Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Dior – Miss Dior Le Parfum


Miss Dior Le Parfum to dla mnie miłość od pierwszego powąchania. Kiedy tylko ją poznałam, wiedziałam, że upoluję ją i nigdy nie puszczę. Charakteryzuje ją to, co większość odmian Miss Dior – zapach elegancji i szyku, niewymuszone piękno i umiarkowany romantyzm. Muszę jednak przyznać, że to właśnie Le Parfum jest moją ulubioną. To ona skrywa głębię, która po prostu wciąga i całkowicie pochłania.

Le Parfum to pachnidło o którym wiele nam nie opowiedziano. W oficjalnym spisie nut znajdziemy esencję mandarynki (głowa), różę (serce) oraz paczulę, wanilię i ambrę (baza). Nosząc te perfumy po raz kolejny zastanawiam się, co tam zostało ukryte, czym się Dior nie chce pochwalić. Wyczuwam tutaj woń tak nęcącą, że moja wyobraźnia pędzi jak szalona, przeglądając katalog różnych nut zapachowych…

Otwarcie Miss Dior Le Parfum to rzeczywiście mandarynka, ale taka słodziutka i soczysta. Opalona Sycylijskim słońcem, dorodna i najlepsza ze wszystkich. Towarzyszy jej specyficzny akord Diora i dlatego nie można jej pomylić z jakimkolwiek lekkim i cytrusowym pachnidłem. Le Parfum skrywa sekret, którego nie chce wyjawić. Czuję ją i wiem, że idealnie leżałaby na Monice Bellucci. W tym właśnie ciekawym początku kompozycji widzę ją, ubraną w czarny strój kąpielowy. Siedzi w cieniu drzewa i spogląda na basen, w którym właśnie pływała. Z nosa kapią jej krople wody, pod okiem widać delikatnie rozmazany tusz do rzęs. A ona tak patrzy, zamyślona i nostalgiczna…

W sercu Le Parfum znajduje się nuta róży, którą ja widzę w półmroku. I znowu śledzę Monicę, która ma na sobie czarną sukienkę, idealnie przylegającą do ciała. Ciepła, pół słodka – pół cierpka róża rozwija się w zaciemnionej uliczce, po której Monica kroczy w wyjątkowo wysokich szpilkach. Idzie przed siebie, sama nie wie dokąd i po co…

Na swojej drodze mija mężczyznę i rzucają sobie ciepłe spojrzenie – i wtedy dopiero pojawia się jej uśmiech, radość. Kompozycja się otwiera, róża nabiera dziewczęcego rumieńca, muśnięta delikatnie puszystą paczulą – dostaje drugie życie. Niezwykle kobieca, żywiołowa energia wyzwala się z tego zapachu… Jakby tak spotkać kobietę, która chciałaby ramionami objąć cały świat – każdego pocieszyć, przytulić, każdemu pomóc. Taka Superwoman na najwyższych stilettos świata.

Jednym z największych atutów Miss Dior Le Parfum jest to, że żadna z nut nie znika całkowicie ze skóry. Przez około 8 godzin czuję obecność wszystkich nut, które wystąpiły. Nie ma tutaj typowego przechodzenia z jednego klimatu w drugi. Nuty pozostają, ale rzucony jest na nie cień, przestają być najważniejsze. I tak, do uśmiechniętej i mandarynkowej róży rzuconej w puchatą paczulę, dołącza ambra. Jedna z najlepszych jakie znam. Nie brakuje jej tzw. pazura i mocy. Dla mnie jest jak chmura – pierzasta, przerażająco piękna i momentami groźna. Słodka, jakby lepka i odurzająca, aż chciałoby się doszukiwać w niej domieszki alkoholu. Dopełnieniem dla całej kompozycji jest wanilia, która kładzie się na samym szczycie Le Parfum z gracją Marilyn Monroe, puszczając oczko do swojej widowni.

Powiem Wam szczerze, że nosiłam Miss Dior Le Parfum kilkanaście razy (jak na mnie to naprawdę wiele) i za każdym razem mam problem ze znalezieniem właściwych słów na jej temat. Pachnidło jest z niej spektakularne, mocne i trwałe (11 godzin to minimum na mojej skórze). Ma w sobie coś dojrzałego i… mądrego. Perfumy te przypisałabym kobiecie, która dobrze zna życie.

Podobno wiele osób kwestionuje słuszność określania tych perfum jako orientalno – szyprowe. Dla mnie jest tutaj o wiele więcej orientu, ale  to pewnie dlatego, że moja skóra ładnie podbija ambrę. Jednak i szypru mamy tu trochę, choć mniej niż w Eau de Parfum.

Jeśli cokolwiek z tego, co napisałam będzie miało dla Was
sens – gratuluję. Bo ja dalej o Miss Dior Le Parfum nic nie wiem.
Tajemnicza jest. Okrutnie!

Koniecznie poznajcie się z tą bestią!

Plakat reklamowy via fragrantica.com

Tagi: ,

Podobne wpisy


  • Przede wszystkim ta wersja ma najpiękniejszą buteleczkę z całej serii 😀 Do zapachu jeszcze się nie przekonałam i pozostaje wyznawczynią wersji edp, ale mam wrażenie, że wszystko przede mną 😉 jeśli kiedyś zapragnę orientu, to pewnie zacznę od Le parfum albo Guerlaina 😉
    Ps. to zdjęcie Miss Belucci mogłoby spokojnie reklamować zapach:D

    • Mnie też się ta podoba najbardziej – chyba że liczymy te limitowane 😉
      Jeśli lubisz Miss Dior, to pokochanie Le Parfum może (bo przecież nie musi) być kwestią czasu 😉

    • Też mam takie wrażenie 😉 raczej nie będę się też specjalnie opierać ;D

  • Anonimowy

    Dzięki za gratulacje 😛 😀
    Nie mam Le Parfum, ale słowo, po tej recenzji kupuję <3 Dziś dostałam podwyżkę i premię
    i bardzo się cieszę, że tak szybko znalazł się sposób na zagospodarowanie nadwyżki budżetowej hi hi.
    Plakat reklamowy jest świetny, ale Monica B. też mogłaby być twarzą Miss Dior 🙂
    Baśka

    • Yay! Czyli się udało 🙂
      I jak bardzo się cieszę, że pomogłam Ci podjąć decyzję w kwestii najbliższej inwestycji 😉
      To mój sukces 🙂

  • Anonimowy

    Powiem tak: nie interesuje mnie zbytnio seria Miss Dior i podziwiam osoby, które się łapią w tych wszystkich jej edycjach, flankerach, najnowszych wersjach itp. Ja nie ogarniam tematu 😀 Zdecydowanie natomiast wolę Poisony.

    Ale serii Miss Dior nie odmówię wdzięku i finezji – w moim przekonaniu są to perfumy dla młodych kobiet (szczególnie jak spojrzę na flakon ;p). Cieszę się, że seria ma tyle fanek, chociaż ja do nich nie należę :))

    Ewelina

    • To wcale nie jest takie trudne – ta cała orientacja w MD… No dobrze – może troszkę 😉
      Uwielbiam szypry i osobiście wolę Miss Dior niż Cherie. A Poisony… Kocham, ale nie wiem czy bardziej – nad tym się nie zastanawiałam!

  • Anonimowy

    Bardzo podoba mi się opis perfum, widzę Monikę Bellucci tak jak ją pokazujesz 🙂
    Nie jestem pierwszej młodości, nie jestem też gadżeciarą, ale kiedy stoją przede mną flakoniki Miss Dior staję się nią 😉 Ale jestem też jak Ewelina fanką Poison.
    Dziękuję i pozdrawiam. Maria

    • Dziękuję!
      Wiek nie ma znaczenia, Miss Dior ciężko się oprzeć. Z resztą, chyba w każdej kobiecie jest mała dziewczynka, która lubi kokardki itp 😉
      Widzę że tworzy się tutaj front Poisonek, muszę się zdecydować po której stronie się opowiem 😉

  • Anonimowy

    Bardzo lubię tą Miss Dior, a podkreślony słodszymi nutami duet paczula – róża jest genialny. Pięknie się na mnie układają.
    agniecha

    • Również uważam, że jest genialny 🙂 Życie od razu się stało jeszcze piękniejsze, odkąd tylko ją poznałam 😛

  • Anonimowy

    Gdy mam na sobie zapach "mojego Zycia"… niekoniecznie czuję się jak Monica Bellucci… Czuję się jak mega piękna kobieta, jak księżniczka. Choćby miała złą sławe,,,, ten zapach zakończył u mnie drogę "szukania". Z Miss znalazłam ideał.
    Gosia – perfumiarz

    • Wspaniale się czujesz w Miss Dior LP – tak się powinnaś zawsze czuć 🙂
      Ooo – gratuluję, że już znalazłaś swój zapach. Ja to w sumie nie wiem, czy chciałabym znaleźć. Pewnie i tak bym na boki skakała 😛

  • Ja już nie odróżniam tych wszystkich Miss Dior Cherie. Co chwila jest nowa, ma inne nuty albo te same. Pogubiłam się w tym na amen.

    • Można się pogubić – prawda. Ale te Miss Dior nie mają nic wspólnego z uśmierconą Cherie. Choć w sumie Le Parfum ma w sobie jakąś słodycz, można się tak jakiegoś elementu Cherie na siłę doszukać 😉

  • Rewelacyjny opis i trafiłaś do mojego serca 😉 Uwielbiam Miss i ostatnio przerabiam z nią wzloty i upadki a to za sprawą właśnie Le Parfum które miałam i to aż 75 ml (prezent od męża) Użyłam kilka razy i jakoś zaczął mnie drażnić ten zapach. Za mocne, za trwałe – sama nie wiem co w nich mi nie pasowało. Sprzedałam Le Parfum i wróciłam do mojego Miss Dior EDT oraz Miss Dior Eau de parfum i zaczynam tęsknić i żałować. Myślę że popełniłam błąd albo po 30 urodzinach stałam się bardziej dojrzała 😉 Przestałam czuć Eau de parfum i wzdycham w ukryciu aby znów mieć w dłoni mój flakon La perfum. Dziwne co nie ? A jednak 🙂 Dobrze że od psikałam sobie 1ml i mogę delektować się tym zapachem i mam nadzieję że szybko kupię La perfum z którym już się nie rozstanę bo wiem, że to była tylko chwila zapomnienia dla innego zapachu 😉 Jeśli będzie o Miss Dior Blooming to też mam ciekawą historię ale póki co zaczekam na kolejne recenzje 🙂

    • Dziękuję, Kochana! 🙂
      Początkowo miałam Ci niewinnie podokuczać, że się pozbyłaś Le Parfum.. Ale teraz jest mi tej Twojej flaszki żal! Liczę na to, że uda Ci się do niej szybko powrócić. Ona ma taką moc, jakiej nie ma w żadnej innej MD. I warto ją mieć, a w razie chwilowego 'odczarowania' trzeba ją schować na inną chwilę 😛
      Nie wiem, czy uda mi się napisać o Blooming, bo jeszcze jej dobrze nie testowałam. Postawię raczej na te, które dobrze znam i jestem pewna, że je opiszę tak jak należy 🙂

    • Na pewno będą dobrze opisane a ja opisze Blooming przy następnym Twoim wpisie 🙂 Już wiem że będzie to przy addict bo niestety nie znam tego zapachu 🙁

  • Róża, paczula, ambra… coś czuję, że może mi się spodobać. Trzeba będzie zrobić testy zapachowe:)
    I szczerze mówiąc – tak jak pisała któraś z dziewczyn – też gubię się w tych zapachach z rodziny Miss Dior:)

    • Koniecznie przetestuj – to zapach, którego nie można po prostu przeoczyć 🙂 Jest zbyt dobry!

  • Oj, zgadzam sie z Toba calkowicie jesli chodzi o ten zapach, ujelas moje mysli jakbys czytala mi w myslach 😉 Tez dla mnie ten zapach skrywa pewna tajemnice, ciezko mi je okreslic…
    Podobnie mam z Angel, mimo ze te zapachy nie sa podobne, to oba wlasnie dla mnie sa takie niedpowiedziane, zmyslowe i tajemnicze jednoczescie 🙂

    • Hurra! 🙂
      Bardzo jest LP tajemnicza i po prostu… boska!
      I rzeczywiście – z Angelem jest podobnie, ciężko go pojąć i opisać.

  • Anonimowy

    Miss Dior Le Parfum to jedne z najpiękniejszych perfum, jakie znam 🙂
    Gosia

    • Dla mnie też są jednymi z lepszych 🙂

  • Nie znam, ale reklama całkiem fajna 🙂 Wieczna Miss Dior 😀 Wszystko fajnie, tylko ta nieszczęsna róża…

    • Oj nie przesadzaj, nie jest taka zła 😛

  • Anonimowy

    Cóż za cudowne skojarzenie z Monicą!! To piękna kobieta i jestem fanką jej urody. A same Le Parfum to miłość którą w tym przypadku, muszę kupić :D.

    Wojownicza K.

  • Ines

    Uwielbiam ją od koloru aż po trwałość. Piękne, ciepłe, zmysłowe. Miłość od pierwszego powąchania. Tego właśnie szukałam długi czas. Mój faworyt wśród MD!

    • To prawda – te perfumy to prawdziwa perła. Szkoda, że są tak słabo promowane, bo pewnie niebawem znikną.

  • Wojownicza Księżniczka

    MD le parfum to też moja miłość od pierwszego powąchania i tak jak Ty Kasiu, mam wrażenie że producenci nie zawsze piszą nam prawdę jeśli chodzi o składniki perfum ;). Myślę że mają jakieś swoje małe tajemnice, smaczki ukryte w zapachach żeby nam zawrócić w głowie :).

    • W tym zapachu to ukryli jakiś eliksir genialności, albo coś w tym stylu!