Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Propozycje perfum niszowych dla początkujących

perfumy niszowe dla początkujących

Obiecywałam sobie kiedyś, że takiego wpisu nie popełnię, choć już wtedy dostawałam znaki, że chcecie o tym poczytać. Nie wiedziałam, jak spośród setek pachnideł niszowych mogłabym wybrać takie „bezpieczne”. Przecież każdy lubi zupełnie inne rodziny zapachów, inne nuty i w różnych proporcjach. Ale któraś z Was poprosiła o wytypowanie perfum, które nie będą jak na początek zbyt szokujące, trudne. I wtedy postanowiłam podjąć wyzwanie. Wbrew temu, co wiele osób uważa, to wcale nie jest tak, że perfumy niszowe muszą pachnieć szokująco, czy dziwacznie. Wśród perfum niszowych znajdziemy masę nieskomplikowanych, ale wyróżniających się pachnideł. Minimalizm i prostota w perfumach niszowych to coś całkiem powszechnego.

Nie widzę sensu robienia zestawienia perfum, które każdy musi znać i od razu podrzucać Wam rodzynki w miodowniku, zapach groty czy płonącego zakładu fryzjerskiego. Nie dość, że mało kto potrafi takie perfumy nosić, to w internecie znajdziecie masę takich zestawień. 😉

Oczywiście, nie jestem w stanie przekazać receptury, wytypować pewniaków, które każdego zadowolą. Ba! Być może z tych typów spodoba Ci się tylko jeden. Ale to nic, i tak spróbuję wskazać kilka perfum, których próbki warto zdobyć i bliżej się poznać. Nie wszystkie z tych perfum to moje miłości, bo uznaję, że nie chodzi tu o moje upodobania, ale o próbę znalezienia perfum z różnych kategorii, by było różnorodnie i ciekawie. 🙂 Chodźcie!

byredo different company niche perfume

Zaczynam od Gypsy Water. Mogę śmiało powiedzieć, że to perfumy w TOP 10 najpiękniejszych niszowców jakie znam .To perfumy niezwykle proste i nieskomplikowane i tym właśnie mnie ujmują. Pachną bardzo subtelnie drewnem sandałowym, sosną i jałowcem, a także cytryną i odrobiną wanilii. Jest ciepło, świeżo i przestrzennie, a do tego jeszcze słodko. Perfumy te może nie należą do szalenie trwałych, ale zupełnie mnie to nie interesuje, na pewno będą kiedyś moje. To nuty drzewne, które mnie nie przytłaczają i nie męczą, a wanilia komplementuje ten zapach idealnie. Lepiej bym sobie tego nie wymarzyła.  UWAGA! Byredo ma w sprzedaży mgiełki perfumowane do włosów. Testowałam tą Gypsy Water i w niej nie ma tej nutki wanilii. No, niestety, ale to już nie jest dla mnie Gypsy, ale jakiś tam odświeżacz. Podobny zapach uzyskamy przy użyciu suchego szamponu Batiste, więc nie opłaca się szaleć. 😉

A jeśli już jesteśmy przy Byredo, to niech będzie też Blanche. Muszę przyznać, że ten zapach nie skradł mojego serca, ale będzie idealny dla miłośników zapachów czystych, prostych. Blanche pachnie trochę jak słońce na niebieskim niebie. Kryją się za tym aldehydy na białym piżmie i nuty kwiatowe. Blanche to zapach prosty i czysty, pachnie trochę jak biel (skoro już mówiłam, że Alien pachnie jak fiolet, no to Blanche musi pachnieć jak biel). Będzie idealny na dzień, jeśli nie potrzebujemy skomplikowanego i obciążającego pachnidła. Równie dobrze może spisać się jako zapach na ślub, czy podpasować osobie, która nie znosi słodyczy w zapachach. Nigdy nie wiadomo.

Przejdźmy do ulubieńca wielu, czyli Sublime Balkiss od The Different Company. Należę do osób, które nie są w stanie nosić tego zapachu, ale chyba rozumiem, co w tym zapachu takiego jest, że inni za nim szaleją. Sublime Balkiss to zieleń – taka dość wyrazista i skrzypiąca, ale w wydaniu bardzo delikatnym. To połączenie bergamotki i liści fiołka z różą i bzem. Gdzieś tam pod skórą ma Balkiss również porzeczkę, ale na mnie ona niestety nie wychodzi. Sublime Balkiss pachnie bardzo wiosennie i lekko. Naprawdę niewiele jest zapachów do niego podobnych. I choć sama go nie lubię, to jestem pewna, że i wielu z Was mógłby się spodobać. Ja po prostu nie szaleję za zielenią.

NIE BĄDŹ „MARKOWY”

Pytacie mnie często o marki, które powinno się poznać na początku. Nie jestem zwolenniczką tego podejścia, bo mnie to nie pomogło. Zamówiłam masę próbek L’Artisan czy innych i po testach jednej się zniechęcałam. Przy poznawaniu perfum szukajcie raczej po nutach zapachowych, a nie po markach. To żaden wstyd nie znać perfum Serge Lutens, ale mieć dwóch czy trzech ulubieńców w mniej „szanowanym” Diptyque. A skoro wspominam już o Diptyque, to warto wspomnieć o ….

diptyque perfumy niszowe

Aż pięciu zapachach tej marki. Zwyczajnie nie mogłam pominąć żadnego z nich. Jeśli więc już ktoś z Was upiera się przy poznawaniu niszy poprzez przeglądy marek, to polecam zacząć od Diptyque. Eau de Lierre to drzewno – zielony zapach, który podoba się niemal wszystkim. Nuty bluszczu, cyklamenu i drewna są nieprzytłaczające, a wręcz przeciwnie – lekkie, jasne i podnoszące na duchu. Tak chyba mogłaby pachnieć leśna wróżka.

Jeśli ktoś szuka ciepłej wanilii, która nie będzie lepka czy szczególnie słodka, to polecam gorąco Eau Duelle. Dla wielu osób, które nie tolerują gourmandów to właśnie tutaj jest wanilia idealna. Bardzo zachowawcza, choć wyraźna i po prostu piękna. W towarzystwie kardamonu, Elemi, pieprzu i jałowca. Wytrawna i prosta. Jedna z najlepszych w niszy. O wersji EDP pisałam tutaj.

Philosykos może być hitem dla osób poszukujących ambitnych interpretacji owoców na zielonym tle. Philosykos to zapach figi i jej liści, a także kokos i trochę cedru. Mogłoby być słodko i sztucznie (zieleń z kokosem często może tak pachnieć, choć nie musi – przykładem niech będzie świetne Coccobello), ale jest rzeczywiście błogo i uroczo. Polecam miłośniczkom perfum takich jak Florabotanica, to jest wyższy poziom wtajemniczenia po tym zapachu. 🙂

Do Son polecam wszystkim szalejącym za białymi kwiatami. Mamy tutaj tuberozy i kwiat pomarańczy w świeżym wydaniu z takim subtelnym mlecznym podtekstem, w którym kryje się nutka słodyczy. Do Son to taka nagusieńka tuberoza, która spodoba się fanom tego kwiecia, którzy nie szaleją za upojnymi pachnidłami z lat 80′. Tak na marginesie – jeśli nie lubicie retro, to polecam Diptyque i Byredo. Mało co w niszy pachnie tak nowocześnie.

A na koniec zostawiam Tam Dao. Kolejny zapach tak przyjemny, że nie można mu się oprzeć. Kremowy sandałowiec z cedrem i cyprysem. Świeży zapach lasu ogrzanego wiosennym słońcem. Zero sztuczności i zbędnych dodatków. Perfumy drzewne w takim wydaniu podobają się nawet mnie. Pisałam o nim tutaj.

atelier cologne juliette has a gun

Warto poszukać dla siebie czegoś w Atelier Cologne. Marka ta specjalizuje się w delikatnych kompozycjach, głównie cytrusowo – kwiatowych. Moim faworytem jest Pomelo Paradis, które pachnie (niespodzianka!) jak soczyste pomelo. Nie jest to może zapach trwały czy skomplikowany, ale to jeden z nielicznych, który toleruję w upalne dni. A Atelier Cologne można znaleźć właśnie taką lekkość, nikt chyba nie powie, że perfumy tej marki są nachalne czy przeładowane.

Wśród moich ulubionych pachnideł niszowych jest Not a Perfume od Juliette has a gun. Jest w tym zapachu ambroxan, który swego czasu był dość popularny razem z Iso e super dzięki sukcesowi słynnych Molekuł (Essentric Molecule 01 a także 02). O ile tamte perfumy mnie jakoś nie porwały, to ambroxan w Not a perfume jest o wiele bardziej namacalny, te perfumy są na skórze obecne, jakby ktoś w nie tchnął życie. Moim zdaniem pachną bardzo kobieco, w końcu ambroxan świetnie imituje ambrowe klimaty.

Niedawno poznana mi marka Imaginary Authors zachwyciła mnie kilkoma kompozycjami. Violet Disguise pachnie fiołkiem i śliwką, ale w takim świeżym i lekkim wydaniu. Jest tutaj trochę słodyczy, trochę tajemnicy. Dla mnie te perfumy pachną jak nowoczesny puder. Bo to nie są fiołki powalające i wywołujące automatyczne zakrztuszenie. Bardzo miło się te perfumy nosi i wcale mi nie przeszkadza w nich fiołek, ani owoce.


Mam nadzieję, że każdy w tym zestawieniu znajdzie coś dla siebie. Być może czujecie niedosyt, że nie pojawiły się tutaj Lutensy, L’Artisany czy Micaleffy, ale chciałam by moje propozycje były rzeczywiście moje. 🙂 Dziękuję Wam za inspirację do stworzenia tego posta! Koniecznie piszcie, o czym chcecie jeszcze poczytać!  Być może o moich ulubionych perfumach niszowych? A może propozycje perfum niszowych z najciekawszymi nutami zapachowymi? Dajcie znać. 🙂
I pamiętajcie, że jutro jest ostatni dzień zgłaszania się do konkursu ze wspaniałą nagrodą! 😉

A jakie perfumy Wy proponujecie początkującym w niszy?

Tagi: , , , , , , ,

Podobne wpisy


  • Aleksandra Es

    Doskonale rozumiem 🙂 też nie potrafię nosić zapachu Sublime Balkiss ale doceniam go za prostotę i jakość ( niestety „zieleń” w perfumach nie jest dla mnie). Polecam za to The Different Company Pure Eve… mleczno-migdałowe marzenie 🙂

    • Też nie czuję się dobrze w zieleni. Za to w migdałach jest już o wiele lepiej 🙂

  • Dla mnie Blanche i Sublime ;D L’Artisan mam jakieś próbki muszę zerknąć jutro ;S A atelier fajne ;D mam, lubię nawet zimą ;D

  • Aleksandra Es

    Dla początkujących (sama się do nich nadal zaliczam 😉 ) w niszy polecam też – Van Cleef & Arpels Collection Extraordinaire Orchidée Vanille

    • Zapach świetny, ale niekoniecznie bym go zaliczała do niszowych. 🙂
      Przypomniałaś mi, że nie mam go w kolekcji 🙁 Dobrze, że jest odwyk, bo już bym kliknęła 😉

  • Olga Rybicka

    Moja wyobraźnia została mocno rozbudzona. Muszę poznać je wszystkie ;D Już szukam próbek!

  • Magdalena Świtała

    Penhaligon’s 🙂

  • Ela

    Annick Goutal i również Penhaligon’s.

    • Goutal jak najbardziej. Penhaligon’sów nie lubię w większości, więc nie zachęcam. Ale na pewno warto poznać 🙂

      • Ela

        Oj Kasia, Kasia- ale może którejś z dziewczyn się spodoba:)
        Annick Goutal wybrałam w ciemno, bo nie znam żadnego zapachu tej marki, sugerowałam się przystępną ceną:)
        Penhaligon’s Artemisia jest ciekawym zapachem, podobnym trochę do
        M. Micallef Royal Muska…w mojej kolekcji jest sporo ciężkich pachnideł, ale te jakoś polubiłam:)

  • Ma Gister

    Koniecznie muszę się zapoznać z Philosykos. 2 lata temu zakochałam się we Florabotanica, dzisiaj już ta miłość osłabła, przewinęło się przez mój nos mnóstwo innych olfaktorycznych kochanków, ale nadal uważam, że to świetny zapach…Moja historia poznania botaniki jest zaskakująca…Wracałam wtedy z pracy, była późna zima, początek marca. Przebiegałam przez Galerię Krakowską, miejsce różności kulturowych…I tak, stojąc na ruchomych schodach a wcześniej idąc za pewną kobietą, ubraną w prosty minimalistyczny płaszcz w kolorze czarnym, jeansy rurki, skórzane sztyblety, rozpuszczone brązowe włosy do ramion poczułam przepiękny, nieznany mi dotąd zapach. Ten cały minimalizm i klasa idealnie się ze sobą komponowały. Ta kobieta wyglądała na turystkę, skojarzyła mi się z Francuzką, wytworna i filigranowa. Kiedy zobaczyłam jej profil już wiedziałam z kim mi się kojarzy a być może to nawet była sama Charlotte Gainsbourg? Po powrocie do domu szybko wygooglowałam tę Panią, zobaczyłam, że reklamowała perfumy Balenciagi. Następnego dnia pobiegłam do sephory od razu do półeczki z tą marką. Były tylko 4 pozycje, niestety nie ta o którą mi chodziło (L’essence), powąchałam więc inne i co? Florabotanica, to było to albo przynajmniej idealnie odwzorowywało to co po tym zapachu zostało w mojej głowie…3 dni poźniej już była ze mną 🙂

    • Co za niesamowita historia! 🙂
      Fajnie jest tak się kimś zainspirować <3 A Philosykos koniecznie przetestuj 🙂

  • Nie wiem czy można wklejać linki, ale dwa lata temu założyłam taki wątek na fragrantica.pl http://www.fragrantica.pl/board/viewtopic.php?id=2840
    Jeśli chodzi o Sublime Balkiss to ich nie znoszę 🙂

    • Nie lubię tylko linków przenoszących do sklepów albo jakichś podejrzanych stron – takie usuwam 😉
      Przybij piątkę za Balkissa! 😀

  • Dzień później

    Ale że Diptyque są marką „mniej szanowaną”??

    • Mogło to zabrzmieć dziwnie, przyznaję.
      Odnoszę się do tego, że wiele osób uznaje wyższość jakiejś marki nad inną. Wśród perfumoholików już niejednokrotnie się spotkałam z takimi opiniami, że Diptyque to jakieś tam po prostu wody, a nie perfumy. Stąd ten cudzysłów, bo to zdecydowanie nie jest moja opinia. 😉

      • Dzień później

        Dla mnie „jakieś tam wody” to Atelier Cologne ;D

  • Szo

    Moja przygoda z niszą to właściwie seria początków – i każde zetknięcie z nowym niszowym zapachem to nowy początek. Do koleżeństwa czy bliższej znajomości nam jeszcze trochę brakuje 😉

    Moje pierwsze kroki w niszy były bardzo chaotyczne – wąchałam, co się trafiło, w tym Diptyque (Eau Duelle), które mnie nie powaliło na kolana, wciąż do końca nie wiem dlaczego (może właśnie dlatego, że jest tak jak piszesz, że to wanilia zachowawcza, a ja chyba lubię taką wyraźną, dominującą – no i chyba jednak słodszą). Większe wrażenie zrobiły na mnie L’Artisany (zwłaszcza Deliria!), potem przyszło Profvmvm Roma (m.in. Confetto!).

    Moje dalsze początki niszowe to w sumie strzały w ciemno: kawka od Kiliana, migdały Carner Barcelona (wiem, że Ci z nimi nie po drodze), Cadjmere Parfumerie Generale – to z takich bardziej udanych. Ale było wiele chybionych – Lady Vengeance (totalnie nie dla mnie) czy dziwoląg, jakim jest Seminalis.
    No cóż, raz się trafia, raz nie, dla każdego coś miłego w niszy się znajdzie 🙂

    Jeśli ktoś chciałby startować w sposób bardzie uporządkowany, niż moje strzały na oślep 😉 to myślę, że Lutensy, abstrahując od moich osobistych odczuć na ich temat, są niezłe na start, dla mnie są gdzieś w połowie drogi między mainstreamem a szaleństwami, na jakie można trafić w niszy 😉

    • Deliria to jedna z moich największych traum! No po prostu FUJ 😀 Ani kawa Kilina, ani Cadjmere… Mamy tyle wspólnego i tyle nas różni! 😀

      • Szo

        Niesamowite! 😀
        Żadnego z tych zapachów nie jestem w stanie nosić (no w sumie nie wiem jak z Cadjmere, bo nie próbowałam dłużej na skórze), ale coś ciągnie mój nos do próbki… No nienoszalne. Ale wrażenie zrobiły 😀

        Fajnie, że się trochę jednak różnimy, to chyba bardziej rozwijające niż sklonowane nosy 😉

  • Myślałam nad poleceniem Pure Eve, naprawdę! Początkowo byłam nim zachwycona (był w moich zauroczeniach), ale z czasem mi się przejadł, bo to zapach jednostajny. Ale i tak piękny 🙂
    Ach, Lutensy mi się nie przejadły, ale nie uważam, że są idealne na start. Chergui, Un Bois Vanille, Feminite du Bois, Ambre Sultan i Nuit de Cellophane koniecznie trzeba poznać 😀

  • Ars Longa Vita Brevis

    Ja szukam w niszy po nutach (moje ulubione w tej chwili to róża, kadzidło, białe kwiaty i przyprawy) i szukam też rzeczy dziwacznych. Dla początkujących polecałabym zdecydowanie L’Artisany, z uwagi na szeroki wachlarz możliwości które oferują. Szczerze mówiąc nie znam Twoich typów, bo po nutach do mnie nie przemówiły 😀 Z AC znam Vanille Insensee, ale była dla mnie zbyt waniliowa. Nic nie znam z Diptyque, ale Do Son mnie zaintrygowało, przetestuję jak tylko będę miała możliwość!

  • Dzień później

    Ja bym jeszcze dodała Penhaligon’sy – marka ma wiele różnorodnych perfum, każdy powinien się w niej odnaleźć, a przy tym nie są to zapachy „dziwaczne” (jak niektóre Artisany). W każdym razie ja zaczynałam poznawanie niszy od tych dwóch marek.

  • Ela

    Nie chcę być nieuczciwa wobec kogokolwiek więc spieszę z wiadomością:)
    Od kilku dni daję swoje recenzje na Fragrantice jako Hajduk, więc jeśli ktoś na nie trafi przyznaję bez bicia, że to ja :):):)