Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Nuty zapachowe, których obecnie nie lubię

kawa nuty zapachowe

Każdy ma chyba jakieś zapachowe nuty, które ciężko mu zaakceptować. U mnie to wszystko dość często się zmienia (poza jedną, która jest moim wrogiem od dawna), ale chciałam teraz napisać Wam o moich koszmarach. Perfumy o których tutaj wspominam, to w większej mierze te, które uważam za ciekawe, ale po prostu nie mogę ich teraz nosić. Zwyczajnie nie sprawia mi to przyjemności.

KAWA

Przedstawiam się jako kawoholiczka, muszę wypić kawę każdego dnia. To ona mnie budzi i daje przysłowiowego kopa. Zwyczajnie uwielbiam jej zapach i nie ma chyba innego aromatu, który byłby mi tak potrzebny z rana. Mogłoby się wydawać, że kawa w perfumach będzie dla mnie idealna, prawda? Niestety, ale nie znoszę kawy w perfumach. Co ciekawe – odkryłam to niedawno i dopiero pisząc ten wpis pogodziłam się z tą myślą.

To właśnie kawa przeszkadzała mi w L’Or de Torrente. Pozbyłam się L’Or, a także Aquolina Pink Sugar Sparks, która też w nutach ma kawę. To przez nią miałam odruch wymiotny podczas testów Intoxicated by Kilian. Ona obrzydziła mi Pasion Choco od Nishane i zakłócała mi odbiór słodkich cudowności w PG04 Musc Maori. Bardzo często wprowadza do kompozycji taką szorstkość, suchą nutę, która niweluje jakiekolwiek poczucie komfortu i sprawia, że czuję się, jakbym na karku miała oddech jakiegoś podejrzanego typa.

Perfumy, w których ta nuta zapachowa mi nie przeszkadza: A*Men (T. Mugler), So New York (Bond No. 9),  Rebelle Rihanna, Noa (Cacharel), J’Ose (Eisenberg),

kawa w perfumach

FIOŁEK/LIŚCIE FIOŁKA

Liście fiołka ostatnio bardzo mi zbrzydły, a niedługo potem już nawet z samym fiołkiem wytrzymać nie mogę. Taka zielonkawo – ozonowa nuta sprawia, że perfumy tracą dla mnie wyraz i są tak piękne jak wyblakłe zdjęcie rodzinne. Ponownie w takim zapachu czuję się nieswojo, jakbym miała blisko siebie jakiegoś intruza, który nie pozwala mi normalnie funkcjonować. Zapach liści fiołka wpływa negatywnie na mój apetyt. Sprawia, że odechciewa mi się jeść. Jakbym miała jakiś metaliczny posmak w ustach.

A same fiołki może drażnią mnie nieco mniej, ale ostatnio w ogóle nie rozczulają mnie (już nie tak jak dawniej!) pudrowe fiołki, irysy i róże. Zachodzą jakieś rewolucje we mnie i ciekawa jestem, dokąd to zabrnie. Na razie Sous le toit de Paris Atelier Cologne powędrowało do mojej mamy (która pokochała teraz liście fiołka… Zawsze mamy tak, że jedna kocha nuty, których ta druga nie znosi…), Insolence drażni mnie jeszcze bardziej niż kiedyś. Trzymam się z dala od wszelkich fiołków (tzn. testuję zapachy z tą nutą, ale bardzo ostrożnie i z rezerwą). Precz z Balenciagą, Violet Blonde, She Wood Velvet i innymi! 😉

fiołekfiołek, source

Perfumy, w których te nuty zapachowe mi nie przeszkadzają: Violet Disguise (Imaginary Authors – piękne nuty śliwki i suszonych owoców całkowicie zagłuszają fiołka – i bardzo dobrze), Ultraviolet (Paco Rabanne), Lolita Lempicka, Flower (Kenzo). Jak widać – fiołek mimo wszystko jest dla mnie łaskawszy od swoich liści. 😉

fiołek w perfumach

MAGNOLIA

Jeśli czytacie mnie od dawna, to wiecie, że magnolia zawsze była moim wrogiem. Atakuje znienacka – nie odznacza się gorliwością zaraz po aplikacji – czyli wtedy kiedy jeszcze jestem w domu i mam dostęp do prysznica. Ona ujawnia swoje prawdziwe oblicze dopiero po jakimś czasie, kiedy już zdążę wyjść i nie mam odwrotu – muszę spędzić z nią kilka godzin. Na szczęście nie jest ona jakaś szczególnie mocarna, więc o ile nasze spotkania są dla mnie bolesne, to nie trwają dość długo. Jedyny moment, kiedy magnolia mnie rozczuliła przytrafił mi się podczas testów L’Instant de Guerlain EDP. Byłam i (chyba) dalej jestem tymi perfumami oczarowana. Kiedy jednak kupiłam EDT, bo nadarzyła się ku temu okazja, od razu pożałowałam, bo tam było o wiele mniej miodu, a więcej magnolii, która zanudziła mnie na śmierć.

magnoliamagnolia, source

Magnolia drażni mnie swoją anemiczną urodą, transparentnością, lemonkowopodobną niby-świeżością. Drażni mnie, irytuje okrutnie. Właśnie ona obrzydza mi Miracle od Lancome, uczyniła Sud Magnolia (Atelier Cologne) ziewaczem roku i sprawiła, że nigdy nie miałam momentu słabości dla popularnego niegdyś Ralph (Ralph Lauren, ten w niebieskiej buteleczce).

Perfumy, w których ta nuta zapachowa mi nie przeszkadza: Allure (Chanel), Magnolia & Mure (L’Occitane), L’Instant de Guerlain EDP.

magnolia w perfumach

A których nut zapachowych Wy nie lubicie?

Piszcie, bo jestem bardzo ciekawa 🙂

Tagi: ,

Podobne wpisy


  • Wojownicza Księżniczka

    No to się pięknie podziało 😀

    • Prawda? To się potrafi tak pozmieniać… Obym tylko nigdy nie przestała ubóstwiać słodkości 😀

  • Natalia

    Jaśmin – moja największa trauma. Unikam jak ognia, w bardzo niewielu zapachach mi nie przeszkadza.

    Tak poza tym to wydaje mi się, że z wanilią mi nie po drodze jakoś. Fiołek w sumie też, dziwnie odbieram ten zapach – pachnie mi zdecydowanie zbyt słodko.

    Wielu nut jeszcze nie znam, ale te to pewniaki po 1,5 roku perfumoholizmu. 😉

    • Jaśmin – ale taki czysty i golusieńki też mnie drażni.

      Nie trawię perfum, gdzie występuje jaśmin bez dodatków, po prostu mi to brzydko zalatuje. 😉

  • Też fiołka i liści fiołka. 🙂 Nie lubię też tuberozy, figi, często elemi, kuminu. A z kawą mam odwrotnie, rzadko piję, często lubię w perfumach.

    • Figa to gagatek! 🙁 Już myślałam, że będzie miłość z Oud Delice, ale właśnie figa mi ten zapach okropnie psuje. I może dobrze – zaoszczędzę! Tym bardziej, że zakazałam sobie zakupu perfum do odwołania 😀
      A co do kawy – wiesz, że się zorientowałam, że nie podesłałaś mi Kabula? 😀 Kawa wyparowała 😀

      • OMG… Przepraszam, Kasiu! Straszna gapa ze mnie. Nadrobię to po nowym roku. :*

  • Kadziła 😀

    • A ja lubię, ale w odpowiednich proporcjach 🙂

  • Nooesu

    Zdecydowanie róża! Od razu mam wrażenie, że mnie dusi 😀

    • Róża tak już ma. I ja też często nie daję z nią rady. 😉

  • Monika Mroczek-Posuniak

    Niestety paczula. Niestety, bo jest w tylu pięknych perfumach, których zapachy mnie powalają na kolana – ale na blotterze i na innych. Na mojej skórze od razu gorzknieje i sprawia, że najzwyczajniej śmierdzę. Wielka szkoda. Trochę czasu minęło, zanim odkryłam, że własnie ten składnik bardzo nie lubi się z moją skórą i, chcąc nie chcąc, muszę go unikać.

    Poza tym – liście pomidora. Powodują u mnie odruch wymiotny. Czasem liść figowy, ale to zależy od kompozycji.

    Chwilowo nie przepadam też za porzeczką, ale to raczej ze względu na jej obecną popularność, która doprowadziła do tego, że się nią znudziłam – a zwłaszcza, kiedy jest połączona z wanilią.

    • Współczuję! Kocham paczulę i znajduję ją w wielu moich ulubieńcach.
      Ja to chyba z każdym liściem mam problem – poza liściem porzeczki 😀
      A porzeczka rzeczywiście jest ostatnio popularna – jeśli się za nią nie szaleje, to można mieć jej dość. 😉 Podejrzewam, że Si Le Parfum mogłoby Cię wykończyć, gdyby Cię ktoś nimi wypsikał 😉

      • Monika Mroczek-Posuniak

        Cóż, muszę się pogodzić z faktem, że paczula mnie nie lubi. Może to chwilowe i coś się zmieni. Póki co rozkoszuję się jej zapachem jak przyjeżdżam do mamy, bo na niej pięknie leży. Ja w zimę będę się cieszyła kadzidłami i iglakami 🙂
        Liście w większości też mi nie pasują, ale wyjątkiem jest np. liść szałwii, który w Calignie powala mnie na kolana i za którym szaleję.
        A ta niechęć do porzeczki wynika własnie z jej nadmiaru, bo obecnie czuję ja wszędzie. Aczkolwiek to zabawne, bo akurat o ile Si Le Parfum na blotterze mnie nie powala, to na skórze sa to jedyne perfumy z paczula, które mnie nie zabijają i nie czuć na mojej skórze aż tak porzeczki (jak np. w Si EDP czy EDP), a raczej cudowną czekoladę z rumem, zero porzeczki i wanilii. I bądź tu mądry 😉

  • lawenda, nuty lesne typu swierk, oraz nuty wodne – moi najwieksi wrogowie 🙂 i czasami tez roza – ale tutaj to zalezy od sposobu podania. nieznosze rozy z DKNY Pure Rose, koszmar jak dla mnie 🙂

    • Nuty wodne – bleh! Nie znoszę, ale oczywiście są jakieś wyjątki. 😉
      Mnie ostatnio róża z Pure Rose też rozczarowała. A dawniej mi się podobała. 😉

  • Dzień później

    Nie lubię lawendy, migdałów, podobnie jak Dominika unikam nut ozonowo-wodnych (melon, a fuj), do fiołka też mam raczej takie podejście, że mi się nie podoba, a w najlepszym razie pozostawia obojętną. Nie lubię przesłodzonych nut owocowych, zwłaszcza jakichś dziwnych liczi, marakui, itp. Dalej idą wetyweria, aldehydy i jakieś zielska oraz ostre dymy, wędzonki, spalone liście… A ostatnio odkryłam, że paczula (za którą też nie przepadałam) nie jest taka zła!

    • Oh, melon to potrafi paskudnie pachnieć na skórze – zgadzam się. 😉
      Wędzonki i wszystko palone to też raczej nie moja bajka.
      I jak fajnie, że paczula Ci się spodobała 🙂

  • Ela

    Nie do końca potrafię powiedzieć jakich nut nie lubię . Dla mnie perfuma albo się podoba albo nie , musi mieć w sobie to coś , ale co – określić nie potrafię 🙂
    Na pewno jednak nie lubię świeżych , owocowych i zbyt słodkich nut.
    Z perfumami jest u mnie tak , że cały bukiet musi ze sobą współgrać i zapach cały czas się podobać – od nuty głowy , poprzez serce , aż do podstawy 🙂

    • Czasem jakaś nuta może nas drażnić, ale w odpowiednich okolicznościach może pachnieć ładnie, może dodawać zapachowi czegoś wspaniałego. Masz rację – musi być pięknie od początku do końca 🙂

  • agata

    Cedr mnie ostatnio strasznie drazni.. Od sztucznego mnie mdli. Liscie fiolka tez mnie nudza. Ale do fiolkow mnie ciagnie. 🙂

  • Ars Longa Vita Brevis

    Ja to chyba wszystko lubię, nic mnie nie odrzuca jakoś spektakularnie.
    Nie przepadam za owocowymi nutami, wydają mi się syntetyczne, szczególnie banany,a także truskawki, maliny, wiśnie. Ale oczywiście wszystko jest kwestią kompozycji, mogą być fajnym dodatkiem. Wiem jednak, że sama z siebie nie sięgnę po perfumy, gdzie owoce grają pierwsze skrzypce.

  • Atqa Beauty Blog

    Tuberoza. Mogę ją znieść chyba tylko w ukochanym Poeme.