Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Byredo – Velvet Haze

Byredo Velvet Haze

Zderzyłam się z ciekawym podejściem po piżma. Później nie wiedziałam, co mam o tym myśleć. Sprowadziłam do domu flakon, który miał mi pomóc rozjaśnić sytuację, ale było tylko więcej niewiadomych. Właściwie nie wiem, dlaczego nie jestem zachwycona tym zapachem na całego, ani też nie wiem, czemu nie posłałam go dalej w świat. On jest jak otwarte zakończenie, które nie daje Ci spokoju.

W teorii jest tutaj wszystko, czego można chcieć. Paczula, hibiskus, kokos, bergamotka, kakao, tuberoza, osmantus, ambrette. W rzeczywistości jest tak, że te perfumy są bardzo kapryśne, i potrafią płatać figle na skórze. Czasami zaraz po aplikacji czuję ścinki z ołówka i zapach zielonego kokosa, a czasami zapach raczej zwierzaczkowy, niekoniecznie czysty. Kiedy jednak minie te 30 minut, to oba warianty schodzą do wspólnego mianownika i pokazują tuberozowe serce.

Byredo velvet haze 1

Nie powiedziałabym, że to tuberoza, którą od razu rozpoznamy i przywitamy się z nią po imieniu. Pokazuje nam swoje zielonkawe oblicze, i mam wrażenie, że przykrywa się jakąś taką puszystą mgiełką (podejrzewam tutaj nutę kaszmeranową o ten efekt). Znowu w powietrzu podnosi się zapach ołówkowych ścinek (ścinków?), przyznam że to pięknie dziwny akord, i za to właśnie uwielbiam Velvet Haze. Zadziwia mnie i fascynuje myśl o kokosowym ołówku i zielonej tuberozie bez cukru, z bazą w której czuję głównie ambrette. Dzięki temu jest tutaj tak gładko, spokojnie i … znajomo. Coś z tym zapachu przypomina mi o dzieciństwie, daje komfort.

byredo velvet haze 2

Velvet Haze jest pachnidłem, które zakładam na siebie w chłodniejsze dni, kiedy nie mam ochoty na nic słodkiego czy szczególnie wyrazistego. To perfumy pasujące do luźniejszego, bardziej sportowego stroju. Lubię też przebywać z nim, kiedy mam ochotę się schować. Jakoś tak niekoniecznie towarzysko ten Byredo mi się maluje.

Jego trwałość jest dla mnie nie do zbadania. Czasami czuję go na skórze po 9 godzinach od aplikacji, a bywają dni, kiedy po 2 godzinach nie mogę znaleźć jego śladu na sobie (poza swetrem). Otoczenie raczej za nim nie szaleje, nikt nie zwraca na niego uwagi. Powiedziałabym, że to takie brzydkie kaczątko i nie będzie zachwycało publiki. I dlatego tym bardziej polecam Wam testy.

Które perfumy Byredo lubicie najbardziej?

Tagi: , ,

Podobne wpisy