Blog o perfumach. W oparach popkultury.

Ciąża i perfumy – moje doświadczenia.

perfumy-w-ciazy

W listopadzie na świat przyjdzie moje pierwsze dziecko. O tym że jestem ciąży dowiedziałam się w marcu i choć byłam bardzo szczęśliwa, szybko przekonałam się, że należę do kobiet, które stan błogosławiony przechodzą w dość nieprzyjemny sposób. Przynajmniej ten pierwszy trymestr.

Używanie perfum.
Mniej więcej od 7-15 tygodnia ciąży zapachy mnie drażniły, i to bardzo. Mam na myśli głównie jedzenie – nie mogłam zbliżać się do mięsa, szczególnie smażonego, nie wspominając o cebuli, czosnku. Denerwował mnie zapach pizzy i sosów.
Bardzo podobnie było z perfumami. Zapachy które właśnie zdążyłam pokochać (m.in. La Vie Est Belle, Alien, La Petite Robe Noir) stały się dla mnie nie do zniesienia. Nie przestały mi się podobać. Wiedziałam, że są piękne i kiedyś do nich wrócę. Po prostu nie mogłam ich używać, ponieważ wzmagały nudności. Być może dlatego, że są to bardzo intensywne i charakterystyczne zapachy. Bywały dni w ciągu których myślałam, że „już mi przeszło!”, ta straszna dolegliwość jaką jest wstręt do perfum opuściła mnie na zawsze (bądź do kolejnej ciąży :P), niestety po bliższym kontakcie z jakimkolwiek zapachem, który mój organizm uznał za niebezpieczny przekonywałam się, że jeszcze się pomęczę.
Nie było oczywiście tak, że na okres tych 8 tygodni zrezygnowałam z perfum. Jeśli wiedziałam że mam przed sobą cały dzień i komunikację miejską – zazwyczaj rezygnowałam z perfum. Jednak były zapachy, które mogłam nosić (w rozsądnych dawkach), nazwałam je moimi pewniakami.

Eclat d’Arpege, Lanvin oraz L’Imperatrice, D&G to zapachy, które ani raz nie zaszkodziły mi w żaden sposób. Eclat jest na tyle delikatny i nie drażniący, że mogłam nosić go każdego dnia, a L’Imperatrice to perfumy, na które pozwalałam sobie kiedy było trochę cieplej.
Jeśli chodzi o samą aplikację perfum, to starałam się unikać okolic dekoltu, najczęściej psikałam nadgarstki. Im dalej od nosa – tym lepiej.

Zapachy w komunikacji miejskiej
Jednym z największych problemów było dla mnie podróżowanie w komunikacji miejskiej. Ja po kilku nieudanych doświadczeniach z przedawkowaniem perfum, bądź użyciem takich, które mi zaszkodziły stworzyłam sobie pewien system i trzymałam się go bardzo mocno. Niestety, perfumy innych osób były dla mnie bardzo drażniące. Miałam wrażenie, że wszyscy pachną Alienem, Angelem i Womanity. Nawet pamiętam, że kiedyś ucieszyło mnie to, że w autobusie usiadła obok mnie Pani pachnąca zielonym jabłkiem Donny Karan. W normalnych warunkach nie byłabym taka szczęśliwa.
Jeszcze gorszym problemem niż inwazyjne perfumy był brak higieny u niektórych pasażerów. Zawsze mnie to drażni i przesiadam się na drugi koniec pojazdu – jeśli to tylko możliwe, jednak w ciąży mój wstręt to takich osób bardzo się wzmożył. Kilkakrotnie musiałam wysiąść z autobusu, bo nie mogłam wytrzymać tych hmm.. „aromatów”.

perfumy-w-ciazy-edpholiczka

Prowadzenie bloga
Mam wreszcie okazję aby usprawiedliwić dlaczego byłam tak mało aktywna. Praca, studia, pisanie pracy magisterskiej, obowiązki domowe całkowicie zaprzątnęły mój czas, a ciąża – mój nos. Na pewno można było zauważyć, że coś mało tych recenzji się pojawiało w okresie marzec – maj. Było to spowodowane tym, że kiedy już miałam wolną chwilę, wenę twórczą, to albo źle się czułam albo też źle reagowałam na zapachy, które chciałam testować. Pisanie na blogu nie było zbyt łatwe, ale udawało mi się raz na jakiś czas napisać o perfumach, które były na tyle niedrażniące, że mogłam je ocenić tak jak na to zasługiwały. Dlatego też w tym okresie nie brałam się za opisywanie zapachów, które mogły mnie drażnić – nie chciałam aby mój stan miał wpływ na ocenę perfum.

Perfumy, które marzą się ciężarnej
Ciąża i dziecko były zawsze moim wielkim marzeniem, podobno będąc dzieckiem mówiłam, że jak dorosnę to chcę być mamusią 😉 (już czuję gniew feministycznych środowisk, ale dla uspokojenia tych osób dodam, że chciałam być też aktorką, piosenkarką, akrobatką, tancerką, nauczycielką i wieloma innymi). Zawsze miałam słabość do perfum pudrowych – które dla mnie budzą bardzo silne skojarzenia z macierzyństwem. Teraz takie pachnidła mi się śnią. Każdy zapach, w którym znajdę ciekawą, pudrową nutę automatycznie znajduje się na mojej liście wymarzonych zapachów.
Oto tylko niektóre z nich:

Od lewej: L’Instant Magic, Guerlain; Flower, Kenzo; J’Adore Voile de Parfum, Dior; Love, Chloe; Chance Eau Tendre, Chanel.

Na koniec chciałam dodać, że mój nos ma się wspaniale. Zaczął się dla mnie 6. miesiąc ciąży i zapachy przestały mnie drażnić. Nawet sądzę, że jestem teraz bardziej skłonna do poznawania perfum, po które wcześniej bym nie sięgnęła. Mój gust cały czas ulega przemianom, dojrzewa. Ciąża mi w tym pomaga. 🙂

Mam nadzieję, że nie przeraziłam żadnej perfumomaniaczki swoimi doznaniami. Po prostu chciałam napisać Wam jak to było w moim przypadku. To nie jest żadnego rodzaju poradnik. Każda kobieta przechodzi ciążę zupełnie inaczej. Jakkolwiek by nie było – jest to rzeczywiście najpiękniejszy stan w jakim dotychczas byłam i polecam go wszystkim. 🙂

Tagi: ,

Podobne wpisy


  • Anonimowy

    U mnie było i jest odwrotnie: nie męczyły mnie żadne nudności, używałam i używam wciąż tych samych ulubionych zapachów. Byłam zdziwiona, bo każdy straszył, że będę musiała się pożegnać z perfumami. Nic takiego się nie stało. No, może poza jedna zmianą: zaczął mi się podobać niebieski Cavalli 😀 Kasiu, jeszcze raz gratulacje :)))
    M.Ś.

    • Dziękuję Kochana 🙂
      Nie wiedziałam, że jesteś Mamą! Również gratuluję 🙂

    • Anonimowy

      Jeszcze nie, mam termin na sobotę, ale na razie nic nie wskazuje, żeby małemu chciało się w tym upale przyjść na świat:)

    • Moja przyjaciółka ma termin na piątek i właśnie trafiła do szpitala, więc może może ;D

  • 😀 Gratuluję przede wszystkim! Ja również jestem w 6 miesiącu, synek urodzi się około 23.11.
    A co do zapachów to w poprzedniej ciąży tego nie przechodziła, a teraz mam tak jak Ty- drażniła mnie moja ukochana mgiełka waniliowa- śmierdziała mi spirytusem, nie mogłam wytrzymać zapachu kurzu w domu- nawet zaraz po sprzątaniu, zdarzało się, że kazałam mężowi 2 raz się wykąpać bo coś jeszcze czułam- jakiś olej, smar. To chyba jedna z najgorszych dolegliwości w tej ciąży 😉

    • Dziękuję i również gratuluję 🙂 No to mamy terminy bardzo blisko!
      Jak widać, każda ciąża jest zupełnie inna. Liczę, że przy następnej będzie trochę łatwiej z tymi zapachami. Ale nawet jeśli miałoby być jeszcze trudniej to i tak warto:) pozdrawiam!

  • Gratuluję Ci bardzo ;)))

    ja pudrowych zapachów nie lubię, lubiłam kiedyś z Escady Incredible me, ale tam to taka puchaty, śmietankowy puder był
    i z lekko pudrowych mam Juicy Couture, te klasyczne, ale w owocowym miksie ten puder jest znośny 😉
    za to 'maczka' Kenzo nie znoszęęęęęęę 😀

    • Dziękuję bardzo :*
      Incredible me też jest fajny, ale jak pojawił się Absolutely me to całkowicie mnie pochłonął 😀

  • Gratulacje 🙂 rośnie nowy/a pasjonat/ka perfum 😀

    • Dziękuję 🙂 No mam nadzieję, że odziedziczy po mamie zamiłowanie do perfum 🙂

  • Mi w ciąży najbardziej dokuczał zapach surowego mięsa i wanilii do tego stopnia że musiałam zwymiotować 🙂 zresztą mi nudności strasznie dokuczały i perfumy musiałam odstawić na amen , darowałam sobie eksperymenty z nowymi. A i do dziś mam obrzydzenie do ciasta 3bit , zapach bitej śmietany bleee 😉

    • Rzeczywiście, łatwo nie miałaś. Ja w ogóle na mięso nawet patrzeć nie mogłam. Słyszałam, że wiele osób narzeka w ciąży na zapach wanilii. Dla mnie była ok, gorzej z pozornie nieszkodliwym… aloesem 😉

  • Anonimowy

    mi jutro zacznie sie 15 tydzień ciąży. Na szczęście nie miałam żadnej wrażliwości na zapachy perfum ani żywności. Podobają mi sie pudrowe i słodkie zapachy. pozdrawiam d.s.

    • Życzę zdrowia dla Ciebie i Maleństwa 🙂 Dobrze że nie przechodzisz problemów z nadwrażliwością, pozazdrościć 🙂

  • Pingback: Perfumy z nutą bzu | Edpholiczka – blog o perfumach()

  • Pingback: Jak pachnie macierzyństwo? | Edpholiczka – blog o perfumach()

  • Ela

    Piękne te Twoje zdjęcia tutaj 🙂