Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Lancome – Tresor In Love

lancome tresor in love

Jak radzi sobie odmłodzona wersja wielkiego klasyka Sophii Grojsman?

Słyszałam, że wiele osób ceni go sobie, bo to taki słodki i uroczy przyjemniaczek. W czasach studiów przebywałam blisko niego dość długo, nosiła go przez pewien czas moja przyjaciółka. Na Niej podobał mi się. Wtedy też miałam “inny” nos. O wiele lepiej czułam się w kwiatkach i owocach, miło mi było przebywać w ich obecności. W tej chwili nie jestem już tak tolerancyjna.

Tresor In Love to zapach raczej słaby. Oceniając przez pryzmat moich upodobań, rzecz jasna. Bo sam w sobie – jak na kategorię w której się mieści – to całkiem przyzwoity zapach. Nosząc go czuję kwaskowatą słodycz, rześkość i coś nijakiego. Jestem blada (Tata zawsze mówił na mnie córka młynarza), ale w tych perfumach to czuję się po prostu przezroczysta, albo nawet niewidzialna.

A cóż w nich mi nie odpowiada? Sama nie wiem. Tresor In Love to taka lekka i przyjemna miłostka, może nawet filmowa puppy love. Kwaśniutka różyczka, nieco przypominająca przerysowaną piwonię otulona w soczki brzoskwiniowe i skórkę z gruszki. W tle jest ten kwasek i nie umiem do końca wyczuć jej pochodzenia, ale podejrzewam, że to fiołek musiał się tutaj rozkaprysić.  Nad całym tym obrazkiem wisi mgiełka różowego pieprzu, która pozostaje na skórze do końca, razem z piżmem. Zapach utrzymuje się na skórze przez około 6 godzin. Nie czuję się nim zniesmaczona, bo czuję jego urok. Nie uważam jednak, by był to zapach mogący w jakiś sposób podpinać się pod Wielkiego Tresora (którego nie lubię nosić, ale cenię). Noszenie tych perfum nie było dla mnie wielką przyjemnością, ale cieszę się, że się z nim rozliczyłam.

Trudno mi tutaj uwierzyć w scenariusz romantycznej miłości. Bo ona powinna zacząć się pięknie i bez problemów, a trudności powinny pojawić się później. A mnie z Tresor in Love najtrudniej żyć na początku, później – kiedy już staje się spokojniejszy i bardziej pudrowy, to wtedy czuję, że to zapach całkiem miły. Ale to i tak nie moja bajka.

Dzięki temu spotkaniu wiem, że ten film Lancome nie jest dla mnie.

A Wy znacie miłostkę od Lancome?

Perfumy Lancome Tresor In Love możesz kupić w Perfumeria.pl

Tagi: ,

Podobne wpisy


  • Znamy, znamy 😉 Mnie tez zapach nie “kupil”… Z calej serii najbardziej lubie Midnight Rose, ale to wiesz 😉 Klasyk mi jakos nie podchodzi…

    • Zastanawiam się, czy kiedyś się do klasyka przekonam. Ciężko mi się go nosi, podobnie jak Poeme 😉

  • Ziu

    Również się z Tresorem in Love znamy, ba nawet mam go u siebie, ale sama go nie kupiłam – dostałam zestaw w prezencie. Jak nie mam pomysłu i się gdzieś spieszę, to zdarza mi się go użyć, ot takie bezpieczne kwiatki.

    • Na prezent jest idealny, bardzo bezpieczny. Ale ja tam wolę mojego ukochanego Eclat d’Arpege, cudowny jest 🙂

  • Wojownicza Księżniczka

    Niuchnęłam, minęło 10 minut i pomyślałam: ciekawe czy Edpholiczka sądzi to samo co ja, no więc jednak sądzi 😀 przyjemniaczek bez zachwytów 🙂