Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Diptyque – Eau Duelle Eau de Parfum

diptyque-eau-duelle-perfumy

Długo się wzbraniałam przed tym zapachem. Miałam odlewkę wersji EDT i choć byłam nią zachwycona, to gdzieś w obawie przed kolejnym wydatkiem posłałam ją w świat naiwnie wierząc, że ten zapach nie wróci. Powrócił jak bumerang, który przywalił mi prosto w nos ze zdwojoną siłą – Eau de Parfum. I już dłużej się nie wzbraniam – uwielbiam Eau Duelle i chcę je mieć w kolekcji. Po oczyszczeniu mojej kolekcji czuję, że chcę mieć w niej tylko to, co najlepsze i sądzę, że Eau Duelle do tej rodziny należy.

Eau Duelle EDP otwiera się dymną, nieco mroczną wanilią, taka ciemna chmurka ją otacza, ale przez ten cały dym i tak już dostrzegam moją ukochaną wanilię. Nie jest ciasteczkowa, wcale nie kojarzy mi się z żadnymi wypiekami, jest nieco wycofana, ale kremowa i idealnie słodka. Pachnie czarną herbatą, kardamonem i jałowcem, a jej ciepło musi pochodzić z bajecznej nuty elemi. W Eau Duelle znajdziecie zadymioną wanilię, która przemienia się w bardzo prostą woń wanilii, która może uwieść nawet sceptyków słodkich nut.

cute

Bo Eau Duelle jest nienachalna. Ona siedzi sobie przy skórze i pielęgnuje ją, ozdabia. Nie czeka na oklaski i moment, kiedy opadnie kurtyna. Ona godzinami potrafi się do człowieka przytulać, głaskać i pocieszać. Dodawać czegokolwiek dusza pragnie. Dla mnie to taki zapach ukojenia, bo nic tak nie koi zszarganych nerwów jak zapach jałowca, szczególnie tego w wanilii skąpanego. Szlachetna woń piżma i ambry idealnie komponuje się z tą wanilią i na mojej skórze urzymuje się do 8 godzin. W przypadku EDT jest słabiej, bo zapach znika po 6 godzinach. Eau Duelle toaletowa jest też mniej dymna, tylko przez chwilkę przyprawowa, o wiele bardziej skłonna jest przejść do słodyczy szybciej. Mam też wrażenie, że ta słodycz jest nieco (ale tak dosłownie odrobinkę!) mniej wytrawna. Co nie zmienia faktu, że nie obraziłabym się, gdybym miała obie wersje. Mogłabym każdego dnia budzić się i zasypiać w chmurce tego zapachu. Koniecznie go spróbujcie!

Perfumy Diptyque Eau Duelle możesz kupić w Perfumeria.pl

Tagi: , ,

Podobne wpisy


  • Andżelika Kościesza

    Szczerze powiedziawszy, to znam tę markę z teorii tylko, nigdy niczego nie wąchałam. Może czas. Natomiast przy okazji różnych wanilii, znasz YESforLOV Rejouissance? Dziwna, ładna słono gorzka, taka cielesna, zmysłowa – wszak firma, która ją tworzyła specjalizuje się w gadżetach i kosmetykach erotycznych. Trochę przypomina Like This. 🙂

    • Tak, zdecydowanie już czas się zapoznać!
      Tego zapachu nie znam, że tak powiem specyfika firmy mnie raczej zniechęca, ale skoro mówisz, że jest fajny, to może uda mi się kiedyś sprawdzić ten zapach 🙂

  • Szo

    Mam ogromny sentyment do Eau Duelle, miałam małą odlewkę w 2013 roku, to gdzieś wtedy odkryłam, że moje drugie imię mogłoby brzmieć “Wanilia” 😀 ale prawdę mówiąc, nie pokochałam tego zapachu. Może dziś inaczej bym go odebrała…? Ale zapamiętałam go bardzo dokładnie jako zapach bliskoskórny, trochę drzewny, trochę dymny, a przy tym bardzo suchy. I chyba to mi przeszkadza. Nie jest zbyt sympatyczna i przytulaśna ta wanilka, tylko nieco zdystansowana. I chyba przez to mnie jakoś nie uwiodła.

    Za to jestem barrrdzo ciekawa YESforLOV, o których pisze Andżelika, nigdy się nie załapywałam na jakieś rozbiórki, a w ciemno jednak mam trochę stracha.

    • Andżelika Kościesza

      A ja kupiłam w ciemno 🙂 Jest to wanilia faktycznie intymna (ale nie należy uprzedzać się do firmy od spraw łóżkowych – to przecież tylko perfumy 🙂 ). Dla mnie nie jest hałaśliwa, roześmiana – dziecięca, nie tworzy ogona, snuje się po skórze leniwie. Trochę tłusta, trochę gorzka/słona, i słodkawa (suszone śliwki), i ciut pikantna (szafran)… na pewno cielesna. Nie dla tych, którzy lubią zwracać na siebie uwagę. Dla mnie z klasą, i właściwe na każda porę dnia… może i roku – w zależności od aplikacji. (Ale to moje prywatne odczucie). Mam 50 ml, mogę Ci 10 odsprzedać. Przedtem poczytaj różne opinie, bo ja nie jestem ekspertem w recenzowaniu 🙂

      • Bardzo ciekawie to brzmi!
        Mam już wanilię z nutą suszonej śliwki (El Born), ale zawsze można mieć jeszcze jedną 😀

    • Miałaś wtedy do czynienia z edt, prawda? EDP jest lepsza, taka real deal 😀 Polecam testy, może zmienisz zdanie 🙂

  • Elżbieta

    Muszę wypróbować koniecznie, opis zachęcający.

    • Cieszę się, że zachęciłam! 🙂 Daj znać, jak już przetestujesz.

  • Przyjemny zapach, choć na mnie nie ujawnia w pełni swojego potencjału. Jak się okazało, podobnie jak wanilia od Atelier Cologne. Jakież to szczęście, że resztkę swojej dałam mamie. Na niej pachnie przecudnie: słodko i miękko, projekcja i trwałość ogromne. Zebrała 5 komplementów i 2 pytania “Co to za perfumy?” w 1 dzień…

    • Madziu, a mówisz o EDT?
      Bo ja miałam z nią tak, że mi się podobała, ale jednak nie robiła szału. Teraz myślę, że EDP jest tym, czego potrzebowałam, jest mocniejsza i bardziej przyprawowa.
      A co do wanilii Atelier… Mam to samo! 🙁 Już mnie nie zachwyca jak kiedyś. Mama podebrała mi już 2 zapachy Atelier, możliwe, że tego też sobie zabierze w końcu 😉
      Brawo dla Twojej mamy! 🙂

      • Chyba edt. 🙂 Odlewka nie była podpisana, ale tak wnioskuję z Twojego opisu. Być może edp też zrobiłaby większe wow.

  • Pingback: Diptyque – Tam Dao | Edpholiczka – blog o perfumach()

  • Pingback: Propozycje perfum niszowych dla początkujących | Edpholiczka – blog o perfumach()