Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Thierry Mugler – Alien Eau Sublime

mugler alien eau sublime

Przyznam Wam, że najnowsza limitowana edycja perfum Alien mnie oczarowała. I żal mi trochę, że jest limitowana. I już mówię, dlaczego.

Miałam kilka “letnich” wariacji na temat Aliena i po początkowym zauroczeniu zawsze przychodziło znużenie. Bo takie ostre i drapiące, bez żadnego ciepełka były. A w Eau Sublime mamy słoneczko, kwiaty i kaszmeran. I jest lepiej niż dobrze.

W Alien Eau Sublime podoba mi się dość mocne otwarcie – mienią się tam białe kwiaty i cytrusy, które dodają zapachowi soczystości. Dzięki nim nie jest sucho i chłodno, jak to często z Alienem bywa. Modne ostatnio nuty “słoneczne” ocieplają nam chłodny jaśmin, a dzięki mandarynkom i pomarańczom jest rzeczywiście letnio i beztrosko. I jeśli szukasz lekkiej odmiany Alien, to pewnie Cię to ucieszy.

alien eau sublime mugler

Alien Eau Sublime czaruje słynnym jaśminem, ale tym razem poskromionym. Momentami pachnie kremowo i romantycznie (jak nie Alien!). Może to wina tiare, albo heliotropu. Ciężko mi stwierdzić, bo jaśmin miażdży wszystkie pozostałe kwiaty i nie dopuszcza ich do głosu.

Smutną wiadomością jest to, że nie ma on szalonej projekcji. Mam problem z odnalezieniem go na skórze po 5 godzinach od aplikacji, nikt go nie skomplementował. Mało tego – wiele osób nawet nie czuło, że coś na sobie mam, kiedy ja to czułam. A to nie jest dobry znak. 😉

Alien daje mi przyzwoite 4 godziny wakacyjnego jaśminu w cytrusach i słońcu skąpanego. W bazie czuję przede wszystkim matową i suchutką wetywerię z kaszmeranem. Połączenie co najmniej przyjemne. Potem już czuję tylko jakieś ślady, wspomnienia, ale nie wiem, czy to już nie złudzenia. Tak czy inaczej – mnie ta wersja bardzo odpowiada, łatwo i przyjemnie się ją nosi. Nie miałabym nic przeciwko, żeby został w ofercie na stałe. Jeśli macie chęć przetestować, to się spieszcie. Wszyscy wiemy, jak to z limitowanymi Muglerami bywa.

PS: Oddałabym wiele za likierowego Aliena. 😉

A jaka jest Wasza ulubiona odsłona perfum Alien? Testowaliście Eau Sublime?

Tagi: ,

Podobne wpisy


  • Magdalena Świtała

    Lubię Sun Essence, szczególnie jesienią, pasuje do szali i sweterków (nie mylić z tureckimi:D). Komplementowany przez starsze panie 🙂

    • To ten żółty? Z naszej legendarnej wymianki? 😀

      • Magdalena Świtała

        Ha ha, tak to ten! Potem pojawił się inny flanker, jakiś taki kompletnie rozcieńczony, bez wyrazu. Nawet nazwy nie pamiętam 🙂

  • Kasia

    Ja tu trochę nie w temacie ale sprawa mnie gryzie – u nas w pracy 2 panie używają “Aliena” (klasyczny) – jedna – oryginał, druga – taką podróbkę, którą kupiła u znajomej fryzjerki w salonie fryzjerskim. I jaka jest reakcja współpracowników – wszyscy zachwycają się tą podróbką, zapachem jaki roztacza, mówiąc, że pięknie pachnie, oglądają flakon, dwie już nawet poprosiły o zamówienia dla nich tej podróbki. Natomiast wszyscy nie znoszą zapachu tej pani, która używa Aliena oryginalnego – odwracają się, krzywią, mówią, że śmierdzi. Dodam, że ta pani nie przesadza z używaniem perfum, dawkuje się prawidłowo, jeśli chodzi o intensywność pachnienia to obie panie pachną z takim samym natężeniem – w sam raz.
    Sprawa mnie gryzie… Co o tym myśleć???…
    Macie jakieś wnioski… ? Ja sama lubię Aliena 🙂 Używam czasem próbek (choć nie do pracy)

    Pozdrawiam serdecznie Kasię i wszystkie czytające!!! 🙂

    • Ja bym się dołączyła do tego, co pisze Asia. Podróbki są uproszczone i wygładzone. Pachną bardziej płasko i jak “wrażenie” kompozycji. Nie ewoluują, nie zmieniają się na naszej skórze, tylko pachną tak samo cały czas – często tak jak zapach pachnie w nutach serca. I to zazwyczaj jest to co ludziom się podoba.

  • No nie mów!!!! Płaczę 🙁
    😉

  • Joanna Fichou

    Ciesze sie ze moglam pomoc☺️ Goraco pozdrawiam!