Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Thierry Mugler – Angel Étoile des Rêves

mugler angel etoile des reve edpholiczka

Angel Étoile des Rêves wyjątkowo dobrze rozgościł się w mojej kolekcji. Nie wyobrażam sobie go już nie mieć, a jeśli mam wskazać ulubioną wersję Angela, to bez wątpliwości – to właśnie ten. Klasyczny Angel razi wytrawną piwczniczną i mroźną paczulą. Nie pachnie na mnie słodko i za każdym razem, kiedy słyszę, jak ktoś opisuje go jako ulepkowatego słodziaka pachnącego karmelem i watą cukrową automatycznie robi mi się eyeroll. Nie potrafię tego kontrolować. Angel na mnie zawsze pachnie chłodno i z dystansem, a nie ukrywam, że poznanie jego słodkiego oblicza było kiedyś moim marzeniem. Dream no more!

Znalazłam Angela, który jest chłodny i mroczny  tylko przez 15 minut. Wyciąga na wierzch surową paczulę – taką nieokrzesaną i niekoniecznie „piękną”. I choć bardzo ją lubię, to jeszcze bardziej zachwyca mnie to, co ona w sobie skrywa. Czuję słodki zapach pralinek – mleczna czekolada i puszyste nadzienia wypełniają moje nozdrza i czuję po prostu, że lepiej być nie może. Wanilia dopełnia nam ten słodki obrazek, a w tle czuję jakąś słodką cierpkość. Pewnie to echo jagódek z klasyka i trochę bergamoty.

mugler angel etoile des reve

Paczula pod wpływem pralinek robi się gładziutka i uczesana, i choć od razu wiadomo, że mamy do czynienia z Angelem (bo to jest TA paczula), to jednak jest tutaj taka pralinkowa błogość (jak w La Vie est Belle). Zapach nosi się łatwo i przyjemnie. Jest całkiem jednostajny i nie przechodzi przez wielkie zmiany, ale dla mnie to plus. To taki mój bezpieczny Mugler (nie sądziłam, że coś takiego może istnieć), na którego mogę liczyć i na pewno będę się nim często otulać jesienią i zimą. Najbardziej noszalny Angel jakiego miałam okazję testować to właśnie ten.

Angel Étoile des Rêves jest dobrze wyczuwalny, zostawia za sobą ślad i jest trwały – na mojej skórze utrzymuje się do około 9 godzin. Jedyne co mnie nie zachwyca w tym zapachu, to pompka przy flakonie. Podczas przesyłki (odkupiłam używane od znajomej) trochę się wylało i perfumy już nie „psikają” się jak dawniej. Przez to psikam za dużo i pachnę intensywnie. 😉 Do pracy jeszcze w nim nie wyszłam, ale wszystko przede mną! 🙂

Serdecznie polecam Wam przetestowanie tego zapachu. Będzie idealny dla miłośników paczuli i słodkości, a także osób poszukujących czegoś trwałego i mocnego. Już nie mogę się doczekać go na mroźne dni! W nim można zdobywać świat, ale także schować się pod pierzyną i trochę pomarzyć. Wybór należy do Was!

Tagi: ,

Podobne wpisy


  • Magdalena

    Na mnie klasyk jest słodki tylko na początku, potem tylko piwnica 🙁 ten jest inny, idealny, słodki cały czas 🙂

  • Magdalena

    Na mnie klasyk jest słodki tylko na początku a potem tylko piwnica… Ten jest inny, idealny, słodki cały czas…

    • Dokładnie tak! Dla mnie ten jest idealny 🙂
      Choć czasami piwnica też jest dobra… 😉

  • Jagódka

    Klasyk brrrrrr…
    Tego nawet nigdzie jeszcze nie widziałam, ale flakonik sympatyczny, recenzja zachęcająca… będą testy!

  • Jaśmina

    Uuuuu!… Naprawdę tym lubisz pachnieć 😉 :/

    • Też czasami lubię zejść do Mugler-piwnicy 😀

  • Zosia Kowalczyk

    No nie wiem, czy przetestuję. Angel nigdy nie był mi po drodze, bo to taki wielgachny, mocarny zapach. W lżejszej wersji tylko straci na splendorze i chwale, a nadal nie będzie mój :/ choć mam słabość do atomizerów z pompką 😛

    • Ten Angel jest lżejszy i łatwiejszy w obsłudze i noszeniu 😀

    • Magda

      Flakon wygląda bajecznie, jeśli zawartość jest łatwiej przyswajalna niż klasyczny Angel (zarowno edp, jak i edt) to zapisuję tę wersję do testów.

  • Maria

    Zapach piekny, jednak jak dla mnie za lekki i za malo mroczny. To co najbardziej lubie w klasyku w nowej wersji znika szybko.