Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Slumberhouse – Sadanne

slumberhouse sadanne

Sadanne rozgościła się w mojej kolekcji dobre kilka tygodni temu, a ja dalej nie wiem, co o niej myślę. I nie był to zakup nieprzemyślany. Wcześniej męczyłam sampla  myśląc, że to najdziwniejszy zapach, jaki znam. Raz mnie odrzucał, potem zachwycał. W końcu poszłam w stronę zauroczenia i po kilku udanych testach kupiłam flakon.

Jeśli dopada mnie zachcianka na perfumy z nutą truskawki, to właśnie Sadanne jest moim typem. Chyba jest jedynym zapachem truskawkowym w mojej kolekcji. W dalszym ciągu nie wiem, czy u mnie będzie jej dobrze.

Perfumy te z jednej strony pachną jak truskawkowa konfitura – są treściwe, do bólu truskawkowe, pełne treści. Gdyby tak włożyć nos do słoja z truskawkowym dżemem, bo od razu można pomyśleć o Sadanne. Jest w niej jednak coś dziwnego, co nie daje mi spokoju. Po około 15 minutach z zapachu wychodzi nuta apteczna. I nie wiem jak Wy, ale ja konfitur z apteki nie lubię. 😉 Coś jakby ziołowego, chłodnego. Zapach czystej szyby, białego fartucha i ziołowego syropku. Jest tutaj też nuta słodkiego białego wina, a może nawet bardziej słodkich winogron. I tutaj momentami pachnie fermentacją, co nieszczególnie mnie uszczęśliwia. 😉

sadanne slumberhouse blog o perfumach

Z czasem na skórze wychodzi coś bardziej animalnego. Jakiś taki zwierzaczkowaty zapach czai się w tle i bardzo mnie niepokoi. I gdyby nie te truskawki, które mimo wszystko są na czele, to może i bym uciekała pod prysznic. Są jednak dni, kiedy ten dżem z apteki mnie fascynuje i z uwagą obserwuję, jak zapach zachowuje się na mojej skórze. I choć zazwyczaj Sadanne utrzymuje się na mojej skórze przez około 6-8 godzin, to wtedy, kiedy mnie zachwyci znika po 4. Sprawiedliwości w świecie perfum nie uraczycie!

Kocham tego dziwaka i nie wiem, czy długo z nim wytrzymam, ale serdecznie polecam Wam testy. To może być miłość, albo nienawiść.

Jakie perfumy z nutą truskawki polecacie? 😉

Tagi: , ,

Podobne wpisy


  • O, moja znajomość z Sadannne przebiega w zasadzie bardzo podobnie – chociaż stanęło na próbce. 🙂 Niby fajnie, ale… coś jednak do końca dobrze się między nami układa.

    • Strasznie specyficzny zapach. Od Slumberhouse o wiele bardziej wolę Ore i nie wzięłam pewnie tylko dlatego, że wtedy miałam truskawkową fazę 😀

      • Ja chyba Kiste i Norne, ale widzisz, dałam się ponieść i jednak wyszłam z próbką Sadanne… 😀 Tylko na mnie chyba to białe wino najmocniej zadziałało (jak to wino :D).

  • Ojj, te apteczne wiśnie były dla mnie nie do zniesienia! 😀