Les Indémodables – Oranger Sirocco | recenzja perfum
Naprawdę nie wiem, kiedy to się wydarzyło, ale kwiat pomarańczy stał się moją ulubioną nutą w perfumach. Jego miłośniczką jestem od dawna. Początkowo zawstydzał mnie jako dodatek w waniliowych kompozycji, gdzie dodawał trochę ognia, a później zerkał na mnie nieśmiało z uprzejmym uśmiechem jako tło piżmowych otulaczy. Od jakiegoś czasu uwielbiam odkrywać go w nieco bardziej nagiej czy surowej formie. Wyszukuję u zaufanych marek zapachów z dominującą nutą kwiatu pomarańczy i szukam czegoś bliskiego perfekcji. Odnalazłam ją w Oranger Sirocco od Les Indémodables.

Oranger Sirocco otwiera się olbrzymim pocałunkiem roślinności. Absolut kwiatu pomarańczy lśni, tętni życiem, zaprasza do wkroczenia w pomarańczowy gaj. Jest w nim dużo słońca, ale i wiatru, który wprawia nuty zapachowe w swoisty ruch. Nie sposób nie zachwycić się tutaj olejkiem petitgrain, budzącym swoją zieloną jaskrawością zmysły. Lekka gorycz, zieleń liści, słodkawy zapach płatków kwiatu pomarańczy… Wszystko to przenosi mnie w czasy, kiedy zapach musiał być potężny i obfity, aby miał prawo bytu. Olbrzymie fryzury, marynarka z poduszkami, rozmazana lekko pomadka i czarujący uśmiech. Coś w tej kompozycji zabiera mnie do lat 80.

Czyżby czynnikiem wywołującym nostalgiczną reakcję był cynamon? Czuję tutaj echo Calvin Klein Obsession, YSL Opium, a także zadziorność Christian Dior Poison. Nie mam na myśli podobieństwa w sensie stricte. Te perfumy wywołują u mnie podobną reakcję. Budzą podziw i szacunek, bo zostały stworzone dla spektakularnego efektu, a nie po to, aby cicho trwać w jakiejś spokojnej, nikomu nie wadzącej kategorii. Nie ma w Oranger Sirocco nic z wykalkulowanego bezpieczeństwa. Not safe for work.
Cynamon spada na kwiat pomarańczy i niemal pokrywa go złocistym blaskiem. Ta pikanteria, która tutaj zachodzi znowu sprawia, że w głowie mam wyobrażenia czasów, których nie doświadczyłam (urodziłam się dosłownie w ostatniej chwili lat 80). Perfumy otoczyły mnie i chodzę w majestatycznej chmurze, absolutnie oczarowana. Takiego kwiatu pomarańczy szukałam – dumny, szlachetny, świetnej jakości. Taki, co nikomu nie zejdzie z drogi, ale też nie będzie rozpaczał w razie odrzucenia.

Perfumy Oranger Sirocco to niemalże spektakl, który się nie kończy. Na mojej skórze utrzymują się ok. 9 godzin, są dobrze wyczuwalne przez pierwsze 4 godziny, a potem nadal błyszczą, tylko ciszej. Otoczenie chyba za nimi nie szaleje, ale ogólnie obserwuję brak zachwytu nutą kwiatu pomarańczy. Zupełnie mi to nie przeszkadza, aby się nimi delektować. Kompozycja jest olbrzymia, wykonana ze świetnej jakości składników i noszenie jej jest przyjemnością. Kolejne dwa zapachy od marki Les Indémodables, o których nie mogę zapomnieć to Musc des Sables oraz Vanille Havane. O nich opowiem już innym razem.
Zachęcam do testów.
Tagi: Les Indemodables, Nisza, Recenzje






