Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Dlaczego Guerlain?

perfumy guerlain

Dobrze wiecie, że uwielbiam Guerlain. To jedyna marka, która zawsze przyspiesza bicie mojego serca komunikatem o każdej nowości. Nawet wtedy, kiedy wiem, że raczej za pięknym flakonem nie kryje się nic pięknego, to czuję chęć testowania.

Guerlain jest ze mną od początku perfumowej przygody. Pierwsze moje fascynacje zapachowe to różne odsłony Aqua Allegoria. Dobrze pamiętam siebie sprzed lat – zachwycającą się Pamplelune, Herba Fresca, Lilia Bella, Gentiana. Z czasem przychodziły kolejne zapachy, ale pamiętam, że większość katalogu Guerlain była dla mnie kiedyś „zbyt trudna”. Kiedy światło dzienne ujrzały perfumy L’Instant Magic, a w moje ręce wpadła próbka, to moje życie się zmieniło. Brzmi śmiesznie, ale już wtedy wiedziałam, że Guerlain to moja bajka. I tak powolutku zdobywałam odwagę by zakochać się w Shalimar, podejść do Champs Elysees, próbować zrozumieć Samsarę.

Nie będę udawać, że jestem we wszystkich perfumach Guerlain zakochana. Bardzo chciałam pokochać Samsarę. Podoba mi się jej baza, ale nie potrafię do niej na własnej skórze dotrwać. Coś w tych perfumach mnie zwyczajnie drażni i nie chce mi się czekać kilku godzin, by chwilę dobrze pachnieć. Co nie zmienia faktu, że jeśli ktoś inny tymi perfumami pachnie, to ja z chęcią się z tym kimś spotkam. Bo Samsara to piękne pachnidło.

Chciałabym też mieć więcej czasu, by nosić dobre klasyki – wcześniej wspomnianego Shalimara, Mitsouko i L’Heure Bleue. Moje życie pędzi nieubłaganie i chciałabym zwolnić, by móc nosić te perfumy. Sądzę, że na takie intensywne życie pełne piaskownicy, zakupów, szybkiego przygotowania posiłków i latania na pogotowie z rozwalonym kolankiem, te perfumy po prostu są zbyt poważne, może nawet lekko przeterminowane. One potrzebują odpowiedniego nastroju, stanu umysłu. Szacunku. Może jak mi dziecko podrośnie, to wtedy będzie inaczej 😉

guerlain perfumy edpholiczka

 

To niestety nie jest tak, że Guerlain wydaje coraz to lepsze zapachy i przyszłość marki jest świetlana. Sytuacja wygląda inaczej, ale nie zamierzam dramatyzować. Po prostu poczekam na nową La Petite Robe Noir Intense, pewnie się w niej zakocham, ale i tak nie kupię (jak wszystkich poza pierwszą z sukienek). Nie będę narzekać. To co powinnam wziąć pod uwagę to oszczędzanie na zakup butikowych perfum Guerlain, bo czuję, że one mogą być naprawdę dobre.

Poczekam sobie na niedawno zamówione L’Instant  EDT, na Allegorie, na które się czaję, a potem zobaczymy, co się przytrafi. Pewnie My Insolence.

Mam wrażenie, że perfumy Guerlain będą ze mną zawsze, nawet jeśli nisza całkowicie mnie pochłonie. A wpis ten powstał, żebym mogła sobie kiedyś przypomnieć, że miałam w kolekcji tylko kilka perfum tej marki. I po to, by do refleksji zachęcić również Was 🙂

Jakie są Wasze ulubione perfumy Guerlain? Których brakuje w Waszych kolekcjach?

Tagi: , ,

Podobne wpisy