Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Giorgio Armani – Si Eau de Toilette

Nie da się ukryć, że największym hitem Armaniego jest woda perfumowana Si.
Sukces wersji Intense (zamkniętej w czarnym flakonie) był niemalże oczywisty. A pojawienie się kolejnych odsłon tego zapachu to coś, na co sama niecierpliwie czekam.

Moją ulubioną Si jest właśnie ta klasyczna woda perfumowana, choć Intense również mi się podoba i z chęcią przytuliłabym buteleczkę. Jak może pachnieć lżejsza wariacja na temat Si?

Owocowo.

Przez pierwsze kilkanaście sekund czuję piękną czarną porzeczkę, która rozkochała mnie w Si. Urocza, radosna i lekko piskliwa – po prostu cudo. Po chwili dołącza do niej bergamotka i gruszka – i tu niestety już nie jest tak pięknie. Mam problem z otwarciem tych perfum. Jest w nich coś sztucznego, pospolitego, momentami tak dusząco-„świeżego”, że nie mogę zwalczyć skojarzeń z odświeżaczem powietrza. Ale to przemija.
Pojawia się słodziutka mandarynka i gorzkie neroli, które bardzo dobrze komplementują porzeczkę. Si EDT pachnie świeżo, wiosennie i słonecznie.
Idealnym dla tej kompozycji kwiatem okazuje się być frezja, która podtrzymuje słodki, wytrawny klimat zapachu, gdzieś w jej cieniu kryje się róża, ale woskowy charakter frezji całkowicie ją przysłania. Przez godzinę Si pachnie owocowo, a frezje pilnują by akord kwiatowy był wyczuwalny.

Z czasem mam wrażenie, że na mojej skórze pozostaje już tylko gruszka, porzeczka i frezja, a nad nimi pojawia się paczulowa chmurka, która co pewien czas rzuca na nie waniliowy pyłek.

Słodkawa paczula, owoce i delikatne frezje. Ładnie, prosto i przyjemnie.
Niestety, ale po 4 godzinach Si znika bezpowrotnie. Jest bardzo ulotny – najbardziej z całej rodzinki tych zapachów.

Si EDT to zapach zdecydowanie najsłabszy w całej kolekcji, jednak nie odmówię mu uroku i tego, że swoje zadanie spełnia dobrze. Pachnie bardzo wiosennie, jest lżejszy od swoich poprzedników. Gdyby jednak zechciał na mojej skórze pozostać trochę dłużej niż 4 godziny – byłabym trochę bardziej szczęśliwa.

Wiem, że dla wielu osób Si jest zbyt mocne i duszące (cytuję, sama czegoś takiego o tym zapachu bym raczej nie powiedziała), więc Intense na pewno mogło być straszakiem już z nazwy. Tym osobom polecam Si EDT – może tutaj coś zaiskrzy.

Jeśli szukacie słodkiego, nieskomplikowanego, ale dobrego zapachu na wiosnę – przetestujcie Si EDT. Nie wzgardziłabym flakonikiem, oj nie!

foto via fragrantica.com

* post sponsorowany

Tagi: ,

Podobne wpisy