii, czyjejś opinii. Chyba wreszcie do mnie dochodzi, że jestem blogerką.

Tyle zamieszania o jedno zdjęcie, kilka słów. Kosztowało mnie to trochę nerwów, ale po spisaniu moich przemyśleń jest mi o wiele lepiej. Pisanie potrafi być terapeutyczne. Ale żebyście sobie nie myśleli, że ja jestem taka dobra i dojrzała 😉 Jak tylko dorwę próbkę tego pachnidła, to nie omieszkam przetestować. Po cichu liczę, że będzie to zapach lichy, a wtedy nie zostawię na nim suchej nitki  😉 To dopiero będzie terapia!

Co Wy myślicie o tym wszystkim? Jak Wam się podoba flakon, nazwa i zdjęcie reklamowe tych perfum?

zdjęcia pochodzą z portalu fragrantica.pl

Tagi: , ,

Podobne wpisy