Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Guerlain – Shalimar Souffle de Parfum

guerlain shalimar souffle de parfum edpholiczka

Nie będę ukrywać – Souffle de Parfum podoba mi się. Bardzo przyjemnie się go nosi, na mojej skórze pachnie taką piżmową limonką otuloną w waniliowy kocyk. Jest dość intensywny i całkiem mi odpowiada. Oczywiście – nie zachwyca mnie to, że korzysta z nazwy Shalimar, ale kto w tych czasach nie korzysta? Już nie mam siły roztrząsać tego po raz enty. Przejdźmy do zapachu.

Souffle de Parfum to Shalimar, którego możemy zabrać na wakacje. Ma w sobie coś z Eau de Shalimar, tyle, że jest mniej rześki, a bardziej waniliowy, momentami ta wanilia pachnie nawet budyniowo (jeśli od budyniu odejmiemy nadmiar cukru). Do tego ta śliczna, niebieska buteleczka – już samo na nią spojrzenie zabiera mnie gdzieś daleko, może nad Lazurowe Wybrzeże. Robię 3 skromne psik psik, zamykam oczy i odpływam. Wreszcie wiem, dlaczego pod wpływem impulsu kupiłam niedawno wielki biały kapelusz. Będzie pasował mi to białego kostiumu kąpielowego i mojej bladej skóry, która zaszyta w cieniu, pod toną emulsji przeciwsłonecznej, upajała się będzie każdą kropelką Souffle.

Zapach ten jest jasny, kremowy i radosny. W otwarciu pachnie dość młodzieńczo, ale można wyczuć, że gdzieś tutaj Thierry Wasser puszcza oczko do fanów klasyka (skromnie, bo tylko poprzez te skromne cytrusy, ale jednak). Bo mamy tutaj cytrusy, nie takie znowu oczywiste, ale dopasowane do naszych czasów i trendów. Może też do letnich dni. Mandarynka, cytryna i bergamotka leżakują w słoneczku, w tle pojawia się spokojne piżmo, jakby lekko słonawe, ale szybko równoważy się ze słodkawą wanilią.

I tak powstaje bardzo miły duet, który ślicznie przeciąga się na skórze, tak ładnie, że aż nie można się nie uśmiechać.Takim podbiciem dla kompozycji jest obecność neroli i jaśminu (sambac). Dzięki nim zapach jest intensywniejszy, bardziej słoneczny i ciekawy. Na mojej skórze Souffle prezentuje się dość intensywnie przez pierwsze 2 godziny. Potem w dalszym ciągu świetnie go czuję, mimo że to typowy skin scent ( nie wiem jak otoczenie, niestety nikt się nim nie zachwycał, ale za to się kiedyś zemszczę 😉 ), myślę, że do 6 godzin utrzymuje się na mojej skórze. I wiecie co? Jestem zadowolona i spokojna. Cieszę się, że do flakonu z napisem Shalimar nie wlewa się byle czego. Jeśli spodziewacie się arcydzieła, albo czegoś odkrywczego, to lepiej odpuśćcie, ale jeśli chcecie nacieszyć się prostym i słonecznym pachnidłem, to przetestujcie Souffle. Jest pięknie!

Perfumy Guerlain Shalimar Souffle de Parfum możesz kupić w Perfumeria.pl

Tagi: ,

Podobne wpisy


  • Szczęśliwie mam próbeczkę i dziś się z nią zapoznam 🙂

    • Też momentami mam takie skojarzenie! Jakby cytrynowy budyń albo tarta ale bez cukru 😉

  • bmartus31

    Pięknie Pani pisze o perfumach!Dziś wybieram się do perfumerii i cały czas nie wiem na co się zdecydować .Przeczytalam Pani prawie wszystkie recenzje o perfumach !Tak rzadko mam możliwość kupienia droższych perfum.Bardzo bym chciała żeby mi Pani doradziła ,więc mogę wydać około 55 euro tak mieszkam w Holandii i wybieram się do Daglasa.Bardzo podobają mi się cięższe zapachy ale nie lubię wanilii,dziwnie na mnie pachnie.Lubię też nutę herbaty taką ciepłą ,nie wiem jak to napisać!Myśle o perfumach NARCIZIO tych białych,GUERLAIN zielona sukieneczka,na bpewno powącham ALAIA czarne no i naprawdę nie wiem co tu jeszcze…Proszę o pomoc i pozdrawiam cieplutko!!!!MARTA z HOLANDII

  • Urwisek_

    Wąchałam przelotem w perfumerii 🙂 już nie pamiętam jak pachnie,ale raczej zachwytu nie było.

    • Nie zapadnie tak bardzo w pamięć, jak np . Allure 🙂

  • Wiesz, ze to pierwszy Shalimar, ktory mi sie spodobal? Naprawde fajnie mi sie go nosi, fakt, nie jest to arcydzielo, ale wedlug mnie to dobry „wstep” do Shalimarow, dla tych, ktorzy nie trawia klasyka 😀

  • Wanilia ♥ myślę że bym pokochała ♥

  • OvernightAura

    Bardzo mnie kusi… Miotam się pomiędzy souffle a eau de shalimar… I znając siebie kupie oba…

  • Kasia

    A nie przypomina Ci ten zapach odrobinkę Eau de Star? (Nie wiem, czy znasz- to kolejna, stara już wariacja na temat Angela- tym razem zmiksowano go z zielonym ogórkiem)
    A tak w ogóle to świetny blog, siedzę już pół godziny, zamiast pracować 🙂

    • Niestety nie poznałam nigdy Eau de Star 🙁
      Taki miękki był? 😀 Bo Muglery to takie twardziele zazwyczaj 🙂
      Dziękuję bardzo i cieszę się ogromnie, choć praca cierpi na tym 😀 Heheh, zaglądaj tu do mnie kiedy tylko masz czas i ochotę! 🙂