Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Wishlista perfum niszowych – moje TOP 11

niszowa-wishlista-edoholiczka

W tym roku planuję poszerzać moją kolekcję perfum rozsądnie. To po prostu musi się udać.

Pisałam Wam już o perfumach, które ostatnio mi się marzą. Wpis ten powstał kiedy jeszcze byłam na zapachowym odwyku, więc łatwo było mi go stworzyć bez ulegania różnym pokusom. Po prostu sobie o tym myślałam i pisałam. Teraz – kiedy już mogę sobie na perfumy pozwolić, jest o wishlistach pisać o wiele trudniej, a bardzo często mnie o to pytacie. Dlatego właśnie przyszedł mi do głowy pomysł, by napisać o moich zachciankach niszowych. Jak wiadomo – perfumy niszowe są zazwyczaj o wiele droższe od mainstreamowych. I to mnie powstrzymuje przed zakupami. Świadomość, że za jeden niszowy flakon mogłabym mieć 2 albo nawet 3 Guerlainy działa trochę jak olfaktoryczny pas cnoty.

Kiedy tylko kusi mnie, by poprzeglądać aukcje (a to zawsze się kończy źle!) w poszukiwaniu najbardziej pożądanych zapachów, od razu usiłuję przekierować myśli w stronę perfum niszowych. Oprócz tego, że oszczędzam pieniądze i nie wpadam w pułapkę pt. „co z tego, że nie będę ich nosić! takiej okazji się nie odpuszcza!”, to dzięki temu mam szansę się rozwijać.

Mam całą masę próbek perfum niszowych (około 15 razy mniej niż próbek perfum mainstreamowych, ale podejrzewam, że dla wielu to, co posiadam to dużo) i często po nie sięgam. Jeden problem! Zauważyłam, że w przypadku niszy nie jestem aż tak odważna w kwestii testowania, siedzę w swojej strefie komfortu i używam odlewek i próbek zapachów, które już znam i kocham. W ciągu ostatniego roku bardzo zaprzyjaźniłam się z niszą i straciłam serce dla kilku pachnideł. Przejrzałam sobie archiwum bloga i stwierdziłam, że ten mój romans z niszą nie jest w ogóle widoczny. O niszy piszę rzadko, choć dostał się jej nawet tydzień tematyczny.

niszowa wishlista edpholiczka

Kiedy więc tak sobie testuję niszę i zakochuję się, staram się testować perfumy, które mają niewielkie szanse na spodobanie się, bo dzięki temu czuję, że się rozwijam, a nie myślę tylko o tym, co chcę sobie kupić 😉 Ostatnie posiedzenie w niszowcach skłoniło mnie do stworzenia takiej listy perfum, które bardzo chciałabym mieć. Nie wiem, czy uda się któregoś z nich kupić w tym roku, ale na pewno się postaram uwzględnić je w moich planach.

Oto lista moich ulubionych niszowców:

1. The Vagabond Prince – Enchanted Forest

Pisałam już o tym zapachu w recenzji. To perfumy, które potrafiły przypomnieć mi o różnych ważnych (choć pozornie nieznaczących i błahych) momentach z dzieciństwa. O tych najpiękniejszych, łączących się z zapachem. Dla mnie te perfumy są idealnym lekkim zapachem owocowym, w którym czuję las, mrok i światło. Radość i beztroskę. Ciepło słonecznych dni i chłodny wiatr. Enchanted Forest to perfumy spektakularne i jedyne co powstrzymuje mnie przed ich zakupem to ich cena – prawie 800 zł.

2. Carner Barcelona – El Born

El Born to jedno z największych zauroczeń 2015 roku. To zapach ciepły, miękki, słodki. Gdybym miała któreś perfumy nazwać „wygodnymi” albo „komfortowymi” to mój wybór pada na El Born. Słodziutka, piaskowa wanilia ogrzana słońcem i cudowna figa tworzą duet idealny. Moja próbka jest już pusta i chyba muszę pomyśleć o flakonie. Cena – około 400 zł za 50 ml.

3. Atelier Cologne – Vanille Insensee

Na pewno nie jest dla Was zaskoczeniem, że na liście umieszczam już drugiego waniliowca. Ten z Atelier Cologne jest jednak inny, naprawdę wyjątkowy. Bo niełatwo jest sobie wyobrazić zapach intensywnie waniliowy, ale przy tym lekki, rześki i wytrawnie słodki? Vanille Insensee jest dla mnie zapachem bardzo nieformalnym, coś w nim pachnie mi szczęściem. To tak jakby obudzić się w słoneczny, piękny dzień i zdać sobie sprawę, że nie trzeba nigdzie wychodzić, można spokojnie cieszyć się życiem, które jest pełne wspaniałych niespodzianek. Odpłynęłam. Ale z tymi perfumami zawsze tak mam. Cena – około 200 zł za 30 ml.

4. Ginestet – Botrytis / Serge Lutens – Chergui

Na mojej liście nie mogło zabraknąć jakiegoś dobrego miodownika. Moim ulubionym jest zdecydowanie Botrytis, w którym miód pływa w czerwonym grzanym winie, przyprawach i suszonych owocach. To perfumy genialne i wiem, że muszę je kiedyś dołączyć do kolekcji. Kosztują 350 zł za 100ml – całkiem przyzwoicie.
Chergui to kolejny miodek, bez którego nie wyobrażam sobie zimy. Nie leży na mnie aż tak dobrze jak Botrytis (w sumie, to dlaczego miałby? to dwa zupełnie inne zapachy), ale nie mogłam go tutaj pominąć. Dużo się w nim dzieje i przyznam, że nie zawsze mam ochotę na ten zapach. Czasami ta jego siankowa nuta mnie odpycha, a może raczej przytłacza. Tak czy inaczej – uwielbiam je i muszę mieć. Cena – około 250 zł za 50 ml. Ale to zależy, gdzie się poszuka 😉 Chergui nie dostaje osobnego miejsca, niech będzie „na doczepkę”, jako gratis do Botrytisa 😉

wishlista niszowa-edp

5. Teo Cabanel – Oha

Teo Cabanel to marka, która rozpoczęła moją przygodę z niszą, zachęciła mnie do dalszych poszukiwań. Uwielbiam Alahine, ale te perfumy już upolowałam. Kupiłam używkę, w której zostało tyle, że wystarczy mi na długi czas. Win, win, win!
Oha to cudowny szypr dla romantyczki, której marzy się prawdziwy gentleman, książę z bajki, ale taki konkretny i męski, który wie jak zainteresować sobą kobietę. To taka moja wizja, a w rzeczywistości możecie spodziewać się herbacianej róży w stylu retro. Bardzo trwałej i ciekawej. Cena – około 370 zł za 50 ml.

6. Serge Lutens – Ambre Sultan

Choć raczej nie nazwałabym siebie fanką Serge Lutens, to w ofercie tej marki jest kilka zapachów, dla których serce bije szybciej. Wyżej wspomniane Chergui, Feminite du Bois, Un Bois Vanille (choć zadziwiająco ten waniliowiec fascunuje mnie z tego grona najmniej) i właśnie Ambre Sultan. Po dłuższych chwilach refleksji doszłam do wniosku, że to Sultan jest moim ulubieńcem. A wszystko zaczęło się od święta Trzech Króli (ale tego z zeszłego roku) i zdania sobie sprawy, że mirra jest jedną z moich ulubionych nut zapachowych. Do rzeczy – Ambre Sultan to oczywiście śliczny ambrowy (a raczej bursztynowy) zapach w którym mamy miękką mirrę, benzoes i piękny akord drzewny. Jego otwarcie pachnie jak kościół katolicki w Wielki Piątek. A mnie ten zapach bardzo odpowiada. Oczywiście niezbyt często mam ochotę tak pachnieć, ale lubię go podziwiać, najlepiej w domu, w ulubionym swetrze i z dobrą herbatą. Cena – około 300 zł za 50 ml.

7. Etat Libre d’Orange – Fils du Dieu

Chociaż nie jestem do końca z tego zadowolona (nie podoba mi się styl tej marki), to ELdO załapało się do mojej złotej jedenastki. Temu zapachowi zwyczajnie nie mogłam się oprzeć. To aromatyczna, słodka mieszanka kokosu z limonką. Perfumy te są słodkie i kojące, ale mają w sobie taką lekkość i świeżość jak klasycznie rozumiana woda kolońska. Kardamon, ryż, kolendra, imbir… Dużo dobroci i piękne emocje. Cena – około 350 zł za 50ml.

8. Reminiscence – Patchouli

Zapach bardzo prosty, ale śliczny i uzależniający. To paczula z kategorii drzewno – balsamicznej. Przytula się do labdanum i wanilii, i choć nie jest różnorodna, to oferuje moc i dobrą trwałość. Muszę wreszcie ją sobie sprawić. Tester można kupić już za około 150 zł. Planuję też przetestować Tonkę tej marki, która ma być podobna do Tobacco Vanille.

9. Frapin 1270

Dawno już tego zapachu nie testowałam, ale pamiętam, że to był jeden z pierwszych niszowców, które trafiły pod mój nos. I chyba nie można lepiej zaczynać! 1270 to wytrawny, elegancki zapach ujmującej słodyczy, która rodzi się z połączenia ananasa i miodu. Jak to u Frapin – jest na bogato. Spodziewajcie się wielu suszonych owoców (ze śliwkami na czele), kakao, wanilii, kawy… Za dużo by wymieniać! Cena – ok. 500 zł za 100 ml

10. Histoires de Parfums – 1889 Moulin Rouge

Kocham ten zapach! To świetny pudrowiec, który pachnie jak stary teatr, a może nawet i burdel. Pachnie jak oldschoolowe szminki, pończochy, buduar i stare deski. Co mnie w nim tak pociąga? Nie wiem, bo ja raczej grzeczną dziewczynką jestem. Może to sympatia do filmu Moulin Rouge? Polecam przetstowanie tych perfum, bo one pachną po prostu jak jakiś inny świat, inne czasy i zła reputacja. Kosztują około 500 zł za 120 ml.

11. Diptyque – Eau Duelle

A niech tam! Będę nudziarą! Na koniec zostawiłam sobie niebiańskiego waniliowca doprawionego kardamonem, elemi, limonką i jałowcem. Eau Duelle to zapach bardzo lekki i aromatyczny – w pewnym sensie przypomina mi wymienione wyżej Vanille Insensee. Jest w nim coś co mnie uspokaja, przypomina mi o jasnych, radosnych dniach, po prostu poprawia humor. To pachnidło proste, ale w tej prostocie diabelsko piękne. Cena – około 300 zł za 50ml.

wishlista niszowa-edpholiczka-edp


 

To by było na tyle!
Podejrzewam, że ta lista będzie również ulegać zmianom, bo planuję w lutym zaszaleć trochę w niszy i testować jeszcze więcej. Jednego jestem pewna – ta lista będzie na pewno trwalsza niż ta z perfumami mainstreamowymi. I na pewno tak szybko sobie tej 11-tki nie sprawię – to pewne. Tym bardziej jestem ciekawa, na który z nich w końcu wpadnie do kolekcji. Może na Walentynki zażyczę sobie któregoś z nich? Nie wiem. Gdybym jednak miała wybór pozostawić mojemu mężowi, to wybrałby Serge Lutens Tubereuse Criminelle, które ostatnio wyjątkowo mu się spodobało. Testowałam te perfumy pod wieczór, a następnego dnia ciągle byłam pytana: „a co to były za perfumy? A czemu ich nie nosisz, tylko taką słabiznę?”. Jaki byłby kompromis idealny? Kupię sobie Tuberozę Lutensa na urodziny męża. Win, win. 😉

Co myślicie o mojej liście?
Jakie perfumy niszowe są na Waszych wishlistach?

Tagi: , , ,

Podobne wpisy


  • Na mojej niszowej wishliście prym wiodą zapachy Durbano – z Jade na czele. Do tego chciałabym posiąść jeszcze kilka Lutensów, a w tym Ambre Sultan, Ambre Fetiche Annick Goutal (nie wiem czy to w ogóle jest jeszcze wykonalne), Mystic Oud Historiae, Absolue Pour le Soir Kurkdjiana. przecudną Ispartę Parfumerie Generale i boskie Fusion Sacree For Her Majdy Bekkali.

    • A ja mam Durbano na liście to poważniejszych, dokładniejszych testów, bo znam tylko przelotnie.
      Mam próbkę Ambre Fetiche – to coś wspaniałego! Mam nadzieję, że ją trafisz 🙂

  • „To świetny pudrowiec, który pachnie jak stary teatr, a może nawet i burdel.” No rozlozylas mnie na łopatki tym porównaniem ale i strasznie zaciekawiłaś!

    • Haha, od tego jestem 😀 Cieszę się, że Cię zaciekawiłam. Koniecznie poznaj ten zapach, powinien Ci się spodobać 🙂

  • Ewelina

    Ten facet z Oha jest dla mnie, ja takiego chcę! Chcę! 😀
    Ponieważ nie zajmuję się niszą, nie mam takiej listy.
    Dobrze to i źle, bo nie muszę wzdychać do drogich zapachów, które są poza moim zasięgiem, ale też nie rozwijam węchu. Jednak nie chciałabym marzyć aż o tak drogich perfumach. Jedynie Lipstick Rose i Moulin Rouge kupiłabym w ciemno 😀
    Nie próbowałaś szukać niszy taniej w TK Maxx? Z tego, co wiem, są 2 sklepy w Krakowie, ale nie wiem, czy mają tam standy z zapachami. W W-wie można kupić 30ml Penhaligon’s za 35zł, więc o wiele taniej niż w Internecie. No, zawsze można się poratować aukcjami 😉
    Ja natomiast za bardzo jestem pochłonięta klasyką. Przeglądam aukcje i nie mogę się od tego uwolnić 😀 Chyba będę kiedyś ciągać się po miejscach typu flea markets czy jakieś wyprzedaże garażowe, bo tam można prawdziwe perełki upolować 😀 No i pomału zaczynam mieć świadomość, że w przyszłości chciałabym kupować więcej vintage i to kolekcjonować. Zdecydowanie nie jestem modernistą i dobrze, że odkryłam to jak najszybciej, bo jest szansa, że więcej starych flakonów do mnie trafi, ach.. 🙂

    • Co do tego TK Maxxa… Bywam często, dawniej udawało mi się tam kupić fajne zapachy w dobrych cenach. Niestety obecnie zazwyczaj trafiam na pootwierane pudełka (ludzie w tym sklepie zachowują się często jak świnie – nie ma testera, to sobie rozrywają i psikają), same Very Wang, Juicy Couture. Słyszałam o tych świetnych ofertach – Penhaligon’sach, L’Artisanach. Niestety, ale niczego takiego nie uraczyłam. Z resztą, mam wrażenie, że w Krakowie są o wiele słabiej TK Maxxy zaopatrzone niż w innych miastach. Czytam czasami, co ludzie trafiają w innych miastach i szczęka opada. Może te najlepsze nie dojeżdżają do Krakowa? 😛

      • Ewelina

        Najlepsze TK Maxxy są w W-wie. Nie ma się co oszukiwać i to tam jest największy wybór perfum. Pewnie jest, jak piszesz, ale na pocieszenie dodam, że też kiepskie są te sklepy w innych miastach w PL. Oferta brytyjskich TK Maxxów jest o niebo lepsza i taniej niż u nas. Właśnie to jest dziwne w tym sklepie, że nie foliują, jakoś lepiej nie zabezpieczają produktów. Jeszcze perfumy bym wzięła, ale nie kosmetyki, blee…

  • Sporo z Twojej WL znam, a nawet co nieco posiadam w swojej kolekcji 🙂
    Będę musiała w końcu poznać Vagabond Prince. Przymierzałam się do zakupu próbki, ale nie pamiętam, co mnie powstrzymało. Co do Moulin Rouge polecam pojemność 14 ml za 125 zł. Jak dla mnie wystarczająca, bo na te perfumy nie mam często ochoty, a 14 ml to na tyle dużo, że bez wyrzutów sumienia się nimi raczę. Ja swoją czternastkę kupiłam w perfumerii Ambrozja. Muszę przetestować Tonkę! Ubóstwiam Tobacco Vanille!!

    • Zastanowię się właśnie nad tym Moulin Rouge, choć i tak czuję, że pierwszą kupię paczulę 😉 Ale kto tam wie!
      Ja muszę zamówić dwa kolejne zapachy Vagabond Prince, ciekawi mnie, czy są tak dobre jak Zaczarowany Las 🙂

  • Widze, ze mamy bardzo podobnie z niszowymi perfumami 🙂 Mnie wlasnie ciezko wyjsc ze strefy komfortu, to raz, a dwa, ze obecnie jest taki wybor jesli chodzi o marki niszowe, ze naprawde ciezko sie „zapoznac” z nisza… Mainstream jest o wiele latwiejszy i jesli chodzi o dostepnosc jak i ogolne „ogarniecie” marek, popularnych zapachow itp 🙂

    No i wlasnie aspekt ceny … Wiekszosc niszowych marek jest diabelnie droga, dlatego zanim kupie niszowy zapach, to musze byc w 100% pewna, ze bede go nosic, ze jest dlugotrwaly i nie znudzi mi sie po paru aplikacjach 🙂

    Na mojej liscie tez jest Eau Duelle 😀

    • Nisza to temat bardzo obszerny. Co miesiąc poznaję kilkanaście zapachów, a i tak ciągle czuję, jak wiele przede mną 😉
      Eau Duelle pewnie Ci się spodoba 🙂

  • ganglion

    Jak poznałam niszę, to nie było już dla mnie odwrotu. Teraz większość drogeryjnych marek pachnie dla mnie za słodko. Pamiętam, że Enchanted Forest zechciałam powąchać właśnie po twojej magicznej recenzji, teraz mam małą odlewkę 🙂
    Bardzo też lubię Ambre Sultan i paczulę Reminiscence. Uwielbiam Feminite du bois i marzę, żeby poznać wersję Shiseido.

    • Ale mi miło! Cieszę się, że moja recenzja pomogła w Twojej przygodzie z tym zapachem 🙂
      Też bym z chęcią poznała wersję Shiseido. Ponoć była o niebo lepsza.

  • Znam tylko 3 zapachy ale ze słyszenia ale czytając opisy mam wrażenie że one bardziej do mnie mówią niż te w D czy S o.O

    • Super! To polecam bliższe poznanie się z nimi, naprawdę warto 🙂

  • seeandsmell

    To, co tygryski lubią najbardziej. :)))

    Jakoś nie mogę przekonać się do 1270, ani do Ambre Sultan. Niezbyt dobrze na mnie leżą, choć z tej dwójki drugie lepiej. Mam pecha do suszonych owoców, a w 1270 czuję ich sporo.

    Ukochane Enchanted Forest upolowałam w promocyjnej cenie (20% taniej) i to zapach, który zdecydowanie najczęściej noszę. Na większość okazji pasuje. 🙂 Vanille Insensee kupiłam za niecałe 200zł. Może i Tobie trafią się fajne okazje. Niestety cena jest największym minusem niszowych perfum. Z drugiej strony, wymusza w jakiś sposób dłuższe zastanowienie się nad flakonem, dłuższe testy, może i mniej zakupowych pomyłek?

    • Myślałam trochę nad tą okazją z -20%, ale w końcu zrezygnowałam. To i tak bardzo dużo pieniędzy i pas zadziałał 😛 Ale może przy następnej okazji zmięknę? 😉
      Dokładnie – jest tak jak mówisz. Przez te ceny dłużej się nad zakupem zastanawiamy i w efekcie – mniej tych zakupów żałujemy 🙂

  • Magdalena Świtała

    Ja myślę, że na te wciągające aukcje pomoże jedynie Kaszpirowski!!!!! 😀

    • Mnie ciekawią te pozostałe zapachy z tej marki Vagabond Prince. Muszę w końcu je zamówić.
      Widzę, że lepiej rozgryzłaś tego Moulin Rouge ode mnie 😀 Dokładnie tak pachnie!

      • Magdalena Świtała

        To ja muszę mieć tego Mulina, będę się nim sztachać i podróżować w czasie i przestrzeni!!! 😀 Pozostałe zapachy też są niezłe, ale ten to mistrzostwo! No i flakoniki… Powinni wyprodukować miniaturki z księciem w gratisie 😀

  • Karolina

    Z Twojej wishlisty znam i podobnie – w tym roku mam zamiar zakupić Enchanted Forest. Nie znam zapachu, ale znając opisy, skład z pod znaku porzeczki, która zawsze na mnie działa, mogę kupić w ciemno. Flakon cudowny, przypomina mi butelczyny, które widziałam w dzieciństwie na toaletce mojej babci. Z przyzwoitości (kwestia ceny) zakupię wcześniej próbkę 🙂 Kolejne moje pragnienia niszowe w tym roku to- Montale red Aoud ( w poniedziałek do mnie przyjdzie!!!) trafiła mi się fajna cena, zapach,,, magiczny mam nadzieję:P
    W następnej kolejności

    Escentric Molecules Molecule 1 i Amouage Sunshine lub Amouage Interlude

    • Nie będziesz żałowała tego zakupu 😀 Ale rzeczywiście – lepiej kup sobie wcześniej próbkę.
      No właśnie – jak tam La Petite? 🙂

      Mnie ani Molekuły ani Amouage nie ciągną.. 😉

  • Wioletta Krzemień

    Świetne zapachy! Nie znam chyba tylko Tuberozy Lutensa, a bardzo bym chciała… Tym bardziej, że opinie są skrajne 🙂
    U mnie lista krótka:
    Olivier Durbano Pink Quartz
    Amouage Lyric
    Bois de Violette Lutensa
    i z ciekawości jakiś zapach Etat Libre d’Orange, bo uwielbiam kontrowersyjny koncept tej marki, szczególnie moje nuty ma Archives 69 i Putain des Palaces.

    • Ta Tuberoza zasłużyła sobie w pełni na tę reputację – niezłe z niej ziółko!
      Sama już nawet nie wiem, co o niej myślę. Muszę jeszcze ją ponosić 🙂
      ELdO mnie zniesmacza tymi konceptami i nazwami, ale niektóre zapachy mają świetne, to muszę przyznać 😉

  • Black Afgano też bym chciała mieć, ale jeszcze dobrze go nie testowałam. Pewnie po testach bym go z czystym sumieniem dopisała 🙂
    Jak chciałabyś poczuć totalną magię od Lutensa to przetestuj Arabie – odlot, nie wiem jak można to nosić na co dzień 😉
    Loukhoum jest piękne, ale dalej nie wiem, czy dla mnie. Momentami je uwielbiam, czasami mnie przytłacza – muszę jeszcze poczekać z werdyktem 🙂
    A Dolce to już w ogóle jest cudo. Tylko, że ten zapach jest chyba niedostępny, prawda?

  • W tym roku chciałabym dopiero poznać perfumy niszowe, więc wishlisty póki co nie ma:). Bardzo mnie intrygują dwa zapachy:
    Lubin Korrigan
    Evody Noir d`Orient

    • To życzę Ci miłego testowania 🙂 Mam nadzieję, że znajdziesz w niszy swoich nowych ulubieńców 🙂

  • Szo

    Jestem baaardzo ciekawa Vanille Insensee, Enchanted Forest i Moulin Rouge, a najbardziej ze wszystkiego – El Born! Ja się, prawdę mówiąc, w niszy średnio odnajduję. Wącham, podoba mi się, zakochuję się, po czym uczucie odpływa, zanim zdążę sobie sprawić flakon. Lutensy mnie jakoś nie pociągają (choć Ambre Sultan cudnie się układa na chłopaku mojej przyjaciółki) i o dziwo nie urzekł mnie zapach Eau Duelle 🙁 (ale wciąż możemy być Vanilla Sistas, prawda? 🙂 Może kiedyś moje upodobania skręcą w stronę niszową, bo na razie to tylko takie nietrwałe romansiki. Ale zamierzam zacieśnić znajomość z Carner Barcelona 🙂

    • El Born jest dla Ciebie 😀
      Pomimo braku zachwytów w stronę Eau Duelle możemy dalej pozostać w waniliowej więzi 😀
      W końcu się w niszy rozgościsz! A jakbyś w niej znalazła coś fajnego to koniecznie mi o tym donieś 🙂

  • Julie Caba

    Witaj Kasiu! Co za przyradek – dzis wlasnie pierwszy raz zetnelam sie z Atelier Cologne, tym o ktorym piszesz!
    I a propos Czytajac o Twoich ulubionych zapachach az mam sie Ciebie ochote spytac – co sadzisz o perfumach Balmain Extatic Intense Gold? Ja dopiero dzis przez przypadek je poznalam w Vitkacu, i po prostu sie zakochalam od pierwszego niuchniecia! Tak cudownych perfum juz ladnych pare lat nie spotkalam. I czym predzej popedzialam wygooglowac aby zobaczyc co o nich myslisz, a tu klops! ;p

    Poganiam o wpis, bo piszesz zawsze tak rewelacyjnie i trafnie, ze az drepcze z niecierpliwoscia czekajac na to co o nich zaserwujesz. ;p

    Pozdrawiam!

    • Witaj 🙂

      Coś z asortymentu Atelier Cologne przypadło Ci do gustu?

      Ja o Extatic Gold już pisałam: http://edpholiczka.pl/2015/10/balmain-extatic-intense-gold.html 🙂 Mam w kolekcji, uwielbiam te perfumy! Genialne są, szkoda tylko, że rzadko mam okazję je nosić, bo są dość „strojne” 😉

      Bardzo Ci dziękuję za te miłe słowa, pozdrawiam.

      • Julie Caba

        to bylo akurat wlasnie Vanille Intensee i Figuer Ardent. Tez notabene wachalam je w NAP na Mysiej 3. To jest po prostu mekka swietnych niszowych bibelotkow ;p

  • Julie Caba

    No i sie zagalopowalam – teraz zauwazylam, ze jednak o nich pisalas. Ha! Wiedzialam, ze to nie przypadek, ze gdy tylko je powachalam pomyslalam, ze moglyby Ci sie spodobac. 😀

    A tak zapytam z zupelnie innej beczki – czy jako rasowy nos uzywasz swiec zapachowych?

    • One mają moje imię napisane na czole 😀
      Jaki piękny komplement dla mojej skromnej osoby 😀 Świec nie używam, ostatnio w ogóle unikam dodatkowych zapachów w domu – to zakłóca mi odbiór perfum, które ostatnio non stop testuję 😉 Ale takie rzeczy u mnie się często zmieniają. Coś ciekawego możesz zaproponować? 🙂

      • Julie Caba

        A tak z ciekawosci pytalam o te swiece. Hmm wiesz co, jesli mieszkasz w Warszawie, i byloby Ci po drodze na Mysia 3, to tam jest rewelacyjny sklep NAP z akcesoriami domowymi, w tym cala jedna sciana z niesamowitymi swiecami zapachowymi. Mam wrazenie, ze to dla kazdego nosa jest prawdziwa uczta. A niektore sa wrecz absurdalnie drogi, w zyciu bym nie pomyslala, ze
        swieczka moze kosztowac 500zl i wzwyz xD Ecclectic Tom sie zwaly, ale pachnialy jak rajska laka, trzeba przyznac. Widac swieczki tez moga byc luksusowa sztuka. Najpiekniejsze swieczki, jakie kiedykolwiek wachalam, to seria Rosy Rings, szczegolnie Anton Pear. Tez w NAPie wynalazlam. BARDZO polecam 🙂

        • Na pewno się kiedyś wybiorę do Warszawy na dłużej i pozwiedzam odpowiednie miejsca. Dziękuję za zwrócenie uwagi na ten sklep 🙂 Zanotuję to sobie 🙂

          • Julie Caba

            Zapraszam zapraszam 🙂 służę pomocą jeśli dojdzie do wyjazdu 😉

          • Wielkie dzięki! Zapamiętam 🙂

  • hhahaah 😀 Dobre 😀 Czyli pozostaje czekać na jakieś ewentualne rozbiórki, co nie?
    A jak Ci się Swan podoba?

  • Pingback: Teo Cabanel – Alahine | Edpholiczka – blog o perfumach()

  • Wojownicza Księżniczka

    Przyznam że Patchouli Reminiscence skradło moje serce, to chyba najlepsza paczula jaką wąchałam. Bije na łeb nawet paczulę w Angelu 🙂

    • Prawda? 😀
      Czułam, że musi Ci się spodobać 🙂 Taka jest słodziutka i cieplutka 😀

  • Joanna Sol

    No to ja się dołączę do marzycielek, a co! Moje typy z Twojej listy to oczywiście Patchouli od Reminiscence, Frapin 1270 który przypomina mi niesamowicie zapach z liceum Surrender od Avonu(jeden z najlepszych ich zapachów, tak btw ;)). El Born od Carner’a i Eau Duelle. Z poza listy jeszcze marzy mi się L’Artisan- Noir Exquise i Henrik Vibskov -Type D, achhh. Podsumowując słodko, pieprznie i balsamicznie czyli to co tygryski lubia najbardziej 😀

  • Zacna lista! Z Twoich propozycji mam na swojej liście Ambre Sultan, a oprócz tego takie zapachy jak m.in. Black Turmalin, Amethyst i Lapis Philosophorum od Durbano, Broken Theories Kerosene, Fusion Sacree Clair M.Bekkali, The Afternoon of a Faun ELd’O, Serge Noire Lutensa, Upper Ten for Her Lubin, Lyric Man Amouage. To te najważniejsze. Jestem bardzo szczęsliwa, bo udało mi się zrealizować dwa wielkie marzenia zapachowe: Jade Durbano i Ambre Fétiche Annick Goutal – te ostatnie dopadłam w bardzo dobrej cenie:)

    • Widzę, że już jakiś czas temu dodawałam komentarz, ale przez te parę miesięcy nieco się zmieniło;)

  • Elżbieta

    Na mojej-Nejma 7.