Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Yves Saint Laurent – Manifesto L’Elixir

ysl-manifesto-lelixir-edpholiczka

YSL Manifesto L’Elixir to perfumy, które pokochałam od pierwszej rozlanej próbki. Pamiętam, że pierwsza przyszła do mnie niedługo po tym, jak moja córka zaczęła chodzić. Akurat sięgałam po tę próbkę, ona wyrwała mi ją z rąk i otworzyła tak, że rozlała zawartość na sofę. Nie rozpaczałam, bo byłam  zachwycona, że moje dziecko wie, co dobre i moja sofa pachniała świetnie przez długi czas. Dodatkowy fakt – mieliście kiedyś próbkę, której nie sposób otworzyć? Moja córka wtedy otwierała takie za pierwszą próbą – wszystkie się rozlewały.

Jeśli zaś mowa o Manifesto L’Elixir… To najbogatsza odmiana Manifesto jaką znam (zaznaczam, że jeszcze nie miałam okazji testować Le Parfum), to zdecydowanie najpiękniejsza i najbogatsza z całej rodziny  kobieta. Manifesto to matka, Eclat była jej córką. Więc niech L’Elixir będzie piękną babcią – taką ponadczasową pięknością.

Ileż to wieczorów spędziłam zastanawiając się, czy to pachnidło nie jest dla mnie zbyt mocarne, czy mnie nie przytłacza. Wiedziałam, że wiele innych edpholiczek miało podobne problemy z tymi perfumami. I jakoś tak pewnego dnia postanowiłam na ten zapach postawić. Wiecie, że już nie mam najmniejszych wątpliwości,że muszę je mieć w kolekcji?

L’Elixir to taka dama w gługiej satynowej sukni, w wysokich czarnych szpilkach i wysoko upiętych włosach. Na odsłoniętych ramionach nie potrzebuje futra, bo ma zapach tak ciepły, tak przytulny i miły, że otula ją perfekcyjnie. W moim odczuciu to trochę jakby mieć na około głowy taką przyjemną chmurę pachnącą wanilią, kaszmeranem i kwiatami (heliotrop i jaśmin – bardzo słodkie okazy). I ta chmura jest taka trochę jak ptasie mleczko – niby lekka, ale dość “zbita”. Kiedy mam na sobie ten zapach, to on całkowicie mnie obezwładnia. Czuję, że nic innego do mnie nie dochodzi. Jestem ja i moje sprawy, a on nie pozwala niepowołanym osobom do mnie dotrzeć. Każdy potrzebuje czasami takiego zapachowego bodyguarda, prawda?

Manifesto L’Elixir to kłębiaste chmury, które wcale nie przynoszą poczucia błogości, ale nie są też złowrogie. To zapach eleganckiej słodyczy,który nie pozwala mi się rozluźnić, nie spoufala się ze mną. Dzięki niemu jestem skupiona i profesjonalna, ale jest mi miło i czuję się olfaktorycznie dopieszczona.

Sam zapach pachnie jak żaden inny (choć ma wyraźne DNA Manifesto, rzecz jasna), po prostu trzeba się z nim poznać. Jeśli kochacie wanilię w różnych odsłonach, to i tą poznajcie. Manifesto L’Elixir to perfumy raczej jednostajne. Mimo, że nut nie jest niewiele, to są idealnie zbite – jakby przyklejone do siebie i nie są skłonne do ewoluowania na skórze. Mocna wanilia i intensywne kwiaty na drzewnym posłaniu. A z początku lekko cytrusowo, ale tylko przez chwilkę. Niemożliwie trwałe – nawet do 11 godzin.

Koniecznie potestujcie!

Perfumy YSL Manifesto L’Elixir możesz kupić w Perfumeria.pl!

Śliczne zdjęcia flakonu znalazłam tutaj <3

Tagi: ,

Podobne wpisy