Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Yves Saint Laurent – Black Opium Floral Shock

YSL black opium floral shock

Były te dobre premiery, czas na jedno wielkie rozczarowanie.
Może na samym początku powiem, że nie jestem wielką fanką Black Opium. Uważam, że klasyk i te następne (EDT i Nuit Blanche) były przyzwoite i choć mnie za bardzo męczą (teraz, bo na początku oceniałam je o wiele lepiej), to polecam je do testów szczerze. Jednak przy Floral Shock mamy już zupełnie inną historię, a szkoda.

Floral Shock. Dlaczego Floral i dlaczego Shock? Floral, bo idzie wiosna, a Shock, bo musi pasować do nowej maskary YSL (o nazwie The Shock). Tylko, że mnie w tym zapachu nic nie szokuje, a kwiatów tutaj nie ma. Zacznę od tego, że otwarcie jest przepyszne – piękne i musujące landrynki tańcują w czyściutkim wiosennym powietrzu, wszystko budzi się do życia i aż ma się ochotę na coś słodkiego. Ale zanim człowiek zdąży pobiec do sklepu po lizaka, zostaje z przykrym zapachem na skórze. Cukier i kurz. I może tam są pogrzebane kwiaty – nie wiem. Jedyne co czuję to przykry zapach zakurzonego cukru. I tak przez 5 godzin.

Nie spodziewałam się aż tak słabego wyniku i z przykrością stwierdzam, że nie mam co powiedzieć o tych perfumach. Jeśli kusi Was przetestowanie jakiegoś słodkiego flankera, to sięgnijcie po Alaia Blanche, Poison Girl EDT czy Tresor La Nuit Caresse. One prezentują dość wysoki poziom i przyjemnie się je nosi. Floral Shock to po prostu sama chemia – w złym słowa znaczeniu.

Czy Wy również macie podobne wnioski na temat nowego Black Opium?

Tagi: ,

Podobne wpisy


  • Zdecydowanie podobne odczucia. 🙂 Otwarcie bardzo zachęcające, a dalej… ech.

    • Aż brak słów. Nie warto się wysilać 🙁

  • Patrycja P

    ojej moze byc az tak tragicznie? opium raczej nie bylo najslabszymi zapachami. chociaz nawet nie poczulam checi ich przetestowania kiedy zobaczylam je na polce perfumerii.wstyd sie przyznac nawet nie wiem szczerze mowiac jeszcze jakie tam sa nuty.
    teraz nie czuje nawet zapachu parzonej kawy, borykam sie z przeziebieniem juz kilka dni.. dla kogos kochajacego perfumy to prawdziwa tragedia ! albo jedyna sytuacja na odwyk !:D pozdrawiam !

    • Jest słabo. Choć samo Black Opium nie było jakieś genialne, to miało w sobie coś i może się podobać. A to jest po prostu straszne.

  • Anna Piotrowska

    Dostałam odlewkę do testów, wstępnie jakieś pojęcie mam, jednak jeszcze całkowicie nie mogę go skreślić… ani stwierdzić że biorę w ciemno…

    Faktycznie początek jest bardzo fajny, ciepły, słodki, miły, później mam wrażenie, że troszkę znika czar i zapach robi się nieco płaski, sztuczny, może i nie ma jako takich kwiatów, jednak ja mam wrażenie, że są tam jakieś nie do końca przyjemne kwiatowe drągi… a może to ta „świeżość” tak na mnie działa… Jednak zapach biorąc z grubsza nadal jest słodkawy, trochę mało naturalnie ale jednak całkiem znośny. Niestety sama końcówka zapachu wydaje mi się, że pachnie jak stare kwiaty, dziwnie, trochę zielono, nie całkiem w moim stylu.. Kolejna sprawa to to, że emisja zapachu jest dość słaba albo ja mam wygórowane oczekiwania. Przy skromnym skropieniu trzyma 2,5 – 3 godziny, przy bardziej obfitym czuć lekką otoczkę zapachu około 4 godziny ale zawsze koniec jest przy skórze… Nie chcę go jeszcze skreślać… może pogoda nie ta dla tych perfum 😉 A może to te perfumy, do których trzeba najpierw przywyknąć by odnaleźć ich drugie dno… B.O. testowałam raz i nie wiem czemu na tym się zakończyło….

    • Na Twoim miejscu bym dała szansę czemuś lepszemu, żal skóry i dnia 😀
      No tutaj jest płaskość i sztuczność… Wszystko na nie 🙁

  • Cukier cukier cukier ;D bo to Opium powtórze to jeszcze raz ;D

    • A ja tam Black Opium nie uważam, za złe perfumy – całkiem lubię. Ale Floral to już jakiś wybryk totalnie.

  • Viola Lisowska

    Kiedy wyszło Black Opium, byłam ogromnie podekscytowana i nie mogłam doczekać się pierwszego testu. Któregoś pięknego dnia znalazłam się w D., psikam na nadgarstek – o niebiosa! To pachniało naprawdę dobrze, gotowa byłam oddać duszę za ten zapach, tym bardziej, że późniejsze testy koleżanek wykazały, że na nich nie pachnie to już tak dobrze. Do sedna jednak. Wszystko pięknie ładnie, tyle że po 2 godzinach zapach totalnie ze mnie wyparował! Obwąchiwałam się jak głupia, poszukując choć małego cienia czegokolwiek na skórze, ale nie poczułam zupełnie nic… Black Opium stał się moim perfumowym rozczarowaniem – boję się testować flankery w obawie przed kolejnym zawodem:( Choć do Floral od samego początku (kiedy o nim czytałam) miałam stosunek ambiwalentny – z jednej strony kusił, a z drugiej coś mi w nim jednak nie grało, może to te białe kwiaty…

    • Jeśli takie masz doświadczenia z klasykiem, to chyba tutaj nie masz czego szukać, na 99% stracisz czas.

      • Viola Lisowska

        Dzięki – chyba skorzystam z Twojej rady! 😀 Choć szkoda, że psują tak dobrze zapowiadające się zapachy…

  • Szo

    Oj, fatalnie! Black Opium, choć żadne z niego Opium, było przyjemne, a później według mnie było coraz słabiej. Moze tylko mi się wydaje, ale wysyp flankerow nastąpił ekstremalnie szybko (a moze to po prostu czas tak szybko leci ;). W tym wypadku już nazwa mnie zniechęca, nie wiem, czy mam ochotę choćby testować ten cukier z kurzem…

    • Być może innym ten zapach nie będzie się tak kojarzył, ale dla mnie to jest aż bolesne. To tak, jakbym była dzieckiem i mama kazała mi ścierać kurze, a ja na pocieszenie w niedoli zapychałabym buzię cukierkami. Ble! 😀

  • Ela

    Testowałam ostatnio w D…, nic szczególnego, nic co by mnie zachwyciło.
    Słodki i nijaki…Niestety, rynek perfumeryjny stawia na ilość, a nie jakość i to mnie wkurza.
    Wychodzi podstawowa wersja (najlepsza), a potem kilka klonów ( byle jakich, rozwodnionych)… Dziwna moda, powiedziałabym serialowa- seria 1 odcinek 4 itd.
    Chyba wolę wybierać ze starszych zapachów, które są naprawdę dobre:)

    • Ja też właśnie się łapie na tym, że robię zwrot do starszych zapachów, sprawdzonych, trwałych 🙂 Te nowy wypusty… nie przyciągają niczym. Ale Tresora La Nuit i Poison Girl EDT polecam – jeśli ktoś lubi słodkości 🙂 Ja bym chciała, by wyszedł w końcu jakiś piękny zapach, z dużą ilością kwiecia, najlepiej białego (żadnej oklepanej róży!), który powaliłby mnie na kolana… 🙂 No ale to się raczej nie prędko stanie, wróżę nam, że utoniemy w słodyczach 😀 Black Opium, a teraz jeszcze Guerlain i jego Mon Guerlain 😀 Gdzie ta lawenda, ja się pytam?

    • Niektóre flankery są świetne – choćby Essence Absolue Alien. Więc nie będę przeciwko tej modzie. Ale z Black Opium to już jest po prostu bardzo nieciekawa sytuacja, aż można rzeczywiście być zniesmaczonym i poszukać pocieszenia w objęciach klasyków. I człowiek będzie zadowolony przynajmniej 🙂

  • redniczka

    Rzeczywiście nazwa tandetna… I rzeczywiście – ewidentnie ukierunkowana pod młode/młodsze klientki.
    Flankery, flankery i jeszcze raz flankery… A koło Opium to one nawet nie stały;)

  • redniczka

    Kasiu – a propos tygodnia z nowościami z perfumerii – czy pojawi się Twoja recenzja Guerlain Mon Guerlain?:)

  • Szczerze przyznaję, że nie ciągnie mnie do Black Opium, a do flankerów już tym bardziej 🙂 Zwłaszcza, że nie są nawet przyzwoicie trwałe 🙂 Lepiej zwrócić się właśnie ku Tresorowi La Nuit, czy Poison Girl EDT, jeśli ktoś szuka czegoś słodkiego… Bo te zapachy mają bardzo dobre parametry, i tak jak napisałaś, przyjemnie się je nosi 🙂

  • To wszystko jest tak na siłę, że aż smutno 😀