Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Elie Saab – Le Parfum Rose Couture

 

Nowa odsłona perfum Elie Saab nosi nazwę Rose Couture. To całkiem rozsądne, by podejrzewać, że do cudownego nektaru z kwiatów pomarańczy i jaśminu dorzucono różę, prawda? Nie czytałam absolutnie nic na temat tych perfum, bo już po samej nazwie myślałam, że rozgryzłam ten zapach i już wszystko wiem. Wystarczy tylko powąchać i się upewnić…

BŁĄD!

Moja intuicja mnie nie ostrzegła, bo nie czuła, że musi działać. Poprzednie zapachy Le Parfum były raczej podobne, zachowane w jednym tonie – jedne były lepsze (genialne Intense), inne gorsze (przeciętne EDT), ale wszystkie z tym samym DNA. Wymalowałam sobie w głowie Le Parfum EDT + zapach delikatnej, zroszonej papierowej róży. Czysto, lekko i kobieco. Ładnie i bez komplikacji.

A potem powąchałam i zgłupiałam. 3 razy sprawdzałam próbkę, czy to na pewno to, czy to nie pomyłka, czy ktoś mnie nie oszukał. Rose Couture to słodziak! Jak to możliwe? Elie Saab również schodzi na drogę łatwizny, drogę donikąd? Początkowo pachnie mi to jak różana konfitura z domieszką piwonii, ale w takim młodzieżowym, choć dość poważnym wydaniu. Z czasem wkrada się taka glutkowata słodycz, w której ja wyczuwam trochę gumy balonowej, trochę waniliowego budyniu… Zaraz, zaraz! Czy to możliwe? To przypomina mi Lancome Hypnose! Nie mówię tu o dosłownym podobieństwie, o kopii. To taki cień Hypnose, albo jego namiastka. Piąta, siódma albo dziesiąta woda po kisielu Hypnose.

Bardzo miłe zaskoczenie dla mnie, bo jest to słodycz, którą bardzo sobie cenię. Jest tutaj mniej mocarna i niezwykle subtelna, bardzo też ulotna przy tym. Zapach po 5 godzinach znika ze skóry, a ja czuję niedosyt. Nie podoba mi się to, że zapach ten został podpięty pod Le Parfum, bo nie ma z nim nic wspólnego. Tutaj mamy karmel i wanilię i liczi… Chwila, chwila! Przecież podobnie pachnie również The One Desire! Kurkdjian zafundował nam niezły atak klonów.

Sama kompozycja jest raczej przyjemna – może to być zapach dla fanek wyżej wymienionych zapachów, a także Baiser Vole Lys Rose czy L’Extase Niny Ricci. Nie ma tutaj jednak szału i nie alarmuję, ale przetestować zapach warto.

Perfumy Elie Saab Le Parfum Rose Couture możesz kupić w Perfumeria.pl

Tagi: ,

Podobne wpisy


  • Szo

    Nie znam wersji różanej! Muszę to nadrobić 😉 do tej pory perfumy Elie Saab mnie pozytywnie zaskakiwały, zobaczymy, jak tym razem.

    • Szału pewnie nie będzie. To nie to co Intense <3

  • Lys Rose nie znoszę więc nie wiem czy bym sie pokusiała o niego ;D

    • Na obronę Saab powiem, że Lys Rose jest najmniej podobna z wszystkich wymienionych tutaj zapachów 😛

  • A tak testowalam ten zapach i mam podobna opinie – szalu nie ma, ale zle tez nie jest… Mnie zapachy Elie Saab podobaja sie, ale jednoczesnie mam wrazenie przy kazdym nowym jakie testuje, ze sa robione “zeby sie podobac” tlumowi…

    • Mam wrażenie, że tak pachnie też niemal wszystko, co Kurkdjian ostatnio tworzy dla mainstreamu – szału nie ma, źle nie jest. ;(

  • Aleksandra Więckowska

    Dostałam dzisiaj miniaturę w Douglasie – dopiero powoli wkraczam w świat różanych perfum, a wycofuję się z perfum które mają w sobie za dużo wanilii czy karmelu…. i myślę że to połączenie idealne! jak dla mnie te perfumy są tak bardzo pomiędzy tym, jak i aktualnie mój gust zapachowy 😀