Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Sean John – Unforgivable Woman

Problem z raperami „tworzącymi” perfumy dla kobiet mam nie od dziś. Jeśli ktoś traktuje kobietę jak przedmiot, który ma „trzęść dupą” na zawołanie, lub jako niewdzięczne stworzenie, które nie rozumie, że mężczyzna ma prawo zdradzać i oszukiwać bo „kupuje torebki LV”… To jak taki ktoś chce aby kobieta pachniała? Jak prostytutka?

Kiedyś, dawno dawno temu, kiedy byłam wielką entuzjastką krytykowania muzyki popularnej i jej trendów, interesowałam się również P.Diddym. Dorobił się fortuny ciężką pracą. Tworzy m.in. muzykę, programy telewizyjne, ubrania, alkohole oraz.. perfumy. Nie sądziłam, że zdobędą one tak wielkie uznanie (mam na myśli właśnie Unforgivable Woman). Diddy postanowił, że jego perfumy skierowane będą do kobiety demona, która całkowicie nim zawładnęła.
Jak zwykle – biedny Puffy z miną zbitego psa, zniewolony przez płeć piękną. Kupa nieszczęścia. Ta jego bezsilność wobec niewiast sprawiła, że jest ojcem wielu dzieci, i to nie z jednej matki. Ta sama bezsilność zainspirowała go do wykreowania całkiem ciekawego zapachu. Ironio losu.

Można by się spodziewać, że Unforgivable Woman będzie pachniało jak pinacolada i pot. Na szczęście jest inaczej. Diddy postawił na drzewny, elegancki, kobiecy zapach. Za główne nuty obrano gruszkę i drzewo sandałowe. Dzięki temu zapach jest zdecydowanie bardziej pudrowy niż słodki. Po około godzinie UW przybiera bardziej słodkie oblicze, i jak przystało na wanilię w perfumach gwiazd – obszyta jest paczulą. Pojawia się też gorzka pomarańcza i ambra, które zachowują te perfumy przed przerodzeniem się w słodziaka dla nastolatek. I tak to wszystko ładnie utrzymuje się na skórze do 5 godzin. Szału nie ma, ale nie sądzę aby ktoś tego oczekiwał.

Unforgivable Woman to zapach drzewny, intensywny i przede wszystkim kobiecy. Nie kojarzy się z delikatnością, dziewczęcością czy romantyzmem. Kobieta, która nosi Unforgivable jest seksowna, dojrzała, pewna siebie, przebojowa. I na pewno nie występuje w teledyskach raperów.

Zapach cieszył się wielką popularnością w USA, dlatego też ciężko mi zrozumieć dlaczego go wycofano. Być może przyczynił się do tego ten beznadziejny plakat reklamowy? Przecież Diddy wygląda na nim jak napastnik – gwałciciel, który atakuje ofiarę. Takie plakaty powinny być rozwieszane na billboardach jako element kampanii uświadamiającej zagrożenia czyhające w ciemnych zaułkach.

Tagi: , ,

Podobne wpisy


  • Przeczytałam pierwszy akapit i się uśmiałam, ale w sumie to wcale nie jest śmieszne – z tymi facetami raperami to jest wręcz żałosne i ten i lans…

    Nie miałam pojęcia o istnieniu tego zapachu a zdjęcie reklamowe, szkoda gadać, nie zachęca do zakupów. Ta kobieta ma wyraz twarzy, jakby ją coś bolało a Didy ma minę człowieka chorego umysłowo i psychopaty. Miało być sexy i zmysłowo, hm..

    • Racja, ta kobieta wygląda jakby męczył ją ból zęba. Sexy to raczej nie jest 😉

  • To samo przyszło mi do głowy jak zobaczyłam ten plakat. Diddy wygląda na nim jak jakiś gwałciciel. Koszmar. Samego zapachu nie znam, nie wiedziałam nawet że takowy istnieje (czy kiedyś tam istniał).

    • Myślę, że jest godny poznania, aczkolwiek zachwytów nie ma.

  • Miałam i pozbyłam się z ulgą. Nie mogę znieść tego zapachu! Na mnie był tak anemiczny, tak nijaki, że sama ledwo go wyczuwałam. W dodatku odbieram go jako maksymalnie rozwodniony. Czuję w nim tylko wycisnięte z ostatniego soku, pomarszczone gruszki wraz z zleżałym sandałowce. Tyle. Tu nie ma mocy, nie ma powera. Cały ten zapach jest ´´blady´´ poprostu. Nie będę się rozwodzić nad P. Diddim, jego´´ muzyką ´´ , podejściem do kobiet i przemilczę też kobiety które tak lgną do niego w teledyskach i być może na żywo, bo to poprostu tragedia. Sam zapach jak dla mnie jest jednym z najgorszym od celebrytów.

    • U, ostro Ci podpadł 😛
      Na mnie nawet nie najgorzej leżał, ale nie mam chęci dawania mu kolejnej szansy 😉