Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Nowy wpis dla Perfumeria.pl: Początki przygody z Guerlain

perfumy guerlain la petite robe noire shalimar


Nie mogę w to uwierzyć, ale koncert Mariah Carey już za mną. Zastanawiam się nawet, czy o tym wydarzeniu na blogu nie napisać, bo pojawiły się w trakcie wątki zapachowe 😉

A tymczasem na blogu Perfumerii.pl pojawił się kolejny artykuł mojego autorstwa. Jak doskonale wiecie – jestem absolutnym Guerlainofilem i nie wyobrażam sobie perfumoholika nie znającego sztandarowych kompozycji tej marki. Jeśli więc macie ochotę, to zapraszam do lektury. Z tekstu dowiecie się, które perfumy Guerlain polecam początkującym 😉

Jak rozpocząć przygodę z Guerlain?

A jakie perfumy tej marki Wy polecacie początkującym?
Od których sami zaczynaliście? 🙂

Tagi: , , ,

Podobne wpisy


  • Ars Longa Vita Brevis

    Moje pierwsze perfumy “z wyższej półki”, wybrane, wymarzone, signature przez dobry rok – Shalimar. Od nich zaczął się mój perfumoholizm, bo zapragnęłam więcej!
    A pomyśleć, że gdy powąchałam je pierwszy raz zapachniały mi… siuśkami 😉 Mój nos był jeszcze bardzo niewprawny.
    Ale coś mi nie dawało spokoju, psikałam za każdym razem, gdy wchodziłam do perfumerii i pokochałam. I dostałam pod choinkę od ówczesnego narzeczonego, a obecnego męża w czasach, gdy o takim luksusie w naszym studenckim pokoiku się nie śniło.

    • Widziałaś jak zacząć 🙂
      Ja takie podejścia miałam do Poison, które początkowo mnie przeraziło! 😀

  • Ewelina

    Ja z Guerlain’em zaczęłam konkretnie – kupiłam w ciemno Shalimara i on zachęcił mnie do mojej ukochanej klasyki! 🙂
    Początkującym, mniej wprawnym lub delikatnym nosom poleciłabym chyba L’Instant, bo jest subtelny, ale ciekawy i rozwija się klasycznie. Świetnie na nim te wszystkie 3 fazy można obserwować 🙂
    Samsara z kolei to już chyba jeden z najtrudniejszych ich zapachów, ale u mnie jest w Top 3 😉 Nikt nie może siebie nazwać perfumoholikiem, jeśli jej nie zna!

    • Ars Longa Vita Brevis

      Moim zdaniem Samsara ma “trudne” tylko otwarcie! Potem robi się niemal puchata. Drzewa sandałowego chyba nikt nie może nie lubić. Shalimar też ma trudny początek – pisałam poniżej z czym się mnie, jako nastolatce, początkowo skojarzył 😉

      • A wiesz, że mnie sandałowiec często denerwuje? 😉

        • Ewelina

          Zgadzam się. Mnie drażni taki syntetyczny, tani w perfumach celebryckich, avonach, bossach itp. Ten z Samsary był piękny kiedyś, bo teraz to już głównie syntetyk ze względu na zakaz na wycinkę tych drzew. Mimo to inny i lepszy niż ten w tańszych perfumach. Moja Samsara vintage jest pudrowa, kremowa, mięsista jak z pluszu – sandał, irys i ylang-ylang tak się malują. Najnowsza wersja to już lżejszy zapach. Myślę, że kiedyś się z nim polubisz 🙂

    • Znam Samsarę, ale nie lubię jej nosić 😉 Dlatego dalej nie ma u mnie recenzji 😉

      • Ewelina

        Myślę, że powinnaś napisać recenzję. Nie uważam, że wszystkie perfumy muszą się podobać i musisz je lubić, nawet jeśli to Guerlain. Swoją drogą jestem ciekawa, jak ją odbierasz i co Ci w niej przeszkadza, jakie wersje znasz itp. Twoja recenzja Poeme bardzo mi się podobała, bo choć doceniasz te perfumy, to nie układają się one na Tobie tak, jakbyś tego chciała. Swoją drogą, Samsara na dzień dzisiejszy to mój ulubiony zapach Guerlain’a. Kocham właśnie za tą puszystość, pudrowość, kremowość.

  • Magdalena Świtała

    W moim przypadku, wieki temu, to były poczciwe Champs Elysees. Potem Samsara, która raz powąchana – nie da się pomylić z żadnym innym pachnidłem. A teraz czekam na małą czarną (oczywiście miniaturka;)) i chciałabym kilka małych flakoników z rodzaju Aqua Allegoria.

    No a gdyby mi ktoś podarował nawet puste flakony Bouquet de Faunes czy Reve de Lune, to pewnie oszalałabym z radości 😉

    • A ja dalej z CE nie mogę się dogadać! I z Samsarą też!

      • Magdalena Świtała

        Bo Tobie tylko jedno w głowie!!!!! Roberto!!!!! 😀

        • Mówisz, że jak pójdę na terapię, to uda mi się pokochać Samsarę? 😛

          • Magdalena Świtała

            Może nawet bardziej, niż Roberto 😀 Ale on Ci tego nie wybaczy 😛

  • OvernightAura

    Uwielbiam małą czarną 😀 i od niej zaczęła się moja fasna szeble tą marką. Ognia dodało Parfum Initial a potem już była kaskada…Mitsuoko,L heure bleue, Mandarine-Basillic, Insolence…długo by wymieniać 😀 <3 polecam zacząć od serii Aqua Allegoria i po kolei wchodzic na szczeble większego kalibru

    • To bardzo dobry pomysł! Ja zaczynałam właśnie od AA 🙂
      Ciocia miała miniaturki, to tej pory pamiętam wszystkie te zapachy 🙂

  • Nikka

    Ja do Guerlain musiałam olfaktorycznie dojrzeć. Perfumy od Guerlain to w
    większości nie są łatwe i proste zapachy, dla nosa laika mogą być zbyt
    trudne. W moim przypadku było tak, że musiałam przejśc (krótki, ale
    jednak) okres fascynacji Kleinami czy innymi DKNY, żeby przerzucić się na bardziej ambitne zapachy. Guerlain to dla mnie firma wybitna. Kocham Shalimara, Insolence to dla mnie nieziemsko piękny zapach (te fiołki!), seria Aqua Allegoria posiada kilka naprawdę cudownych kompozycji. W La Petite Robe Noire nieco przeszkadza mi anyż, ale może
    kiedyś się przekonam.
    Teraz czekam, aż polubię Muglera 🙂 Póki co sukcesem jest że po +100 próbie opanowałam Angel i nie cuchnie dla mnie jak trup, Womanity nadal mnie odrzuca ale przynajmniej już nie
    czuję ryby jak kiedyś 🙂

    • Dla mnie pierwsze znane mi perfumy Guerlain to seria AA, miałam z nimi styczność w dzieciństwie 🙂
      A droga do pokochania Muglera potrafi być wyboista 😀 Alien zawsze był moim ulubieńcem, z czasem polubiłam Angela. Ale Womanity dalej jest dla mnie nie do przejścia 😉

      • Ars Longa Vita Brevis

        Ja w Alienie i Angelu zakochałam się od pierwszego niuchnięcia. A Womanity… właśnie dałabym się pokroić za tę słoną “rybią” nutę, za cokolwiek oryginalnego, a ja tego w ogóle nie czuję! Tylko słodkie figi i orzeszki! Niewypał, soczek dla dziewczynek. Może powinnam spróbować latem, zużyłam próbkę zimą…

  • Tyle zapachów a ja mam tylko zieloną sukienkę 😉 Insolence chyba se sprawie i 3 pozostałe sukienki też ;D

  • Oj ja mialam ciezkie poczatki z Guerlain… Probowalam Mala Czarna, ale po pewnym czasie ten anyz mnie zaczal strasznie draznic, musialam sie pozegnac z tym zapachem. Przerobilam wiekszosc zapachow z serii Aqua Allegoria, bo pomyslalam ze to moze byc seria dla mnie, jako ze lubie kwiatowo-owocowe wonie 😉 I na razie Mandarine & Basilic wygrywa, ale nie jestem do konca pewna czy to “moj” zapach.

    Ale ostatnio absolutnie (i nieoczekiwanie) zakochalam sie w L’instant de Guerlain … Zapach jest niesamowicie elgancki, kobiecy i taki “moj”… Wiem,ze to nie jest bestseller Guerlain, ze od tej marki najlepiej sie sprzedaja Shalimary i Mala Czarna, ale dla mnie L’instant jest naj i ciesze sie, ze go wymienilas w artykule 🙂