Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Podróbki perfum | “Alien z Avonu” | Mój blog to nie bazarek!

perfumy blog o perfumach e

Kochani,

Pisałam już niejednokrotnie na temat mojego podejścia do podróbek, perfum inspirowanych, rozlewanych itp… Jakkolwiek je nazwiemy, to w dalszym ciągu są podróbki. Myślałam, że nie ma już potrzeby pisać  na ten temat, ale prośby są w dalszym ciągu, a więc proszę.

Czytelniczka Ania pisze, że zanim trafiła na mojego bloga, kupowała podróby perfum. Miała jeden lub dwa flakony. I to chodzi o perfumy, które miały upozorowane flakony i nazwy, a także zapach perfum. “Przed przeczytaniem kilku Twoich tekstów nie spodziewałam się nawet, że robię coś złego. A jak pomyślałam nad tym, to przecież to czyjaś praca – ukradziona i zbeszczeczona. Jeśli ktoś traktuje zapach jako jeden z wielu dodatków, to nie przypuszcza, że za nim jest jakaś historia, twórca, czyjeś emocje. Wstyd, ale byłam bezmyślna”. Tak pisze Ania. I pewnie nie ona jedna doszła do podobnych wniosków.

Perfumy to czyjś pomysł, praca, poświęcenie i pieniądze. Proces tworzenia kosztuje. Zabieranie czyjegoś produktu i przetwarzanie go jest po prostu nieetyczne. Przynajmniej dla mnie.

A przejdźmy na chwilkę do podróbek. Jest kilka rodzajów:

1. Podróby z łudząco podobnymi opakowaniami i napisami, ale w środku pachną po prostu alkoholem.
Jeśli ktoś świadomie to kupuje, to chyba tylko po to , by mieć złudzenie, że ma oryginał. Może koleżanka, która wpadnie na kawę pomyśli, że mam oryginał? Niech tylko nie pyta, czy może powąchać! Osobiście brzydzę się tego typu podejściem, bo powinniśmy kupować rzeczy tylko dla własnej przyjemności, a nie po to, by komuś sztucznie imponować. UWAGA! Tego typu podróby są najgorsze. Jeśli “kreator” tego szmelcu nie był w stanie odtworzyć jakiejkolwiek kompozycji, to najprawdopodobniej do środka wlał największy syf, jakim tylko dysponował. Nigdy przenigdy nie aplikujcie na skórę czegoś takiego.

2. Podróby, które podobnie pachną i wyglądają
Ten typ to ponoć najrzadszy okaz. Nie często można trafić na podróbę No.5, która będzie pachniała przynajmniej mydłem. 😉 To właśnie one oszukują najbardziej, nawet prawdziwych perfumoholików. Jeśli dobrze nie znają zapachu, to pewnie dadzą się oszukać. Nikt przed sobą samym nawet nie lubi się przyznać, że wydał 300 zł na podróbę u “sprawdzonego sprzedawcy”. Kilkakrotnie na Instagramie zauważyłam podróby, były to głównie perfumy Chanel. Kiedy pisałam do właścicieli zdjęć, to zazwyczaj byli bardzo oburzeni, bo byli przekonani, że to oryginały. A jednak. Jeśli tak kiedykolwiek Wam się zdarzy – od razu straszcie Policją, pomaga w 90% przypadków. Jeśli nie pomaga, to koniecznie to zgłoście.

3. Podróby, które wyglądają podobnie, ale pachną innymi perfumami
Pisała do mnie kiedyś Czytelniczka, która kupiła podróbę Coco Mademoiselle na pewnym serwisie aukcyjnym. 😉 Ku jej zdziwieniu, perfumy pachniały jak Flower by Kenzo. Widocznie nastąpiła pomyłka, przy przelewaniu z tych wielkich, obleśnych pojemników (zdjęcia takiej “wytwórni” znajdziecie we wpisie Sabbath, który z resztą polecam Wam do przeczytania). Takie historie zdarzają się dość często.

4. Podróby, które mają porażająco niepodobne i tandetne flakony, a  pachną “podobnie”
Często widzimy takie cuda na bazarkach. Arnani, Giorgio Banani, Burrbeny, Escapa, Laposte i wiele innych. Ponoć w tych buteleczkach znajdziemy coś na wzór perfum, ale tutaj z góry każdy wie, że nie można spodziewać się cudów. Wygląda to tandetnie, pachnie bardzo słabo. Przyciąga chyba tylko kolekcjonerów takich “perełek”.

W przypadku tych pierwszych perfum ostrzegłam Was przed testowaniem. A tak naprawdę, to odradzam nakładanie wszystkich tych typów podrób na skórę. Rynek podrób nie jest w żaden sposób kontrolowany. Tam nie ma żadnych (absolutnie żadnych!) norm, nikt nie myśli o alergenach. Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby te historie o wypalonej skórze po używaniu podrób były prawdziwe.

Ale skąd ten tytuł posta?

Alien edpholiczka

Jakiś czas temu pisałam Wam na Facebooku, że poszukuję perfum z Avonu, podobnych łudząco do Aliena. I nie widzę lepszej okazji niż teraz, żeby Wam o tym bliżej opowiedzieć. Chodzę z córą na różne zajęcia, by miała kontakt z rówieśnikami i dość zróżnicowane rozrywki. Podczas jednych z nich utknęłam w zamkniętym pomieszczeniu z mamą przeuroczego chłopca, która pachniała Alienem. Tak mi się wtedy wydawało. Wtedy miałam ten okres, kiedy wydawało mi się, że już nic do tych perfum nie czuję, że chyba trzeba się rozstać z flakonem. Wtedy jednak, gdy po prostu dusił mnie zapach mamy Aleksandra, nie mogłam się nadziwić, jak piękny i mocny to zapach. Nie byłabym sobą, gdybym do tego nie nawiązała. Spytałam, czy to Alien, a zaskoczona i speszona pani odpowiedziała tylko: nieeee… To jakaś podróba z Avonu. Po czym szybko ode mnie uciekła.

Siedziałam tam przez chwilę i nie wiedziałam, jak się nazywam. Przede wszystkim – już wtedy byłam pewna, że Avon nie ma w ofercie nic, to pachniałoby aż tak podobnie do Aliena. Po prostu to wiedziałam, mimo  że nie znam dobrze oferty tej marki. Ale to co mnie uderzyło najbardziej, to to, żę udało się mnie oszukać. Ja byłam przekonana, że to Alien. Nosiłam ten zapach od lat, więc znam go doskonale. Jeśli więc to była podróba, to ktoś odwalił dobry kawał roboty, który i tak potępiam. 😉

I na sam koniec. Domyślam się, że mama Aleksandra nie zna się na perfumach – nie musi. Tylko ciągle zastanawia mnie to, że dla niej podróbka jednoznaczna jest z Avonem. Czy myślicie, że to jakiś wyjątek, czy może taka opinia jest powszechna? Nie daje mi to spokoju. Ja do fanek perfum z Avonu nie należę, ale nie nazwałabym ich nigdy podróbami. To już lekka przesada dla mnie.


Mój blog nie jest bazarem.

Kochani moi, dostaję od Was wiadomości, w których prosicie, bym  na blogu założyła wątek bazarkowy. Czyli jeśli ktoś ma do sprzedania perfumy to wchodzi do danego wpisu i wystawia ofertę, ktoś zainteresowany korzysta, albo nie. Zrozumiałam.

Nie ma mowy. Przede wszystkim – nie podoba mi się myśl, że ktoś miałby wchodzić na mojego bloga tylko po to, by handlować. A wierzcie mi, że są takie osoby, które już teraz przy wpisach zostawiają takie wiadomości i to działa mi na nerwy. Jeśli ktoś jest moim stałym Czytelnikiem i komentuje często, to nie przeszkadza mi, że subtelnie napisze w komentarzu, że coś tam mu już jest niepotrzebne. Wtedy między sobą już piszcie i róbcie, co chcecie. 😉

Natomiast jeśli osoba, która jest u mnie pierwszy raz, albo nigdy wcześniej się nie odzywała wywala mi w komentarzu listę swoich skarbów do sprzedania, to bądźcie pewni, że ja to będę kasować.

Nie jestem wcale wredna, ale zdaję sobie świetnie sprawę z tego, że w sieci jest masa oszustów. Zaraz zaczęliby się tutaj udzielać sprzedawcy podróbek, albo krętaczki, które już robiły przekręty na różnych portalach. I nie mielibyście o tym pojęcia, ja również. Nie byłabym w stanie tego kontrolować.  Pewnie nie każdy dałby się oszukać, ale ja nie mogłabym zaakceptować myśli, że choćby jedna osoba została przez pośrednictwo mojego bloga oszukana. Po prostu nie.

Sama doskonale wiem, jak wiele osób już oszukiwało, wymyślało różne akcje, często nawet sprawdzone osoby mogą zawieść. Bądźcie więc ostrożni, i nie obraźcie się, że ja tutaj nie chcę straganu. To nie jest to miejsce. Jeśli chcecie takie miejsca znaleźć, to są specjalne grupy na Facebooku, są wątki na Fragrantice. A EDPholiczka tego po prostu nie potrzebuje.


Jeśli po lekturze tego wpisu macie chęć odnieść się do poruszanych wątków – serdecznie zapraszam! 🙂

Tagi: ,

Podobne wpisy


  • Jest tyle możliwości sprzedaży niechcianych perfum, że zupełnie nie ma potrzeby zmieniać bloga w bazarek. Popieram Twoje zdecydowane stanowisko w tej kwestii. 🙂

    Co do podróbek… Miałam w święta potyczkę na ten temat. Zdziwiła mnie bardzo osoba, która stwierdziła, że lubi podróbki, bo jej szkoda kasy na oryginały. Mam jadowity jęzor, więc powiedziałam, co miałam do powiedzenia (czyli że to zwykłe złodziejstwo) i aż chciałam o tym wpis popełnić, ale lepiej poczekam parę tygodni aż mi emocje opadną. Haha.

    • Nigdy bym o tym nawet nie pomyślała, ale pewnie kilka moich wpisów dot. pozbywania się niekochanych flakonów skłoniła niektórych do takich myśli 😉 Ważne, że to już wyjaśnione i nie będę do tego wracać.

      Brawo dla jęzora! Niech tak dalej broni prawdy. Ja też nie mogę się powstrzymać w takich sytuacjach. Ale wpis możesz i tak popełnić, co Ci szkodzi 😀

  • Misia Westie

    Podróby wszelkiej maści są moralnie i etycznie wątpliwe.

  • Ela

    Oj Kasiu , to między innymi ja wyskoczyłam z tym pomysłem – za co oczywiście przepraszam.
    Nie pomyślałam , że ktoś mógłby to wykorzystać do niecnych celów – jak człowiek sam jest uczciwy , to myśli że inni też tacy są , ale rzeczywistość niestety bywa chyba inna.
    Cieplutko pozdrawiam 🙂

    • Nie przepraszaj, to był przecież tylko pomysł. Ja tutaj chciałam wyjaśnić, dlaczego jestem przeciwna 🙂

      • Ela

        Dobrze Kasiu , że wyjaśniłaś , teraz wszystko jest jasne .
        Jak Ci pisałam , jestem nowicjuszką w poruszaniu się po blogu
        i dopiero się uczę – co można , a czego nie można tutaj robić 🙂

  • Nikka

    Niestety, ale wydaje mi się, że dopóki część ludzi uważa, że kupując podróbki są sprytniejsi od ‘marnujących pieniądze’ snobów, dopóty wszelkie perfumetki i Szanele za 50zł będą zdobywały swoich nabywców. Wg mnie kwestia podróbek dosadnie pokazuje, jaka w niektórych kręgach panuje mentalność i tak długo, jak tacy ludzie będą myśleli, że są lepsi od tych, którzy kupują oryginały, to niestety ale ten czarny rynek będzie kwitł.

    Nie dalej jak kilka miesięcy temu wybrałam się do jednego z osiedlowych ‘salonów piękności’, gdzie jedna z klientek radośnie sprzedawała 20ml perfumetki innym klientkom! Na mój komentarz, że jest to nieetyczne i że nigdy nie wiadomo, jakie mieszanki znajdują się w tych flakonikach i w jakich warunkach były one wytwarzane, pani odrzekła, że po pierwsze, to pachną one jak oryginały (!) i że nie stać ją na wydawanie olbrzymich kwot na zakup jednego flakonu, skoro w tej cenie może mieć i z 20 różnych, ‘tak samo pachnących’ perfum (!!!). Jako że obecne tam panie nie widziały nic zdrożnego w kupowaniu takich tanich śmierdzieli i ewidentnie mną gardziły, to już nawet nie próbowałam dalej tłumaczyć, mimo iż w innych warunkach staram się uświadamiać ludzi (coś jak praca u podstaw).

    Najbardziej jednak mnie wkurza argument finansowy – jest tyle dobrych, oryginalnych perfum w przystępnej cenie, że naprawdę lepiej wydać 50 zł na Arden Beauty a nie podróbę od Guczi lub Djoora; to samo tyczy się Avonu czy Orfilame – obie firmy mają w swojej ofercie perfumy o niebo lepsze od niektórych koszmarków kosztujących kilkaset złotych (Bamboo, Guilty, itd).

    Bardzo się cieszę, że napisałaś ten tekst, bo problem z podróbkami jest naprawdę spory.

    • Jak widzę te perfumetki to aż mi słabo! Jak można coś takiego w ogóle kupować? Bleh! Masz rację – to jest taka mentalność cwaniaczka, nie jest łatwo ludzi przekonać, że to co robią, to zwykłe oszustwo i kradzież. Z resztą, wiele osób wynosi coś z pracy wierząc, że to jest oznaka sprytu, no bo nikt nie złapał i nie ukarał. W ten sposób sobie wyrównują niesprawiedliwość społeczną czy niską wypłatę. Okropne!
      Ludzie nie rozumieją, że to “godne życie”, o którym tak wszyscy kłapią, to nie jest życie wypełnione kasą, piwkiem w lodówce i pilotem w łapie, tylko godność to zachowywanie się z klasą i honorem.

      Jest masa pięknych zapachów, które można kupić za 50zł, ale po co, jak ktoś ma ambicje na podrabiane Chanel, prawda? 😉

      Też się cieszę, że napisałam ten tekst 🙂

  • agata

    moze to nawet nie byl avon, tylko tej pani jako pierwszy przyszedl do glowy. 😉 mozesz spytac, jesli jeszcze raz ja spotkasz. 😉
    z avon lubie tylko i wylacznie far away. 🙂 <3

    • Bardzo możliwe!
      Nie wiem, czy uda mi się ją spotkać, bo od tamtej pory już nie miałam przyjemności. Ale kto wie 😉

  • agata
    • Hmmm… ja używam Aliena od kilku lat, tą wersję Far Away miałam nota bene bardzo mi się podobała tylko miała kiepską trwałość, ale jednak nie pomyliłabym ich z alienem. Może pani tak sobie rzuciła, że z Avonu bo nie wiedziała co powiedzieć 🙂

      • agata

        bardzo mozliwe, tez tak podejrzewam. 😉 cenie oryginalne far away, tego nie mialam przyjemnosci testowac, u gory podlinkowalam jeszcze kadzidlano-jasminowy lacroix dla avon, podobno to zblizony zapach, ja chetnie poznam. 🙂

        • Ooo akurat tego drugiego nie znam 🙂 Niektóre zapachy avonu bardzo lubię dlatego też nie mogłam skojarzyć żadnej podobnej nuty 🙂

          • Dla mnie ani jeden ani drugi nie pachnie jak Alien 🙁

  • agata

    albo moze te? tez porownywane do aliena i podobny kolor flakonu. ze wspolpracy z lacroix. http://www.fragrantica.com/perfume/Avon/Christian-Lacroix-Nuit-13164.html

    • Ładny zapach, ale do Aliena podobny nie jest.

  • Szo

    Kasiu, myślę, że to dobra decyzja, żeby nie zakładać straganu na blogu. Akurat nigdy nie miałam takich myśli, bo faktycznie perfumoholicy mają dziś dużo sposobów, żeby się pozbyć niechcianych flakonów. Co do podróbek – nigdy nie myślałam, że to aż tak duży temat, bo akurat nie znam nikogo, kto ich używa i nigdy też nie słyszałam, by ktoś się wypowiadał, że warto, bo tanie, a tak samo dobre. Chyba miałam szczęście, bo nie ręczę za swój jęzor w takiej sytuacji 😉

    • Bardzo dobrze, że nie miałaś jeszcze “szczęścia” być w takiej sytuacji 😀
      Chociaż jestem bardzo ciekawa, co byś powiedziała takiemu osobnikowi, który lubi oblewać się podrabianym Si albo LVEB 😀

  • Jestem wielkim przeciwnikiem podrób i produktów robionych na wzór. W trosce o własne zdrowie nie kupuję zapachów rozlewanych marek no name. I uważam, że jak chce się ładnie pachnieć to można sobie uskładać na “flaszkę” oryginalnych perfum. Fakt, że jest to inwestycja, ale nie tylko w piękny zapach, również we własne szeroko pojęte bezpieczeństwo.

    Nie jestem fanką Avonu, ale muszę stwierdzić, że mają ciekawą i całkiem dobrą jakościowo ofertę. Więc nazywanie ich produktów “podróbami” świadczy tylko o niewiedzy pani, która te słowa wypowiedziała. Znając życie mogłaby spokojnie wybrać coś oferty marki, a nie psikać się jakimś barwionym rozpuszczalnikiem.

    • Agnieszko, zgadzam się z Tobą całkowicie. To również kwestia bezpieczeństwa. Przecież nikt nie kontroluje tego, co wlewane jest do podrabianych flakonów 🙁

      Też uważam, że Avon jest całkiem “spoko” i można się w nim ubrać w jakiś dobry zapach. Ale mentalność niektórych osób może być taka, że nie widzą różnicy między markami. Ważne, żeby mocno pachniało, żeby wszyscy czuli. A tak z tą kobietą było. Każdy czuł, na 100%.

      • Wiesz ja mam inne doświadczenie odnośnie kosmetyków kolorowych. Miałam w pracy koleżankę, która nie mogła się nadziwić temu, że mój makijaż trzyma się cały dzień, a jej cienie z bazarku rolują się już po pół godzinie. Nawet nie dała sobie wytłumaczyć, że warto inwestować w jakość! a nie w ilość…..

        • Ojej, no cóż… 🙁 Hmm, ja np. relatywnie niedawno zaczęłam inwestować więcej w makijaż (już nie te lata, żeby to olewać :D), ale nigdy mnie nie dziwiło, że ktoś kto wydaje więcej pieniędzy na kosmetyki wygląda lepiej ode mnie. Jakoś to się naturalne wydawało 😀 Logika, czy jak to się tam nazywa? 😉

          • Niestety mentalność kobiet pozostawia jeszcze wiele do życzenia, co widzę w komentarzach u siebie na blogu. Ja wychodzę z założenia, że mogę mieć jedną, a porządną flaszkę perfum, czy podkład, a nie np 5 byle jakich. Ta zasada bardzo dobrze mi się w życiu sprawdza 🙂

  • Natalia

    Podróbki… Sama kiedyś nie byłam zbyt świadoma, ale nie kupowałam żadnych perfum, więc problem mnie nieco ominął. Raz dostałam na urodziny szklanego pena Amor Amor, myślałam, że to oryginał :D. A raz kupiłam sobie odlewkę I Love Love Moschino, tak z ciekawości, były okropne, alkoholowe jak mówisz.

    W zeszłym roku skomplementowałam, w moim mniemaniu, Angela, który okazał się taniutką podróbką z osiedlowego sklepu. Ups! A zapach znałam.

    Miałam też koleżankę, dumną jak paw, bo kupiła pod centrum handlowym ORYGINALNE CHANEL! Bardzo się cieszyła… Jeszcze nie znałam się wtedy w ogóle, dopiero niedawno przypomniały mi się jej zwierzenia. Myślę, że ona nadal sądzi, że to oryginał. Ta sama osoba deklarowała, że w znanej dużej perfumerii internetowej na bank są podróby, bo ich nie czuje już. Co tam, że używa zapachu od X lat i jej nos się przyzwyczaił.

    Troszkę zrobiło mi się głupio z tym bazarkiem, ale myślę, że nie chodzi o sytuację z Euphorią Liquid Gold przed świętami, prawda? Przypomnę: napisałam pod jednym postem, że marzy mi się, na co kulturalnie odezwała się Ela – że chętnie sprzeda. Po krótkiej wymianie komentarzy przeniosłyśmy się na maila, zakup sfinalizowałam i po kilku dniach trzymałam śliczną cynamonową butelkę w ręce. Ba, nawet piękną kartkę świąteczną dostałam! Ale “znałam” Elę, która miała u Ciebie post ze swoją kolekcją. Byłyśmy “grzeczne”, prawda, Kasiu? 😉

    W każdym razie, też jestem za tym, by nie było bazarku. To, co spotkało mnie, to naprawdę szczęśliwy zbieg okoliczności. Regularny bazarek przyciągnąłby różnych ludzi. A tego nikt nie chce. Jest allegro, olx, wspaniały bazarek na Fragrantice. 🙂

    • Różne rzeczy się zdarzają, każdy z nas może zostać oszukany. Ważne by być świadomym i już nie dać się więcej oszukać.

      A ludziom szkodzi ich własne cwaniactwo. Pod centrum handlowym jest oryginał, a w internetowej perfumerii podróba? hahahaah, ładny tupet!

      Nie, nie chodzi mi o tę sytuację 🙂 Obie jesteście moimi stałymi Czytelniczkami i Ela jest osobą najczęściej komentującą (stąd można jej więcej wybaczyć 😀 hehe) więc to mi nie przeszkadza. Grunt to jak najszybciej się skontaktować między sobą i uciekać na priv 🙂 Byłyście grzeczne!

      • Ela

        Uff…jak dobrze , ulżyło mi 🙂

  • agata
    • Chyba jesteśmy bliżej! Ten zapach pachniał mi trochę jak Alien!
      Ale chyba nie aż tak łudząco podobnie 🙁

  • Ela

    Również jestem przeciwna wszelkim podróbkom.
    Wolę wydać pieniądze na porządny produkt , a nie jakąś kroplę zapachu rozcieńczonego alkoholem . Raz , że trwałość jest w oryginale taka jak trzeba , dwa – mam poczucie , że nikogo nie okradam . Nie zgadzam się też z opiniami typu “snobizm” . Dlaczego ktoś , kto lubi ładnie się ubrać , nosić biżuterię i pięknie pachnieć jest nazywany snobem , to nie fair .
    Pieniądze są po to , by je wydawać , a nie kisić w przysłowiowej skarpecie . A każdy decyduje sam , jak wyda zarobione przez siebie pieniądze . O , ty bogaczka jesteś jak stać ciebie na takie perfumy . Ale rzadko komu przyjdzie do głowy , że może zwyczajnie dobrze prosperująca swoim budżetem lub oszczędna .
    Myślę , że się ze mną zgodzicie 🙂

    • Zwróciłaś uwagę na coś niezwykle ważnego! Stokrotne dzięki!
      Też nie lubię gadania o snobizmie i uważam, że to krzywdzące. Znając wielu perfumoholików doskonale wiem, że to osoby, które albo dobrze oszczędzają i podejmują mądre decyzje i dzięki temu stać ich na wymarzone perfumy, albo są to osoby, które po prostu wydają niewiele pieniędzy na inne rzeczy (typu kosmetyki, ubrania czy inne rzeczy) i dzięki temu mają większe kwoty na perfumy. Można? Można! 🙂

  • Azunia

    Elegancko napisane. Podróbki są paskudne, bezczeszczą ciężką pracę innych oraz ich opinie… Osobiście jestem przeciwniczką podrób bez względu czy to perfumy, torebka czy wszystko jedno co, jeśli ktoś nie może pozwolić sobie ze względów finansowych na oryginał LV, to niech kupi markę na którą go stać, podróbki, szczególnie te kiepskie – dostępne na targu czy nawet w sklepach, są tak ciężko paskudne, że sprawne i opatrzone oko wyłapie je na kilka metrów… z perfumami jest trudniej ale mając w głowie świadomość, że ma się na sobie Chanel… podróbkę Chanel, aż ciężko to wymówić – jaki masz perfum? – Chanel…. podróbkę Chanel… – uuu…. pierwsza myśl? trochę słabo….
    Jeśli chodzi o podobne perfumy, to nawet nie zwróciłam na to uwagi, no może czasem jakiś trochę przypomina nutkę z innego, ale żaden z moich perfum nie został zakupiony bo przypominał inny – droższy…
    Bazar – nigdy! Zostaniesz administratorem bazaru a wpisy polegną między ofertami osób które zagoszczą tu dla zysku nie wpisów… osoby ceniące bloga uciekną z braku ciekawych lektur… nie rób tego sobie i nam… 😉

    • Również odnoszę to do torebek, okularów i innych akcesoriów, które należą do podrabianych. Nie znam się jakoś na tym, ale z daleka widzę podrabianego Korsa czy LV i aż mnie skręca. Mnie na takie torebki nie stać, więc ich nie kupuję. I nie mam żadnego bólu z tym związanego.

      O nie, nikt niechciany mi tu nie zagości, ja tu rządzę. Będę pilnować porządku 🙂

  • gdyby nie było mnie stać na perfumy… to zostałabym przy jednej flaszeczce, przecież można kupić fajne perfumy w okolicach 80-100 zł. zwłaszcza, że ostatnio pełno było promocji. nie wyobrażam sobie pachnieć podróbkami, zamiennikami – zwał jak zwał, wszystko sprowadza się do jednego – do kradzieży. i w trosce o swoje zdrowie wolę też tego nie kupować – nie wiadomo z jakiego źródła pochodzą te podróbki… no i przede wszystkim – można się oszukiwać, że podróbka Chanel będzie pachnieć jak prawdziwa – no ale niestety, to tylko złudzenie.

    jeśli chodzi o Avon, Oriflame, to można tam też trafić na fajne zapachy 🙂
    pamiętam, kilkanaście lat temu moja mama pachniała pięknie perfumami Today, które reklamowała Salma Hayek… to moje błogie, olfaktoryczne wspomnienie 🙂
    były piękne!

    dobrze Kasiu, że nie chcesz tutaj bazarku… Twój blog jest dla mnie miejscem, w którym się relaksuję, czytam fajne recenzję, nie przeżyłabym gdyby zrobił się tutaj napływ pań, które handlowałyby wszystkim czym popadnie. bo wiesz jak to jest – skoro perfumy można sprzedawać, to pewnie mgiełki do ciała też – a jak mgiełki można, to można też balsami do ciała… i tak to by potem szło. wystarczająco dużo już chaosu na facebookowych grupach 🙂
    NIE! nie chcemy tego 🙂

    • Też pamiętam Today i pamiętam, że ten zapach mi się podobał. Z resztą ta seria zapachów się rozrosła i jest naprawdę przyzwoita. Moja Mama ma jeden z nich i bardzo mi się podoba… Taki irysowy zapach.

      Ja nie chcę żadnego handlu, nie mam nawet czasu na kontrolowanie czegoś takiego. Po prostu hard pass 😀

  • U mnie w markecie stoi pełna pólka perfum na kształ Gagi, Lancome czy Dior masakra ;D ja nie wiem jak można to kupować, lepiej sobie odżałować ;D perfumz Avonu nie znam więc nie wiem czy nawet mieli coś łudząco podobnego 😉 a Chanel to jeden z najczęściej podrabianych mnie dziwi że niektórzy jak widzą Chanel i np cene 60 zl to i tak kupuja co dla mnie jest zgrozo bo Chanel za ta cene ?;D

    • Też bym wolała nie mieć, niż kupować coś takiego. Brr!
      No właśnie czasami niektórzy chyba wiedzą, że są oszukiwani, ale uciszają swoje sumienia, wmawiają sobie, że może to oryginał, itp 😉

  • Ars Longa Vita Brevis

    Podróbki udające oryginał są procederem nielegalnym, to łamanie praw autorskich. Co innego natomiast “odpowiedniki” wykorzystujące lukę prawną jaką jest brak ochrony kompozycji zapachowej, Do wszelkiej maści FM, Biesów czy LaRive od strony prawnej nie można się przyczepić, natomiast tajemnicą poliszynela jest jaki zapach udają. A co powiesz o Tesori d’Oriente, tanie zapachy, flakony nie przypominają niczego ale zapachy owszem? Granica jest cienka….
    Patrząc jednak na to w jaką stronę idzie, oczywiście na razie w świecie zachodnim, orzecznictwo w sprawie praw autorskich do utworów muzycznych (np. “Blurred lines”) to może kiedyś doczekamy się i ochrony praw autorskich twórców kompozycji zapachowej?

    • No niestety, prawa autorskie chronią flakony i etykietki, a nie sam zapach, co tak naprawdę powinno być najważniejsze.
      Tesori nie kupuję/testuję właśnie dlatego, że z góry wiem,że pachną jak coś innego. Jakoś mnie to denerwuje.
      Nie wiem, czy się tego doczekamy. Zbyt wielka kasa płynie z zarabiania na czyimś sukcesie a i samo orzekanie o plagiacie byłoby dość… wymagające 😉 😀 Czy świat jest na to gotowy?

  • Karolina Kozdrowiecka

    A nie pomylił się tej pani czasem Avon z Oriflame? W ich ofercie to właśnie Enigma jest uznawana za zapach łudząco podobny do Aliena…

    • Nie wiem, może jej się pomyliło. Miałam do czynienia z Enigmą i dla mnie ona nie pachniała jak Alien 🙁 Tzn na pewno nie wyczułam łudzącego podobieństwa, a sam zapach szybko zatarł się w mojej pamięci.

  • Zgadza się, dobrze, że zwróciłaś na to uwagę, Aniu.
    Ja też nie lubię takich cwaniaków, którzy myślą, że obalili system, bo kupili tandetną podróbkę na jarmarku.
    A podrabianie Avonu? Kto by powiedział, że to się w ogóle może opłacać 😀
    Też uważam Life by Kenzo za porażkę i to taką na całej linii. Ale nie spodziewałam się niczego lepszego.

  • Paulina

    Blog to nie bazarek! Ludzie to ze wszystkiego chcą zrobić użytek… Nieźle się uśmiałam jak czytałam ten wątek, ale z drugiej strony to na prawdę nie na miejscu gdy ktoś sprzedaje swoje rzeczy w takim miejscu! Popieram Cię w 100%!

  • Ins

    Ja nie uważam że Avon produkuje podróby. I na pewno tworząc zapachy nie wzoruja się na znanych markach. Przecież co chwilę widzimy ze ich pachnidła promują gwiazdy, a ostatnio nawet jeden zapach stworzył Kenzo Takada.

    • Też nie jestem zdania, że Avon produkuje podróby. Myślę podobnie.
      Jednak obecność Kenzo przy projekcie to jeszcze nic, bo ten zapach jest po prostu bardzo słaby 🙁

  • Sabbath of Senses

    Zacytowana przez Ciebie wypowiedź Ani zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Bo przecież my (między innymi) po to piszemy blogi. Żeby ludzie znajdowali na nich coś cennego – pasję, radość, ale i wiedzę. Ta wiadomość jest taka… czysta. Niewielu ludzi potrafi przyznać się do pomyłki i tak pięknie, z taką otwartością zmienić pogląd.

    Ja sama, jako ja – Sabb, blogerka i, przede wszystkim, miłośniczka perfum – cieszę się, że w swojej krucjacie przeciw nieuczciwości i dezinformacji mam takiego sprzymierzeńca, jak Ty. Buziaki z Wrocławia. 🙂

  • Marta

    Do Aliena łudząco podobny jest fioletowy Yves Rocher

  • AgaSkot

    Bardzo długi czas uwielbiałam, Angel La Rose i Alien, Muglera. Niestety pierwszy odszedł w niepamięć a moje uczucie do drugiego wyblakło… Mam, co prawda, butelkę Aliena i nawet zastanawiał się, czy jej nie oddać, bo się kurzy…A wszystko przez to,że jedna z osób w moim otoczeniu nagminnie zlewała się (jak mi się wydawało po długiej rozłące) Alienem. I powiem szczerze, że ten zapach robił mi naprawdę źle. Był po prostu nie do zniesienia.
    Aż ostatnio coś mnie tknęło i wpadłam znowu z Alienowskie objęcia i co się okazało: miłość kwitnie bo mój Alien jest poprostu cudownie kremowy a tamten na tej pani jest poprostu czymś innym, łudząco podobnym, ale bez duszy, czymś z jakimś metalicznym echem.
    Uffff… a mogło dojść do tragedii 😉

  • Ars Longa Vita Brevis

    To chyba Ty powinnaś zluzować gatki i napić się meliski, bo jak na razie jedynie Ty się tu rzucasz 🙂

  • Anna Skoczylas

    Zanim poznałam Aliena miałam styczność z zapachem Avon Far Away. To było ok 20 lat temu. Moim zdaniem są to bardzo podobne zapachy. Podobne wrażenie odnosze z Elie Saab i Rare Gold Avon. Jeżeli sie nie mylę zapachy z Avonu powstały wczesniej.

    • Niestety nie znam pierwotnej wersji Far Away 🙁

  • Babski Folwark

    Ja uważam, że inspiracja to nic złego. W każdej branży jest tak, że na najlepszych firmach/projektantach inspirują się te bardziej przystępne cenowo np cała polityka zary się na tym opiera. Jednak inspiracja, a kopia lub jej próba to duża różnica. Bycie tym najlepszym zawsze wiąże się z tym, że jest się na przedzie a inni starają się naśladować. Podrob i zamienników z numerkami nie uznaje choć nie zaprzecze że z tymi drugimi miałam styczność. W swojej kolekcji mam zapachy i droższe i tańsze ale zawsze oryginalne.
    Pozdrawiam

  • Ma Gister

    Nie znoszę zapachów z Avonu, kiedyś jak zapewne wszyscy nosiłam kilka, jednak z biegiem czasu i wyrobieniem nosa mam absolutny wstręt do tych charakterystycznych nut, które są w prawie każdej flaszce. Ostatnio jednak przypadkowo bliżej zapoznałam się z wycofanym już zapachem Extraordinary (wcześniej nie tolerowałam go) i muszę przyznać, że “nie pachnie jak AVON”! Nie znam dokładnie Si Armaniego, wiem że kiedy testowałam je w perfumerii rozbolała mnie głowa i miałam mdłości ale coś jednak mnie w nich kusiło. Było to raz dawno temu ale dokładnie pamiętam ten zapach i dla mnie własnie Extraordinary mają coś z Si. Znasz? Co o tym myślisz?

  • Ma Gister

    Jest coś takiego jak odwaga cywilna. Znasz? Czytałaś?
    Niektórzy ludzie działają, nie tylko czekają aż się zrobi i zgłaszają roszczenia.