Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Chanel – Coco Eau de Toilette

Coco-chanel edt 01

To zdecydowanie jedne z najlepszych perfum w mojej kolekcji. Coco EDT to mój ulubiony zapach na jesień, ma w sobie orientalną słodycz, którą uwielbiam się otulać w deszczowe i wietrzne dni. I można by od razu stwierdzić, że to jakiś słodki i ciepły przyjemniaczek,  ale to błędne myślenie. Coco to zapach bogaty, klasyczny, złożony i nieprzewidywalny. Jest w nim tak wiele – akord balsamiczny, puder, przyprawy, słodycz. Pachnie tak specyficznie, że nie mogę jej pomylić z żadnym innym pachnidłem. Dla nosa jest tak miła, jak Careless Whisper dla ucha (i nie, nie jestem wcale fanką Georga Micheala, ta piosenka jest po prostu genialna).

Jeden psik Coco absolutnie mi wystarcza. Już po jednym obezwładnia mnie najpiękniejsza możliwie wytrawna słodycz pochodząca z połączenia nut kwiatowych i owocowych. Mowa tutaj głównie o róży i brzoskwini, odrobinie jaśminu i mandarynki. A na samym wierzchu tego nieba leży kilka ziarenek kolendry. Od początku jest spektakularnie, ale Coco się nie zatrzymuje, roztacza jeszcze woń goździków (przyprawy), które idealnie komponują się z tą słodyczą i miękkimi kwiatami. Do kwiatowego chóru dołącza kwiat pomarańczy i mimoza i Coco staje się bardziej pudrowa, romantyczna. A może i sentymentalna, bo przypomina mi o zapachu, który pamiętam z dzieciństwa… Próbuję go zlokalizować, ale pamięć zawodzi…

Coco edt 02

W bazie tego zapachu zadziwiająco dzieje się jeszcze więcej. Robi się bardziej balsamicznie, bo kwiaty znikają, a pojawia się wanilia, labdanum i cywet. W Coco budzi się lekka goryczka i słodycz też nabiera nieco bardziej zachowawczego tonu. I ciężko mi ją na tym etapie odczytywać, bo wycisza się znacznie i oferuje naprawdę dużo dobroci. Czuję dużo ambry, trochę sandałowca i opoponaksu… I te wszystkie nuty cięższego kalibru przeplatają się, a głośna Coco zamienia się w szept.

Coco EDT którą posiadam pochodzi z 2009 roku i pachnie naprawdę dobrze. Szczególnie jak porównam ją do tej sprzedawanej w perfumeriach obecnie, przy której już zapłakałam. Utrzymuje się na skórze nawet do 10 godzin, dwa psiknięcia to wszystko czego potrzebuję. Nadal mam w zamiarze kupić wersję EDP, która jest zdecydowanie mniej słodka i nieco bardziej poważna. Polecam Wam testy obu wersji.

Mam tylko z Coco jeden problem. Lubię się do niej „wystroić”. Nie mogę jakoś połączyć jej z normalnymi „maminymi” ubraniami na co dzień. Jakoś tak dziwnie się wtedy w tym zapachu czuję. Jakbym nie oddawała strojem jego powagi czy elegancji.

Zdecydowanie za dużo myślę, powinnam to ograniczyć.

A co Wy myślicie o Coco?

Tagi: , ,

Podobne wpisy


  • Wioletta

    Czyli dobrze typowalam Coco 😀 Zmartwila mnie informacja o nowej wersji 🙁

    • Brawo!
      No z Chanel tak niestety jest – co chwila osłabiają swoje zapachy. Są dobre, ale już nie tak jak wcześniej.

  • Overnight Aura

    Careless whisper <3 <3 kocham tą piosenkę 😀 I przyznaję to z niechęcią, ale podoba mi się Coco edt 😀 a nosiłam ją ostatnio do dresów po domu i od razu poczułam się jak kopciuszek undercover 😉 Nie cierpię początku..ale po pół godziny jest bajka:D i to Twoja zasługa 😀 i za to dziękuje <3 😀

    • Też kocham! Niesamowity klimat ma i koniec 😀
      Jak to z niechęcią? To się mówi z dumą 😀
      Nie ma za co :* Od tego jestem.

  • Ewelina

    Dziękuję za tą recenzję!!!!!!!! 🙂 🙂 🙂
    Mam wersję Edt i Edp. Moja Edt jest z 2007 roku. Oszczędzam ją. W ciągu roku nic nie ubyło ;p
    Ja kupiłam Edt 50ml jako używkę na aukcji, a był może ubytek 0,4ml. I dałam za to 100zł. Jakiejś babeczce nie spodobał się zapach, a ja dostałam starą formułę w niskiej cenie.

    Zapach zachowawczy i wyrafinowany, u mnie bardziej balsamiczny niż słodki. Jest przepiękny. Uważam, że to najlepsze perfumy Chanel 🙂

    Nie potrafię go nosić na co dzień – jest mało okazji, na które pasuje. Ale te perfumy mają tak elitarny wydźwięk, że nie da się ich nosić do jeansów, więc nie – wcale nie myślisz za dużo 😉 Ja mam tak samo.

    Najbardziej lubię delektować się Coco w domowym zaciszu, bo obserwuję, jak się rozwija. ”Na mieście” się nie da..

    • To porządnie oszczędzasz, nie powiem 😀
      I dobrze, że mnie próbujesz uspokoić, potrzebne mi to 😉
      Na mieście Coco też potrafi zaszaleć, nie mów. Tylko że to otoczenie ma z niej większą radość, ale co tam 😀

  • Do Coco mi daleko, naprawdę ma tyle świetnych zapachów ale czuję się dziwnie wąchając je w perfumerii one wręcz krzyczą ‚odłóż mnie pokrako!’ ;D bliżej mi do Diorowych i takie bym pewnie kupowała 😉

  • SylviainVogue

    A ja myślę, że dobrze, że nam przekazujesz swoje przemyślenia 😉 Zapachy Chanel chyba mają w sobie coś takiego specyficznego, że do nich po prostu trzeba się wystroić. Ja uważam podobnie o każdym ich zapachu – chance, czy chociażby kultowej piątce (która niestety nie jestem w moim guście).

    • To dobrze, bo już miałam wątpliwości 😛
      Lepiej się do nich wystroić, to prawda ;D A ja do Piątki długo się przekonywałam. Choć wcale nie planowałam jej pokochać 😉

  • Szo

    Nie ograniczaj myślenia, myślenie ma przyszłość! 😀

    A co do Coco… może kiedyś się przekonam, może kiedyś się nauczę. Na razie nie dla mojego nosa te perfumy (i nie dla mojego ucha Careless Whisper ;).

    • Ok, to będę dalej myśleć! 😀 Ale Ty będziesz odpowiedzialna za to 😛
      Nauczysz się kochać Coco, zobaczysz. To jak wyrok.

  • Znam wersję EDP i piękna jest. Koniecznie muszę sprawdzić EDT. Bardzo chciałabym mieć swoją Coco 🙂

    • Ja mam jeszcze odlewkę EDP, to coś wspaniałego <3

  • Pingback: Czy potrafisz żyć bez perfum? | Edpholiczka – blog o perfumach()